Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

[Opinie] Polska dojrzała i pewna siebie jest szansą dla Partnerstwa Wschodniego

Polska 1 lipca 2011 roku pierwszy raz obejmie prezydencję w Unii Europejskiej. Przewodnictwo w Radzie UE, pomimo ograniczenia do roli organizacyjno-administracyjnej, daje doskonałą szanse do zaprezentowania się jako kraj dojrzały i pewny siebie, który rozumie swoją pozycję w Europie i jest w stanie dbać o interesy całej Unii. Czy Polska jest w stanie prowadzić przywództwo w Radzie UE realizując przy tym swoją rację stanu i nie rezygnując z własnych ambicji regionalnych?

Logo polskiej prezydencji, źródło: poland.gov.pl

Z obserwacji dotychczasowych prezydencji w Unii Europejskiej (zarówno przed, jak i po wejściu w życie Traktatu z Lizbony), można rozróżnić dwa zasadnicze typy: prezydencja „moje pięć minut” oraz w „duchu odpowiedzialności”. Pierwszy zakłada, że skoro właśnie My sprawujemy prezydencję, to należy ją wykorzystać do realizacji własnych partykularnych interesów. Taką strategię stosują najczęściej państwa małe, które ze względu na swoją gospodarkę, potencjał ludnościowy oraz pozycję we Wspólnocie, mają trudności z przeforsowaniem swoich interesów w toku codziennych negocjacji w Brukseli. Dodatkowo, strategia tych państw na osiąganie swych celów w ramach normalnych mechanizmów unijnych (poza prezydencją w Radzie UE) oparta jest na budowaniu koalicji państw mniejszych przeciwko większym. Dzieję się tak dlatego, że państwa małe nie posiadają wystarczającej siły przebicia w konfrontacji z unijnymi mocarstwami. Aby zatem przekonać do swojego pomysłu niezbędną większość do podjęcia korzystnej dla nich decyzji, zmuszone są do stworzenia popierających je grupy państw starających się ugrać coś także dla siebie.

Prezydencja w „duchu odpowiedzialności” polega natomiast na tym, że państwo obejmujące przywództwo nie skupia się wyłącznie na załatwianiu swoich partykularnych interesów, ale realizuje przede wszystkim interesy Unii jako całości. Władze tego kraju będą oczywiście starać się realizować również swoje własne interesy, jednak w odniesieniu do poprzedniego typu prezydencji następuje tu zdecydowanie przesunięcie akcentów. Ten rodzaj przewodnictwa jest bardziej charakterystyczny dla państw dużych i pewnych swojej pozycji w zjednoczonej Europie. Nakłaniają one inne państwa członkowskie do swoich pomysłów i interesów uznając realizacje celów całej Wspólnoty za korzystne również dla siebie. Starają się wypracować  poparcie i pozytywny stosunek do swoich idei, a nie budować negatywne koalicje przeciwko czyimś innym propozycjom. Ma to duże znaczenie w procesie wypracowywania decyzji – państwa, które przekonują do swoich interesów nadają nowy impuls i dynamikę wspólnym pracom i działaniom Unii. Państwa budujące koalicję negatywną zawsze stoją natomiast na drugiej pozycji, gdyż ich działania są wtórne i blokujące. Taka postawa, często spóźniona, a więc nieefektywna, wpływa na postrzeganie tego kraju jako hamulcowego, spowalniającego podejmowanie decyzji.

Donald Tusk i Viktor Orban, autor: European Council, źródło Flickr.com

Donald Tusk i Viktor Orban, autor: European Council, źródło Flickr.com

Polska powinna być zdecydowanie krajem dużym, a nie największym spośród małych. Ma do tego warunki ekonomiczne i demograficzne. Prezydencja będzie zatem dobrym momentem, aby wypromować nasz kraj na poważnego i odpowiedzialnego partnera na europejskiej scenie politycznej. Musimy nauczyć się namawiać innych do popierania naszych idei i interesów, które przecież nie muszą być sprzeczne z interesami UE. Program Partnerstwa Wschodniego (PW) jest tego najlepszym przykładem. Realizacja PW należy do żywotnych interesów Polski. Do tej pory Partnerstwo przedstawiano jako inicjatywę regionalną, którą zainteresowani są jedynie nowe państwa członkowskie położone na wschodnich rubieżach Wspólnoty. Dodatkowo PW stawiano zawsze w opozycji do Unii dla Śródziemnomorza czy szerzej – południowego wymiaru polityki zagranicznej UE. W ten sposób automatycznie kreowano rzeczywistość w opozycji do interesów pozostałych państw członkowskich.

Najbliższe pół roku to doskonały czas, aby pokazać Brukseli, że stabilne, demokratyczne państwa wschodniego sąsiedztwa są w interesie całej Unii, nie tylko Warszawy i Sztokholmu. Brak zdecydowanej, pro-rozwojowej polityki na południu nie ustrzegły od fali niepokoju w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodnie. Brak konkretnych propozycji w stosunku do wschodnich partnerów i zdecydowanych działań na rzecz ułatwienia podróżowania obywatelom z krajów Partnerstwa negatywnie wpływa na postrzeganie Brukseli przez naszych wschodnich sąsiadów, co zmniejsza nasz wpływa na sytuację wewnętrzną w tych krajach. Dodatkowo, osłabia to poparcie dla prozachodnich polityków i działaczy za naszą wschodnią granicą, co z kolei umacnia  postsowiecki charakter tych krajów. Polska ma szanse i wszelkie ku temu zdolności, aby przekonać, że dynamiczna i odpowiedzialna realizacja wschodniego wymiaru polityki zagranicznej UE jest nie tylko w interesie Polski i Szwecji, a całej Unii Europejskiej.

Polski rząd, aby tego dokonać, prócz odpowiedniego czasu, ma również narzędzia w postaci współtworzenia agendy europejskiej, ze szczytem Partnerstwa Wschodniego na czele. Należy pamiętać, by robić to w sposób mądry, tzn nie przekonywać już przekonanych a tworzyć koalicję aktywną, nadającą impuls do działania.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY