Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Agnieszka Kawczyńska

Szkoła i historia – wydanie postjugosłowiańskie

Jesienią zaczyna się szkoła, pierwszy września za pasem, warto zatem przyjrzeć się czego najmłodsi uczą się o przeszłości. W stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, wydarzenia pierwszego ćwierćwiecza XX wieku znów stają się gorącym tematem nad Wisłą. Susan Sontag pisała, że wiek dwudziesty zaczął się i skończył w Sarajewie. W obu przypadkach była to wojna. Jak dzisiaj wygląda nauka o tych wydarzeniach w szkołach na Bałkanach?

Nowe pokolenia muszą skądś czerpać wiedzę o czasach dawnych, a pierwszym miejscem w którym się z nimi stykają jest szkoła. Podręczniki szkolne pełnią rolę oświatową i światopoglądową. To szczególny rodzaj książki, przeznaczony dla określonego czytelnika, obejmujący najważniejsze treści w ujęciu całościowym i uproszczonym. Kto ma największy wpływ na ich wygląd?

Podręczniki piszą historycy, najczęściej z zapleczem akademickim, ale ich dobór i ostateczny kształt zależy w głównej mierze od polityków, którzy kreują w ten sposób pamięć zbiorową. Stanowi ona jeden z głównych czynników legitymizujących polityczny ustrój państwa i budulców tożsamości narodu.

Jedyna słuszna koncepcja

Aby aktualny obraz nauczania historii na Bałkanach był pełny, należy cofnąć się kilka dekad wstecz. W Jugosławii za czasów Tity monopol w dziedzinie szkolnictwa miało państwo, a system edukacji, podobnie jak w innych krajach komunistycznych był zcentralizowany. Szkoła odgrywała fundamentalną rolę w procesie kształtowania polityki historycznej i usługową w stosunku do systemu. Ówczesne podręczniki charakteryzowały się antypatią i nieufnością do innych narodowości i grup etnicznych. Szczególnie widać to na przykładzie opisów tym razem II wojny światowej, gdzie Chorwaci i Albańczycy, potraktowani jako nie-Słowianie, zostali ukazani głównie przez pryzmat współpracy z Nazistami. Celem autorów podręczników było zakorzenienie w uczniach lęku i obawy o przyszłość egzystencji Serbów, tworząc mit narodu pozostającego w ciągłym zagrożeniu ze strony krajów sąsiednich.

Po śmierci wieloletniego prezydenta federacji, tłumiony od lat nacjonalizm wybuchł ze zdwojoną siłą. Podręczniki lat dziewięćdziesiątych cechowało promowanie etnocentryzmu, ksenofobii i wojowniczości. Na pierwszy plan wybijał się przekaz patriotyczny, idący w stronę nacjonalizmu. Pogarda i nienawiść względem „obcych” wpisywała się w działania propagandowe ówczesnych władz. Mity narodowe zostały wykorzystane do uzasadnienia polityki dezinformacji, ignorancji i amoralności władzy. Brakowało treści promujących tolerancję, przykładów rozwiązywania konfliktów bez użycia przemocy, takich jak dialog czy kompromis. Zamiast tego koncentrowały się na bohaterach, których dotyka niesprawiedliwość. Poprzez kłamstwa i hasła populistyczne Slobodan Milošević kształtował tożsamość narodową Serbów, opartą na przywiązywaniu do pochodzenia etnicznego, przynależności językowej oraz religijnej. Ówczesny prezydent Jugosławii wzywał do zjednoczenia wszystkich Serbów mieszkających w federacji.

Punktem zwrotnym okazał się rok dwutysięczny i upadek reżimu Miloševicia. Kiedy każda z republik zyskała niepodległość, rynek wydawniczy zapełnił się mnóstwem nowych publikacji. W tekstach podręczników pojawiło się wiele wersji tej samej historii, nierzadko wykluczających się wzajemnie. Jednak główne novum stanowiło skoncentrowanie uwagi na własnym narodzie, czego dobitnym przykładem jest wydany w 2016 roku we Wschodnim Sarajewie, gdzie próżno szukać informacji na temat wojny w byłej Jugosławii, ogłoszenia niepodległości przez państwa powstałe po rozpadzie republiki czy niepodległości Kosowa.

Dzisiaj, podobnie jak w Europie Środkowo-Wschodniej, w krajach byłej SFRJ nie ma jednej, wspólnej podstawy programowej nauczania historii. Każde z nich tworzy własną narrację, co nie dziwi, jednak czasem jest ona skrajnie odmienna. Widać to wyraźnie przy opisie wybuchu I wojny światowej, jej przebiegu i przyczyn. Mimo to, jak bumerang powraca idea stworzenia wspólnego podręcznika, czego przykładem jest działalność Centrum Demokracji i Pojednania w Europie Południowej (Center for Democracy and Reconciliation in Southeast Europe). Organizacja działa na rzecz wspierania demokratycznych i pluralistycznych społeczeństw w Europie Południowo-Wschodniej, promując wartości takie jak wolność słowa, pojednanie, odpowiedzialność społeczna i pokojowe rozwiązywanie różnic. Działają między innymi na płaszczyźnie edukacji, tworząc podręczniki do nauki historii jednocześnie we wszystkich językach regionu, a także po angielsku.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

W Polsce najważniejszą datą początku dwudziestego wieku jest moment odzyskania niepodległości, na Bałkanach więcej emocji wzbudza rok 1914 – zamach na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie, uznany za symboliczną datę wybuchu I wojny światowej. Różnice w ocenie tego wydarzenia można było dostrzec obserwując obchody setnej rocznicy zamachu, kiedy to w stolicy Bośni i Hercegowiny odbyły się dwie oddzielne uroczystości.

Ulicami Sarajewa, należącego do federacji BiH przejechali aktorzy przebrani za książęcą parę, co spotkało się z dużym zainteresowaniem mieszkańców, gdyż czasy panowania monarchii Habsburskiej w Bośni wspomina się wciąż z wielką estymą. W podręcznikach bośniackich dużo pisze się o rozwoju gospodarczym pod rządami Austro-Węgier, przeciwstawiając im okres rządów osmańskich, które określane są jako czas izolacji kraju na arenie międzynarodowej.

Tymczasem we Wschodnim Sarajewie, będącym częścią Republiki Serbskiej z wielką pompą odsłonięto pomnik Gavrilo Principa, a następnie w miasteczku filmowym, założonym przez serbskiego reżysera, Emira Kusturicę – Andrićgradzie – uczczono jego pamięć w towarzystwie przedstawicieli władz serbskich, z ówczesnym prezydentem Serbii na czele i delegatami z Republiki.

Stosunek do postaci samego Gavrilo Principa jest ambiwalentny. Podręczniki wydane w Belgradzie określają go mianem bojownika o zjednoczenie Południowych Słowian, natomiast te z Sarajewa piszą, że był „serbskim nacjonalistą”, a organizację Czarna Ręka definiują jako ruch terrorystyczny. Władze serbskie próbują kreować Principa na nowego bohatera narodowego poprzez odsłanianie kolejnych pomników Serba. Określają go jako bojownika o wolność, a kraj stawiają w roli ofiary, wciągniętej w konflikt międzynarodowy wbrew własnej woli. Podczas obchodów 101 rocznicy zamachu sarajewskiego w Belgradzie, ówczesny prezydent Serbii, Tomislav Nikolić opisał zamachowców jako „zbuntowane anioły”, a w stolicy Serbii stanął pomnik-replika Principa, będący darem władz miasta Wschodniego Sarajewa. Chorwackie podręczniki z kolei stawiają znak równości między Principem a Serbią, pisząc, że Czarna Ręka dążyła do realizacji wielkoserbskich idei poprzez działalność terrorystyczną.

Kto ma rację?

Podziały w społeczeństwie Bośni i Hercegowiny widać w programach nauczania historii, gdzie interpretuje się ją na różne sposoby. Serbom zamieszkującym Republikę Serbską bliżej narracyjnie do podręczników z Serbii, w których kraj określany jest mianem „Piemontu Bałkanów”, a także jako przyszły lider narodowego wyzwolenia i zjednoczenia Południowych Słowian. Autorzy podręcznika obarczają winą za wybuch I wojny światowej państwo niemieckie. Piszą o budowie linii kolejowej z Berlina do Bagdadu, dzięki czemu Niemcy mogliby podporządkować sobie poszczególne państwa, w drodze do ekspansji na Bliskim Wschodzie. Przyczyną takiego kierunku polityki miały być cenne złoża ropy naftowej na tamtejszych terenach. Serbowie z Bośni traktują zamach na arcyksięcia jako casus belli dla Austro-Węgier i Niemiec, a wojnę jako wynik spisku wielkich mocarstw. Poza tym wydawnictwa serbskie koncentrują się na nieuchronności wybuchu I wojny światowej, zdarzenia w rodzaju antycznego fatum, któremu nie można zapobiec. Politycy serbscy natomiast prowadzą politykę historyczną w nurcie Opferdiskurs, czyli „dyskursu ofiary”, określając konflikt mianem walki wyzwoleńczej.

Niemal odwrotny opis wydarzeń znajdujemy w szkołach na terenie federacji muzułmańsko-chorwackiej, gdzie dzieci dowiadują się, że winę za wybuch I wojny światowej ponosi Serbia, a Princip dokonał zamachu niejako na jej zlecenie. Wydawnictwa bośniackie poza tym wiele miejsca poświęcają sprawom społecznym, pokazując pozytywny obraz Bośni za panowania Habsburgów. Autorzy piszą o długotrwałych planach Austro-Węgier względem Bośni, czego dowodem miała być jej okupacja i późniejsza aneksja, jako zamierzony cel polityki austrowęgierskiej.

Gavrilo Princip

Podobny obraz Serbii jako winnej wybuchu I wojny światowej pojawia się w podręcznikach chorwackich, gdzie dodatkowo przypisuje się jej dążenia ekspansjonistyczne i popieranie organizacji terrorystycznych, jak Czarna Ręka oraz Zjednoczenie lub Śmierć. Z kolei Macedończycy skupiają się głównie na podziale swojego terytorium w tym czasie, broniąc de facto Serbów, winę przypisując Bułgarii.

Serbskie publikacje również negatywnie opisują działania Bułgarii w przededniu I wojny światowej, pisząc o zdradzie i wbiciu noża w plecy swojego sąsiada. Zarówno Macedonia, jak i Serbia zamach w Sarajewie traktują jako pretekst do wypowiedzenia wojny Serbii przez Austro-Węgry. Sama data wizyty monarchy austro-węgierskiego określana jest w wielu podręcznikach jako prowokacja. 28 czerwca to dla prawosławnych Serbów jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu liturgicznym. Vidovdan, czyli dzień świętego Wita, ma znaczenie historyczne, ponieważ 15 czerwca (według kalendarza prawosławnego) 1389 roku miała miejsce bitwa na Kosowym polu, w której wojska serbskie zmierzyły się z siłami Imperium Osmańskiego. Napięte relacje między Serbią a Austro-Węgrami oraz odbywające się w czerwcu 1914 roku manewry wojskowe w Bośni także nie polepszały wzajemnych stosunków.

Dialog z przeszłością pozostaje zatem kwestią otwartą. Stworzenie jednolitej wersji historii przyczyniłoby się do długotrwałego pokoju w regionie oraz budowy prawdziwie demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego. Od przyszłych pokoleń zależeć będzie czy pamięć o I wojnie światowej będzie dzielić lub łączyć narody byłej Jugosławii.

Facebook Comments

Tłumaczka serbskiego, wielbicielka kina i literatury krajów byłej Jugosławii. Miejsce zamieszkania zmienia co kilka lat - kiedyś Szczecin, a ostatnio baza wojskowa w Kosowie.

Tematy: Bałkany,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY