Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

Ukraina: Od Ukrainy do Małorosji

Prawie 20 lat od ogłoszenia niepodległości przez Ukrainę, odżyły głosy wieszczące niebezpieczeństwo powrotu ziem ukraińskich do „macierzy” – Rosji. Po przejęciu władzy przez ekipę prorosyjskiego Wiktora Janukowycza znów pojawiła się idea powrotu Kijowa pod wpływy Moskwy. Sprzyjające warunki polityczne pozwalają rosyjskim politykom przystąpić do realizacji wielowymiarowego planu „odzyskiwania” Ukrainy.

Dla wielu rosyjskich polityków państwo ukraińskie jest tworem przypadkowym i tymczasowym, zawdzięczającym swoje istnienie jedynie zawirowaniom w obszarze postradzieckim na początku lat 90-tych. Według nich Ukraina to „Małorosja”, a Ukraińcy to „Małorosjanie”, posługujący się „zepsutym” dialektem języka rosyjskiego. Powrotowi do stosowania wobec Ukrainy imperialnej terminologii z czasów caratu, sprzyja przejęcie władzy przez prorosyjskie ugrupowanie z Wiktorem Janukowyczem na czele.

„MEGALE ROSIA”

Po raz pierwszy pojęcie „Małej Rosji” zostało użyte przez patriarchat konstantynopolitański, który dla odróżnienia nowej archidiecezji moskiewskiej od starszej kijowskiej zastosował nazwę „Micra Rosia” (Mała Rosja) w odniesieniu do ziem ukraińskich, zaś „Megale Rosia” (Wielka Rosja) wobec terenów należących do nowego ośrodka w Moskwie. Zgodnie z przyjętym przez Greków systemem przestrzennym, „Mała Rosja” oznaczała pierwotne terytorium tworu politycznego, natomiast „Wielka Rosja” była określeniem dla pochodnego wobec metropolii nowego ośrodka (analogicznie do greckiego wzoru stosowanego wobec kontynentalnej Grecji nazywanej Małą Grecją oraz jej zamorskich kolonii – Wielkiej Grecji). Terminologię tę administracja kościelna Konstantynopola używała dla ukraińskich diecezji metropolii kijowskiej do czasu podporządkowania ich patriarchatowi moskiewskiemu w 1686 r. Od tamtej pory Moskwa, za sprawą jej rosnących wpływów politycznych i kulturowych, odebrała naddnieprzańskiej „matce grodów ruskich” (Kijowowi), pozycje jedynego spadkobiercy Rusi Kijowskiej. Roszczenie sobie pretensji do politycznego i kulturowego spadku po księstwie Ruryka sprawiło, że zarówno Ukraina, jak i Rosja wskazuje w podręcznikach do historii na ten sam fundament swojego państwa. Z biegiem czasu dominacja Moskwy i upadek Kijowa zmieniła postrzeganie Wielkiej i Małej Rosji. Wobec rosnącego w siłę państwa rosyjskiego, termin Mała Rosja, zaczął być stosowany jako pogardliwe i lekceważące określenie dla niedorozwiniętego politycznie i gospodarczo obszaru Ukrainy.

Herb imperium rosyjskiego z okresu Romanowów

Herb imperium rosyjskiego z okresu Romanowów. Źródło: Wikimedia Commons

Do nazwy Małej Rosji oficjalnie powrócił car Piotr I tworząc w 1722 r. Kolegium Małorosyjskie. Miało ono na celu ujednolicenie i scentralizowanie władzy w imperium na terenie przejętym przez Rosję na mocy rozejmu z Rzeczpospolitą w Andruszowie w 1667 r. Kolegium zastąpić miało wybieranego dotychczas autonomicznie hetmana i podporządkować w ten sposób Moskwie ziemie ukraińskie. Był to pierwszy poważny krok zmierzający do likwidacji autonomii na Ukrainie. Politykę tę z powodzeniem kontynuowała Katarzyna II tworząc na obszarze ziem graniczących z Polska w 1764 r. gubernie małorosyjską. Kropkę nad i, caryca postawiła w 1775 r. dokonując ostatecznej likwidacji Siczy Zaporoskiej i w ten sposób kładąc kres quasi-państwowej organizacji kozackiej.

ROSYJSKA PROMOCJA MAŁOROSYJSKOŚCI

Obecna polityka Kremla nie pozostawia złudzeń, iż władze rosyjskie zdecydowanie bardziej wolałyby móc używać swojsko brzmiącego określenia Małorosja, aniżeli niepodlegle i buntowniczo zabarwionego słowa Ukraina. Odmawianie prawa do istnienia państwa ukraińskiego przestało być domeną jedynie skrajnych rosyjskich nacjonalistów od czasu, gdy prezydent Rosji Władimir Putin publicznie zakwestionował zdolność Ukrainy do bycia państwem („Ukraina to nawet nie państwo!” – miał powiedzieć Putin podczas posiedzenia Rady Rosja – NATO w Bukareszcie). Wygranie wyborów prezydenckich na Ukrainie przez kremlowskiego faworyta Wiktora Janukowycza (nazwanego przez liderkę opozycji Julię Tymoszenko „ideologicznym spadkobiercą Małorusi”) i utworzenie rządu przez koalicję Mykoły Azarowa nadało nowy impuls dla mocniejszego zbliżenia Ukrainy i Rosji.

Pierwszym sygnałem do niepokoju było powołanie Dmytro Tabacznyka na stanowisko ministra edukacji i nauki. Ten doktor nauk historycznych, słynący z kontrowersyjnych prorosyjskich poglądów, miał być gestem Kijowa wobec Moskwy. Według nieoficjalnych informacji o nominacje dla Tabacznyka zabiegać miał właśnie Kreml.

Rosja równocześnie uruchomiła własną machinę propagandowa ustami swego pełnomocnego ambasadora w Kijowie Michaiła Zurabowa. Ambasador najpierw na konferencji prasowej, a następnie w wywiadzie dla rosyjskiej gazety „Izwiestia” stwierdził, że jest „głęboko przekonany, iż my (Ukraińcy i Rosjanie – dop. aut.) jesteśmy nie tylko bratnimi narodami – jesteśmy jednym narodem. Co prawda ze swoimi niuansami i właściwościami, ale jesteśmy jednym narodem”. Wypowiedź ta wywołała burzę wśród ukraińskich środowisk niepodległościowych. Choć ukraińskie MSZ zdobyło się na oficjalny protest w tej sprawie, to ruch ten został uznany za dalece niewystarczający przez wielu ukraińskich opozycjonistów żądających wprost deportowania rosyjskiego dyplomaty. Politycy opozycyjnego Bloku Julii Tymoszenko ostro skrytykowali szefa MSZ Konstantego Gryszczenko jednocześnie stwierdzając, że „jeżeli Ukraińcy i Rosjanie to jeden naród, to Janukowycz nie jest prezydentem”.

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Kijowie. Źródło: Wikimedia Commons

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Kijowie. Źródło: Wikimedia Commons

Dowodem na to, że stwierdzenie rosyjskiego ambasadora nie było jedynie słownym lapsusem, jest opublikowany kilka dni później artykuł w rządowej „Rossijskiej Gazetie” sugestywnie zatytułowanym „Dwa społeczeństwa – jeden naród”. Według autora artykułu, poświęconego festiwalowi „Wielkie rosyjskie słowo” na Krymie, oba „narody nie są zwykłymi sąsiadami. One mają wspólne, historyczne korzenie – Ruś Kijowską, przez stulecia wzajemne przenikanie się języków i kultur dokonywało się zarówno na poziomie etnosów, jak i na poziomie rodzin”. Ponadto „Rosjanie nie są na Ukrainie cudzoziemcami, a Ukraińcy – cudzoziemcami w Rosji”. Jednocześnie „Rossijskaja Gazieta” wyraziła zadowolenie, iż na Ukrainie „okres państwowej rusofobii odszedł do przeszłości razem z Wiktorem Juszczenką i jego ekipą (mamy nadzieję, że na zawsze)”. Według gazety poprzednia władza uczyniła wiele dla wyrugowania języka rosyjskiego z przestrzeni publicznej na Ukrainie. Dokonać się to miało poprzez wprowadzenie możliwości zdobycia wyższego wykształcenia jedynie w języku ukraińskim, zmniejszenie ilości szkół z wykładowym językiem rosyjskim oraz obowiązek tłumaczenia na język ukraiński wszystkich filmów wyprodukowanych w WNP (a więc rosyjskojęzycznych). Autor kończy swój wywód optymistycznym stwierdzeniem, że obecnie „na Ukrainie pojawiła się szansa dla rozpoczęcia nowego etapu tworzenia państwa, w którym każdy naród poczuje się nieodłączną i niezbędną częścią wielkiej całości”.

WNIOSKI

Wszystko to wskazuje, że rosyjskie władze obok pragmatycznych działań politycznych przystąpiły także do ideologicznej ofensywy zmierzającej ku bliższemu związaniu Ukrainy z Rosją. Przejęcie władzy przez „małorosyjskiego gubernatora”, jak nazywany jest przez ukraińskich internautów Wiktor Janukowycz, wydaje się być dla Rosji doskonałą szansą dla umocnienia i poszerzenia swoich wpływów na Ukrainie. Koncepcja „dwóch społeczeństw – jednego narodu” staje się jednym z istotniejszych narzędzi zmierzających do realizacji tego celu.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY