Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Paweł Charkiewicz

Armenia: Prezydent oskarża Azerbejdżan i Turcję na forum ONZ

Armenia: pokojowo nastawiony, pragnący się rozwijać kraj, otoczony przez gotowych na wojnę i nie skorych do dialogu antagonistów – tak armeński prezydent podczas ostatniego forum ONZ przedstawił sytuację swojego kraju.

Prezydent Serż Sarkisjan podczas66 sesji zgromadzenia ogólnego ONZ, źródło: www.president.am

Prezydent Serż Sarkisjan podczas 66 sesji zgromadzenia ogólnego ONZ, źródło: www.president.am

W piątek 23 września br. podczas 66 ogólnej sesji zgromadzenia ogólnego ONZ, odbywającego się w Nowym Jorku, głos zabrał prezydent Armenii Serż Sarkisjan. Po raz kolejny oficjalnie zarzucił Azerbejdżanowi winę za brak postępów w procesie negocjacyjnym dotyczącym sporu w Górskim Karabachu. Prezydent oskarżył także Turcję o przeszkadzanie w normalizacji stosunków turecko-ormiańskich.

– Azerbejdżan nie dąży do osiągnięcia porozumienia i robi wszystko, w tym daje powody do wojny co nie daje  jakichkolwiek postaw co uniemożliwia postęp w negocjacjach – powiedział Serż Sarkisjan z ONZ-owskiej mównicy. W swoim przemówieniu nawiązał także do szczytu państw Kaukaskich, który odbywał się w czerwcu w Kazaniu. Za fiasko spotkania koordynowanego przez Dmitrija Miedwiediewa Sarkisjan obarczył personalnie azerbejdżańskiego prezydenta Ilhama Alijewa. Sam tryb prowadzenia polityki przez urzędników z Baku armeński prezydent okreslił mianem „ormianofobicznego i niezdrowego”.

Odnosząc się do relacji na linii Erywań – Ankara, prezydent Armenii zwrócił uwagę na starania swoje jak i starania środowiska międzynarodowego mających na celu nawiązanie współpracy obydwu krajów. Sarkisjan otwarcie wyraził swoje ubolewanie wobec tureckiej bezwarunkowej odmowy ratyfikacji turecko-armeńskiej umowy normalizacji stosunków podpisanej w 2009 roku. W tym kontekście nie obyło się bez nawiązania do „rzezi Ormian”, do dziś nie uznawanej przez Turcję za zbrodnię przeciwko ludzkości.

Prezydent zakończył swoje przemówienie słowami, które w bardzo dyplomatyczny sposób wskazują kierunki rozwoju, jakie współcześnie chce promować Armenia: – Wolność, pokój i demokracja to nasz wybór, i staramy się iść tą drogą. Jesteśmy przekonani, że jesteśmy na właściwej drodze, drodze od której nie ma odwrotu[…]. 

Komentarz do tej wypowiedzi może się wydawać zbędny i oklepany. Eksperci od konfliktu na Południowym Kaukazie nazywają to „zamrożonym konfliktem”. Nazwa ta nie bez przyczyny kojarzy się z „Zimna Wojną”. Armenia i Azerbejdżan to toksyczny związek, połączony wspólną, historią, granicą i roszczeniami terytorialnymi. Długoletnie starania międzynarodowe jakoś nie przybliżają zakończenia waśni. Może to naiwne, ale jedyna widoczna szansa, moim zdaniem, drzemie w młodym inteligentnym i wykształconym pokoleniu, które w imię budowania własnej przyszłości zejdzie z wojennej ścieżki.

Źródła: armeniaweekly.com

Facebook Comments

Rodowity Podlasiak z dziada, Poleszuk z pradziada. Z wykształcenia politolog(AP) i europeista(UW). Obecnie kończy edukacje w Studium Europy Wschodniej UW. Samozwańczy spec od Ukrainy i mniejszości narodowych w Polsce. Notoryczny eksplorator Krymu. Miłośnik Azji Centralnej. Ostatnio amator Kaukazu. Zna języki polski, angielski, rosyjski i ukraiński. Redaktor e-mail p.charkiewicz {at} eastbook.eu tel. +48-510-666-006

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY