Eastbook.eu http://www.eastbook.eu Portal o Europie Wschodniej Sat, 21 Apr 2018 09:48:49 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.4 Wyzwania współczesnego kina gruzińskiego http://www.eastbook.eu/2018/04/21/wyzwania-wspolczesnego-kina-gruzinskiego/ http://www.eastbook.eu/2018/04/21/wyzwania-wspolczesnego-kina-gruzinskiego/#respond Sat, 21 Apr 2018 09:41:09 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216420 W pierwszych latach XX wieku kino gruzińskie zaistniało w dynamicznie rozwijającej się i odgrywającej coraz większe znaczenie nowej dziedzinie sztuki. Pierwszym gruzińskim pełnometrażowym filmem dokumentalnym był półgodzinny zapis podróży wybitnego poety Akakiego Ceretelego do Raczy-Leczchumi (region w północno-zachodniej Gruzji) w reżyserii Wasyla Amaszukeliego (1912 r.).

Nakręcony w epoce kina niemego obraz powstał bez ścieżki dźwiękowej, w związku z czym jego projekcjom towarzyszyła muzyka grana na żywo. W pierwszych dziesięcioleciach istnienia kinematografii praca nad każdym filmem stanowiła nowe doświadczenie i była eksperymentem operatorskim, co doceniono i w dziele Wasyla Amaszukeliego, które po dziś dzień strzeżone jest w Archiwum Ministerstwa Sprawiedliwości Gruzji.

Wraz z popularyzacją kinematografii filmy dokumentalne zyskiwały na popularności i tworzenie dokumentalnych zapisów rzeczywistości stało się jedną z bardziej rozpowszechnionych metod pracy wśród etnografów i historyków. Dla przykładu, słynnemu etnografowi i archeologowi Ekwtime Takaiszwilemu oraz współzałożycielowi Galerii Narodowej w Tbilisi Dimitrowi Szewardnadze (który brał udział w zdjęciach do pierwszego gruzińskiego filmu fabularnego „Kristine” z 1916 r.) podczas wyjazdów na badania i ekspedycje naukowe zawsze towarzyszył operator z kamerą. Warto również dodać, że w 2018 r. został nakręcony film „Ekwtime Ghwtiskacis” (ang. „Ekvtime: Man of God) w reż. Nikoloza Komasuridzego poświęcony życiu Takaiszwilego.

Pod czerwoną gwiazdą

Poczynając od 1921 r. aż do 1991 r. pod sztandarami Związku Radzieckiego rozwijał się proces komercjalizacji i fabularyzacji filmu. Na wzór rosyjskiej wytwórni filmowej „Mosfilm”, która poddawała się pełnej kontroli państwa, w Gruzji została założona państwowa wytwórnia „Gruzija-film”, w której funkcjonował podobny mechanizm nadzoru i propagowania oficjalnej ideologii. Należy jednak zauważyć, że niezależnie od wszystkiego twórcom udało się stworzyć dzieła wybitne, którym nie przypina się komunistycznej etykietki (m.in. „Sól Swanetii” i „Lecą żurawie” Michaiła Kałatazowa).

Należy zauważyć, że kinematografię gruzińską nie dosięgła najostrzejsza forma cenzury i twórcy zaznali więcej swobody wyrazu. Tak oto radziecka cenzura nie stłamsiła tryptyku filmowego w reżyserii Tengiza Abuladzego: „Błagania” (1969 r.), „Drzewa pragnień” (1979 r.) oraz „Pokuty” (1983 r.). Ostatni z wymienionych powyżej filmów po dzień dzisiejszy uważany jest nie tylko za szczytowe dzieło gruzińskiej i radzieckiej kinematografii, ale też zaliczany jest do klasyki światowego kina.

„Pokuta” zyskała międzynarodowe uznanie przede wszystkim ze względu na sugestywny rozrachunek z epoką terroru, czystek oraz dogłębne studium tyranii. Bohater filmu, Warlam Arawidze, jest nie tylko uosobieniem stalinowskiego terroru, ale też wymownym odzwierciedleniem tragicznych lat rządów Ławrientija Berii i Wasilija Mżawanadzego w Gruzji. W radzieckiej rzeczywistości film ten nie powstałby zapewne nigdy, gdyby nie wsparcie samego I sekretarza Gruzińskiej SRR Eduarda Szewardnadzego, który bronił reżysera i scenariusza na kremlowskim dywaniku. Jednak mimo tego, że prace nad filmem zakończono już w 1984 r., na ekrany kin wyszedł on dopiero w 1987 r. I chociaż minęło już ponad 30 lat od jego powstania, jego problematyka nadal pozostaje aktualna.

Pewną dozę swobody i mniej radykalną cenzurę gruzińska kinematografia może zawdzięczać temu, że w porównaniu do innych republik związkowych Gruzińska SRR cieszyła się większą przychylnością władzy centralnej. Poczynania gruzińskich reżyserów traktowano z przymrużeniem oka również ze względu na ich subtelny humor i lekkość wyrazu. Przykład tego stanowią filmy Giorgija Danelii, w scenariuszach których ciągle to można odnajdywać nowe smaczki i ukryte znaczenia. Najbardziej „gruzińskim”, a zarazem kultowym w całym Związku Radzieckim filmem Danelii jest „Mimino”, cytaty z którego weszły do kanonu języka wszystkich pokoleń. Produkcja ta trafiła na ekrany pomimo tego, że w krzywym zwierciadle przedstawiała codzienne realia oraz ukazywała paradoksy życia w ZSRR. Serca widzów podbił również Wachtang Kikabidze – odtwórca głównej roli oraz wykonawca piosenki „Czito grito” będącej motywem przewodnim, którą po sukcesie filmu znali i śpiewali wszyscy, mimo że jej tłumaczenie z języka gruzińskiego stało się szeroko dostępne dopiero w dobie Internetu.

Nowe kino gruzińskie

Po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości gruzińskie kino stanęło przed nowymi wyzwaniami, a wiązało się to nierozerwalnie z trudną sytuacją polityczną, społeczną i ekonomiczną. Nie bez echa przeszły również konflikty zewnętrzne i wewnętrzne, których korzenie sięgały ostatniej dekady istnienia Związku Radzieckiego. Oprócz transformacji politycznych i społecznych Gruzja musiała od nowa przewartościować i inne aspekty rzeczywistości, co tyczyło się również sztuki i znalazło swoje odzwierciedlenie w kinematografii. Nie wszyscy jednak radzili sobie (czy też nawet nie zamierzali sobie radzić) w nowych realiach i dostrzegłszy unikalną szansę, jaką dała głasnost i pieriestrojka, wyjechali za granicę. Starsi i doświadczeni marzyli o tworzeniu w warunkach nieograniczonej swobody, wydostaniu się poza ramki powielanych schematów i ideologii, a także o pracy w gronie profesjonalistów, w atmosferze przyjaznej twórcom. Młodzi pragnęli poszerzenia horyzontów, kusiły ich lepsze perspektywy i edukacja na najwyższym poziomie. Większość początkujących twórców wyjeżdżała za granicę na studia, a głównymi ośrodkami ich emigracji stały się Niemcy, Włochy oraz Francja, które po dzień dzisiejszy są czołowymi partnerami Gruzji w sferze koprodukcji.

Nowe pokolenia twórców bez wahania wykorzystały szansę, jaką dała uzyskana wolność, aby mówić wprost o problemach, z jakimi zetknął się kraj w ciągu ostatnich 30 lat. Młodzi twórcy skupili się na rozrachunku z codziennością, a obok kina zaangażowanego społecznie (m.in. kryzys lat 90-tych) główną uwagę poświęcono tematyce wojennej, gdzie dogłębnej analizie poddano zbrojne konflikty Gruzji z Abchazją, Osetią Południową i Rosją. I nawet, jeśli wojna nie jest głównym tematem filmu (tak jak w przypadku obrazu „Mandarynki” Zazy Uruszadzego, „Wyspa kukurydzy” Giorgiego Owaszwilego czy „House of others” Rusudan Glurdżidze), to często jej echo ukradkiem pobrzmiewa w tle („Rozkwitające” Nany Ekwtimiszwili i Simona Grossa).

Całkowicie odrębny i nowy fenomen w gruzińskiej kinematografii stanowi kino „feministyczne” – czyli kino kobiet o kobietach. Jest to zjawisko intrygujące, jako że w społeczeństwie ciągle jeszcze konserwatywnym kobiety wreszcie zdecydowały się zabrać głos i mówić wprost o dotykających ich problemach, a nawet więcej – dać swoim bohaterkom niczym nieskrępowaną siłę, niezależność i prawo do dokonywania własnych wyborów, nie bacząc na utarte w społeczeństwie konwenanse. Najbardziej wyraziste i przyciągające uwagę krytyków reżyserki ostatnich lat to m.in. Ana Uruszadze („Scary mother”), Mariam Chatczwani („Dede”) oraz wcześniej już wspomniana Nana Ekwtimiszwili („Rozkwitające”, „Moja szczęśliwa rodzina”; współtwórcą obu filmów jest Simon Gross).

Nana Ekwtimiszwili w filmie „Rozkwitające” (2013 r.) opowiada o losach dwóch nastolatek, które dorastają w powojennej Gruzji lat 90-ch. Powodowane koniecznością podejmowania skomplikowanych wyborów zostają wyrwane ze świata dziecięcej niewinności i stopniowo wkraczają na ścieżkę dorosłości. Podczas gdy jedna z nich walczy o niezależność, druga pada ofiarą zakorzenionych w społeczeństwie tradycji. W filmie „Moja szczęśliwa rodzina” (2017 r.) Nana Ekwtimiszwili daje natomiast swojej bohaterce pełne prawo do decydowania o własnym losie nie zważając na niezrozumienie i krytykę społeczeństwa.

Mariam Chatczwani pochodzi ze Swanetii – wysokogórskiego regionu, który cechuje wyjątkowa w porównaniu do reszty Gruzji konserwatywność i w którym po dzień dzisiejszy pielęgnowanych jest wiele dawnych tradycji. Wychowywanie się w hermetycznym środowisku niewątpliwie wpłynęło na doświadczenie życiowe autorki i jej twórczość. Film „Dede” (2017 r.) opowiada historię młodej kobiety, która wybierając własne szczęście musi sprzeniewierzyć się tradycjom utartym od wieków w lokalnej społeczności.

„Scary mother” (2017 r.) to pełnometrażowy debiut Any Uruszadze, który zdobył uznanie na wielu międzynarodowych festiwalach i był gruzińskim kandydatem do Oscara w 2018 r.
Bohaterką filmu jest 50-letnia Manana, która po latach tłumienia w sobie pasji postanawia porzucić męża i dziecko, aby w pełni poświęcić się pisarstwu. Kobieta w twórczej pasji pracuje nad dziełem swojego życia, jednak mroczny, erotyczny thriller jest zbyt śmiały, by zostać zaakceptowanym przez bliskich i społeczeństwo.

Na zakończenie

O tym, że gruzińskie kino fascynuje i warte jest bliższego poznania świadczy duże zainteresowanie nim specjalistów oraz miłośników samej Gruzji. W dniach 20-22 kwietnia br. w Warszawie organizowana jest II edycja Przeglądu Kina Gruzińskiego Gamardżoba kino, którego celem jest zaprezentowanie szerokiej publiczności wybitnych produkcji gruzińskiej kinematografii. Program obejmuje pokazy filmowe, debaty z udziałem specjalistów zajmujących się Gruzją i filmem oraz imprezę z muzyką gruzińską. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.

Linki do wydarzeń:
– 20 kwietnia, Faktyczny Dom Kultury:
– 21 kwietnia, Pracownia Duży Pokój
+ Cafe Bar Paragraf, Impreza z gruzińską muzyką
22 kwietnia, Państwomiasto:

Olga Khabibulina
Daria Szlezyngier

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/21/wyzwania-wspolczesnego-kina-gruzinskiego/feed/ 0
Świat protestuje w obronie bułgarskiego Pirynu http://www.eastbook.eu/2018/04/20/swiat-protestuje-w-obronie-bulgarskiego-pirynu/ http://www.eastbook.eu/2018/04/20/swiat-protestuje-w-obronie-bulgarskiego-pirynu/#respond Fri, 20 Apr 2018 08:26:01 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216367 Miejsce akcji: Narodowy Park Pirynu

40 tysięcy hektarów lasów, łańcuchów górskich, jezior, łąk i zapierających dech w piersiach widoków. Góry Piryn to jedne z najstarszych w Europie, jedyny w swoim rodzaju cud fauny i flory, które doceniają turyści z całego świata i nie tylko. W 1983 roku park wprowadzono na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO, więc nic dziwnego, że jest on jednym z największych bułgarskich skarbów.

Prawie 60% procent terenu pokrywają lasy, których średni wiek wynosi 85 lat. To częścią tych właśnie lasów jest słynna sosna Bajkuszewa, 22-metrowe drzewo, którego wiek szacuje się na 1300 lat. Lasy te są częściowo domem dla – uwaga – ponad dwustu gatunków zwierząt. 18 z 1300 występujących tu gatunków roślin spotkać można jedynie na terenie na terenie parku. Zarówno do fauny, jak i flory zaliczają się przedstawiciele zagrożeni i objęci ochroną.

To jednak nie wszystko. Symboliczną niemalże częścią Parku Narodowego Pirynu jest 170 jezior polodowcowych, krystalicznie czystych i umieszczonych w wyjątkowo malowniczych dolinach. Jeziora Popovo i Okoto, a także Czairski i Tipicki Ezera to punkty na mapie, które ściągają turystów z całej Bułgarii.

Fabuła: strajki z kolejką w tle

Góry Pirynu, jako jedne z najatrakcyjniejszych w Bułgarii, są ważnym ośrodkiem turystycznym regionu. Słyszeliście gdzieś o kurorcie Bansko, który w okresach zimowych ściąga tysiące turystów z całej Europy? Leży on na północno-wschodnich stokach Pirynu i stanowi on jeden z najważniejszych ośrodków sportów zimowych w Bułgarii.
I to właśnie o Bansko chodzi w tym całym zamieszaniu.

W grudniu rząd Bojka Borisowa zgodził się na rozszerzenie koncesji, które uprawniają do rozbudowy kurortu Bansko. Jak się okazuje – najwyraźniej kosztem cennego parku.

Sam premier podkreślał wielokrotnie, że chodzi o zaledwie 2% obecnego terytorium parku. Mówi się o budowie kolejnego wyciągu, który służyć ma narciarzom. Obecnie, według promotorów pomysłu, fani sportów zimowych, którzy przybywają do Banska, godzinami czekają, by dostać się na stok. Cierpieć ma na tym turystyka regionu, a przez to i sami mieszkańcy Banska. Dodatkowa kolejka, natomiast, ma stworzyć nowe miejsca pracy, rozładować napięcie i zwiększyć możliwości kurortu.

W grudniu ubiegłego roku, na ulice Banska i Sofii wypłynęły tłumy, którym niestraszne były niskie temperatury. Ulicami stolicy maszerowali protestanci, których transparenty krzyczały “Korupcja daje siłę” (sarkastyczna wersja narodowej frazy z bułgarskiego herbu: “Jedność daje siłę”) oraz “Piryn to nie prezent świąteczny”. Wkrótce potem, protesty ogarnęły całą Bułgarię. Strajkowało ponad dwadzieścia miast, w tym Warna i Burgas. Jeszcze niedawno, już w okresie świąt Wielkanocnych, na rozgrzanym wiosennym słońcem placu przed sofijskim NDK (Narodowym Pałacem Kultury) wystawali protestujący.

 

Ekolodzy nie wierzą

Dwuprocentowej wersji Borisowa nie kupują ani ekolodzy z bułgarskiej grupy „Za Zemiata”, ani bułgarskiej gałęzi WWF. Wnikliwie przyjrzeli się oni decyzji rządu, i ich konkluzje nie spodobały się światu.

Według ekspertów z organizacji zaangażowanych w strajki, zapisy w nowej koncesji faktycznie wspominają o budowie kolejki na 2% obecnego parku, ale równocześnie uprawniają do wykorzystywania źródeł wody na 48% procentach chronionego terenu – i to nie tylko wody pitnej. Według ekologów to nic więcej jak wygodna prawna furtka, którą szybko wykorzysta się do zabudowy cennych ekologicznie miejsc.

Dodatkowo, nikogo nie przekonują argumenty o przeładowaniu kolejki. Według ekologów i protestujących, przeciążenie wyciągu to kwestia zaledwie krótkiego okresu w szczycie sezonu. Poza nim, obecna kolejka w Bansku pracuje na minimalnych obrotach.

Świat chce ratować Piryn

Wraz z ujawnieniem tych informacji, zawrzało na świecie i w mediach społecznościowych.

Z dwudziestu miast w Bułgarii, protesty rozprzestrzeniły się do innych krajów całego świata, między Skopje, Glasgow i Berlina. Na Twitterze, pod hashtagiem #SavePirin nieustannie wypowiadają się coraz to nowi obrońcy Parku, wliczając w to Leonarda DiCaprio. Na Facebooku działa otwarta grupa Spasi Pirin / Save Pirin, która zrzesza prawie sześć tysięcy użytkowników platformy. Aktywność grupy to średnio osiem postów dziennie poświęconych organizacji kolejnych manifestacji oraz działań nagłaśniających sprawę. Oprócz tej głównej grupy, utworzono szereg “jednostek lokalnych”, tworzących tym samym społeczności obrońców przyrody w Warnie, Bristolu, Berlinie czy Glasgow.

Zamieszanie wokół Pirynu ściągnęło również uwagę uwagę wiceprzewodniczącej europejskiej frakcji Zielonych. Ska Keller, która reprezentuje jedną z największych sił Parlementu Europejskiego, wyraziła głęboki niepokój i dezaprobatę dla prób zabudowy parku.

W akcję ratowania parku aktywnie włącza się również WWF. Należącej do niej stronie SavePirin.com zachęca się do podpisania petycji w obronie parku. Elementem pokazowym są dostępne w sprzedaży koszulki “kamuflażowe”, które zamiast typowych zielono-brunatnych kolorów, zadrukowane są widokiem placu budowy.

Dla Bułgarów, przyroda jest wyjątkowo ważnym elementem narodowej kultury, czemu wcale nie należy się dziwić, biorąc pod uwagę zachwycające krajobrazy na niemal każdym kroku. Wielu z Bułgarów zniesmaczonych jest korupcją, jaka według nich stoi za całym pomysłem z nieszczęsną kolejką.

W całej historii nie brakuje i tej drugiej strony, bo organizowane są również kontrprotesty. Tak, jak odpuścić nie chcą ekolodzy, nie odpuszczają również mieszkańcy Banska, którym jak najbardziej na rękę są wszelkie próby podniesienia atrakcyjności regionu.

Ostateczny los Narodowego Parku Pirynu wciąż nie jest przesądzony. Organizująca obecnie wszystkie bułgarskie protesty grupa Save Pirin (Spasi Pirin) wystosowała oficjalne pismo do Komisji Europejskiej z prośbą o interwencję. Jeszcze 11 kwietnia na placu NDK członka komisji Europejskiej Karmenu Vella powitała grupa strajkujących obrońców przyrody. Polityk przyznał jednak, że dotychczas nie ma podstaw, by Unia Europejska podjęła jakiekolwiek działania, ponieważ na obecną chwilę nie ma dowodów, że rozszerzenie koncesji w jakikolwiek sposób łamie unijne prawo.

Póki co, sprawa Pirynu nie rusza ani w jedną, ani drugą stronę. Na terenie parku nie rozpoczęto jeszcze – na szczęście – żadnych prac. Równocześnie nie ustają protesty obu stron konfliktu.

Polakom w całej sytuacji nie trudno doszukać się podobieństw do kontrowersyjnej wycinki Puszczy Białowieskiej. Jak okazuje się na przykładzie obu chronionych terenów, polityka nie zawsze idzie w parze z naturą. Ostatecznie, interesy polityków czy biznesmenów, pomieszane z ich krótkowzrocznością tudzież brakiem głębszego zainteresowania, w mgnieniu oka potrafią zagrozić temu, co przyroda tworzyła przez wieki. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że od niefortunnej decyzji w sprawie parku rząd Bułgarii jeszcze odstąpi, a wywierana przez ekologów presja przyniesie oczekiwane rezultaty i uratuje Piryn.

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu autorki: https://bilkowczaj.blogspot.bg

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/20/swiat-protestuje-w-obronie-bulgarskiego-pirynu/feed/ 0
#Eastweek, czyli miniony tydzień w Europie Wschodniej i na Bałkanach (20 kwietnia) http://www.eastbook.eu/2018/04/20/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-20-kwietnia/ http://www.eastbook.eu/2018/04/20/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-20-kwietnia/#respond Fri, 20 Apr 2018 06:45:22 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216374 Białoruś – Sprzedaż rakiet do Azerbejdżanu

Białoruś sprzeda rządowi w Baku 10 zestawów wyrzutni rakietowych Polonez o zasięgu do 200 km.

– Według informacji mediów dostawy systemów rakietowych mogą dojść do skutku jeszcze w tym roku, wartość kontraktu nie jest na razie znana.

– W skład systemu wchodzą nie tylko wyrzutnie i same rakiety, ale również systemy radiolokacji, punkt dowodzenia i urządzenia transportowe.

– Decyzję Azerbejdżanu uważa się za odpowiedź na podobną decyzję Armenii, która wcześniej zamówiła w Rosji systemy rakietowe Iskander.

Charter97

Białoruś – Ustawa medialna przyjęta

Deputowani białoruskiego parlamentu w pierwszym czytaniu przyjęli nową ustawę medialną. O projekcie pisaliśmy już w Eastweeku

– Nowe prawo wprowadza przede wszystkim ograniczenia dla wydawców portali internetowych, likwiduje również anonimowość komentarzy zamieszczanych w sieci.

– Za przyjęciem ustawy głosowało 98 deputowanych, przeciw było 2.

– Ustawa wpłynie również na zagraniczne media nadające w kraju. Kanały telewizyjne będą miały obowiązek emitować min. 30% programów wyprodukowanych na Białorusi.

Tut.by

Rosja – Facebook może podzielić los Telegramu

Dyrektor Roskomnadzoru Aleksandr Żarow zapowiedział, że portal Facebook może zostać zablokowany na terytorium Rosji.

– W opinii Żarowa może do tego dojść, jeżeli portal do końca 2018 roku nie dostosuje się do wymogów nowego rosyjskiego prawa.

– Wymóg, o którym mowa to obowiązek wszystkich portali zagranicznych przetwarzających dane rosyjskich obywateli do utrzymywania serwerów na terytorium Federacji Rosyjskiej.

– Dyrektor uznał, że jeżeli wymóg ten nie zostanie wypełniony lub Facebook nie prześle do rządu rosyjskiego informacji o zamiarze dostosowania się do wymogów prawa, może zostać podjęta decyzja o jego blokadzie.

RBK

Ukraina – Poroszenko prosi o autokefalię Cerkwi

Prezydent Petro Poroszenko zwrócił się do patriarchy Bartłomieja z wnioskiem o przyznanie autokefalii Cerkwi ukraińskiej.

– Jeśli patriarcha Konstantynopola wyrazi zgodę, to ukraińska Cerkiew odzyska niezależność, utraconą na rzecz Moskwy w 1686 roku.

– Mimo protestów Bloku Opozycyjnego, Rada Najwyższa poparła wniosek prezydenta.

– Poroszenko chciałby, aby decyzja o przywróceniu autokefalii zapadła przed tegoroczną 1030 rocznicą Chrztu Ukrainy-Rusi.

Inforesist

Czarnogóra – Wygrana Milo Đukanovicia w wyborach prezydenckich

Lider Demokratycznej Partii Socjalistów Czarnogóry Milo Đukanović uzyskał 53,90% głosów w wyborach prezydenckich. Đukanović oświadczył, iż priorytetem jego prezydentury będzie dalsze dążenie do integracji europejskiej oraz rozwój gospodarczy kraju.

– Kandydat z ramienia opozycji Mladen Bojanić uzyskał 33,40% głosów, a kandydatka Partii Socjaldemokratycznej Draginja Vuksanović 8,20 %. Według szacunków Państwowej Komisji Wyborczej frekwencja wyniosła 63,92%.

– Zarówno Bojanić, jak i Vuksanović nie złożyli gratulacji prezydentowi elektowi, gdyż, jak podkreślają, doszło do sfałszowania wyników wyborów.

– To druga kadencja prezydenta w 30-letniej karierze politycznej Đukanovicia. Sześciokrotnie piastował on także funkcję premiera.

Vecernji

Kosowo – Szkic ustawy o Kosowskich Siłach Zbrojnych

Do końca kwietnia br. rząd Kosowa planuje złożyć szkic ustawy o przekształceniu Kosowskich Sił Bezpieczeństwa w regularną armię. Deklaracje te wywołały sprzeciw władz w Belgradzie.

– Zastępca ministra Kosowskich Sił Bezpieczeństwa Burim Ramadani oświadczył, iż władza zdecydowana jest uchwalić nową ustawę, jednocześnie ściśle współpracując ze wspólnotą międzynarodową. Posłowie partii Serbska Lista zapowiedzieli bojkot posiedzenia, podczas którego odbędzie się głosowanie nad poprawkami do kosowskiej konstytucji.

– Asystent amerykańskiego sekretarza stanu ds. Eurazji Wess Mitchell podczas wizyty w Belgradzie i Prisztinie w marcu br. podkreślił, iż władze Kosowa mają prawo rozwijać wspomniane struktury zbrojne i nie stanowi to zagrożenia dla Serbii. Dodał on także, iż w procesie tym niezbędne będzie wprowadzenie zmian w konstytucji.

– Władze Serbii wyraziły sprzeciw wobec uformowaniu Sił Zbrojnych Kosowa.

Blic

Kosowo – Platforma dialogu dla normalizacji relacji z Serbią

Rząd Kosowa uchwalił Platformę dialogu z Serbią – dokument, który ma normalizować stosunki z Serbią – oraz przekazał go do uchwalenia przez zgromadzenie parlamentarne.

– Premier Kosowa Ramush Haradinaj podkreślił, iż dokument ten jest deklaracją woli budowania dobrosąsiedzkich stosunków z Serbią, respektowania porozumień oraz integracji z UE i NATO.

– Haradinaj dodał, iż trwa implementacja porozumienia dotyczącego uformowania Wspólnoty Serbskich Gmin (ZSO), jednakże zgodnie z Porozumieniem w Brukseli, statut ZSO musi być zgodny z Konstytucją Kosowa.

Slobodna Evropa

Macedonia – Raport UE: Państwo gotowe do rozpoczęcia wstępnych negocjacji z UE

Komisarz europejski Johannes Hahn złożył na ręce macedońskiego premiera Zorana Zaeva Raport UE o postępach na drodze integracji europejskich. Hahn dodał, iż Macedonia jest wzorem demokratyzacji państwa dla innych krajów regionu.

– Hahn podkreślił, iż w ostatnich miesiącach Macedonia poczyniła znaczne postępy na drodze reform, co czyni z niej kraj wzorcowych przemian demokratycznych w regionie. Hahn stwierdził, iż państwo to jest gotowe do rozpoczęcia wstępnych negocjacji z UE.

– Jednakże, aby do tego doszło, konieczne będzie wypracowanie kompromisu w sporze Macedonii z Grecją, który dotychczas blokował integracje euroatlantyckie.

– Termin rozpoczęcia negocjacji powinien zostać ogłoszony pod koniec czerwca. Oprócz Macedonii, w tym samym czasie do negocjacji z UE przystąpić ma także Albania.

Al Jazeera

Bośnia i Hercegowina – Liczne problemy BiH na drodze ku EU

Szef Delegacji UE w BiH Lars Gunnar-Wigemark przekazał władzom BiH Raport UE o postępie na drodze integracji europejskich, w którym wskazano liczne czynniki negatywnie wpływające na przebieg reform.

– Raport ten obejmuje dziedziny takie jak praworządność, administracja publiczna, reformy gospodarcze oraz rozwój. Osobny rozdział poświecono procesom wyborczym w BiH, podkreślając konieczność zmiany Ustawy o Prawie Wyborczym.

– Ukazano także problemy w procesie reformy administracji publicznej, gdyż od 18 miesięcy nie odnotowano żadnego postępu w tej dziedzinie. Negatywnie oceniono także kondycję mediów w BiH, które często są obiektem nacisków i presji politycznych. W ostatnim czasie dochodziło także do fizycznych napaści na dziennikarzy.

Radio Sarajevo

Serbia – Chorwacka delegacja opuszcza Belgrad

Kolejne spięcie na linii Belgrad – Zagrzeb. Lider serbskich nacjonalistów zdeptał chorwacką flagę i obraził polityków.

– Vojislav Szeszelj oraz jego kolega z Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) zdjęli flagę Chorwacji sprzed serbskiego parlamentu i zaczęli po niej deptać. Chwilę później Szeszelj podszedł do chorwackich polityków i obraził ich, nazywając ustaszami.

– W związku z tym incydentem, chorwacka delegacja zdecydowała się przerwać planowaną na dwa dni wizytę w Serbii już po kilku godzinach.

– Szeszelj jest jednym ze zbrodniarzy wojennych z lat 90. i jego proces toczył się w Hadze od 2006 roku.

IBNA (Independent Balkan News Agency)

Bośnia i Hercegowina/Kosowo/Macedonia – Zgoda na usunięcie barier handlowych pomiędzy Bośnią i Hercegowiną a Albanią

19 kwietnia w stolicy Macedonii odbyło się spotkanie przewodniczącego Rady Ministrów Bośni i Hercegowiny Denisa Zvizdicia oraz premiera Albanii Ramusha Haradinaja.

– Zvizdić zapewniał, że pokój i stabilność na Bałkanach Zachodnich pozostaje stałym celem Bośni i Hercegowiny.

– Politycy dyskutowali także na temat poprawy stosunków gospodarczych między ich państwami, dochodząc do wniosku, że wielkość wymiany handlowej między Bośnią i Hercegowiną a Kosowem będzie większa, jeżeli zniesie się reżim wizowy.

– Obydwie strony zgodziły się również na opóźnienie wprowadzenia sankcji wobec Bośni i Hercegowiny w odniesieniu do importu produktów mlecznych.

IBNA (Independent Balkan News Agency)

Bułgaria – Pozytywna ocena dotychczasowego przebiegu prezydencji Bułgarii w UE

Minister Liliana Pawłowa zdradziła na konferencji prasowej, że przedstawiony przez nią w Strasburgu raport z dotychczasowych działań w zakresie prezydencji Bułgarii w UE otrzymał wyjątkowo wysoką ocenę komisji.

– Komisja Parlamentu Europejska doceniła wysiłki Bułgarii między innymi w zakresie reform prawa oraz środowiska naturalnego.

– Minister przyznała również, że 15 tematów ważnych dla bułgarskiej prezydencji jest już zamkniętych, a kolejne 35 zamknie się do końca czerwca.

– Pawłowa podkreśliła także znaczenie zbliżającego się szczytu Bałkanów Zachodnich w Sofii oraz reform imigracyjnych, których propozycję planuje złożyć EU Bułgaria.

Nova.bg

Bułgaria – Tradycyjne produkty już nie tradycyjne?

Unia Europejska chce zniesienia ograniczeń terytorialnych, które obecnie poszczególnym regionom Europy dają wyłączone prawo do produkcji typowo miejscowych produktów. Dla Bułgarii oznacza to utratę praw do najsłynniejszych produktów.

– Według nowych regulacji UE, zniknąć mają oznaczenia regionalne na produktach spożywczych. W ich wyniku, oznaczenia takie jak bułgarski biały ser, kaszkawał czy łukanka, mają zniknąć z opakowań.

– Producenci i instytucje konsumenckie próbują ratować regionalne produktu. W walkę o unikalność bułgarskich wyrobów angażuje się między innymi bułgarskie Towarzystwo Własności Intelektualnej.

– Wiele z typowo bułgarskich produktów wytwarza się według specjalnych receptur i w specjalnych, miejscowych warunkach. Przykładowo, tradycyjny bułgarski rodzaj jogurtu, kiseło mliako, zawiera endemiczne dla bułgarskiego klimatu kultury bakterii.

Nova.bg

 

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/20/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-20-kwietnia/feed/ 0
Gorsze podniebienia Europy. Dlaczego niemieckie płatki mają więcej witamin niż czeskie? http://www.eastbook.eu/2018/04/17/gorsze-podniebienia-europy-dlaczego-niemieckie-platki-maja-wiecej-witamin-niz-czeskie/ http://www.eastbook.eu/2018/04/17/gorsze-podniebienia-europy-dlaczego-niemieckie-platki-maja-wiecej-witamin-niz-czeskie/#respond Tue, 17 Apr 2018 08:28:14 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216351 Kaja Puto: Czy to prawda, że im bardziej na Wschód, tym słodszy jest smak coca-coli?

Wojciech Gąsior: Prawda jest taka, że nie wiadomo. Wokół tematu różnych składów żywności w Europie narosło sporo mitów, ale nie przeprowadzono jeszcze wyczerpujących badań. Ta sprawa wzbudza w Europie Wschodniej sporo emocji, bo przypomina o dawnych podziałach – nie tylko politycznych, ale i kulinarnych.

Wojciech Gąsior

Wojciech Gąsior

Po zawartości półek sklepowych łatwo było się przed 1989 rokiem zorientować, w której części Europy się znajdujemy. Dziś na terenie Unii Europejskiej mamy jednolity rynek, a na nim jednolite reguły. Mimo to, badania wykonane przez Słowaków, Węgrów i Czechów wskazują na to, że istnieją różnice w jakości produktów między Europą Zachodnią – tzw. krajami starej Unii, a państwami, które dołączyły do niej w ostatnich dwóch dekadach, m.in. Polską.

Jakie to różnice?

WG: Niektóre produkty spożywcze w Polsce czy innych krajach Europy Środkowej są gorszej jakości niż tak samo opakowane i tak samo nazwane produkty w Europie Zachodniej. Zostały wyprodukowane z gorszej jakości składników. W Słowacji w niektórych mięsach i paluszkach rybnych znaleziono więcej soli i mniej mięsa niż w tych sprzedawanych w Austrii. Czeskie płatki śniadaniowe Nesquik zawierały mniej witamin i kakao niż niemieckie.

Różnice stwierdzono także między Nutellą, kawą Jacobs i herbatą Nestea. Sprzedawana w obu krajach pod tą samą nazwą mielonka firmy Tulip okazała sią zupełnie innym produktem (czeska zawierała mięso drobiowe, a niemiecka – wieprzowe).

Jak udało się to odkryć?

WG: Pierwsze badania na ten temat przeprowadzili Słowacy, a ich wyniki potwierdzają wstępnie, że nie jest to wyłącznie mit. Trzeba jednak zaznaczyć, że różnice w badaniach przeprowadzonych do tej pory nie wypadały wyłącznie na niekorzyść Europy Wschodniej. W przypadku pewnych produktów wykryto również różnice na korzyść, np. w węgierskich Rafaello znaleziono więcej wiórków kokosowych niż w tych sprzedawanych w Austrii.

Żeby w pełni poznać skalę problemu, należy systematycznie zbadać transze produktów w całej Unii. Zabiegają o to m.in. liderzy Czech, Słowacji i Węgier. Polski rząd nie wykazuje większej inicjatywy w tym zakresie. Tematem zainteresowała się natomiast europosłanka opozycyjnej PO Róża Thun, która złożyła poprawkę do budżetu UE na 2018 rok i uzyskała 800 tysięcy euro na przeprowadzenie systematycznych badań w całej UE. Oprócz tego, w marcu 2017 roku Komisja Europejska odłożyła milion euro na przebadanie żywności.

Moja mama zawsze prosi, żeby przywieźć jej z Niemiec proszek Persil, chociaż ten dostępny jest w Polsce już prawie trzydzieści lat. Uważa, że ten kupiony w Niemczech jest lepszy.

WG: Co do produktów gospodarczych, nie dysponujemy jeszcze danymi na ten temat. Rzeczywiście w Polsce pokutuje mit „chemii z Niemiec” i przekonanie, że te same wyroby na naszych półkach mają gorszy skład niż te na Zachodzie, ale nie ma na to naukowych dowodów. Uwzględnienie produktów gospodarczych w badaniach proponowała Brukseli wspomniana wcześniej Róża Thun, ale ze względu na to, że medialny skandal z udziałem czeskich, słowackich czy węgierskich polityków skupił się na żywności, kwestia „chemii” zeszła na dalszy plan.

Rzeczywiście, reakcje niektórych polityków w Europie Środkowej na wstępne wyniki badań były bardzo ostre. Premier Bułgarii Boyko Borisow nazwał tę sytuację „pozostałością po apartheidzie”. Dlaczego producenci żywności decydują się na segregację „lepszych” i „gorszych” konsumentów? Liczą na to, że w Europie Wschodniej świadomość na temat diety jest mniejsza?

WG: Problem ma swoje racjonalne wytłumaczenie. Zachodni producenci oraz wielkie sieci supermarketów mają u nas mniejsze możliwości sprzedaży, bo nie konsumujemy aż tyle, ile mieszkańcy bogatszych krajów Europy. Ceny tych samych produktów muszą być więc wyższe.

Z drugiej jednak strony nie mogą być zbyt wysokie, bo zarabiamy mniej niż na Zachodzie. To prawdopodobnie dlatego niektórzy producenci żywności zdecydowali się zaoszczędzić na składnikach towarów wysyłanych do sklepów na wschodnich krańcach UE. Na jakość produktów niewielki wpływ mogą mieć nawet takie czynniki jak właściwości fabrycznych pasów transmisyjnych – dlatego różnice w składzie produktów w różnych krajach i regionach są normalną rzeczą.

Czyli gdyby nie to, to i tak by nas truli?

WG: Słowo „otruć” nie jest tu właściwe, bo kłopotliwe towary spełniają unijne normy minimalnej jakości produktów. Nie jest więc tak, że unijne prawo i nasza równość wobec niego w ogóle nie działają. Istnieją krajowe instytucje, które tę jakość kontrolują. Gorszy Nesquik czy gorsza Nestea nie zagrażają bezpośrednio zdrowiu konsumentów, a ich składy nie są tajne.

Skoro jakość problematycznych produktów mieści się w unijnych normach, jak Bruksela może wpłynąć na postępowanie producentów działających na wolnym rynku?

WG: Przede wszystkim należy zacząć od kompleksowych badań i to Bruksela właśnie stara się zrobić. Dopiero taka analiza pozwoli w jednoznaczny sposób stwierdzić, czy problem istnieje i wykazać jego skalę. Prace nad tym trwają, zawiązuje się zespół międzyinstytucjonalny, w którym Parlament Europejski będzie prawdopodobnie reprezentowała Róża Thun. Zespół będzie miał do dyspozycji łącznie prawie dwa miliony euro, które poświęcone zostaną na wypracowanie metodologii badań oraz ich przeprowadzenie. Do tego zatrudnieni zostaną belgijscy naukowcy.

Różnice między rynkami żywności na Zachodzie i w naszej części Europy nie znikną z dnia na dzień. To co można zrobić teraz, i na co najsilniej nalegają polscy europosłowie, to zmiana przepisów o promowaniu i nazewnictwie żywności.

Na przykład czeska mielonka pewnej firmy w Czechach zawierała mięso drobiowe, a w Niemczech wieprzowe – choć zupełnie różne, oba produkty nazywały się dokładnie tak samo. W kwietniu Komisja Europejska przedstawiła szeroki pakiet zmian w prawie konsumenckim, który zakazuje takich praktyk. Sprzedawanie różnych produktów pod tą samą nazwą ma być nielegalne.

Kwestia jakości produktów spożywczych jest jednym z wielu tematów, które postanowił skontrolować Wasz serwis www.mamprawowiedziec.pl. Przede wszystkim jednak zajmujecie się kontrolą działalności polskich polityków…

Magdalena Wnuk

Magdalena Wnuk

Magdalena Wnuk: Tak, jako organizacja pozarządowa przede wszystkim informujemy o tym, co robią politycy, sprawdzamy, w jaki sposób realizują swój mandat. To niby informacje dostępne publicznie, ale my zbieramy je w jednym miejscu i staramy się przekazywać je w sposób przystępny, który dotrze do jak największej liczby obywateli.

Temat żywności pojawił się natomiast przy okazji wspólnego projektu, który zrealizowaliśmy z innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej. Zaprosiliśmy do niego NGO-sy z Czech, Słowacji i Węgier, które mają podobny profil działania do naszego. Wspólnie śledziliśmy, na ile politycy z krajów V4 mają pole do współpracy, czy są tematy, które powinny ich łączyć, w których mogliby wypracowywać wspólne stanowisko.

I co z tego wyszło?

MW: Jednym z takich tematów była właśnie kwestia jakości żywności. Okazało się, że kraje V4 mogą w tej kwestii mówić jednym głosem – może oprócz Polski, dla której ten temat nie był aż tak bliski. Poza tym badaliśmy inne tematy żywe dla naszych opinii publicznych: prawa pracowników, bezpieczeństwo energetyczne, prawa kobiet, wolność mediów, a w przypadku Polski i Węgier również praworządność.

Przyglądaliśmy się również stosunkowi krajów V4 do dołączenia Ukrainy do UE. Tutaj już zgody nie było, bo Czechy, Słowacja czy Węgry są temu raczej przeciwne. Niemniej okazało się, że organizacje z krajów V4 mają mnóstwo wspólnych problemów, w związku z którymi mogłyby zacieśnić współpracę. W najbliższym czasie będą to wybory samorządowe, które odbędą się jeszcze w 2018 roku w Polsce, na Węgrzech i na Słowacji. Zastanawiamy się, czy i na tym polu nie zaplanować dalszych działań z naszymi partnerami…

WG: Innym wspólnym problemem jest niska frekwencja w wyborach do europarlamentu. Cztery z sześciu państw, w których jest najniższa, to właśnie kraje Grupy Wyszehradzkiej. Na Słowacji nie osiąga ona nawet 15%!

I to mimo entuzjazmu, z jakim kraje Europy Wschodniej przystępowały do Unii Europejskiej.

MW: Świadomość polityczna najmłodszych członków wspólnoty, w tym świadomość wyborcza, jest niewystarczająca. To zrozumiałe, bo biurokracja unijna jest skomplikowana i niezbyt przejrzysta dla przeciętnego obywatela. W dodatku media nie informują systematycznie na temat wydarzeń w UE.

WG: Entuzjazm bez zrozumienia, czym Unia jest, ma małą wagę.

MW: I tak samo małą wagę ma dzisiejszy sceptycyzm. Dlatego tak ważne jest dla nas diagnozowanie problemów, z którymi styka się Polska czy – szerzej – kraje nowej Unii i informowanie o nich obywateli. Chcielibyśmy, by stały się one – tak jak na przykład problem jakości żywności – przedmiotem konstruktywnej debaty publicznej, której obecnie w kontekście Unii Europejskiej często brakuje

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/17/gorsze-podniebienia-europy-dlaczego-niemieckie-platki-maja-wiecej-witamin-niz-czeskie/feed/ 0
Wileńszczyzna w rytmie disco http://www.eastbook.eu/2018/04/16/wilenszczyzna-w-rytmie-disco/ http://www.eastbook.eu/2018/04/16/wilenszczyzna-w-rytmie-disco/#respond Mon, 16 Apr 2018 06:00:49 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216338 W Polsce od około 5 lat mówi się o renesansie disco polo, które po złotych latach 90-tych na długo zostało wyparte w podświadomości Polaków. Muzyka chodnikowa powtórne zdobyła serca polskiego społeczeństwa dzięki internetowi – globalnemu medium, które pomieści wszystko. Kojarzona zawsze ze wsią, rugowana przez media dla mieszczuchów mogła wrócić pod strzechy dzięki Youtube’owi. Modne portale, prasa i telewizja, które uparcie uważały disco polo za wieśniackie, prowincjonalne i kiczowate, a jego słuchaczy za Polaków B, a nawet troglodytów, musiały w końcu ugiąć się pod presją. Okazało się, że współczesne disco polo kryje za sobą duże pieniądze, więc nawet reprezentując poważne media, warto jest pisać o tym renesansie bez przekąsu.

Technicznie, disco polo jest polską odmianą narodowego disco, które występuję na całym świecie. W pewnym sensie jest więc polskim odpowiednikiem bałkańskiego turbofolku, rumuńskiego manele, italo disco, bułgarskiej czałgi. Również w sferze tekstu nietrudno jest odnaleźć wspólną bazę dla disco polo, czy innych odmian krajowych. Latynoamerykański reggaeton (poprzednicy i następcy „Despacito”), którym zachwyca się cała Polska, w warstwie tekstowej nie różni się niczym od swoich odpowiedników z całego świata. Większość piosenek narodowego disco jest formą ucieczki do świata emocji na pograniczu prawdziwego życia i emocji z popołudniowej telenoweli. Jest wiec historia miłości, ale i rozstania, nawet pojawia się nutka pikanterii (czasem przesadnie dosłowna), ale również strawa dla ducha taka jak wolność czy patriotyzm.

Disco! Disco to dla mnie wszystko!

Jesienią ubiegłego roku w „wileńskim” Internecie miała miejsce dyskusja podobna do tej, która toczyła się w Polsce obserwującej powrót disco polo pod strzechy. Na Facebooku Radia znad Willi widać było spore wzburzenie tematem, jako że słuchacze zaczęli zauważać na antenie rosnącą ilość utworów disco polo. Cześć komentatorów spokojnie akceptowała bieg wydarzeń i twierdziła „dobre, bo polskie”, ale zdecydowana większość była krytycznie nastawiona do tak częstego grania disco. O tym, że temat ten był gorący, świadczą dane z Google Trends: w okolicach listopada (kiedy toczyła się ta dyskusja) w regionie widać znaczny wzrost wyszukiwań hasła „disco polo”.

W rzeczywistości disco polo na Wileńszczyźnie jest całkiem popularne. Świadczyć o tym może choćby ilość i skala koncertów disco polo. W głównych salach koncertowych Wilna co kilka miesięcy odbywają się „grandiozne” imprezy. Na występy Akcentu, Borysów i innych zespołów przychodzą pokaźne grupy fanów. Prawdopodobnie nie tylko wileńskich Polaków, ale także reprezentantów innych mniejszości. Imprezy disco polo były nie tylko reklamowane, czy relacjonowane w polskich mediach Wileńszczyzny, ale także np. w RusRadioLt, na którego falach dominuje rosyjska Popsa.

Sceptyczne podejście do walorów estetycznych disco polo jest oczywiste. Z jednej strony prosta, z niewysublimowanym przekazem, z drugiej strony zaś jest chwytliwa i swojska (przecież jest w pewnej formie połączeniami muzyki ludowej i disco), przez co wygrywają serca ludzi, dla których disco polo jest formą przyjemnej rozrywki. W ten sposób stając się formą kultury masowej, docierającą do jak największej ilości odbiorców.

W trakcie dyskusji o popularności disco polo na falach Radia znad Willi jeden z zaproszonych gości stwierdził, że w Wilnie brakuję polskich imprez na poziomie. Tę lukę miałby wypełnić ambitny pop (Ivan Komarenko? Janusz Laskowski?), jazz i muzyka młodzieżowa. Idąc tym tropem, alternatywą dla masowej i dostępnej muzyki disco polo miałaby być muzyka z nieco wyższej półki – ale czy jest to jakkolwiek przekładalne na rzeczywistość?

Wileńszczyzna nie różni się pod tym względem tak bardzo od Polski, w której disco polo bardzo skutecznie wchłania wszelkie wydarzenia masowe, lokalne festyny, programy telewizyjne i domowe imprezki. Koncerty gwiazd z peryferiów muzyki „wysokiej” są więc przypisane wyłącznie dużym miastom z coraz węższym gronem odbiorców, a nie szerokiej publiczności. Trudno więc wyobrazić sobie zarówno ich wizytę na Wileńszczyźnie, jak i mieszkańców Wileńszczyzny na ich koncercie.

Disco na froncie walki o ludzkie serca

Od wybuchu wojny na Ukrainie w 2014 roku coraz wyraźniej widać, jak istotne jest zdobywanie serc i umysłów ludzi w sposób adekwatny do czasów i zwyczajów. Rosja za pomocą zmasowanej wieloletniej wojny kulturowej wygrała sobie wsparcie części mieszkańców wschodu Ukrainy. Coraz częściej mówi się również o wpływie rosyjskiego przekazu kulturowo-informacyjnego na Wileńszczyźnie. Jedną z szans na przełamanie wpływów tego rodzaju, jest kulturowo-polityczna repolonizacja Wileńszczyzny, która dokonać się może między innymi za pomocą kultury masowej na czele z disco polo.

Power TV będzie dostępne na Litwie już od 1 maja. W głównych pasmach (w ciągu dnia i po 20:00) na antenie pojawiają się najnowsze teledyski wszystkich gwiazd polskiej „estrady chodnikowej”, a wraz z tym pojawi się konkurencja dla rosyjskiej muzyki rozrywkowej. Zenon Martyniuk (choć pewnie nieświadomy swojej roli) w końcu stanie w kulturowym boju naprzeciw Dimitrija Kołduuna czy Dimy Bilana. Bitwa ta – mimo przeważającej liczbowo siły przeciwnika – jest do wygrania. Disco polo, jak i ruska popsa, posiadają wspólny mianownik. Pod względem formy i treści twórczość szeregowego discopolowa wcale nie odbiega od swojego rosyjskiego odpowiednika. Obie strony posługują się tym samym kodem, za wyjątkiem języka.

Mieszkańcy Wileńszczyzny, którzy dziś bombardowani są disco kulami, od pierwszego maja będą wystawieni na ostrzał pociskiem disco polskim. W konsekwencji pojawienia się łatwo dostępnej konkurencyjnej kultury masowej (a jednocześnie zrozumiałej) może mieć pozytywny wpływ na część mieszkańców Wileńszczyzny. Za miłością do disco może prawdopodobnie pójść większe zainteresowanie tym, co się dzieje i jakie trendy panują w „Koronie” oraz stopniowe wychodzenie z rosyjskiej przestrzeni polityczno-kulturowej.

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/16/wilenszczyzna-w-rytmie-disco/feed/ 0
Utopione marzenie, czyli wiosenna podróż po melancholię http://www.eastbook.eu/2018/04/14/utopione-marzenie-czyli-wiosenna-podroz-po-melancholie/ http://www.eastbook.eu/2018/04/14/utopione-marzenie-czyli-wiosenna-podroz-po-melancholie/#respond Fri, 13 Apr 2018 23:12:23 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216286 Ponoć słodko-kwaśne połączenia są najlepsze dla naszego podniebienia. Słodkie przysmaki i kwaśna muzyka. Greckie rebetiko, słowiańskie sevdalinki, dźwięki znaczone miłością i bólem (zresztą te dwa słowa padają regularnie). Nie bez przyczyny wielu badaczy Bałkanów od lat zgłębia tajniki miejscowej melancholii, szukając jej źródeł w rwącej rzece historii. Artyści od lat delektują się nostalgią. Orhan Pamuk rozciąga ją na setki stron swoich powieści, a w jednej z nich raczy nas obszernym wykładem na temat hüzün – jednego z kilku tureckich słów określających melancholię. Theodoros Angelopoulos w ciągnących się godzinami filmach pokazuje malownicze scenerie i zwykłego człowieka, który znikąd nie przychodzi i donikąd już nie zmierza, wszystko co było zostało zmyte przez zbyt bystry nurt rzeki dziejów. Ludzie chcą już tylko normalnie żyć, jednak normalność wciąż wydaje się nieosiągalna. Gdyby tylko można było wypisać się z tej historii.

Nostalgie można odczuwać na dwa sposoby. Idąc ulicami rodzinnego miasta, kiedy widzi się miejsce, z którym mamy kilka banalnych wspomnień, utkwionych tak głęboko, że dopiero pod wpływem miejsca sobie o nich przypominamy. Miejsce, które dzisiaj jest czymś innym, najczęściej placem budowy bogatego dewelopera. Może to być podwórko, kawałek murku, na którym przesiadywało się z kolegami z dzieciństwa; hałda piasku pozostawiona przez budowlańców, która stała się pozornie trwałym, bo wieloletnim, elementem krajobrazu. Jej trwałość potwierdzały pierwsze ślady płóz sanek, które pojawiały się krótko po pierwszym śniegu. To jest nasza własna melancholia, której nikt inny nie będzie podzielał.

Drugi rodzaj melancholii, to ten obcy, przesunięty na nas z najdalszych krain i czasów. To dziwne uczucie, kiedy tęsknimy i pragniemy jednocześnie czegoś czego nie znamy. “Takie samo, tylko inne” – zwykli mawiać moi bracia na początku swojej przygody z językiem. Mówili też: “baba” – tak nazywali każdego członka rodziny, w tym mnie, dojrzewającego nastolatka, który musiał udowadniać, że już jest mężczyzną, a na pewno nie żadną “babą”. Dziś lubię myśleć, że mówili do mnie po turecku, a ja byłem babą.

Pamiętam ten dziwny rodzaj tęsknoty kiedy czytałem “Życie codzienne w Turcji Osmańskiej” Raphaela Lewisa. Czytałem o obyczajach związanych z edukacją: o obwożeniu nowego ucznia na kucyku po grobowcach mędrców, aby zapewnić mu pomyślność, czy wreszcie o tym cudownym dniu zakończenia edukacji. Tego dnia uczeń przychodził do szkoły tak jak zwykle, nieświadomy jeszcze, że nauczyciel powie mu: już niczego więcej cię nie nauczę, wracaj do domu. Lewis pisze: “uliczni przechodnie widzący o niezwykłej porze malca kroczącego dumnie z torbą szkolną, zatrzymywali się, aby mu pogratulować, a po przyjściu do domu stawał się on bohaterem dnia i powodem wielkiej dumy całej rodziny”. Naglę idę tą wąską, stambulską uliczką przepełniony dumą, a stary handlarz Mustafa uśmiechają się pod wąsem ściska mi rękę. Jeszcze jest wiosna.

Rwący nurt rzeki

Są miejsce, których już nigdy nie zobaczymy, do których nigdy nie dotrzemy. Możemy jedynie stać na skraju teraźniejszości i z pewnym zawzięciem wychylać się w przeszłość. Możemy spoglądać na dno rzeki i z pewnością twierdzić, że widzimy przecież i wyspę, i miasto. Jest to zasługa zarówno biegu historii, okrutnej fantazji wodzów, braku wrażliwości deweloperów. Wszystkie te siły szturmują naszą przyjemną, choć nie zawsze piękną przestrzeń. Było jednak miejsce, w którym nurt rzeki nabiera szczególnego i dosłownego znaczenia. Na Dunaju, pięknym i modrym; na samej granicy serbsko-rumuńskiej było Ada Kaleh. Ada Kaleh czyli wyspa. Wyspa z twierdzą postawioną przez habsburgów na ruinach jeszcze dawniejszej twierdzy. U progu XVIII wieku wyspa trafiła we władanie Osmanów. Wody Dunaju zachowały jej mieszkańców od burzy XIX wieku, kolejnych zrywów, reform, wojen o niepodległość. Mieszkańcy Ada Kaleh żyli wypisani z żmudnego maratonu historii. Z ubocza spoglądali na rwące wody Dunaju. Do 1923 roku wyspa była eksklawą osmańską. Wyspa przeżyła nawet upadek Imperium i wygnanie kalifa, choć od tego momentu była już terytorium rumuńskim.

Ada Kaleh była zamieszkana w większości przez Turków, choć pojęcie takie jeszcze właściwie nie istniało. Wyspa przyciągała też zbiegów z najdalszych krańców upadającego Imperium sułtanów. Lekko zacofane, ale zaczarowane życie na wyspie szybko obrosło legendami i trafiło pod strzechy. Ada Kaleh ze swoimi meczetami, bazarami, z pałacem Alego Kadri, ze swoim normalnym życiem stało się kuszącą alternatywą wobec burzliwej rzeczywistości. Śpiewano więc o Ada Kaleh, opowiadano bajki o Ada Kaleh, wreszcie malowano kuszące panoramy Ada Kaleh.

Wyspa przestała istnieć w 1970 roku. Zniknęła pod wodą. Nie był to jednak kataklizm wywołany przez naturę, ale przez człowieka. Komuniści rumuńscy postanowili w miejscu Ada Kaleh stworzyć sztuczne jezioro, które byłoby wykorzystywane do chłodzenia nowej elektrowni na Dunaju. Mieszkańców przesiedlono, a o Ada Kaleh zaczęto zapominać.

Zachwyty z pożółkłych kart

Na Ada Kaleh możemy dotrzeć już tylko w jeden sposób. Wczytując się w słowa wspomnień tych, którzy zdążyli postawić swoją stopę na wyspie przed jej zatopieniem. W towarzystwie tym nie brakuje Polaków. Jednak bardziej skupiają się oni na samym dotarciu do wyspy i jej malowniczym położeniu: „Dunaj w tym miejscu przebija się przez masyw Karpat, tworząc tak zwaną bramę Herkulesa, oddzielającą Wschód Europy od Zachodu. Poniżej tej bramy leży wysepka Ada – Kaleh”.

W 1937 roku dziennikarz “Nowego Dziennika”, w krótkiej notce prasowej nazywa Ada Kaleh tureckim rezerwatem, w którym ludność żyje dostatnio głównie z produkcji papierosów, które nie są opodatkowane przez rząd. W tym rezerwacie, jak donosi inny dziennikarz krakowskiego “Czasu” z 1934 roku: “Sensacją szczególnie miłą dla polskich gości było spotkanie z Lwowianką, od 12 lat zamieszkałą na tej wyspie; wyszła ona za mąż za Turka”.

Przeprawiamy się obszerną barką. Przewoźnicy to turcy, mieszkańcy Ada Kaleh, wszyscy w turbanach. Wybraliśmy dwóch starszych, o typowych ascetycznych twarzach, pokrytych bronzową, pomarszczoną skórą. Mówią po serbsku, porozumiewamy się więc doskonale. Oczywiście narzekania na czasy teraźniejsze; pod tym względem świat jest niezmiernie jednostajny – stwierdziliśmy to podczas wszystkich naszych podróży […] Wchodzimy do osady. Jest tu właściwie jedna długa ulica, po europejsku zabudowana niezkiemi domkami, doskonale wybrukowana, czysta. Wszędzie magazyny, w których można być pamiątki z pobytu na wyspie, a więc banalne kubki szklane i porcelanowe z widoczkami Ada-Kaleh (Made in Germany), turecki tytoń i papierosy z różnobarwnej bibułki, wywołujące uznanie wśród moich towarzyszek. Cóż to za harmonja dla kobiety, ubranej w zieloną sukienkę, palić papierosy w zielonej bibułce!

Janina Stefańska, “Świat” nr 21-26-V-1928

“Bardzo dziwną wyspą” Ada Kaleh nazywa J. Radzimiński:

Ada – Kaleh do której płynąc środkiem Dunaju zbliżamy się szybko – jest naprawdę bardzo dziwną wysepką. Na przestrzeni jednego kilometra kwadratowego leży rozrzuconych kilkadziesiąt domów i chałup, zamieszkanych przez osadzonych tu przed kilkoma wiekami Turków […] 700 mieszkańców tej wyspy korzysta z dawnych przywilejów […] stwarzających z Ada-Kaleh – wolny port, żyje z turystów zwiedzających wyspę i zakupujących oryginalne tureckie papierosy.

J. Radzimiński, “Tygodnik Ilustrowany” nr 49, 1939

Chodź obydwie relacje dzieli dekada to obraz Ada Kaleh się nie zmienia. Mieszkańcy wyspy wciąż są tymi samymi tradycyjnymi Turkami, a miasteczko tonie pod naporem tandetnych pamiątek produkowanych za granicą. Podróżnicy łapią więc chwilę wytchnienia pijąc turecką kawę, od której zaczęliśmy tą opowieść. Do Ada Kaleh dotarli też studenci wydziału rolniczego Uniwersytetu Poznańskiego o czym donosił Dziennik Poznański z 22 sierpnia 1923 roku: Stary muezin w kolorowym turbanie, pokazuje nam olbrzymi perski dywan darowany przez sułtana, okrywający prawie całą podłogę meczetu, po którym chodzimy boso. Rzeczony dywan rzeczywiście został podarowany przez sułtana Abdulhamida II, a w 1965 roku został przeniesiony do meczetu w Konstancy.

W „Kurierze Warszawskim” (1913) „niczyja wyspa” będąca miejscem akcji powieści węgierskiego pisarza Mora Jokaiego zostaje zdemaskowana jako Ada Kaleh. Nazwa ta przewija się jeszcze w dziesiątkach krótkich notek o kolejnych działaniach wojennych.

Tytoniowa Atlantyda

Zanim utopimy Ada Kaleh raz jeszcze w naszej niepamięci warto opowiedzieć jeszcze jedną historię z dziejów tej wyspy. We wszystkich przytoczonych fragmentach z prasy jak bumerang powracają papierosy. Sułtanem Ada Kaleh był Ali Kadri, kiedyś rybak, potem lokalny bogacz, który postawił na wyspie fabrykę papierosów.

W 1931 roku Kadri otwiera fabrykę “Musulmana”. Wyspę zamieszkiwało wtedy mniej niż tysiąc mieszkańców. Ali Kadri skutecznie wykorzystał przywilej królewski zwalniający mieszkańców wyspy z opłacania cła na wyroby tytoniowe. Wkrótce papierosy miały stworzyć nierozerwalne skojarzenie z wyspą Ada Kaleh. W 1948 roku fabryka została znacjonalizowana. Komuniści wbili pierwszy gwóźdź do trumny tej “niczyjej wyspy”.

Jak pisze Mircea Cartarescu, (u którego po raz pierwszy przeczytałem o Ada Kaleh), papierosy z fabryki Alego Kadriego były znane na całym świecie w okresie międzywojennym. Ponoć jeszcze po zatopieniu wyspy jej dawni mieszkańcy mieli widzieć na dnie rzeki willę Kadriego, która dla nich już na zawsze pozostała centralnym punktem wyspy.

***

Nam nie zostaje już nic innego jak usiąść z papierosem i filiżanką kawy (tureckiej jeśli taką mamy) wsłuchać się w dźwięki bałkańskiej muzyki i planować kolejny wyjazd, kolejną podróż, choćby nawet i do Ada Kaleh, albo do innego miejsca, w którym będziemy musieli zadowolić się jedynie namiastką, muśnięciem historii, a całą resztę będziemy musieli sobie doczytać i dopowiedzieć w wyobraźni.

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/14/utopione-marzenie-czyli-wiosenna-podroz-po-melancholie/feed/ 0
Bułgarski carat. Odrodzenie. http://www.eastbook.eu/2018/04/13/bulgarski-carat-odrodzenie/ http://www.eastbook.eu/2018/04/13/bulgarski-carat-odrodzenie/#respond Fri, 13 Apr 2018 11:16:47 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216246 W 1877 roku wybuchła wojna między Rosją, a Imperium Osmańskim. Co czwarty żołnierz carski walczący w Bułgarii był Polakiem. Jednym z głównodowodzących kampanią bułgarską był generał Artur Niepokojczycki. Bułgarskich ochotników do boju zagrzewała pieśń “Szumi Marica”, której melodia została zapożyczona z polskiej piosenki ludowej “Ach, umieram”. To w trakcie tej wojny majątku dorobił się Stanisław Wokulski. Nic więc dziwnego, że pierwszy władca Bułgarii też miał coś wspólnego z Polską.

Obraz „Przed atakiem. Plewna, 1877”. Źródło: wikipedia.org

W wyniku wojny, po 500-letniej nieobecności, powraca na mapę Europy księstwo Bułgarii. Tron bułgarskich carów stoi pusty, a korona czeka na swojego właściciela. Rozpoczyna się casting na władcę.

Polskie korzenie bułgarskiej korony

Werona, rok 1857. 5 kwietnia przychodzi na świat Aleksander Józef von Battenberg. Mały Aleksander jest synem polskiej hrabiny Julii Hauke i księcia Aleksandra Heskiego. Julia była “jedynie” damą dworu siostry swojego męża, poślubionej przez rosyjskiego cara Aleksandra II, przez co czworgu jej dzieci nie przysługiwało prawo do dziedziczenia ojcowskich tytułów. Dopiero później rodzinie przyznano tytuł hrabiowski, a następnie – książęcy. Fakt powinowactwa z dworem rosyjskim nie jest jednak bez znaczenia dla młodego Aleksandra.

Julia von Hauke. Źródło: wikipedia.org

Sytuację po wojnie rosyjsko-tureckiej oraz bułgarskie bezkrólewie od razu wykorzystuje car Aleksander II, dla którego jest to idealna szansa na wzmocnienie swoich wpływów na Bałkanach. Do roli nowego bułgarskiego księcia popycha właśnie swojego siostrzeńca, Aleksandra Battenberga. Dwudziestodwuletni wtedy młodzieniec nie ma doświadczenia politycznego, nie mówi po bułgarsku. Według wyższych klas jednak, na tron pasuje idealnie. Jego dobrowolny udział w wojnie z Imperium Osmańskim, wojskowe wykształcenie nabyte w austro-węgierskiej armii oraz pokrewieństwo z rosyjskim carem to więcej, niż dość.

Dla bułgarskiego narodu również. Niesiony falą entuzjastycznych, narodowowyzwoleńczych reakcji, ciepło przyjmuje on nowego księcia. Wielkie Zgromadzenie Narodowe praktycznie jednogłośnie odrzuca pozostałych kandydatów do tronu, bez wahania oddając koronę faworytowi rosyjskiego cara.

Aleksander Józef von Battenberg wraz z rodziną. Źródło: wikipedia.org

26 czerwca 1879 roku w Wielkim Tyrnowie Battenberg składa przysięgę wobec narodu i nowo ustanowionej Konstytucji Tyrnowskiej.

Problemy z konstytucją

Szybko okazuje się, że młodemu księciu konstytucja przeszkadza jak kamień w bucie. Nie chce on być jedynie rosyjskim zarządcą, ale marzy mu się władza absolutna. Nie rozumiejąc bułgarskiego, złapany w plątaninę miejscowych afer politycznych, które co chwila zagrażały stabilności kraju oraz zmanipulowany wpływami własnego dworu, w kwietniu 1881 Aleksander zawiesza konstytucję. Chce siedmiu lat, w czasie których ma dojść do przebudowy państwa, a po tym okresie – zasadniczych zmian w tyrnowskim dokumencie.

Aleksander I. Źródło: wikipedia.org

Nie trudno wyobrazić sobie, że ruch ten rozwściecza Aleksandra III, który w międzyczasie przejmuje władzę w Imperium Rosyjskim. Nowy car nie jest już tak przyjaźnie nastawiony do swojego kuzyna, jak jego ojciec, a incydent z konstytucją dolewa oliwy do ognia. Aleksander III chce utrzymać swoje wpływy w Sofii.

Konstytucyjno-absolutystyczny eksperyment Aleksandra nie trwa jednak długo. Generałowie Leonid Sobolew i Aleksander Kaulbars, specjalnie wysłani z Petersburga, osobiście włączają się w zamęt, jaki spowodowała negatywna reakcja na książęcy przewrót. Battenberg ostatecznie przywraca konstytucję, ale to nie koniec problemów.

Na zachód i z powrotem

Tuż pod nosem Battenberga swoim życiem żyła Wschodnia Rumelia – autonomiczne państewko utworzone na mocy traktatu berlińskiego z 1878 roku. Jej stolicą był Płowdiw, gdzie w 1885 roku wybucha szereg pro-bułgarskich protestów. Ostatecznie doprowadzają one do włączenia w granice Bułgarii Wschodniej Rumelii. Battenberg obejmuje władzę nad prowincją jako jej gubernator. Wydarzenie to świętowane jest do dzisiaj 22 września jako Zjednoczenie Bułgarii, a Aleksander zawdzięcza mu tytuł Cara Zjednoczyciela. Dla niego jednak, niestety, oznacza to jedynie dalsze ochłodzenie stosunków z Rosją, która dość ma książęcych ambicji.

Między innymi dlatego, że niedługo potem daje się poznać on jako gorliwy obrońca bułgarskich granic i interesów. Podczas, gdy Aleksander odpiera serbską agresję, mającą na celu wykorzystanie wewnętrznych niepokojów do przejęcia części terytorium Bułgarii, Rosja już planuje, jak poradzić sobie z ambitnym księciem.

Na nienieszczęcie dla Aleksandra, Petersburg od planowania do czynów przechodzi w trybie błyskawicznym. W 1886 roku grupa prorosyjskich oficerów organizuje własny przewrót, wskutek którego książe zostaje odsunięty od władzy i wywieziony z kraju. Natychmiastowo reaguje Stefan Stambołow, bułgarski działacz narodowy. Dzięki jego wysiłkom, księcia udaje się sprowadzić z powrotem do kraju i ponownie osadzić go na tronie.

Mauzoleum Aleksandra Battenberga w Sofii. Źródło: wikimedia.org

Jednak powrót księcia nie trwa długo. Dalsze naciski Rosji doprowadzają do tego, że pomimo zaangażowania Stambołowa, Aleksander I podpisuje oficjalny akt abdykacji 26 sierpnia 1886 roku. Kraj opuszcza statkiem, a jego słowa przed wejściem na pokład przechodzą do historii:

Boże, miej w opiece Bułgarię.

Do końca życia Battenberg interesuje się sprawami bułgarskimi. Dwójka jego dzieci nosi bułgarskie imiona – Krum-Asen i Wera-Cwetana. Sam książę umiera młodo, w wieku zaledwie 36 lat, na wskutek komplikacji związanych z operacją wyrostka robaczkowego. Jego ostatnim życzeniem jest być pochowanym w Bułgarii, co też się dzieje Na obecnej ulicy Wasiła Lewskiego w Sofii znajduje się jego mauzoleum.

Z księcia w króla, z wasala w królestwo

W kolejnych miesiącach po abdykacji Aleksandra I Battenberga, Bułgarska strefa wyższa gorączkowo próbuje znaleźć jego następcę. Nie jest to zadanie łatwe, biorąc pod uwagę naciski nie tylko ze strony Rosji, ale także zachodu Europy, który najchętniej ograniczyłby rozprzestrzenianie się rosyjskich wpływów na Bałkanach.

Pierwszy z kandydatów do tronu rezygnuje z książęcej korony pod naciskiem cara Aleksandra III. Drugi z nich, zaproponowany już przez Rosję, zostaje odrzucony przez bułgarskie Wielkie Zgromadzenie Narodowe. Podobne książęce przepychanki sugerują, że Bułgaria dość miała mieszania się Rosji w sprawy bułgarskiego tronu. Ostatecznie, w 1887 roku trzyosobowa delegacja w poszukiwaniu księcia udaje się do Wiednia.

Ferdynand I Koburg. Źródło: wikipedia.org

Wyprawa kończy się powodzeniem, ponieważ to tam właśnie pada wybór na Ferdynanda Saksoburggotskiego. Spowinowacony z francuskim dworem królewskim (i nie tylko) oraz posiadający pełne poparcie Francji i Wielkiej Brytanii, Ferdynand zostaje wybrany nowym bułgarskim księciem 7 lipca 1887 roku. Tym razem, mówiąc wprost, nikt o zdanie Rosji nie pyta, co też odbija się na praktycznym zerwaniu stosunków dyplomatycznych między dwoma krajami. Petersburg sprowadza Ferdynanda do poziomu uzurpatora, który nigdy nie powinien był zasiąść na tronie.

Mimo tak trudnego początku swojej książęcej kariery, Ferdynand I Koburg (bo takie imię też przyjmujew momencie koronacji) ma przed sobą trzydzieści stosunkowo owocnych lat sprawowania władzy Trzydzieści lat modernizacji bułgarii, podbojów i kontrowersji.

Sukcesy bałkańskiego lisa

Choć z powodu swoich późniejszych decyzji dzieli on historyków na swoich fanów i krytyków,Ferdynand I bezsprzecznie odpowiedzialny jest za gwałtowną modernizację kraju. Wykształcony i o szerokich zainteresowaniach, uczy się bułgarskiego (czym zjednuje sobie serca narodu), a także doprowadza do ogólnego podniesienia statusu Sofii jako stolicy. Pracuje ciężko, od świtu do nocy. Władzę jako taką pozostawia jednak – przynajmniej na razie – w rękach Stambołowa.

Ferdynand I Koburg w dniu ogłoszenia niepodległości przez Bułgarię. Źródło: wikipedia.org

Nowy bułgarski książę to również, jak czasem go nazywano, prawdziwy polityczny lis. Zdaje on sobie sprawę, że poprawa stosunków z Rosją jest konieczna, o ile nie chce on skończyć w sposób podobny do swojego poprzednika, Aleksandra I Battenberga.

Nic dziwnego zatem, że za największy jego sukces uważa się naprawę stosunków dyplomatycznych z Rosją. Pomimo faktu, iż jego dojście do władzy było niejako gwoździem do trumny kontaktów między Sofią a Petersburgiem, Ferdynand I, jak na chytrego polityka przystało, powziął szereg dyplomatycznych kroków, dzięki którym zyskał przychylność Mikołaja II (który też później został ojcem chrzestnym syna Ferdynanda). Jednym z powziętych w tym celu kroków było odsunięcie od władzy Stambołowa, którego silnie nacjonalistyczne i autorytarne tendencje krzyżowały plany Petersburga i Ferdynanda równocześnie. Do ponownego zbliżenia Rosji oraz Bułgarii doszło po trupach, i to dosłownie – rok po odsunięciu od władzy, Stambołow zginął na zlecenie agentów dworu.

Królestwo to za mało

Odnowienie kontaktów z Rosją to jednak tylko jeden z punktów na długiej liście ambitnych celów Ferdynanda. Dotychczas, na mocy traktatu berlińskiego, Bułgaria wciąż utrzymuje status księstwa-wasala w stosunku do Turcji. To, z kolei, znacząco ogranicza pole działania Ferdynanda. W głowie księcia zaczyna kiełkować idea niepodległego królestwa.

Co też udaje się zrealizować, między innymi dzięki wsparciu Rosji. 22 sierpnia 1908 Ferdynand zostaje koronowany na cara Bułgarów, a kraj awansuje z księstwa do królestwa.

Bułgarska deklaracja niepodległości. Źródło: wikipedia.org

Droga na szczyt szybko jednak zaczyna zamieniać się w równię pochyłą. Kolejne kroki podjęte przez Ferdynanda I powodują, że zapisuje się on w bułgarskiej historii jako władca kontrowersyjny.

Królestwa korona nie jest bowiem końcem jego ambicji. Nowy car Bułgarów ma zapędy zdecydowanie imperialistyczne, czego wyrazem jest wojna bałkańska z 1912 roku, w której Bułgaria bierze czynny udział. W jej rezultacie, Turcy tracą znaczną część swoich bałkańskich terenów. Jak nie trudno sobie wyobrazić, sojusz między krajami półwyspu trwa tylko do momentu, w którym tereny te należy między sobą podzielić. Ferdynand agresywnie próbuje wyrwać jak największe kawałki ziemi Serbom i Grekom. Ci, mobilizując wspólnie siły, a także wspierając się posiłkami rumuńskimi i tureckimi, odpierają bułgarską agresję. Bułgaria traci część swojego północnego terytorium na rzecz Rumunii. Jedynym, co chroni Ferdynanda przed przypłaceniem sromotnej klęski koroną, jest zrzucenie winy na wojskowy sztab i zdradę Rumunii.

W roku 1914 wybucha I wojna światowa, a Ferdynand popełnia ostatni w swojej królewskiej karierze błąd. Zdeterminowany, by wziąć odwet na wrogach, przystępuje do Trójprzymierza. Europa zachodnia wrze – to przecież Ententa zaledwie dwa lata wcześniej uzbroiła Bułgarię przeciw Turkom. Taka zmiana stron nie zostaje Ferdynandowi zapomniana. Cztery lata później, w wyniku klęski Trójprzymierza, Ferdynand I zostaje przyparty do muru. Podobnie jak jego poprzednik, Aleksander I Battenberg, podpisuje on akt abdykacji i 3 października 1918 roku władzę w Bułgarii obejmuje jego syn – Borys III. Sam Ferdynand przeżywa swojego potomka o pięć lat, umierając na atak serca w 1948 roku w rodzinnym Coburgu.

Historia bułgarskiej korony nie kończy się na dwóch abdykacjach. Borys III, który przejmuje władzę po Ferdynandzie, rządzi w trudnych dla kraju, Europy i świata okresie. Jak poradził sobie z presją ze strony Hitlera? Co oznaczały dla kraju dokonane przez niego polityczne wybory? Czy udało mu się uchronić przed ich konsekwencjami swoją rodzinę, a w szczególności syna i następcę, Symeona? O tym i o chłopcu, który przyszedł na świat w okresie wojny i konfliktu, przeczytacie już niedługo.

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/13/bulgarski-carat-odrodzenie/feed/ 0
#Eastweek, czyli miniony tydzień w Europie Wschodniej i na Bałkanach (13 kwietnia) http://www.eastbook.eu/2018/04/12/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-12-kwietnia/ http://www.eastbook.eu/2018/04/12/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-12-kwietnia/#respond Thu, 12 Apr 2018 19:59:11 +0000 http://www.eastbook.eu/?p=216222 Białoruś – Seria pytań do Łukaszenki

Prezydent Białorusi spotkał się z właścicielami i zespołami największych państwowych mediów, odpowiadał również na pytania obywateli.

– Prezydent odniósł się do trwającej dyskusji na temat zmian konstytucji. Stwierdził, że kompetencje prezydenta powinny zostać rozdzielone, a wzmocniona powinna zostać władza wykonawcza.

– Równocześnie Łukaszenka uznał, że wie na pewno, że czas na zmianę konstytucji jeszcze nie nadszedł.

– Na spotkaniu nie zabrakło również lżejszych elementów. Prezydent opowiedział między innymi, że w dzieciństwie marzył o pracy dziennikarza, a będąc uczniem, nosił swoje wiersze 15 kilometrów do redaktora okolicznej gazety.
Tut.by

Białoruś – Kolejne sankcje na wwóz białoruskiej żywności

Rosja wprowadziła sankcje na wwóz na swoje terytorium białoruskiej wieprzowiny.

– Bezpośrednią przyczyną sankcji ma być znalezienie w mięsie materiału genetycznego Afrykańskiego Pomoru Świń.

– Ograniczenie obowiązuje od 10 kwietnia, dotyczy zarówno wwozu żywych zwierząt, surowego mięsa z nich, jak również produktów z mięsa wieprzowego.

– Zarażone mięso zostało znalezione w produktach zakładów mięsnych z Homla. Kierownictwo zakładów twierdzi, że na razie nie przedstawiono im żadnych dowodów. Odmówili również informacji na temat procesu obróbki mięsa, tłumacząc to tajemnicą handlową.

Tut.by

Rosja – Rosyjskie okręty wojenne opuściły syryjski port Tartus

Jak podają rosyjskie źródła informacyjne, rosyjskie okręty wypłynęły w morze z powodu zbliżającego się ataku USA w Syrii. Ma to być odpowiedź amerykańskich sił zbrojnych na zastosowanie broni chemicznej.

– Syryjskie siły rządowe przejęły pełną kontrolę nad miastem Duma, poinformował szef rosyjskiego centrum pokoju i pojednania w Syrii, generał Jurij Jewtuszenko.

– USA obciążyły odpowiedzialnością Syrię i Rosję za przeprowadzenie ataku chemicznego. Jak podaje Echo Moskwy, Biały Dom rozważa kilka wariantów rewanżowego uderzenia. Jak zapowiedziała rzecznik Białego Domu Sarah Sanders, Stany Zjednoczone liczą na to, że Rosja zmieni swoje zachowanie na arenie międzynarodowej.

– Donald Trump napisał na swoim Twitterze, że Rosja powinna przygotować się na zestrzelenie rakiet, wydanych w Syrii.

Echo Moskwy

Rosja – Nowe sankcje wobec rosyjskich oligarchów

Departament Skarbu USA ogłosił sankcje wobec rosyjskich oligarchów. Amerykański rząd sankcjami objął 12 rosyjskich firm i 7 oligarchów oraz 17 urzędników wysokiego szczebla.

– 6 kwietnia rząd USA wprowadził sankcje wobec wybranych Rosjan i rosyjskich firm. Departament Skarbu decyzję uzasadnił tym, że rząd rosyjski “działają w celu nieproporcjonalnego wzbogacenia się oligarchów i elity władzy”, przynosząc przy tym szkodę innym państwom.

– Sankcje wywołały gwałtowny spadek wartości rubla, a także upadek akcji rosyjskich firm. Akcje koncernu Olega Deripaski „Rusał”, będący największym na świecie producentem aluminium, na moskiewskiej giełdzie staniały czterokrotnie.

Meduza

Rosja – Próba zablokowania Telegramu

W opinii portalu Meduza już dzisiaj tj. 13 kwietnia może dojść do zablokowania komunikatora Telegram na terytorium Rosji.

– Sprawa wynika z faktu, iż Telegram odmówił wydania kluczy do szyfrowania przesyłu danych w swoim komunikatorze.

– Tagański sąd rejonowy ma 13 kwietnia zdecydować czy przychyli się do wniosku i zdecyduje się na blokadę.

– Obecnie, jeśli sąd zdecyduje się na blokadę, Telegram będzie miał prawo do apelacji. Na razie został obłożony karą 800 000 rubli za odrzucenie wniosku FSB o wydanie kluczy do komunikatora.

Meduza

Ukraina – Polska zaproponowała podpisanie umów o współpracy IPN

Umowy mają na celu wznowienie zerwanej współpracy między obydwoma Instytutami Pamięci Narodowej.

– Warunkiem przywrócenia współpracy, przedstawionym przez stronę polską, jest przywrócenie prac ekshumacyjnych na terytorium Ukrainy, pochowanie ofiar, jak również budwanie upamiętnień poległych.

– Ekshumacje mają dotyczyć nie tylko poległych legionistów, ale także ofiar ukraińskich nacjonalistów z czasów II wojny światowej.

– Wołodymyr Wiatrowicz w odpowiedzi stwierdził, że Polacy najpierw próbowali ograniczyć współpracę z Ukrainą i pogorszyć stosunki, a teraz przedstawiają umowy dla ich poprawienia.

Tyzhden

Kosowo – Premier prosi Zachód o pomoc

Premier Kosowa Ramush Haradinaj zwrócił się w czwartek do rządu USA o wsparcie w „ostatecznej fazie” dialogu z Serbią.

– Premier podkreślił, że celem dialogu jest osiągnięcie porozumienia, które doprowadziłoby do wzajemnego uznania Serbii i Kosowa.

– Haradinaj zaznaczył, że nie jest to możliwe bez udziału w tym procesie najważniejszych decydentów wolnego świata. Wymienił tu prezydenta Donalda Trumpa, oraz liderów europejskich: Angele Merkel i Emannuela Macrona.

– Kilka dni wcześniej premier Haradinaj po spotkaniu z Matthew Palmerem poinformował, że rząd Kosowa ma wsparcie Stanów Zjednoczonych w procesie formowania armii republiki.

Gazeta Express ; Al Jazeera

Serbia – Šešelj skazany na 10 lat za zbrodnie przeciw ludzkości

Sąd Apelacyjny działający przy dawnym Trybunale Haskim ds. byłej Jugosławii skazał lidera Serbskiej Partii Radykalnej Vojslava Šešelja na karę 10 lat więzienia.

– Šešelj został skazany za: podżeganie do przesiedleń i przemocy oraz przymusowe deportacje Chorwatów z Vojvodiny w 1992 roku.

– Jednocześnie sąd stwierdził, że Šešelj odbył już wyrok, przebywając w areszcie w latach 2003 – 2014.

– Po wydaniu wyroku Šešelj ponownie powiedział, że jest dumny ze swoich osiągnięć wojennych i niewątpliwie by je powtórzył.

Radio Slobodna Evropa

Macedonia – Kolejna tura rozmów z Grecją

W czwartek 12 kwietnia w Ochrydzie ponownie spotkali się ministrowie spraw zagranicznych Grecji i Macedonii.

– Głównym tematem rozmów jest kwestia uregulowania trwającego od lat sporu między państwami dotyczącymi nazwy macedońskiego państwa.

– Ministrowie we wspólnym komunikacie stwierdzili, że ciągle istnieją różnice zdań, jednak rozmowy toczą się dalej.

– Kolejna tura rozmów odbędzie się w maju w Salonikach.

Radio Slobodna Evropa

Bułgaria – Bułgarski plan dla Bałkanów

9 kwietnia Bojko Borisow uczestniczył w spotkaniu z Draganem Čovićem. Był on specjalnym gościem spotkania organizowanego przez Čovića.

– W spotkaniu, którego celem jest wzmocnienie pozycji krajów regionu dyskusję ze światowymi koncernami, uczestniczyli liderzy państw zachodnich Bałkanów.

– W trakcie rozmów Borisow stwierdził, że dobrobyt Bałkanów zachodnich zależy od wysiłków włożonych w miejscową infrastrukturę, a także w pokojowe relacje między poszczególnymi krajami.

– Tematem, który poruszyli Čović i Borisow, były również wzajemne stosunki na linii BiH i Bułgaria.

Vesti.bg

Bułgaria – Rozwinie się turystyka w północnym regionie kraju

Ponad 16 milionów euro przeznaczone jest na rozwój turystyki i kultury w bułgarskim rejonie Dobrudża. Projekt realizowany będzie wspólnie przez Bułgarię i Rumunię.

– W ramach projektu realizowany będzie szereg działań mających podnieść poziom atrakcyjności regionu dla turystów, a także usprawnień w zakresie bezpieczeństwa.

– Planowana jest budowa obiektów turystycznych, a także nowych tras, które je połączą. Uwagą obejmie się również miejscowe wykopaliska i obiekty archeologiczne.

– Wsparcie finansowe otrzymają również miejscowe organizacje kulturalne, turystyczne oraz poszczególne miasta regionu.

Dnevnik.bg

]]>
http://www.eastbook.eu/2018/04/12/eastweek-czyli-miniony-tydzien-w-europie-wschodniej-i-na-balkanach-12-kwietnia/feed/ 0