Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

[Opinie] Sukces Partnerstwa Wschodniego leży w naszych rękach

Partnerstwo Wschodnie stało się faktem, a my jesteśmy jego współautorem. Dzięki pomocy Szwedów i pracy setek pracowników polskiej dyplomacji wszystkich szczebli udało nam się nadać etykietę oficjalnego unijnego programu znacznemu fragmentowi polskiej polityki wschodniej. Ale nikt w Europie, prócz nas samych, nie zapełni go wizją, treścią i ciężką pracą.

Kraje Partnerstwa Wschodniego, źródło: Google Maps

Partnerstwo Wschodnie ma już prawie 2 lata. To wystarczający czas, by rozstać się z wątpliwościami dotyczącymi jego rzeczywistego funkcjonowania. Możemy prowadzić polemikę na temat jego osiągnięć. Możemy żalić się na skromne postępy, słabą politykę informacyjną, niskiego nakłady środków i cały szereg innych czynników. Ale wszystkie pretensje możemy kierować tylko i wyłącznie do nas samych.

Czego spodziewaliśmy się doprowadzając nasze zabiegi do etapu oficjalnego ogłoszenia programu Partnerstwa Wschodniego w Pradze w maju 2009 roku? Że Niemcy, Francuzi, Litwini czy Słowacy od razu dostrzegą w nim priorytet polityki unijnej? Jako inicjatorzy programu PW, nie mamy prawa oczekiwać, że inne kraje UE zaangażują się w jego ideę na równi z nami.

Nie trzeba być znawcą, aby zauważyć, że ogłoszenie PW nie spowodowało eksplozji zachwytu. PW nie spotkało z zainteresowaniem, które zwolniałoby nas z dalszej pracy nad jego przyszłością. Ale też nie należy się temu dziwić. Bo jeśli to my jesteśmy jego współautorami, to jednocześnie, jesteśmy w pierwszym rzędzie odpowiedzialni za jego wykonanie. I nie ma co z zagubioną miną rozglądać się po Europie czekając, aż ktoś zrobi za nas całą pracę. To my musimy nadać temu programowi śmiałą, godną naszych ambicji wizję. Określić cele i wytyczyć drogi do ich realizacji. I to wreszcie my, a nie kto inny, musimy doprowadzić ten projekt do sukcesu. Bo po pierwsze dysponujemy potężnym zapleczem intelektualnym, a po drugie, po prostu nam na tym zależy!

Od dawna zabiegamy w Unii o rolę animatora polityki wschodniej. Zatem musimy wreszcie zobaczyć, że upragniona szansa właśnie nadeszła. Dostaliśmy dokładnie to, czego chcieliśmy. Nie ma już więc czasu na wątpliwości i nie ma czasu na spory. A miast osłabiać PW swoim wątpliwościami, musimy usiąść i bardzo poważnie zastanowić się czego od Partnerstwa Wschodniego chcemy i co każdy z nas może zrobić,  żeby to osiągnąć.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY