Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Debata Eastbooka: Kultura zamiast polityki

Prezentujemy czwarty tekst z cyklu o polskiej polityce wschodniej. Ostatnio Paweł Purski, w artykule „O nową politykę wschodnią” uporządkował przebieg dyskusji, która rozpętała się na łamach polskiej prasy wokół aktualności myśli Jerzego Giedroycia. W niniejszym tekście redaktora z Maisons-Laffitte brak. Były przecież i inne, znakomite próby pisarskie, które w czasach PRL-u odkłamywały historyczne mity i postulowały zacieśnienie kontaktów z najbliższymi sąsiadami. Odwołam się do jednej z nich, a paryską Kulturę użyje w ramach patronatu, gdyż o Kulturze przez duże „K” będzie tu mowa.

Bracia nasi?

Bracia nasi?

Książka Bohdana Skaradzińskiego „Bracia nasi? Rzecz o Białorusinach, Litwinach i Ukraińcach” wydana w 1984 r., źródło: Ł. Grajewski

Bohdan Skaradziński, działacz antykomunistycznej opozycji, związany z miesięcznikiem „Więź”, napisał w 1984 r. książkę niezmiernie ważną. Pozycja „Bracia nasi? Rzecz o Białorusinach, Litwinach i Ukraińcach” wydana została przez podziemne wydawnictwo „Słowo”, a sam autor ukrył swoją tożsamość pod pseudonimem Kazimierz Podlaski.  118 stronic na których autor opisał stosunki Polski z Litwą, Białorusią i Ukrainą, jak na tamte czasy były prawdziwą bombą. Treść przeciwstawiała się zarówno PRL-owskiej historiografii, jak i kultywowanemu w niektórych ośrodkach mniemaniu o skuteczności polskiej polityki narodowościowej w okresie II Rzeczypospolitej. Cierpliwie odkłamując kolejne karty naszej wspólnej sąsiedzkiej historii, Skaradziński pokusił się o sformułowanie programu zbliżenia pomiędzy narodami, który natchnął w 1984 r. niejednego, a i dziś zaskakuje aktualnością.

„Ona nas wyodrębnia i ona nas stanowi – bardziej niż siła materialna, bardziej nawet niż granice polityczne.” – mówił o sile kultury Jan Paweł II w roku 1979. Skaradziński zdając sobie sprawę z fatalnej polityki edukacyjno-kulturalnej panującej na terenach radzieckich republik, domagał się od Polaków pomocy w podtrzymywaniu ruchu opozycyjnego we wschodnich republikach ZSRR. Co też i robiono, o czym świadczył choćby częsty transfer „bibuły” z Polski do Białorusi. Skaradziński nie mógł przewidzieć, że w przeciągu siedmiu lat, Białoruś stanie się niepodległym krajem. Uzyskana suwerenność, niestety nie przełożyła się na stan poczucia tożsamości, kultury i języka białoruskiego, który to niewiele zmienił się od czasów radzieckich.

Godne odnotowania sukcesy

Kultura właśnie i jej odpowiednie wykorzystanie w tworzeniu dobrych relacji ze wschodnimi sąsiadami jest wielkim polem do popisu dla polskiej dyplomacji. Oddać należy, że pewne sukcesy, odnoszone są w tej dziedzinie już od dłuższego czasu. I tak Instytut Polski w Mińsku, w którym miałem ogromną przyjemność odbywać miesięczne praktyki jest doskonałym przykładem, jak powinno prowadzić się działalność kulturalną, która pomimo misji promowania kultury obcego kraju, działa również na rzecz kultury białoruskiej. Począwszy od strony internetowej, poprzez plakaty, napisy filmowe, na opisach wystaw i publikacjach kończąc – wszystko to Instytut publikuje w języku białoruskim. Jak duże ma to znaczenie, doceni każdy, kto choćby w niewielkim stopniu zna białoruskie realia. Dodam, że taką konsekwencją nie mogą pochwalić się szacowne instytucje, jak niemiecki Instytut Goethego, czy Instytut Włoski. Instytut Polski, oprócz organizowaniu wysokiej jakości koncertów jazzowych, w których rozmiłowany jest dyrektor placówki Piotr Kozakiewicz, zawsze stara znaleźć się tematy bliskie zarówno Polakom, jak i Białorusinom. Stąd imprezy poświęcone Moniuszce, Giedroyciowi, Kapuścińskiego, prezentacja książek traktujących o wspólnej historii obojga narodów.

Księga WKL

Księga Wielkiego Księstwa Litewskiego, źródło: Fundacja Pogranicze

Przed rokiem w Mińsku odbyła się prezentacja Księgi Wielkiego Księstwa Litewskiego. Proces powstawania spektakularnego dzieła, wydanego w czterech językach: angielskim, białoruskim, litewskim i polskim, rozpoczął się od listu intencyjnego autorstwa Czesława Miłosza, Andrzeja Strumiłło oraz Tomasa Venclovy. Domagali się opisania wspólnej dla naszych narodów spuścizny WKL. Wydana przez Fundację „Pogranicze” Księga, stała się nie tylko fascynującym zbiorem materiałów (przy książce pracowało międzynarodowe grono specjalistów jak Andrzej Pukszto, Oleg Łatyszonek, Jerzy Kłoczowski, Władimir Arlou, Egidijus Aleksandravicius i wielu innych), ale i pretekstem do wielu spotkań, dysput i wystaw, na terenie wszystkich trzech państw. Takich inicjatyw na pewno potrzeba więcej, i to nie tylko na terenie pogranicza polsko-białorusko-litewskiego. Wszak i z Ukrainą łączą nas setki lat kooperacji, o których obydwie strony często zapominają, skupiając się na roztrząsaniu wydarzeń II Wojny Światowej.

cieszyn

Białorusinki tańczą mazurka podczas Szkoły Letniej w Cieszynie, źródło: sjikp.us.edu.pl/

Kolejnym areałem skutecznie rozwijanym przez polski rząd są programy studenckie, które obejmują terytorium byłych republik radzieckich. Umożliwienie studiów na polskich uniwersytetach jest świetną inwestycją, przede wszystkim dla tej właśnie młodzieży. W przeciwieństwie do starszego pokolenia, stwarza się im o wiele większe możliwość wyjazdu na zachód. Z pewnością słuszną decyzję podjęto w 2006 r. powołując do życia Program Kalinowskiego, umożliwiający białoruskim studentom relegowanym z uczelni za działalność opozycyjną, podjęcie darmowych studiów na polskich uczelniach. Równie udaną inicjatywą są miesięczne szkoły letnie finansowane przez rząd polski. W dużej mierze, jej uczestnikami są studenci zza wschodniej granicy. Organizowane w wielu miastach Polski łączą naukę języka, poznawanie polskiej kultury z możliwością zaprezentowania własnej. Z nieskrywaną przyjemnością przeglądałem tomik polskich wierszy w przekładach dokonanych przez gości z Białorusi, Ukrainy i Rosji.

Do polskich sukcesów należy także, dotychczas jednorazowa próba stworzenia forum wypowiedzi dla organizacji pozarządowych z krajów objętych programem Partnerstwa Wschodniego. Mam na myśli przygotowaną pod kuratelą Instytutu Adama Mickiewicza konferencję „Go East! Kultura i Społeczeństwo Obywatelskie. Partnerstwo Wschodnie w praktyce”, która w grudniu ubiegłego roku, dała możliwość wymiany doświadczeń animatorom kultury i społecznikom z krajów Europy Wschodniej, jak i z Unii. Było to wydarzenie ze wszech miar udane, uzupełniające w wymiarze regionalnym unijne Forum Obywatelskie Partnerstwa Wschodniego. Wraz ze zbliżającą się polską prezydencją w Unii, tego typu inicjatywa powinna zostać powtórzona.

Więzy kulturalne

Przedstawione powyżej przykłady dają wiele powodów do radości. Ich realizacja i rozwój oznacza rozumienie elementarnego znaczenia kultury nie tylko w skali własnego państwa, ale i promocji wspólnych wartości na terenie państw trzecich, w tym interesujących nas bezpośrednio krajów Partnerstwa Wschodniego. Powracając jeszcze raz do kontekstu zbliżającej się polskiej prezydencji, należało by w najbliższym czasie zintensyfikować działania kulturalne na obszarze Europy Wschodniej. Na szczęście widać już konkretne propozycje, takie jak program „Promesa” prowadzony przez Instytut Adama Mickiewicza. Nastawiony na propagowanie polskiej kultury, z budżetem sięgającym 20 mln zł, ma być wykonany w wybranych stolicach świata, w tym Mińsku i Kijowie. Pozostaje pytanie, co z pozostałymi stolicami państw Partnerstwa Wschodniego, jeśli program ten ma być również priorytetem naszej prezydencji.

Nie ma się co łudzić, że najbliższe miesiące przyniosą jakikolwiek ruch w europejskiej polityce dotyczącej krajów Europy Wschodniej. Po żadnej ze stron (zarówno na poziomie unijnym, jak i państwowym) nie widać chęci podjęcia działań, mających na celu przekształcić Partnerstwo Wschodnie w poważny program multilateralnej współpracy. Również polska prezydencja nie powinna wnieść zasadniczych zmian, gdyż instytucja unijnych prezydencji od dawna nie niesie za sobą konkretnych możliwości decyzyjnych. Działania kulturalne (oraz edukacyjne) z udziałem wschodnich sąsiadów, pozwolą w pewnym sensie zapełnić lukę w kontaktach międzyludzkich. Summa summarum, mądrze realizowane wydarzenia kulturalne to najprostszy sposób, aby w sposób interesujący opowiedzieć o więzach łączących całą Europę oraz Kaukaz. A zbliżenie do siebie narodów, powinno być celem nadrzędnym programu mającego „partnerstwo” w nazwie.

Pozostałe teksty debaty:

Artur Kacprzak, Nadchodzą głębokie zmiany w polskiej polityce zagranicznej” (28.06.2010)

Paweł Purski, Gdzie będziemy w 2020 roku? (04.07.2010)

Paweł Purski, O nową politykę wschodnią (26.07.2010)

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY