Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Paweł Lickiewicz: Kryzys w Kirgistanie zwiększa znaczenie Rosji

Rozwój wydarzeń w Kirgistanie po czerwcowym pogromach Uzbeków wskazuje na kruchą stabilizację. Do czasu zaprzysiężenia nowego prezydenta Kirgistanu sytuacja w kraju będzie napięta. Konflikt na tle etnicznym może być wykorzystywany w zbliżających się wyborach parlamentarnych co może doprowadzić do kolejnej fali pogromów mniejszości uzbeckiej. W kontekście międzynarodowym, kryzys w Kirgizji może wpłynąć na wzmocnienie pozycji Rosji w regionie kosztem Stanów Zjednoczonych. Między Federacją Rosyjską a USA będzie toczyć się rywalizacja o powstawanie nowych instalacji wojskowych.

Sytuacja w Kirgistanie

Kurmanbek Bakijew wraz z Dmitrijem Miedwiediewem, źródło: Wikimedia Commons

W wyniku przewrotu w kwietniu br. został obalony dotychczasowy prezydent Kurmanbek Bakijew. Z sił opozycyjnych, które w wyniku antyrządowych demonstracji przejęły władzę, wyłonił się rząd tymczasowy z p.o prezydenta Rozą Otunbajewą na czele. W czerwcu b.r., w wyniku pogromów mniejszości uzbeckiej przez Kirgizów, według oficjalnych danych, życie straciło kilkaset osób (mówi się nawet o 2000 zabitych) a domy opuściło ok. 400 tysięcy ludzi. Władze tymczasowe, zwróciły się do Federacji Rosyjskiej o interwencję wojskową w regionach bezpośrednio dotkniętym konfliktem. Rosja odmówiła, twierdząc, iż nie będzie się mieszać w wewnętrzne sprawy innych państw. O podżeganie do pogromów oskarżani są, powiązani z Bakijewem, ludzie z południa Kirgizji, gdzie były prezydent ma wciąż bardzo duże wpływy. 27 czerwca br. mimo bardzo napiętej sytuacji w kraju odbyło się ogólnokrajowe referendum konstytucyjne. W świetle przedstawionego projektu system polityczny Kirgistanu miałby zmienić się z prezydenckiego na parlamentarny. W referendum wzięło udział 69% uprawnionych do głosowania, z czego 90% opowiedziało się za nową konstytucją. Referendum usankcjonowało również pozostanie przez Rozę Otunbajewą na stanowisku prezydenta kraju do czasu następnych wyborów prezydenckich, które odbędą się w październiku 2011 r. Ponadto, nowy system polityczny zakładałby górną granicę liczby zdobytych mandatów przez jedną partię w wyborach parlamentarnych.

Biorąc pod uwagę ilość zmian konstytucji (jest to 8. konstytucja w ciągu ostatnich 20 lat) referendum należy traktować jako legitymizację władzy rządu tymczasowego, a nie trwałą zmianę ustroju politycznego Kirgistanu. Wysoka frekwencja jest sukcesem obecnych władz, głosowanie ma jednak ograniczony wpływ na zwiększenie bezpieczeństwa w kraju.

Ze względu na kalendarz wyborczy (wybory parlamentarne w październiku 2010, wybory prezydenckie w październiku 2011) przez najbliższe półtora roku będzie trwałą ciągła walka polityczna, która nie wpłynie na uspokojenie nastrojów społecznych. Sojusz, zawarty w celu obalenia Bakijewa, okazał się tymczasowy i rozpadł się w miarę zaostrzania się walki o wpływy. 14 lipca b.r. z rządu tymczasowego wyszło 11 z 17 dotychczasowych ministrów. Ci, którzy złożyli rezygnację, będą walczyć o poparcie w nadchodzących październikowych wyborach parlamentarnych. Walka o głosy wyborców może doprowadzić do podnoszenia haseł anty-uzbeckich podczas kampanii wyborczej. W połączeniu z ciężką sytuacją ekonomiczną kraju (spadek PKB o 13% w br. i o 8% w 2011 wg kirgiskiego ministerstwa finansów) nie można wykluczyć perspektywy nowej fali pogromów. W miejsce dotychczasowych ministrów cieszących się poparciem społecznym powołano technokratów o słabej pozycji politycznej co może osłabić mandat rządu tymczasowego w sprawowaniu władzy do przeprowadzenia wyborów. Kryzys polityczny w Kirgistanie wzmacnia fakt, iż nowe władze de facto nie kontrolują całości terytorium kraju. W przypadku pogorszenia sytuacji, Kirgistan może upodobnić się do Tadżykistanu w czasie wojny domowej, kiedy nieformalne struktury władzy, często o charakterze przestępczym samodzielnie administrowały podległe im terytorium.

Mapa Kirgistanu

Mapa Kirgistanu, źródło: CIA Factbook

Słabość władz państwowych sprzyja, w skali lokalnej, aktywizacji islamskich ugrupowań ekstremistycznych, takich jak Islamski Ruch Uzbekistanu. Do walki przeciwko nowym władzom kirgiskim w lipcu br. wzywała Islamska Unia Dżihadu. W odezwie podkreślano, by ludność nie oglądała się na pomoc ze strony Moskwy, Brukseli czy organizacji międzynarodowych a szukała wsparcia w Koranie i Allachu. Próżnia ideologiczna oraz chaos, która powstała po upadku reżimu Bakijewa, a która nie została jeszcze zagospodarowana przez nowe władze, może zostać wypełniona przez radykałów z IRU, bądź hasła socjalne islamskiej organizacji Hizb ut-Tahrir. Władze tymczasowe prawdopodobnie będą podnosić kwestię radykalizmu islamskiego jako zagrożenie dla stabilności państwa, co może być wykorzystywane w walce politycznej. Podtrzyma to napiętą sytuację co najmniej do czasu zaprzysiężenia nowego prezydenta na początku 2012 r.

Sytuacja w regionie

Płonące przedmieścia Oszu

Płonące przedmieścia Oszu, źródło: diesel.elcat.kg

Wydarzenia w Kirgistanie stworzyły napiętą sytuację w Tadżykistanie i Uzbekistanie. Większość z około 100 tysięcy uciekinierów, która została przyjęta przez Uzbekistan w czerwcu br. powróciła do Kirgizji. Transport uchodźców z pogranicza kirgisko-uzbeckiego był dobrowolny, bądź wspomagany przez aktywne działanie uzbeckich sił porządkowych. Taszkient w dalszym ciągu obawia się przelania niepokojów na swoje terytorium. Uzbecy z kirgiskiej części  Doliny Fergańskiej cieszyli się większymi swobodami niż ich pobratymcy z Uzbekistanu. Przenoszenie postaw wolnościowych stanowić może problem dla podstaw autorytarnego reżimu Islama Karimowa. Dodatkowo, część kirgiskich Uzbeków postrzegana jest jako potencjalni aktywiści Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, który dąży do obalenia uzbeckiego prezydenta. Kwestią nierozstrzygniętą jest czy Taszkient obawiają się bardziej pro-wolnościowego nastawienia kirgiskich Uzbeków czy też ich aktywności w ramach tzw. wojującego islamu.

Kazachstan, który przewodniczy w tym roku pracom Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, po fali krytyki za bezczynność w sprawie rozwiązania konfliktu, intensyfikuje działania na rzecz stabilizacji Kirgistanu. OBWE zaproponowało wysłanie w region konfliktu nieuzbrojoną policyjną grupę konsultacyjną, która miałaby monitorować pracę struktur siłowych Kirgizji. Część kirgiskich polityków i aktywistów społecznych, przeciwnych obecności sił z zewnątrz, blokuje rozpoczęcie misji. Jedni widzą działalności OBWE zagrożenie dla niepodległości Kirgistanu, drudzy zastanawiali ironicznie się czy nieuzbrojeni policjanci będą bezpieczni na południu Kirgizji. Niezależnie od motywacji władze lokalne południa oraz niektórzy politycy z północy (np. Feliks Kułow) do tej pory skutecznie blokują rozpoczęcie pracy policyjnej grupy konsultacyjnej. Brak wyraźnej inicjatywy i skutecznego działania OBWE w zażegnaniu konfliktu świadczy o słabości organizacji, która nie ma realnych narzędzi ani siły politycznej by przeciwdziałać kryzysowi w Kirgizji.

Interesy Rosji i USA

Federacja Rosyjska nie podjęła do tej pory żadnych realnych działań na rzecz ustabilizowania Kirgistanu. Ewentualna bezpośrednia interwencja zbrojna Rosji w Kirgizji jest bardzo mało prawdopodobna. Samodzielne zaangażowanie militarne wiązałoby się z wysokimi kosztami finansowymi oraz stratami wizerunkowymi niewspółmiernymi do interesów Rosji w Kirgistanie. Równie mało prawdopodobna jest operacja stabilizacyjna Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Misja stabilizacyjna OUBZ mogłaby być zablokowana przez jednego z dwóch członków; Uzbekistan lub Białoruś. Uzbekistan jest przeciwny rosyjskiej obecności militarnej obok swych granic, dlatego nie poprze wysłania sił szybkiego reagowania w rejon konfliktu. Białoruś udzieliła azylu politycznego obalonemu Kurmanbekowi Bakijewowi i jest mało prawdopodobne by była zainteresowana współpracą wojskową w Kirgistanie. Ewentualne zablokowanie działania Kolektywnych Sił Operacyjnego Reagowania (KSOR) naraziłoby Moskwę na krytykę, ze względu na brak skuteczności w działaniu OUBZ.

Federacja Rosyjska do tej pory uzależniała swoje poparcie rządu tymczasowego od decyzji w sprawie amerykańskiej obecności w Kirgistanie. Działania rosyjskie ukierunkowane są na uzyskanie wpływu na obecność militarną USA. Rosja chciałaby mieć bezpośredni wpływ na warunki, na jakich będą funkcjonować Amerykanie w Azji Centralnej. Stabilizacja Kirgistanu, której potrzebują Stany Zjednoczone dla skutecznego działania w Afganistanie, może nie nastąpić bez rosyjskiej woli politycznej. Przedłużający się kryzys może być w interesie rosyjskim ponieważ utrudni samodzielne działanie USA. Należy się spodziewać, że Rosja będzie wykorzystywać zagrożenie tzw. radykalizmem islamskim w celu umocnienia swojej pozycji w Kirgistanie, jak robiła to w przeszłości (wojna domowa w Tadżykistanie – ustanowienie kontroli granicy tadżycko-afgańskiej przez rosyjskich pograniczników; masakra w Andiżanie w 2005, pośrednio w wyniku której Uzbekistan wyszedł z GU(U)AM, zerwał współpracę wojskową z USA i przyłączył się do OUBZ). Ponad to, Federacja Rosyjska od połowy 2009 roku, stara się o utworzenie drugiej bazy wojskowej w południowym Kirgistanie. Inicjatywę należy rozumieć jako podkreślenie dominacji militarnej i rywalizację o wpływy z USA w regionie. W przyszłości, istnienie rosyjskiej bazy na południu prawdopodobnie uniemożliwiłaby konflikt etniczny na tak szeroką skalę, jak w czerwcu b.r. co należy traktować jako czynnik stabilizujący region. Rosja, mimo iż nie podjęła bezpośrednich działań w celu ustabilizowania konflikty, nie dąży do rozkładu państwa kirgiskiego. Postępująca anarchizacja kraju, skutkująca w traceniu kontroli nad kolejnymi częściami kraju i w rezultacie pogłębieniem antagonizmu pomiędzy południem a północom kraju, stworzyłby niebezpieczeństwo do rozlania się gorących konfliktów na cały obszar Doliny Fergańskiej, a więc na jej uzbecką oraz tadżycką część. Taki scenariusz jest nie do zaakceptowania przez Moskwę, ani przez żadne inne mocarstwo mające interesy w Azji Centralnej. Rosja, może sprzyjać ograniczonej destabilizacji Kirgizji, jednak do pewnych nieprzekraczalnych granic.

Amerykańscy żołnierze, źródło: flickr wstera2

Bierność USA w pierwszych tygodniach po przewrocie pokazał brak rozeznania sytuacji i realnego wpływu na wydarzenia w Kirgistanie. Najważniejszą kwestią dla Waszyngtonu jest zapewnienie działania bazy wojskowej w Manas, która jest kluczowa dla transportu ludzi (ok. 20 tysięcy miesięcznie) oraz sprzętu dla operacji wojskowej w Afganistanie. Tracąc popierającego działania Amerykanów prezydenta Bakijewa oraz nie mając instrumentów wpływu na sytuację w Kirgistanie, Stany Zjednoczone mogą zostać zmuszone do współpracy oraz większych ustępstw na rzecz Rosjan. Niepewna pozycja kirgiskich władz w sprawie amerykańskiej bazy (o przyszłości bazy zadecyduje nowo wybrany parlament) zmusiła do aktywizacji amerykańskiej dyplomacji w regionie (wizyty na wysokim szczeblu w okresie lipiec-sierpień) oraz propozycji budowy dwóch wojskowych centrów szkoleniowych w Kirgistanie (Osz) i Tadżykistanie (Karatag obok Duszanbe), które formalnie stanowiłyby własność państw przyjmujących. Powstawanie kolejnych instalacji amerykańskich instalacji wojskowych jest sprzeczne z interesami Moskwy, która będzie dążyła do uniemożliwienia inwestycji.

W wyniku rywalizacji pomiędzy Rosją a USA nieoczekiwanym zwycięzcą może okazać się Kirgistan. Jeżeli przejęcie władzy będzie trwałe, a po zakończeniu procesów wyborczych w 2012 r. sytuacja w kraju mimo wszystko ustabilizuje się, Biszkek będzie posiadał narzędzia do rozgrywania swych własnych interesów pomiędzy Moskwą i USA. Granie ewentualnym poparciem dla którejś ze stron może być bardzo dochodową (opłaty za dzierżawę baz wojskowych) co niebezpieczną polityką. Ostatnią ofiarą lawirowania między Wschodem a Zachodem był poprzedni prezydent Kirgizji Kurmanbek Bakijew.

Zasadnicza część tekstu powstała podczas praktyk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowym.

______________________________________________________________________________________

Paweł Lickiewicz

Obecnie student na Katedrze Europeistyki Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych w Warszawie oraz Studium Europy Wschodniej UW. Stypendysta programu LLP Erasmus na malowniczo brzmiącym Eötvös Loránd Tudományegyetem w Budapeszcie. Gdy się zorientował, że będzie kolejnym humanisto-politologiem, skręcił na Wschód i zaczął specjalizować się w tematyce bezpieczeństwa energetycznego i Azji Centralnej. Uwielbia podróże i koszykówkę. Nie przepada za operowaniem absolutami.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY