Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paweł Charkiewicz

Ukraina: Przeżyj wybory z Eastbook.eu cz. II [reportaż]

W pierwszej części relacji z wyborów, napisaliśmy o zasadach jakie określa miejscowa ordynacja, atmosferze i drobnych incydentach. Obecnie zakończyliśmy naszą międzynarodową misję obserwacyjną, jesteśmy już po wyborach. Doświadczyliśmy naprawdę wiele. Ukraińskie podejście do demokracji zadziwiło nas nie raz. 

Otwarcie Komisji

Przewodniczący otwiera zaplombowany pokój. autor: Paweł Charkiewicz

Przewodniczący otwiera zaplombowany pokój. autor: Paweł Charkiewicz

Winniki, 31 października 2010, godzina 6.55.  Docieramy do lokali wyborczych, w których jesteśmy zarejestrowani jako „miżnarodni sposterihacze”-obserwatorzy międzynarodowi. Naszym zadaniem jest nadzorować przebieg pracy komisji wyborczej w 2 komisjach dzielnicowych .  W porównaniu z dniem poprzednim atmosfera spokojniejsza. Wpuszczono nas bez problemu.

Pokazano nam lokal wyborczy, sprawdziliśmy czy karty wyborcze są przetrzymywane w odpowiednio zaplombowanych pomieszczeniach- wszystko było w porządku. Szybko jednak zaczęły pojawiać się problemy. Okazało się, że przewodniczący nie znają przepisów wg. których powinni działać.  Powstało zamieszanie, gdyż w lokalu(który powinien być otwarty dla wyborców od 8.00) byli już miejscowi obserwatorzy, którzy dopiero teraz przyszli się zarejestrować. Zajęli oni komisji sporo czasu bo przyszło ich ponad 30. Ci którzy nie zdążyli się zarejestrować przed 8.00 dopisywali się prawie do końca, czyli do 22.00. Nasz rekordowy lokal miał zarejestrowanych ponad 80 oficjalnych obserwatorów [sic!]. Ostatecznie jedna z podlegających nam komisji została otwarta o 8.10 czyli z małym opóźnieniem. Druga, ta bardziej problematyczna, zaczęła wydawać karty do głosowania dopiero ok 9.00, bo nie zdążyła na czas dopełnić formalności.

Rejestracja obserwatorów. autor: Anna Woźniak

Rejestracja obserwatorów. autor: Anna Woźniak

Obserwatorzy pilnują urn. autor: Anna Woźniak

Obserwatorzy pilnują urn. autor: Anna Woźniak

Co mogą obserwatorzy?

Obserwatorzy to bardzo ciekawe zjawisko. Teoretycznie mieli oni czuwać nad prawidłowością procedur wyborczych.  Wszyscy musieli być zarejestrowani w okręgowej komisji wyborczej. Obserwatorzy międzynarodowi mieli obowiązek rejestracji w centralnej komisji w Kijowie. Na stanowiska obserwatorów kierowane były osoby ze wszystkich partii politycznych. Ponad to, mogli to być współpracownicy kandydatów a nawet sami kandydaci do samorządu. Zgodnie z prawem każdy obserwator mógł do woli filmować i robić zdjęcia, składać zażalenia, zwracać uwagę komisji, pisać raporty. W praktyce miejscowi obserwatorzy nieustannie zaprzątali uwagę komisji. Naszym zdaniem był to jeden z kluczowych problemów. Obserwatorzy w takiej liczbie zwyczajnie przeszkadzali. Nieustanne interwencje 80 ludzi skutecznie paraliżowały i opóźniały działanie komitetów wyborczych. Zachowanie niektórych z obserwatorów nie trzymało się jakichkolwiek norm prawnych czy obyczajowych. To właśnie ta grupa wszczynała kłótnie, a pod koniec nawet bójki.

Karty wyborcze. autor: Anna Woźniak

Karty wyborcze. autor: Anna Woźniak

Karty wyborcze

Pisaliśmy już o skomplikowaniu ordynacji. W przydzielonym nam obwodzie wyborcy głosowali na 8 oddzielnych blankietach wyborczych.  Powodowało to automatycznie wydłużenie procesu wyborczego. Już same wydanie blankietów wymagało od komisji nie lada wysiłku.  Łącznie aby otrzymać komplet kart, oprócz okazania paszportu, wyborca musiał podpisać się 9, a członek komisji 32 razy. Dodatkowo każda karta miała odcinek kontrolny, który komisarz wyborczy musiał oderwać, za pomocą linijki a następnie zarchiwizować. Ta żmudna i monotonna procedura powodowała, że w przydzielonych nam komisjach tłok i kolejki były od samego początku.

Komisja wyborcza w terenie. autor: Anna Woźniak

Komisja wyborcza w terenie. autor: Anna Woźniak

Objazdowa komisja wyborcza

Tego rozwiązania w Polsce się nie stosuje. Na Ukrainie  w każdej dzielnicowej komisji funkcjonuje wydzielona podkomisja wizytująca
zarejestrowane wcześniej osoby chore i niedołężne. Ciekawi przebiegu tej formy wyborów zgłosiliśmy się oboje do tych komisji w przydzielonych nam dzielnicach.

Objazdowa Urna przygotowywana do drogi. autor: Anna Woźniak

Objazdowa Urna przygotowywana do drogi. autor: Anna Woźniak

Trzy, lub czteroosobowa  komisja wyborcza z małą urną krążyła po zarejestrowanych wyborcach. Idea bardzo słuszna, jednak przygotowanie kiepskie. Wyborcy do przydzielonej nam komisji pochodzili z różnych dzielnic i trafili na naszą listę chyba losowo. Skutkowało to dużymi odległościami pomiędzy odwiedzanymi domami. Starczy powiedzieć, że zebranie głosów od 10 osób zabrało komisji ponad 5 godzin.

Wyborca. autor: Anna Woźniak

Wyborca. autor: Anna Woźniak

Zamknięcie komisji

Zgodnie z ordynacją lokale wyborcze miały być zamykane o 22.00. Jednak z racji, że nie wszyscy znajdujący się w lokalu wyborcy zdążyli zagłosować, komisja wydawała karty do wyczerpania chętnych. W naszym przypadku lokal wyborczy pracował do północy.

Zdawać by się mogło, że skoro wszyscy chętni zagłosowali, to liczenie głosów i podpisywanie protokołów będzie w miarę szybką czynnością. Nic podobnego. W jednej z komisji, przewodniczący nie wiedział do końca, co powinien robić po zamknięciu lokalu. Poskutkowało to buntem. Doszło do utarczek słownych a nawet szarpaniny. Waśnie, dyskusje i proste formalności trwały do 8.00 rano. Dopiero wtedy przystąpiono do liczenia głosów. I tu powstał problem, bo przewodniczący nie chciał zezwolić swojej zastępczyni na otwarcie urny…

Obrady komisji  w Winnikach trwały naprawdę długo i były niesamowicie burzliwe. Zakończyły się dopiero 1 listopada we wczesnych godzinach wieczornych. Ich wyniki jak i wyniki z całego kraju zostaną ogłoszone dopiero 6 listopada. Ciekawi mogą zobaczyć wyniki exit-poll .

Liczenie kart wyborczych. autor: Paweł Charkiewicz

Liczenie kart wyborczych. autor: Paweł Charkiewicz

Co po wyborach?

Niewątpliwie pocieszającym wskaźnikiem jest w miarę wysoka frekwencja sięgająca ok 60%. Ludzie, wierząc w moc swojego głosu czekali nawet ponad 2 godziny w kolejce do urny. Ludzie chcą na Ukrainie zmian. Wierzą, że mogą coś zmienić. Mówią o tym otwarcie i nie zrażają się absurdami które dzieją się wokół.

Przyglądając się z bliska procesowi wyborczemu byliśmy jednak szczerze rozczarowani. Niewiarygodnie skomplikowane procedury, wykonywane przez niewyszkolony zespół, po prostu nie działają.  Karykaturalnie wyolbrzymiona liczba obserwatorów, nie pomaga wcale w zachowaniu norm wyborczych.

Pozostaje jedynie wierzyć, że wyborcy dokonali mądrych wyborów i ukraińskie samorządy zyskają zastrzyk profesjonalnych i uczciwych działaczy. A nauczone doświadczeniem władze centralne postarają się na przyszłość o bardziej przejrzyste przepisy.

Anna Woźniak i Paweł Charkiewicz

Facebook Comments

Rodowity Podlasiak z dziada, Poleszuk z pradziada. Z wykształcenia politolog(AP) i europeista(UW). Obecnie kończy edukacje w Studium Europy Wschodniej UW. Samozwańczy spec od Ukrainy i mniejszości narodowych w Polsce. Notoryczny eksplorator Krymu. Miłośnik Azji Centralnej. Ostatnio amator Kaukazu. Zna języki polski, angielski, rosyjski i ukraiński. Redaktor e-mail p.charkiewicz {at} eastbook.eu tel. +48-510-666-006

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY