Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Aneta Tyszkiewicz: Oferta nie do odrzucenia czy oferta nie do zrozumienia

„Rosja przedstawia nam ofertę, której nie możemy odrzucić, a Unia Europejska ofertę której nie możemy zrozumieć”. Jak tu oceniać postępy w krajach Partnerstwa Wschodniego zastanawia się Bruksela. 

Unijne flagi przed budynkiem Komisji Europejskiej, autor: TPCOM, źródło: Flickr

Unijne flagi przed budynkiem Komisji Europejskiej, autor: TPCOM, źródło: Flickr

5 października 2012 w Brukseli została zorganizowana konferencja „Na drodze do reform: ocena postępów w krajach Partnerstwa Wschodniego”. Głównym organizatorem była Fundacja The Open Society Institute, która jest współautorem Europejskiego Indeksu Integracji dla krajów Partnerstwa Wschodniego (PW) wydanego w maju 2012 roku.

Rok przed kolejnym szczytem Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się na jesieni 2013 na Litwie, jest dobrym momentem na ocenę postępów oraz obiektywną kalkulację sukcesów i niepowodzeń. W debacie mającej za zadanie zilustrować stopień integracji wzięli udział zarówno przedstawiciele Unii Europejskiej i krajów  partnerskich

Podczas pierwszej części, w której Gunnar Wiegand (Dyrektor do spraw Rosji, Azji Centralnej, Partnerstwa Wschodniego, Współpracy Regionalnej w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych) omówił politykę UE wobec PW nie wnosząc zbyt wiele w konstruktywny dialog. Pojawiły się za to standardowe deklaracje dotyczące polityki wzajemnego szacunku i tolerancji. Podkreślił potrzebę polityki „szytej na miarę”, czyli takiej która weźmie pod uwagę problemy i specyfikę regionu ze szczególnym uwzględnieniem podłoża politycznego.

Wiele uwagi poświecono Mołdawii, która w podsumowaniu Europejskiego Indeksu zajęła najwyższe miejsce w skuteczności i szybkości wprowadzanych reform, chęci współpracy i uznana została jako kraj na najlepszej drodze do demokracji w szerokim, unijnym tego słowa znaczeniu. Temat Mołdawii powracał za każdym razem jako wzorzec użycia narzędzi, w które Unia wyposażyła kraje PW. Obraz ten został nieco zamazany, gdy głos zabrał przedstawiciel z Mołdawii. Leonid Litra (Instytut dla Rozwoju i Inicjatyw Społecznych “Viitorul”) zauważył, że tak zwany sukces mołdawski nie ma żadnego przełożenia na jakość życia przeciętnego obywatela. W odpowiedzi Wiegand przywołał liczby z ostatniego raportu dotyczącego dofinansowania krajów PW, w którym Mołdawia otrzymała 20 mln euro więcej funduszy z UE.

Pomimo zaangażowania i sukcesów Mołdawii, można było odnieść wrażenie, że dla UE to Ukraina jest krajem od którego zależy powodzenia całego programu. Zarzuty te zostały podniesione przez uczestników w pytaniach. Pojawiły się pytania o plan B, gdy tak zwany unijny „ukrainocentryzm” nie spełni swej roli, a wszystkie kraje zaczną podążać w innych kierunkach. Czy Unia jest w stanie zareagować, czy nadal będzie zamykać oczy na pewne kwestie, w celu sztucznego podtrzymania skuteczności programu. Najwięcej kontrowersji wywołało zdanie, że żadne z państw nie ma prawa do członkostwa w UE, a więc nie można zarzucać państwom wspólnoty, że kierują się swoim subiektywnym interesem. Obecnie sytuacja jest o tyle gorsza, że wiele państw członkowskich UE jest przeciwna jakimkolwiek działaniom mającym na celu poszerzenie granic wspólnoty europejskiej o nowe kraje.

W drugiej części spotkania, głos zabrali przedstawiciele krajów PW. Zostały podniesione kwestie dotyczące spadku atrakcyjności UE i jej oferty dla państw regionu. Potrzeba zróżnicowanego i indywidualnego podejścia przewijała się w każdym z wystąpień. Podkreślano brak zrozumienia przez kraje PW głównych założeń UE i potrzebę wskazania realnych korzyści wypływających ze współpracy. Osiągnięcie tego celu miało by się odbyć poprzez kampanie informacyjne wśród obywateli krajów PW, wspieranie i rozwój współpracy ekonomicznej i aktywne poparcie dla niezależnych mediów. Nieskuteczność obecnego sytemu, brutalnie obnażyła wypowiedz przedstawiciela z Białorusi Dzianisa Mieljancoua (Białoruski Instytut Studiów Strategicznych). Zwrócił on uwagę na fakt, że unijne sankcje wobec Białorusi są drogą donikąd. W rezultacie wywołują irytację rządu i większe represje wobec społeczeństwa. UE dla kraju takiego jak Białoruś nie ma przysłowiowej ‘marchewki’ czym popycha ją w ramiona Rosji.

Kryzys europejski i ogólne rozczarowanie ideą UE wśród państw członkowskich spychają na boczny plan program Partnerstwa Wschodniego. Pytanie czy w momencie gdy Unia znów wykaże większe zainteresowanie regionem, ten nie będzie już po dokonanym wyborze. A alternatywą dla Unii Europejskiej jest rosyjska propozycja stworzenia Unii Euroazjatyckiej.

O autorceAneta Tyszkiewicz jest absolwentką Studium Europy Wschodniej na Uniwersytecie Warszawskiem w Warszawie. Mieszka i pracuje w Brukseli.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY
Komentarze 0
Dodaj komentarz