Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Wadym – „tituszko” z wyboru

Niewielu w swoim życiu osiągnęło status osoby, której nazwisko stało się określeniem opisującym skomplikowane procesy społeczno-polityczne. We współczesnej historii Ukrainy taką postacią jest bez wątpienia Wadym Tituszko, amator sztuk walki od nazwiska którego zaczęto nazywać chuliganów opłacanych przez władze oraz lokalnych biznesmenów i polityków chcących szybko i skutecznie rozwiązywać swoje problemy. Jego krótki, acz burzliwy życiorys, wciąż pozostaje aktualnym odniesieniem dla opisu ukraińskiej rzeczywistości.

Wadym Tituszko zdobył „sławę” wiosną 2013 roku, gdy podczas demonstracji w Kijowie pobił dziennikarkę i fotoreportera, co zostało uwiecznione na nagraniu zarejestrowanym przez kolegów po fachu ofiar napadu. Napastnik będący mieszkańcem Białej Cerkwi (miejscowości położonej ok. 80 km od Kijowa) całym sobą spełniał kryteria dla natychmiastowego umiejscowienia nie tylko w słowniku mowy potocznej, ale i w akademickich podręcznikach z zakresu wschodnioeuropejskiej politologii i socjologii.

Aparycja, powierzchowność i osobowość, styl i gust (zwłaszcza w ubiorze), ale także pochodzenie i zainteresowania były w jego przypadku kompatybilnymi elementami, które w całości tworzą obraz postaci odzwierciedlającej powszechny w swoim czasie na Ukrainie problem społeczny. Był tak charakterystyczny i tak dobrze oddawał stereotyp niezbyt rozgarniętego dresiarza, że on sam i jego nazwisko stało się synonim chamowatych zbirów, którzy za odpowiednią zapłatą (i to nie tak znów wysoką) są w stanie przyłożyć dowolnej osobie „w mordę”. W okresie poprzedzającym upadek reżimu Wiktora Janukowycza „tituszki” przeżywały swój „złoty wiek” stanowiąc istotne narzędzie „dialogu” prowadzonego przez prezydenta Wiktora Janukowycza ze swoim narodem.

Wadym Tituszko w akcji (w prawilnym dresie):

W czasie Euromajdanu Wadym miał jednak „chwilę słabości”, moment załamania wiary w swoją rolę i znaczenie w historii. Na fali powszechnej mobilizacji przeciwko znienawidzonemu prezydentowi Tituszko stracił orientację w politycznym terenie. Wystąpił nawet w wywiadzie telewizyjnym, w którym wyraził skruchę i żal odnośnie swojego dotychczasowego zachowania. – Chciałbym pojechać i wesprzeć tych ludzi. Tak bez prowokacji, bez niczego wsparłbym Euromajdan – powiedział w rozmowie z dziennikarzami w lutym 2014 r., gdy Rewolucja Godności na Ukrainie rozkręcała się na dobre.

„Kuszenie Wadyma” przez Euromajdan okazało się jednak tylko chwilowym zwątpieniem. Po czterech latach od wydarzeń na Majdanie i ucieczce z kraju niesławnego Wiktora Junukowycza, sytuacja wyraźnie wraca do „normy”. Po krótkim zawieszeniu system oligarchiczny, który kreował popyt na usługi „tituszek”, pozostał kluczowym mechanizmem kształtującym życie polityczne i gospodarcze Ukrainy. Tym samym zapotrzebowanie na usługi krewkich chłopaków ponownie wzrosło.

„Hymn Tituszek”:

Najlepszym tego dowodem jest list gończy wydany kilka dni temu za Wadymem, który jak wszystko na to wskazuje wrócił do swoich zajęć, które lubi i umie najlepiej. Ukraińska policja ogłosiła, że Tituszko jest poszukiwany w związku z „ciężkimi przestępstwami” jakich miał się dopuścić w Kijowie i okolicach. Skala oskarżenia (już nie jakieś tam pobicie) większa, bo i zawodowo Wadym awansował. W nowej, pomajdanowej rzeczywistości 25-latek zdołał osiągnąć kierownicze stanowisko w jednej z działających w stolicy agencji ochrony.

Znamiennym jest jednak fakt, że organy ścigania w ogóle zainteresowały się Wadymem. Do czasów Euromajdanu milicjanci patrzyli przez palce na akcje „tituszek”, nierzadko działając z nimi w porozumieniu. Czyżby wszczęcie śledztwa w jego sprawie oznaczało, że nasz „bohater” przekroczył swoje kompetencje i wszedł do świata, w którym kombinacja „lewy-prawy-lewy” to niewystarczające umiejętności?  A może nie jest jednak na Ukrainie tak źle i nie wszystko w nowych czasach działa według starych zasad?

Trudno to obecnie ocenić, ale historia Wadyma Tituszki pokazuje, że Rewolucja Godności nie dokonała rewolucji w jego życiowej postawie, podobnie jak wśród tej części ukraińskiej młodzieży, której synonimem stało się jego nazwisko. O tym, że nie jest to odosobniony przypadek świadczą coraz częstsze w ostatnim czasie pobicia aktywistów i działaczy społecznych na Ukrainie, którzy odważyli się stanąć na drodze oligarchicznym układom. Oby nie stało się to potwierdzeniem zasady, że czasem musi zmienić się wszystko, by nie zmieniło się nic.

Reklama społeczna dot. zjawiska „tituszek”:

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY