Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paweł Purski

Referendum w Kirgizji. Początek stabilizacji?

27 czerwca 2010 roku w Kirgizji odbyło się referendum konstytucyjne. Według danych Centralnej Komisji Wyborczej 90,55 procent obywateli poparło nową konstytucję, która przekształca kraj w pierwszą w Azji Centralnej republikę parlamentarną. W wyborach uczestniczyło 72,24 procent uprawnionych do głosowania. Referendum odbyło się niespełna dwa tygodnie po zakończeniu starć między Kirgizami a Uzbekami na południu kraju. Celem plebiscytu było potwierdzenie sytuacji po kwietniowym przewrocie, w wyniku którego do opuszczenia kraju zmuszony został dotychczasowy prezydent Kurmanbek Bakijew. Sprawne przeprowadzenie głosowania daje nadzieję na uspokojenie sytuacji w kraju.

Uzbeccy uchodźcy uciekają z miasta

Uzbeccy uchodźcy uciekają z miasta Źródło: diesel.elcat.kg

Destabilizacja inspirowana z zewnątrz?

Płonąca ciężarówka w Biszkeku, źródło: Wikimedia Commons

7 kwietnia 2010 roku w Biszkeku wybuchły gwałtowne zamieszki pomiędzy zwolennikami opozycji kirgiskiej a stroną rządową. W starciach z siłami bezpieczeństwa zginęło 86 ludzi. W ich wyniku prezydent Bakijew został zmuszony do opuszczenia kraju i zrzeczenia się władzy. Władzę w Kirgizji objął tymczasowy rząd, na czele z byłą minister spraw zagranicznych Rozą Otunbajewą. Wydaje się, że przewrót mógł być inspirowany przez Rosję, prezydent Bakijew sprzeniewierzył bowiem 2 miliardy dolarów rosyjskiego kredytu oraz nie usunął stacjonujących w bazie Manas pod Biszkekiem wojsk amerykańskich. Do obalenia Kurmanbeka Bakijewa Kreml wykorzystał technologię „kolorowych rewolucji”. Pod koniec 2009 roku odbierane powszechnie przez mieszkańców Kirgizji media rosyjskie zaczęły przedstawiać korupcję kirgiskiego reżimu. Następnie Moskwę odwiedzili obecni przedstawiciele rządu tymczasowego, a od 1 kwietnia Rosja podniosła cła eksportowe na paliwa sprzedawane do Kirgizji.

Referendum konstytucyjne odbyło się 27 czerwca 2010 roku, w cieniu zamieszek, które wybuchły 10 czerwca na południu kraju, w Oszu. Według niektórych źródeł przyczyną zajść stała się plotka o rzekomym gwałcie dokonanym przez Uzbeka na Kirgizce. Wydaje się jednak, że mimo tego, iż starcia toczyły się pomiędzy Uzbekami a Kirgizami, to faktycznie nie miały podłoża etnicznego, lecz polityczne. Zamieszki należy traktować jako próbę destabilizacji kraju przed referendum konstytucyjnym, przeprowadzoną przez zwolenników Kurmanbeka Bakijewa. Świadczy o tym fakt, że starcia rozpoczęły się w Oszu, który uznawany jest za bastion stronników byłej głowy państwa. Według strony rządowej zamieszki z zagranicy organizował jego syn Maksym, a wykonawcą poleceń na miejscu był inny krewny obalonego prezydenta Sangar Bakijew.  Według Ministerstwa Zdrowia Kirgizji w zajściach na południu kraju zginęły 283 osoby, a domy musiało opuścić od 100 tysięcy do pół miliona ludzi. Według szacunków premier Rozy Otunbajewej życie straciło nawet 2,5 tysiąca osób, informacja ta jednak nie znalazła potwierdzenia w innych źródłach.

Ocena przebiegu wyborów

Logo ODIHR, źródło: osce.org

Według wstępnego raportu ODIHR władze kirgiskie, pomimo pewnych niedociągnięć przeprowadziły referendum konstytucyjne zgodnie z międzynarodowymi standardami i prawem krajowym. Zwrócono szczególnie uwagę na dużą frekwencję wyborczą (72,24 procent) oraz to, że władzom udało się wystarczająco sprawnie rozwiązać problemy z zagubionymi dokumentami i przesiedleńcami. Na południu kraju w głosowaniu wziął jednak udział mniejszy odsetek osób niż w pozostałych częściach. ODIHR wskazał na pewne nieprawidłowości: aresztowania ważnych postaci społeczności uzbeckiej czy oszustwa przy obliczaniu głosów. Według raportu media w większości prezentowały pluralistyczny obraz referendum, choć faworyzowały głosowanie „na tak”. Władze zadbały o rozpowszechnienie projektu konstytucji w całym kraju, choć również nie ustrzegły się od nawoływania do głosowania za nową ustawą zasadniczą. Dołożyły również starań, aby nie dopuścić do incydentów i wzmocniły bezpieczeństwo, angażując dodatkowe siły do ochrony dróg i punktów wyborczych.

Postanowienia nowej konstytucji

Roza Otunbajewa, źródło: Wikimedia Commons

Pozytywny wynik referendum zmienia dotychczasową konstytucję Kirgizji, która wywodziła się jeszcze z czasów sowieckich i dawała ogromną władzę prezydentowi. Według nowej ustawy zasadniczej, na korzyść parlamentu i rządu ograniczeniu uległy prerogatywy prezydenta. Wprowadzono kontrowersyjny mechanizm chroniący przed monopolizacją władzy – żadna partia nie zdobędzie więcej niż 65 mandatów w 120 osobowym parlamencie. Prezydent będzie wyłaniany w wyborach powszechnych na sześcioletnią kadencję, bez możliwości powtórnego wyboru. Będzie nadal mianował i odwoływał premiera i członków rządu oraz prokuratora generalnego, decyzje te będzie jednak zatwierdzał parlament. W dyspozycji głowy państwa pozostanie prawo weta wobec wszystkich ustaw, z wyjątkiem tych dotyczących budżetu. Ograniczeniu ulegną również uprawnienia prezydenta do powoływania Centralnej Komisji Wyborczej – będzie on mógł mianować 3 z 13 jej członków, zaś reszta wskazywana będzie przez partie polityczne i organizacje pozarządowe. W nowym systemie będą istniały faktycznie dwa silne stanowiska: prezydenta i premiera, a relacje między nimi będą musiały się ukształtować dopiero w praktyce. Nowa ustawa zasadnicza rozwiązuje Sąd Konstytucyjny, którego uprawnienia przejmuje Sąd Najwyższy. Obowiązki prezydenta będzie pełniła, do 31 grudnia 2011 roku, Roza Otunbajewa. Wybory parlamentarne mają się odbywać co 5 lat; najbliższe przewidziane są na 10 października 2010 roku. Natomiast prezydenta mieszkańcy Kirgizji wskażą w październiku 2011 roku. Według nowej konstytucji Roza Otunbajewa nie może brać w nich udziału.

Wnioski

Wydaje się, że udane referendum jest oznaką stabilizacji w Kirgizji. Należy uznać je za duży postęp, w stosunku do sfałszowanych wyborów prezydenckich z lipca 2009 roku, w wyniku których Kurmanbeka Bakijewa po raz drugi wybrano prezydentem kraju. Jednak fakt, że doszło do tak gwałtownych zamieszek świadczy o podziale kraju oraz stosunkowo dużym poparciu dla obalonego prezydenta.

Wydaje się, że kryzys w kraju nie został ostatecznie zażegnany. W związku z tym można spodziewać się kolejnych prób destabilizacji sytuacji w Kirgizji przed zaplanowanymi na październik 2010 roku wyborami parlamentarnymi.  Fakt, że Roza Otunbajewa nie może uczestniczyć w wyborach prezydenckich w 2011 roku sugeruje, że jej rola ogranicza się do przygotowania wyboru nowej głowy państwa. Z ramienia obecnej władzy w wyborach weźmie udział prawdopodobnie kandydat w wyborach w 2009 roku Ałmazbek Atambajew, który pełni obecnie funkcję wicepremiera kraju. Możliwe jest, że pojawi się również osoba wywodząca się z południa, spośród stronników obalonego prezydenta Bakijewa.

W Kirgizji występuje duży potencjał sprzeciwu społecznego. Jeżeli próba zbudowania demokracji i przeprowadzenia reform nie powiedzie się tym razem, wówczas można spodziewać się radykalizacji nastrojów społecznych. Niepewność wobec nowej władzy i bieda mogą być przyczyną skierowania się ludzi ku radykalnemu islamowi. Może to spowodować kolejne niepokoje, włącznie z próbą przejęcia władz w kraju przez radykalnych muzułmanów.

Niestabilność Kirgizji służy interesom rosyjskim, ponieważ może być środkiem nacisku na Stany Zjednoczone, które administrują na terenie kraju bazę lotniczą Manas. Jest ona ważnym punktem przerzutu żołnierzy i sprzętu wojskowego do ogarniętego konfliktem Afganistanu. Utrzymaniem niestabilności w Kirgizji mogą być również zainteresowane inne państwa Azji Środkowej, w szczególności Uzbekistan. Udane przejęcie władzy w Kirgizji przez dotychczasową opozycję jest niebezpiecznym precedensem, mogącym w przyszłości zagrozić sytuacji wewnętrznej innych środkowoazjatyckich reżimów.

Facebook Comments
Paweł Purski

Absolwent filozofii na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Studiował na Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego na specjalizacji Rosja/Azja Centralna. Stażysta m.in. w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był pierwszym redaktorem naczelnym Eastbooka, a następnie przez prawie cztery lata współpracował z posłem do PE Pawłem Kowalem. Obecnie Przewodniczący Rady Fundacji Wspólna Europa. Zawodowo zajmuje się komunikacją strategiczną.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY