Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paweł Charkiewicz

Ukraina: 24 lata od atomowej tragedii

Czarnobyl od 24 lat każdemu kojarzy się z katastrofą atomową. A jeszcze 25 lat temu było to spokojne miasteczko w którym mieszkali pracownicy jednej z wielu znajdujących się w ZSRR nuklearnych elektrowni. Katastrofa całkowicie zmieniła przeznaczenie tego miejsca. Spragnieni wrażeń turyści przybywają tam dzisiaj by poczuć promieniowanie na własnej skórze.

Geneza

źródło: flickr  autor: xiaming

źródło: flickr autor: xiaming

26 kwietnia 1986 roku na zawsze odcisnął piętno w historii energetyki atomowej. To właśnie wtedy w Prypeci, eksplodował reaktor nuklearny. Wydarzenie to lepiej znane jest pod nazwa katastrofy Czarnobylskiej. Sama eksplozja nie pozbawiła życia wielu ludzi, jednak wydobywające się w trakcie pożaru paliwo atomowe skaziło olbrzymi obszar Ukrainy i Białorusi. Promieniotwórcze związki dotarły z opadami atmosferycznymi nawet do tak oddalonych od Ukrainy części Europy jak Francja, Turcja i Skandynawia. Skażenie pociągnęło za sobą śmiertelne żniwo, które zbiera swoje plony do dziś. Na Ukrainie wśród ludności po dziś dzień panuje czarnobylska fobia.

Czarnobyl- 24 lata później.

Minęły 24 lata. Od tego czasu uszkodzony reaktor został zabetonowany w tak zwanym sarkofagu. Broni on dziś świat swoimi grubymi, pokrytymi ołowiowymi, ekranującymi promieniowanie ścianami przed nieznaną nauce reakcją łańcuchową. Czarnobyl i Prypeć od czasu eksplozji nuklearnej zmieniły także swoje przeznaczenie. Z miasta, wsi, elektrowni atomowej przeistoczyły się w atrakcje turystyczną. Zjeżdżają się tu poszukiwacze mocnych wrażeń, miłośnicy postindustrialnych przygód, działacze organizacji ekologicznych i zwykli turyści z całego świata. Zaradni miejscowi potrafili sie przystosować i do takiej sytuacji. Obecnej istnieje kilka ukraińskich firm, organizujących wyjazdy do „zony”, czyli zamkniętej strefy, atomowego rezerwatu ok. 50 km wokół elektrowni. Niema możliwości wybrać sie na teren zony na własną rękę. Taka zorganizowana wycieczka to koszt pomiędzy 50, a 300 $ od osoby w zależności od wielkości grupy.

Przed wyjazdem należy sie obowiązkowo wyposażyć w zakryte buty i długie spodnie, które obowiązkowo należy wyrzucić po opuszczeniu zony. Wjeżdżając na skażony teren przechodzi się szereg kontroli przeprowadzanych przez miejscowe służby – z kontrola paszportowa włącznie (dotyczy to także obywateli ukraińskich). Na miejscu każda grupa otrzymuje ochronę czyli umundurowanego wojskowego, który pilnuje przestrzegania regulaminu oraz ma prawo w każdej chwili zarządzić ewakuację wycieczki ze strefy.

szlaban w Czarnobylu autor: Anna Woźiak

szlaban w Czarnobylu autor: Anna Woźiak

Czarnobylski teatr

Z przekroczeniem rogatek rozpoczyna się spektakl. Program zwiedzania jest stały i jakiekolwiek zmiany ze względów bezpieczeństwa są niemożliwe. Pierwsza część wizyty w Czarnobylu to zapoznanie turystów z oficjalną wykładnią historii elektrowni oraz oglądanie archiwalnych zdjęć i map obrazujących skutki wybuchu. Następnie autobus zawozi wycieczkę w pobliże cerkwi pod wezwaniem św. Eliasza w Czarnobylu. Jest to idealnie utrzymana cerkiew, którą zarządza prawosławny ksiądz Mykoła. Można tam, niby to przypadkiem spotkać przechodzącą starsza panią, która chętnie udziela wywiadów. Kobieta opowiada o tym, że jest „samasiolka” czyli, że mieszka na terenie skażonym z własnej woli. Chętnie mówi też o tym jak jest ciężko, jak wielkim nieszczęściem była katastrofa. Po tym spotkaniu przychodzi czas na „nakręcanie spirali strachu”. To domena przewodnika. Prowadzący wycieczkę oficer w stanowczym sowieckim stylu przestrzega więc, że za robienie zdjęć bez pozwolenia i chodzenie po trawie natychmiast zakończy objazd.

cmentarzysko pojazdów, autor: Anna Wożniak

cmentarzysko pojazdów autor: Anna Wożniak

Kolejnym punktem jest cmentarzysko pojazdów, które brały udział w gaszeniu reaktora. Aby uatrakcyjnić widok kilku starych ciężarówek i transporterów opancerzonych, przewodnik chodzi wokół nich z licznikiem Geigera i daje fotografować wyniki pomiarów, wskazujące na podwyższone promieniowane.

Czarnobylski spektakl trwa. Nagle, dosłownie znikąd pojawia się kolejny miejscowy. Przedstawia się jako były likwidator elektrowni. Krzyczy z pretensją na przewodnika, że ten naraża życie i zdrowie młodych turystów pokazując im napromieniowany złom. Następnie wita się serdecznie z przewodnikiem i chętnie udziela wywiadów turystom. Przysłuchujący się temu oficer, słysząc relacje starszego człowieka, uśmiecha się znacząco.

likwidator autor: Anna Wożniak

Czarnobyl -likwidator autor: Anna Wożniak

Nuklearny pustostan

Na ulicach opustoszałego Czarnobyla sporadycznie widać samochody oznaczone symbolem promieniotwórczości. Mają one zakaz opuszczania zony. W Czarnobylu uwagę przykuwa także zupełny brak młodzieży i dzieci. Na teren skażony legalnie mogą wejść jedynie osoby pełnoletnie.

Główny punkt wycieczki to oglądanie, przez około 15 minut, okolic bloku nr 4, czyli zniszczonego reaktora. Zaskakująco dobre i przyjazne wrażenie sprawia teren elektrowni. Zamiast spodziewanych zgliszczy i wypalonej przenikliwym promieniowaniem ziemi widać przepięknie utrzymaną zieleń. Równo przystrzyżone trawniki co krok przyozdobione są wielobarwnymi kwiecistymi klombami. Czy tak wygląda przedsionek piekła?

Czarnobyl-blok nr 4 autor: Anna Woźniak

Czarnobyl-blok nr 4 autor: Anna Woźniak

Wielki betonowy sarkofag w środku którego zachodzi do dziś niezbadana reakcja łańcuchowa straszy zza kolczastego drutu. Niezrażeni jednak podwyższonym promieniowaniem turyści, chętnie pozują z licznikami Geigera na tle sarkofagu, wierząc że czapki, kaptury i chustki ochronią ich głowy od działania radioaktywnego pyłu unoszącego się w powietrzu.

Prypeć, miasto widmo.

Kolejny punkt wycieczki.  Z dawnej świetności pozostały jedynie pozbawione drzwi i okien budynki. Przed wybuchem w mieście mieszkali wraz z rodzinami pracownicy elektrowni. Wszyscy mieszkańcy zostali ewakuowani pomiędzy 26, a 28 kwietnia 1986. Charakterystycznym miejscem i jednocześnie celem pielgrzymek fototurystów jest teren wesołego miasteczka. Skorodowany diabelski młyn, autodrom i karuzela są łakomymi kąskami dla łowców dobrych ujęć. Plac wesołego miasteczka służył podczas akcji gaśniczej jako lądowisko dla helikopterów. Wartość jaką wskazują liczniki Geigera jest tu najwyższą ze wszystkich zanotowanych. To najbardziej skażone miejsce w mieście.

Czarnobyl - wesołe miasteczko autor: Anna Woźniak

Czarnobyl - wesołe miasteczko autor: Anna Woźniak

Cała Prypeć robi ponure wrażenie. Zdewastowane, opuszczone budynki zieją pustymi oknami. Na ich frontonach widać pordzewiałe resztki radzieckich symboli. Zardzewiały sierp i młot na frontonie pałacu kultury kontrastuje obecnie z graffiti. Ta miejska sztuka zawitała tu właśnie razem z turystami. Odpadające tynki pokryte są w wielu miejscach rysunkami przedstawiającymi kontury ludzkie, często szczegółowe postaci. W domyśle mają onesymbolizować duchy mieszkańców Prypeci. Tragicznie napiętnowany krajobraz w przewrotny sposób stał się płótnem dla współczesnych artystów.

Prypeć autor: Anna Woźniak

Prypeć autor: Anna Woźniak

Na stronach internetowych dotyczących Czarnobyla można odnaleźć olbrzymią liczbę zdjęć. Przedstawiają one opuszczone mieszkania, zdewastowane przedszkole, ruiny szpitala. Wszystko to ma budzić niepokój przed tym co może stać się na Ziemi, kiedy ludzie z własnej winy będą musieli ją opuścić. Kiedy jest się jednak osobiście w tych miejscach, to gołym okiem można spostrzec, że to co widziało się przed przyjazdem jest bardzo ucharakteryzowane. W Prypeci i Czarnobylu robione są instalacje fotograficzne, które mają pasować do mrocznej legendy miejsca. Pojawia się wiele znaczących symboli – porzucone dziecięce zabawki, lalki, zgubione podczas ucieczki buty. Łapie się tu spory dystans dotakich obrazów. Gołym okiem widać, że przedmioty pozostawione zostały umyślnie i są w Czarnobylu od niedawne, z pewnością nie od 24 lat.

Czarnobyl - but autor: Anna Woźniak

Czarnobyl - but autor: Anna Woźniak

Rezerwat zwierząt

Miejsce ludzi w mieście zajęły zwierzęta. W gwarnych dawniej osiedlach dziś pojawiła  się tu populacja wilków, dzików, lisów, jeleni. Podobno nawet napotkać można tu żubry i niedźwiedzie. Teren opuszczony przez ludzi i zamknięty przez siły porządkowe stał się niespodziewanie największym ścisłym rezerwatem przyrody.

Płyn Lugola

Podczas wycieczki po zonie, aby ustrzec się przed zgubnymi skutkami promieniowania należy przyjąć solidną dawkę kalorii. W tym celu wycieczki wracają do Czarnobyla, gdzie w robotniczej stołówce serwowane są obiady. Obsługa kuchni zarzeka się, że produkty są przebadane na obecność promieniowania i są całkowicie bezpieczne, a poza tym pochodzą z Kijowa, także niema się czego bać. Do picia dostać można najzwyklejsze soki, a nie jakby się można było spodziewać „płyn Lugola”.

Najedzone i zadowolone wycieczki wyjeżdżają poprzez punkt kontrolny poza strefę zamkniętą. Przejście przez punkt wygląda jak odprawa na lotnisku. Przechodząc przez bramki mierzone jest promieniowanie każdego odwiedzającego. Zdarza się czasem, że bramka ostrzegawczo zaświeci się na czerwono. Następnie na specjalnie przyprowadzoną z szopy taczkę turyści składają swoje czarnobylskie ubrania i buty, które idą do utylizacji. Nie wygląda to ani trochę przekonująco. Bardziej przyprawia już o całkowite powątpiewanie i śmiech.

Przyszłość Czarnobyla

Elektrownia w Prypeci została ostatecznie zamknięta w 2000 roku. Bardziej pod naciskiem międzynarodowym, niż ze względów bezpieczeństwa. Takie same reaktory jak ten, który uległ awarii działają do dziś w wielu elektrowniach na terenie byłego ZSRR, ale i np. w Finlandii. Czarnobyl jest dziś obiektem doświadczeń nad utylizacją paliwa nuklearnego i miejscem do którego pielgrzymują turyści, znudzeni zwykłym zwiedzaniem miast, zamków i kościołów. Współcześnie przez Internet bez problemu można wykupić wycieczkę po „zonie” i doświadczyć Czarnobyla na własnej skórze.

Ale czy warto ryzykować napromieniowaniem? Czy liczniki Geigera pokazują faktyczny stań promieniowania? Czy to wszystko dzieje się naprawdę? To już zależy od indywidualnego podejścia.

Autorzy brali udział w objeździe po terenie „zony”  w sierpniu 2009.

Fotografie i redakcja tekstu: Anna Woźniak

Tekst: Paweł Charkiewicz

Zobacz też relację z Czarnobyla w Życiu Warszawy

Facebook Comments

Rodowity Podlasiak z dziada, Poleszuk z pradziada. Z wykształcenia politolog(AP) i europeista(UW). Obecnie kończy edukacje w Studium Europy Wschodniej UW. Samozwańczy spec od Ukrainy i mniejszości narodowych w Polsce. Notoryczny eksplorator Krymu. Miłośnik Azji Centralnej. Ostatnio amator Kaukazu. Zna języki polski, angielski, rosyjski i ukraiński. Redaktor e-mail p.charkiewicz {at} eastbook.eu tel. +48-510-666-006

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY