Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Białoruś: Wkrótce wybory

Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji, liczy na uczciwy przebieg wyborów miejscowych na Białorusi. Oświadczenie wystosowane 30 marca 2010 r.  zwraca uwagę na zaostrzenie polityki reżimu wobec niezależnych mediów i opozycji. Miejscowe wybory, które odbędą się 25 kwietnia, będą kolejnym sprawdzianem określającym relacje Białoruś – UE, w ramach programu Partnerstwa Wschodniego.

pusta tablica agitacyjna Fot: www.nn.by

Wybory miejscowe są odpowiednikiem wyborów samorządowych. W głosowaniu powszechnym, ludność w obrębie swojego miejsca zamieszkania, wybierze nowe władze lokalne na okres 5 lat. Kandydatem mógł zostać każdy, kto posiada obywatelstwo białoruskie i osiągnął wiek dojrzałości. Zgłoszenie kandydatury wymagało skompletowania odpowiedniej liczby podpisów. Liczba, w zależności od wielkości okręgu wyborczego, wynosiła od 20 do 150 podpisów.

Proces rejestracji zakończył się 26 marca. Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidia Jarmoszyna, poinformowała o liczbie 25 035 osób dopuszczonych do wyborów. Z pośród tej puli, tylko niespełna 2% stanowią przedstawiciele partii politycznych. 62% zgłoszeń to kandydaci niezależni, a ponad 36% stanowią kandydaci wyłonieni poprzez komitety pracownicze.

Działania opozycji

Liczba zarejestrowanych kandydatów sił demokratycznych oscyluje wokół 250 osób. Ewentualne rozbieżności wynikają ze statusu Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji (BCHD), która formalnie wciąż nie jest zarejestrowana.

Partią opozycyjnym nie udało się wypracować jednolitej strategii, która umożliwiłaby sprawną kampanię wyborczą. Rada Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (ZPO) z Anatolem Labiedźką na czele, 21 czerwca poinformowała o wycofaniu swoich kandydatów. Bojkot, w ocenie liderów ZPO, jest jedynym możliwym posunięciem w przypadku procesu wyborczego w pełni kontrolowanego przez reżim Prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Zgodnie z decyzją władz partii, 77 zarejestrowanych kandydatów ZPO, zrezygnuje z udziału w wyborach.

Bardziej stonowaną postawę przyjął Białoruski Front Narodowy (BNF), który decyzję o ewentualnym udziale w wyborach oddał samym kandydatom. Według lidera partii Aleksieja Janukiewicza, jest to wyraz sprzeciwu wobec aparatu władz,  który zarazem umożliwia agitację polityczną i popularyzację programu BNF. Liczba zarejestrowanych kandydatów Frontu liczyła 35 osób, jednak część z nich już zrezygnowała z udziału.

Głosowanie Chrześcijańskich Demokratów nad dalszym udziałem w wyborach. Fot: bchd.info

Głosowanie Chrześcijańskich Demokratów nad dalszym udziałem w wyborach. Fot: bchd.info

Udział na pełnych zasadach potwierdziła partia „Sprawiedliwy Świat” (była Białoruska Partia Komunistów prowadzona przez Sergieja Kaliakina), Ruch „Za Wolność” byłego kandydata na prezydenta Aleksandra Milinkiewicza oraz BCHD. W szczególności ta ostatnia może się pochwalić dużym sukcesem. BCHD wywodzącą się bezpośrednio z szeregów młodzieżowego ruch „Młody Front” zgłosiła aż 173 kandydatów, z czego Komisja zarejestrowała 82 osoby. Ruch „Za Wolność” zarejestrował 70 kandydatów, a partia „Sprawiedliwy Świat” 99. Nie jest to wysoki wynik dla partii, które szczycą się najlepiej rozwiniętą strukturą oddziałów regionalnych.

Prognozy

Znaczenie wyborów lokalnych jest przez aparat państwowy świadomie dewaluowane. Liczba zarejestrowanych kandydatów środowisk opozycyjnych wynosząca 1% ogółu, oznacza realną znikomą wartość struktur demokratycznych. Opozycja nie powiększy swoich wpływów poprzez wprowadzenie swoich nielicznych kandydatów, gdyż nowo wybrane władze lokalne zostaną zdominowane przez delegatów nomenklatury. Umożliwi to Komisja Wyborcza w pełni zależna od Prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

W takiej sytuacji, władza skupia się na testowaniu instrumentów represji. Służby specjalne użyły groźby zwolnienia z pracy pod adresem wielu opozycyjnych kandydatów. Doszło też do ataku na niezależne źródła informacji – redakcje gazety „Narodna Wola” oraz portalu „Karta 97” zostały splądrowane przez funkcjonariuszy milicji. W sytuacji kontroli reżimu nad aparatem wyborczym oraz źródłami informacji, opozycja mogłaby uzyskać sukces propagandowy tylko w przypadku pełnej konsolidacji. Jest to jednak niemożliwe. Opozycja podjęła decyzje skrajne, począwszy od bojkotu wyborów przez liberałów, niezdecydowanie Frontu, na symbolicznym udziale pozostałych kończąc. Wybory miejscowe nie doprowadzą do żadnych istotnych zmian wewnątrz kraju. Nie należy oczekiwać również żadnych konsekwencji wyborów na arenie międzynarodowej, gdyż po obu stronach brak pomysłów na przełamanie impasu trwającego na linii Mińsk – „demokratyczny zachód”.

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY