Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Martyna Staśko

W Bośni zmiany jedynie personalne

Coraz większymi krokami zbliżają się wybory w Bośni i Hercegowinie. Chociaż na pewno zmienią się niektóre twarze bośniackiej polityki, wszystko wskazuje na to, iż jej kurs, nazywany kursem permanentnego kryzysu, pozostanie niezmienny.

7 października 2018 r. obywatele Bośni wybierać będą prezydentów państwa i entitetów, przedstawicieli do parlamentu Bośni i Hercegowiny, parlamentu obydwu entitetów oraz do parlamentów kantonalnych w federacji. System wyborczy w Bośni pozostaje najbardziej skomplikowanym systemem wyborczym w Europie, co niestety przekłada się na niską frekwencję obywateli w wyborach. Z tego powodu Centralna Komisja Wyborcza opublikowała nawet film z instrukcją, w jaki sposób oddawać głosy.

Does Bosnia have the most complicated political system in Europe?

This European country has 3 (or 5) presidents, 14 parliaments, 136 ministers and maybe the most complex political system on Earth. Welcome to Bosnia.

Publiée par TRT World sur Mardi 17 avril 2018

Większość wyborców ma także przeświadczenie, iż niewiele da się zmienić poprzez oddanie głosu. Sondaże pokazują, że w pewnym sensie mają oni rację. Większość kandydatów reprezentuje partie, które od wielu lat utrzymują kraj w politycznym impasie. Z drugiej strony ugrupowania, które nie opierają swojej kampanii na kryterium narodowym nie mają dużego poparcia społecznego. Z tego powodu od wielu lat świat bośniackiej polityki to te same, dobrze znane twarze. Choć nowe wybory oznaczają pewne kosmetyczne zmiany, większość z nich pozostanie u władzy.

Napięta atmosfera wokół wyborów

Odbycie się tegorocznych wyborów stało pod znakiem zapytania od kilkunastu miesięcy. Powodem tego stanu rzeczy było prawo wyborcze, a raczej nieskuteczne próby jego modyfikacji przez chorwackich posłów w Parlamencie Bośni i Hercegowiny. Ustawa o Prawie Wyborczym, oparta o kryterium narodowe, ma bowiem dyskryminować najmniej liczny naród chorwacki w Bośni. Na zmiany ustawy naciskali także przedstawiciele unii, jednak ostatecznie nie udało się ich przeforsować – głównie za sprawą boszniackich parlamentarzystów. Bośniaccy politycy przystąpili więc do procesu wyborczego bez niezbędnych zmian w prawie, co może istotnie utrudnić uformowanie nowego rządu.

Tegoroczna kampania wyborcza przez analityków określana jest jako najostrzejsza i najbardziej „brudna” do tej pory. Ambasador Stanów Zjednoczonych w BiH Maureen Cormack wyraziła swoje zaniepokojenie atmosferą wokół wyborów oraz to, że politycy opierają swoje kampanie wyborcze na szerzeniu strachu oraz narracjach nacjonalistycznych i populistycznych, nie koncentrując się przy tym na istotnych problemach gospodarczych i społecznych, z którymi zmagają się mieszkańcy Bośni.

Lecz do stałego repertuaru problemów związanych z wyborami od lat niezmiennie należy fałszowanie głosów oraz przestępstwa wyborcze, w tym szantaż i zastraszanie. W tym roku bośniacka Centralna Komisja Wyborcza odrzuciła już około 10 tysięcy wniosków o wpisanie na listę osób uprawnionych do głosowania. W niektórych przypadkach brakowało danych osobowych, niekiedy zgłaszano do głosowania osoby zmarłe, a na kilkunastu wnioskach widniał ten sam adres zamieszkania znajdujący się za granicą. Najwięcej tego typu przypadków miało miejsce w gminach Velika Kladuša i Orašje (Federacja BiH) oraz w gminie Modriča (Republika Serbska). Od wielu lat tajemnicą poliszynela jest fakt, iż osoby pracujące w przedsiębiorstwach państwowych muszą nierzadko udowodnić przed pracodawcą swoją lojalność poprzez oddanie głosu na właściwe ugrupowanie lub kandydata.

Niedemokratyczna ustawa

Obywatele Bośni i Hercegowiny w październiku wybiorą między innymi członków Prezydium BiH – najwyższego organu, w skład którego wchodzi 3 przedstawicieli bośniackich konstytucyjnych narodów, tj. Serbów, Chorwatów i Boszniaków. Choć rozwiązanie takie wydaje się sporym kompromisem, to jednak już na starcie wyklucza z wyścigu do prezydenckiego fotela przedstawicieli innych narodowości zamieszkujących Bośnię.

Rozwiązanie to dyskryminuje przede wszystkim liczne w Bośni mniejszości narodowe. Już w 2006 r. Jakob Finci oraz Dervo Sejdić wnieśli akt oskarżenia przeciwko BiH do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, gdyż jako reprezentanci społeczności żydowskiej i romskiej nie byli w stanie spełnić wymogów formalnych, aby ubiegać się o fotel prezydenta. I chociaż w 2009 r. proces ten wygrali, bośniacka konstytucja wciąż nie została zmodyfikowana tak, aby zapewnić wszystkim obywatelom Bośni równe prawa.

Ponadto, mieszkańcy Federacji BiH wybierają przedstawiciela narodu chorwackiego i boszniackiego, a mieszkańcy Republiki Serbskiej Serba. Jednakże struktura demograficzna kraju nie odpowiada politycznym podziałom. W praktyce oznacza to, iż Serbowie zamieszkujący federację, a także Boszniacy i Chorwaci zamieszkujący republikę nie są upoważnieni do głosowania na kandydata pochodzącego ze swojego narodu. Najdotkliwiej odczuwają to zwłaszcza Chorwaci z federacji, gdyż w historii zdarzyło się już, iż chorwacki prezydent został wybrany głosami Boszniaków.

Serbski prezydent poza Sarajewem

W tym roku o fotel prezydenta ubiega się aż 15 kandydatów. Najpoważniejszymi z nich są Milorad Dodik z ramienia narodu serbskiego, dotychczasowy prezydent Republiki Serbskiej i lider partii Sojuszu Niezależnych Socjaldemokratów (SNSD). Dodik, chociaż posiada duże poparcie wśród Serbów, opinii publicznej znany jest z niewybrednych wypowiedzi, personalnych ataków na przedstawicieli Unii Europejskiej, a także z bezkrytycznego uwielbienia dla Rosji. Wielokrotnie nawoływał on do secesji i przyłączenia Republiki Serbskiej do „macierzy”, a jego kłopotliwe dla obydwu stron polityczne ekscesy starali się łagodzić sami politycy z Serbii. Nawet prezydent Aleksandar Vučić w dyplomatyczny sposób zaznaczał, iż chociaż Serbię i Republikę Serbską łączy szczególna więź, to jednak bośniackie państwo może istnieć tylko w takim kształcie, w jakim zostało określone w porozumieniu podpisanym w Dayton w 1995 r.

Kogo byście poparli na kandydata Prezydium BiH jako przedstawiciela Serbów?

–         Mladen Ivanić                         49%

–         Milorad Dodik                          51 %

Dodik zapowiedział także, iż kiedy obejmie funkcję prezydenta, nie będzie urzędował w siedzibie prezydium w Sarajewie, lecz w Sarajewie Wschodnim, które leży na terenie Republiki Serbskiej. Jest to sytuacja bez precedensu, która podważa jedność organu jakim jest Prezydium Bośni i Hercegowiny. Dodik, jak sam stwierdził, nie zamierza przebywać w Sarajewie z obawy przed atakami „islamskich fundamentalistów“, jak zwykł określać muzułmanów. Można więc przewidywać, że wygrana Dodika nie przyczyni się do ustabilizowania sytuacji wewnątrz kraju.

Jego najpoważniejszym jego konkurentem wydaje się być dotychczasowy prezydent BiH z ramienia Serbów Mladen Ivanić związany z partią Sojusz dla Zwycięstwa (SzP). W sondażu IFMES (International Institute for Middle East and Balkan Studies) z kwietnia br. Ivanić otrzymał 49 % głosów, a Dodik 51 %. Ivanić, który nie jest politykiem wzbudzającym kontrowersje i napewno bardziej przychylnym Unii Europejskiej i NATO niż Dodik mógłby zapewnić ciągłość serbskiej polityki w Sarajewie.

Dodatkowo, emocje wokół wyborów podgrzewa dzisiejsza/wczorajsza? wizyta szefa rosyjskiej dyplomacji Sergieja Lavrova w Bośni oraz to, która serbska partia otrzyma oficjalne poparcie ze strony Rosjan. Lavrov pojawi się w Bośni na zaproszenie serbskich władz. Minister spraw zagranicznych Igor Crnadak podkreślił, iż wizyta Lavrova nie jest częścią kampanii, jednakże Dodik już zdążył przedstawić ją, jako znak poparcia dla swojego ugrupowania. Obydwaj politycy uczestniczyć będą w otwarciu serbsko-rosyjskiego centrum oraz cerkwi, która jest repliką moskiewskiej świątyni znajdującej się niegdyś na Kremlu.

Walka SDA i SBB

Z ramienia narodu boszniackiego dużą popularnością cieszy się Fahrudin Radončič, pełniący niegdyś funkcję ministra bezpieczeństwa BiH (w 2014 r. odwołany), a obecnie lidera drugiej najważniejszej, obok Partii Akcji Demokratycznej (SDA), partii boszniackiej – Sojusz dla Lepszej Przyszłości (SBB). Co ciekawe, jest on właścicielem największego bośniackiego dziennika – „Dnevni Avaz”, którego siedziba znajduje się w jednym z najwyższych budynków w kraju Avaz Twist Tower. Chociaż medialny magnat nie może narzekać na brak medialnego zaplecza, to niestety jego przeszłość nie jest krystaliczna, co nie umknęło uwadze mediów. Zarzuca się mu m. in. związki z kosowską mafią narkotykową. Z tego powodu w 2016 r. spędził miesiąc w areszcie. Ze swymi politycznymi oponentami kontaktówał się w specyficzny sposób – dowodząc swojej niewinności za pomocą ekranu na Avaz Twist Tower górującym nad miastem, na którym redaktorzy dziennika wyświetlają najważniejsze wiadomości.

Kogo byście poparli na kandydata Prezydium BiH jako przedstawiciela Boszniaków?

–         Safet Softić                         10%

–         Šefik Džaferović                  15 %

–         Denis Zvizdić                       62%

–         Adil Osmanović                   13%

Wątpliwość budzą także liczne interesy Radončicia, który jest jedną z najbogatszych osób w Bośni. W jego luksusowym, jak na powojenne warunki hotelu Radon w Sarajewie zwykła niegdyś spotykać się elita politycznego świata, jeszcze zanim Radončić sam poczuł powołanie do politycznego zaangażowania. Jednakże, jako polityk jest oceniany jako osoba pragmatyczna. W 2016 r. odstąpił on od koalicji SDA-SBB, zarzucając Bakirowi Izetbegovicowi „islamizację polityki”.

Najpoważniejszym konkurentem dla Radončića jest Šefik Džaferović, wiceprzewodniczący partii SDA, która od lat cieszy się największym poparciem Boszniaków.

Chorwacka alternatywa

Z ramienia narodu chorwackiego o powtórny mandat ubiegać się będzie Dragan Čović z partii Chorwacka Wspólnota Demokratyczna BiH (HDZ BiH), siostrzanego ugrupowania z sąsiedniej Chorwacji HDZ, z którą związani są m. in. prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović oraz premier Andrej Plenković.

Čović, podobnie jak wielu bośniackich polityków, posiada niejasne związki ze światem przestępczym. W 2005 r. został odwołany z funkcji prezydenta BiH decyzją ówczesnego Wysokiego Przedstawiciela Paddy Ashdowna. Čović został skazany z zarzutem korupcji oraz udziału w aferach gospodarczych, jednak został uniewinniony przez sąd drugiej instancji. Wtedy też natychmiast powrócił do polityki i ponownie objął przewodnictwo nad najważniejszą chorwacką partią w Bośni. Podczas swojego ostatniego prezydenckiego mandatu dał się poznać jako polityk świadomy obustronnych korzyści i politycznego poparcia płynącego ze ścisłej współpracy z partią HDZ z Chorwacji. W ostatnim okresie też coraz częściej odnajdywał on nić porozumienia z prezydentem Republiki Serbskiej Miloradem Dodikiem, który jak nikt inny rozumie ból dzielenia państwa z Boszniakami oraz pragnienie utworzenia trzeciego chorwackiego entitetu. Jednakże w ostatnim okresie jego poparcie zmalało do 39 % na rzecz kontrkandydata Željka Komšicia, który w sondażach osiągnął wynik 61 %.

Kogo byście poparli na kandydata Prezydium BiH jako przedstawiciela Chorwatów?

–         Dragan Čović                 39%

–         Željko Komšić                61%

Jak już wyżej wspomniano, każdy wyborca na terenie federacji może oddać tylko jeden głos, bez względu na to, czy głosuje na Chorwata czy Boszniaka, jednakże stosunek liczby Boszniaków do liczby Chorwatów wynosi 3:1. W 2006 r. i w 2010 r. Komšić startował w wyborach prezydenckich z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Bośni i Hercegowiny (SDP BIH) i dwukrotnie uzyskał prezydencki mandat dzięki poparciu Boszniaków. W gminach w większości chorwackich etnicznie miał on nikłe poparcie, oscylujące wokół 10 % i z tego powodu był nazywany „drugim boszniackim prezydentem”. Także teraz, jego duże poparcie wynikać może z przychylności Boszniaków zamieszkujących federację.

W Bośni bez zmian

Jak wynika z sondażu IFMES, bośniaccy wyborcy przy wyborze swojego kandydata kierują się raczej jego indywidualnymi cechami niż tym, jakie ugrupowanie polityczne reprezentuje. Jednakże od wielu lat obserwujemy sytuację, w której kandydaci cieszący się największym poparciem społeczeństwa są jednocześnie silnie związani z partiami zorientowanymi narodowo i nacjonalistycznie. Taka sytuacja sprawia, iż po tegorocznych wyborach najprawdopodobniej nadal będziemy mogli obserwować przepychanki na szczycie władzy, co z pewnością wpłynie na całokształt życia politycznego w Bośni.

Facebook Comments

***

Wszystkie dane sondażowe pochodzą z badania instytutu IFMES. Badanie przeprowadzono na grupie 1411 osób. Pełne wyniki dostępnę pod linkiem: http://www.ifimes.org/ba/9530

Absolwentka filologii chorwackiej i serbskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie w Rijece. Zainteresowana tematem integracji europejskich państw postjugosłowiańskich. Przez rok pracowała jako tłumaczka misji wojskowej w Bośni i Hercegowinie.

Tematy: Bałkany,
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY