Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Anna Woźniak

Ukraina: Boże! chroń mnie przed staropanieństwem!

W rozmowach ze „starymi pannami” próbowałam odkryć jak bardzo stygmat społeczny wpłynął na postrzeganie przez nie własnej osoby oraz jak kobieta niezamężna widziana jest przez swoich sąsiadów. Ważne stało się dla mnie określenie, czy życie niezamężnej kobiety w samotności może być uważane za godne.

Nie ulega wątpliwości, że małżeństwo jest normą społeczną, bezżenność natomiast widziana jest jako odchylenie od niej. Spowodowane jest to tym, ze małżeństwo jest w większym stopniu aktem społecznym niż osobistym. Podporządkowane jest szerszej grupie społecznej zarówno w fazie aranżowania jak i trwania. Już małe dziewczynki przygotowywane są do roli przyszłych żon, matek i gospodyń domowych, przykładem czego są m.in. wróżby i formułki magiczne służące do znalezienia przyszłego męża. „Dziewczynka zaangażowana we wróżenie dowiaduje się, że kobieta znajduje się w sytuacji spętania brakiem możliwości wyboru, jej rola najpierw polega na biernym czekaniu, aż zostanie wybrana, potem na wyjściu za mąż i posiadaniu dzieci.” (Zierkiewicz 2003, s.170).

Sposób biologicznego istnienia jest zależny od całego kontekstu zjawisk społecznych, sam fakt posiadania kobiecego ciała nabiera określonego znaczenia w procesie wartościowania i hierarchizacji: „ To nie fizjologia ustala wartości: to raczej dane biologiczne nabierają takiej wartości, jaką nadaje im egzystujący człowiek”. Jest to twierdzenie niezwykle nowatorskie, opierające się na przekonaniu, że odczuwanie ciała zależy od znaczeń nadawanych temu ciału przez kulturę i społeczeństwo.
W małych miejscowościach kobieca tożsamość budowana jest na komponentach takich jak: uroda, małżeństwo i macierzyństwo. Zatem, jest prawdą, że stereotyp „starej panny” istnieje i spędza sen z oczu młodym kobietom „w odpowiednim wieku”.

W trakcie wszystkich rozmów prowadzonych za starymi pannami, kobiety te starały się tłumaczyć stan, w którym się znajdują określeniem sudźba. Słowo pochodzenia rosyjskiego, postrzegane jest jako dar, któremu nie należy się przeciwstawiać, gdyż jest narzucony przez Boga, więc jego naruszenie oznacza targnięcie się na swoje życie. Jakakolwiek próba zmiany swojego przeznaczenia wywołuje, szczególnie w starszych mieszkańcach wioski, oburzenie i strach przed karą boską. Według rozmówców staropanieństwo jest czymś nienaturalnym – każda kobieta powinna wyjść za mąż i posiadać dzieci.
Dziewczyna, której grozi staropanieństwo, wcześniej jest już tego świadoma – chłopcy się nią nie interesują. Stopniowo brak zainteresowania płci przeciwnej przekłada się na żarty kierowane do jej osoby. Zdarza się na przykład, że na Św. Andrzeja kradną z jej gospodarstwa konia, sanie, bądź furtkę, a na kominie stawiają słomianego, brodatego mężczyznę z laską, co dla sąsiadów jest okazją do niesmacznych żartów i docinek. Mimo że rozmówcy twierdzą, iż nie robią żartów, ani nie przezywają starych panien, każda stara diwa ma przezwisko, które jest powszechnie znane i stosowane nawet przez jej najbliższą rodzinę.
Czasami zdarza się, ze kobieta niezamężna rodzi dziecko, wpływa to negatywnie na postrzeganie jej przez społeczność wiejską. Nie jest wówczas poważana, a wręcz wytykana palcami. Rozmówcy wspominali, że niektóre stare kobiety specjalnie zachodziły w ciąże, by na starość nie być samemu.
Gdy stara panna umrze, chowa się ją w stroju, tak jakby „szła do ślubu”. Ubierana jest w białą suknię i welon. Dodatkowo na głowę wkłada się jej wieniec z barwiniku, który jest nieodłącznym elementem w trakcie prawdziwej ceremonii zaślubin. W rękach trzyma bukiet ze świeżo zerwanych kwiatów.
Rozmówcy twierdzą, że człowiek musi przejść wszystkie etapy życia, a małżeństwo jest jednym z najważniejszych, dlatego możliwe jest, że osoba, która nie wyszła za mąż na tym świecie, jeżeli zostanie odpowiednio przygotowana – wyjdzie za mąż za innego kawalera na innym świecie. Prowadząc badania w społeczności bojkowskiej napotkałam na praktyki magiczne, które potwierdzają tą tezę.
Najbliższa rodzina dogaduje się i odprawia nawet skromne wesele, które w magiczny sposób łączy zmarłych, często obcych sobie ludzi. Zdaniem najbliższych taki ślub po śmierci sprawia, że zmarli idą do nieba i są tam szczęśliwi, a krewni czują się spełnieni.
Staropanieństwo nadal postrzegane jest jako odejście od pewnej normy społecznej. Kobieta, która żyje sama nie jest godną partnerką do rozmów w towarzystwie. Nie przeszła tego, co wszyscy „normalni”. Nie można z nią porozmawiać o weselu, dzieciach, pieluchach i seksie. Zawsze jest inna, gorsza, lub zdziwaczała. Wszystkie jej negatywne zachowania tłumaczy się nie posiadaniem męża.
Problem staropanieństwa występuje również w miastach, choć nie jest tak bardzo stygmatyzowany. Mieszkańcy wielkich aglomeracji są anonimowi. Widząc kobietę w tramwaju nie wiemy, kim jest i jaki status społeczny sobą reprezentuje. Zwyczajnie, nie interesują nas to. Codziennie mijamy tysiące samotnych – nie sparowanych ludzi – dziś powiedzielibyśmy „singli”. Uśmiechamy się, czasami mówimy dzień dobry. Gdy jednak w naszym towarzystwie znajdzie się samotna kobieta, z pewnością wyda Nam się brzydsza od innych, a w jej zachowaniu brak będzie oczywistej logiki.
„Pewnie jest lesbijką, albo brak jej piątej klepki.”

Większość „normalnych” kobiet, gdy znajdzie odpowiedniego mężczyznę chce wcześniej czy później wyjść z Niego za mąż. Sama do końca nie wiem, czy chodzi o usidlenie, zmianę nazwiska, uroczystą obietnicę, założenie białej sukni, czy bycie czyjąś żoną. W naszej kulturze małżeństwo jest czymś oczywistym i normalnym. Sama kiedyś chcę się o tym przekonać.

Facebook Comments

Kobieta. Foto dokumentalistka. Absolwentka warszawskiej etnologii. Aktualnie studiuje fotografie prasową na UW. Zajmuje się tożsamością, stosunkami i dialogiem międzykulturowym. Z chęcią podejmuje trudny temat wykluczenia społecznego i dewiacji. Na co dzień walczy o równouprawnienie i tolerancję.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY