Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Horbowski

Partnerstwo Wschodnie – nie tylko rozmowy dyplomatów – II cz. wywiadu z Nicu Popescu

Publikujemy drugą część wywiadu z Nicu Popescu, analitykiem Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations – ECFR) i współautorem raportu „Przekształcić obecność w siłę. Doświadczenia sąsiedztwa wschodniego”. Nicu Popescu gościł w Polsce w lipcu tego roku na zaproszenie Fundacji Batorego i warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. 

Nicu Popescu, Warszawa, lipiec 2011; autor: M. Popielewicz

Nicu Popescu, Warszawa, lipiec 2011; autor: M. Popielewicz

Raport dostępny jest w języku angielskim na stronie ECFR oraz w języku polskim na stronie Fundacji Batorego. Pierwszą część wywiadu można przeczytać tutaj.

Wasz raport został opublikowany na początku maja, kilka dni później Komisja Europejska opublikowała „Nową odpowiedź na zmieniającą się Europejską Politykę Sąsiedztwa”. Czy myślisz, że w jakimś stopniu dokument Komisji odpowiada na Wasze postulaty?

Cóż… Niestety, obawiam się, że najważniejsze problemy, o których piszemy i z którymi muszą zmierzyć  się kraje wschodniego sąsiedztwa – mam tu na myśli, przede wszystkim opanowanie państwa przez tzw. elity polityczne oraz bardzo wysoki poziom korupcji – nie mogą być rozwiązane przez dokumenty i wprowadzane przez nie procedury. Na rozwiązanie tych problemów potrzeba dużo więcej czasu, niż sugeruje to dokument Komisji.

Z kolei naszym głównym zadaniem jest zbudowanie silnej podstawy, na której będziemy mogli oprzeć przyszłe relacje z krajami Europy Wschodniej. Oczywiście, zasada „więcej za więcej” jest jak najbardziej słuszna i efektywna, ale to dopiero początek. I musimy mieć świadomość, że nigdy nie będzie ona realizowana w sposób zupełnie obiektywny. Polska zawsze będzie bardziej zainteresowana tym, co się dzieje na Białorusi niż w Armenii, a Francja sytuacją w Maroko bardziej niż w Jordanii. Tak więc, jeśli nawet damy pierwszeństwo reformom, to i tak nie zdołamy uciec od geografii i interesów poszczególnych państw. A zatem zasada „więcej za więcej” ma również swoje ograniczenia. Jest więcej niż prawdopodobne, że występować będzie swoista geograficzna nieobiektywność. Będziemy bardziej wspierać Ukrainę niż Gruzję, nawet jeśli to Gruzja dokona obiektywnie ważniejszych reform.

Zdaje się, że problemem jest również fakt, że rządy państw PW nie za bardzo chcą dokonywać reform – boją się, że w ten sposób mogą stracić władzę.

W większości przypadków rzeczywiście tak jest. Aczkolwiek, przykład Gruzji pokazuje, że sytuacja może być zupełnie przeciwna. Gruzińskie władze przeprowadzają reformy, po to by doprowadzić do konsolidacji władzy. Podczas gdy pozostałe kraje w regionie: Armenia, Azerbejdżan czy Białoruś unikają reform, bo boją się, że dokonując ich, stracą władzę. Tak więc trzeba pamiętać o tym, że istnieją różnice w polityce poszczególnych państw. Niemniej jednak, tendencja rysuje się w sposób następujący – elity chcą utrzymywać kontrolę nad krajem, bo czerpią z tego wymierne korzyści. Wykorzystują do tego celu takie mechanizmy jak: korupcja, czy monopol państwa w wielu dziedzinach życia – co daje pieniądze, a zatem i władzę.

Kiedy już się siedzi na wygodnym fotelu, niełatwo przychodzi zsiąść z niego. Zwłaszcza gdy wciąż posiada się narzędzia do tego, by na nim siedzieć. Niedawno rozmawiałem na ten temat z moim rosyjskim przyjacielem. Mówił mi: To prawda, Miedwiediew i jego ludzie doskonale wiedzą, co trzeba zrobić, by zmodernizować kraj, ale nic w tym kierunku nie robią. A dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta – bo tak jest w życiu. Wszyscy wiemy, że nie powinno się pić i palić, że powinno się uprawiać sport i chodzić wcześnie spać. Ale tylko niewielu z nas rzeczywiście to robi, prowadząc zdrowy tryb życia. Jesteśmy dla siebie bardzo wyrozumiali. Podobnie rzecz się ma z elitami krajów posowieckich. Większość z nich doskonale wie, co należy zrobić, by zmienić sytuację w kraju, ale niestety nie robią z tych rzeczy nic, albo bardzo niewiele. W tym kontekście najbardziej spektakularną porażką jest fiasko Pomarańczowej Rewolucji. Nie udało się przeprowadzić reform, ponieważ władza została zdobyta zbyt szybko? Ponieważ nie można było wyrwać się z wszechogarniającej korupcji i wszechobecnej kontroli poprzez nieformalne związki?

Obraz, który rysuje się nie jest zbyt optymistyczny. Ale na tym tle mamy dwa jasne punkty. Jednym z nich jest Gruzja, która dokonuje szeregu reform. Choć powoli wkraczamy w bardzo niepewną fazę – co będzie po zakończeniu prezydentury Saakaszwilego w styczniu 2013 roku? Problem polega na tym, że Gruzja, jako kraj który poczynił imponujący postęp (odbudowa kraju, walka z korupcją, przyciąganie inwestycji zagranicznych, tworzenie dobrze funkcjonujących instytucji państwowych) do tej pory nie zdołała stworzyć stabilnego systemu politycznego – jak przystało na normalne, demokratyczne państwo. Dlatego też gruziński system sprawia wrażenie niezwykle kruchego. Politycy są bardzo podzieleni. I chociaż jakość funkcjonowania państwa bezwątpienia się poprawiła, to jednak system polityczny jest wciąż niefunkcjonalny i niedojrzały. Brakuje więc poczucia politycznej stabilizacji, która pozwoliłaby posuwać się naprzód, niezależnie od tego, w czyich rękach znajduje się władza.

Kolejnym jasnym punktem jest Mołdawia, która posiada system pluralistyczny, wprowadza reformy, ale nie jest zdolna – od ponad dwóch lat! – wybrać prezydenta. Wszystko, oczywiście, zmierza ku lepszemu, ale z powodu braku politycznej stabilizacji wciąż nie udało się przeprowadzić najpilniejszych i najbardziej potrzebnych reform.

N. Popescu, Warszawa lipiec 2011, autor: M. Popielewicz

N. Popescu, Warszawa lipiec 2011, autor: M. Popielewicz

W kontekście tego, o czym mówiłeś o Partnerstwie Wschodnim, powiedz, czy możemy spodziewać się czegoś konkretnego po zbliżającym się Szczycie PW w Warszawie. Jakieś niespodzianki?

Moim zdaniem nie należy oczekiwać jakichś niesamowitych zmian. Nie tylko po warszawskim, ale również po żadnym innym szczycie – chyba że dotyczy on unijnej zgody na wprowadzenie pakietu antykryzysowego. A mówiąc poważnie, 90 procent tego typu spotkań nie przynosi natychmiastowych efektów. Są jedynie kolejnymi, małymi krokami na drodze do większego celu. Oczywiście, szczyt jest rzeczą dobrą. Sprawia, że na chwilę ten region znajduje się centrum uwagi całej Europy. Ale idea Partnerstwa Wschodniego musi realizować się na dużo niższym poziomie, jak już wspominałem: strefa wolnego handlu, dialog wizowy, reformy wewnętrzne, wymiana pomiędzy poszczególnymi sektorami, w tym m.in. wymiana studentów. Szczyt powinien stać się kolejnym narzędziem – jednym z wielu – dzięki któremu cały proces posuwa się na przodu.

Warto dodać, że naszym problemem nie jest brak kontaktu między UE a wschodnimi sąsiadami na szczeblu politycznym czy ministerialnym. Odbywają się regularne dwustronne spotkania, wspólne konferencje ministrów spraw zagranicznych, spotkania w Brukseli. Dużo poważniejszym wyzwaniem jest rozwijanie kontaktów i relacji również na innych poziomach. Partnerstwo Wschodnie nie powinno ograniczyć się jedynie do rozmów między dyplomatami. Potrzebujemy szerszego dialogu między ministrami i politykami a ekspertami, którzy zajmują się bardzo różnymi kwestiami, tak w UE jak i w PW: energetyką, handlem, itd. Powinniśmy stworzyć więcej kanałów komunikacji na poziomie ministerialnym, po to by Partnerstwo mogło nabrać zdecydowania i dynamizmu.

Na koniec pytanie z nieco innej beczki. Powiedz, jak oceniasz działalność ośrodków analitycznych i think-tanków z Europy Środkowej, czy uważasz że mają one jakiś wpływ na oficjalną politykę UE? Czy w ogólne głos nowych krajów członkowskich jest słyszalny na forum UE?

Nie ukrywam, dialog między ekspertami z krajów Europy Środkowej i starych państw członkowskich UE jest w ostatnich latach coraz bardziej intensywny. Co ważne, oni zdają się zgadzać odnośnie tego, co dzieje się na Wschodzie. Inaczej wygląda kwestia rządów, którym do zgody daleko. Postawy poszczególnych krajów są różne, różni ich również postrzeganie Rosji. Nie mogę również powiedzieć, że same nowe państwa członkowskie mają wspólną wizję. Wszyscy deklarują, że chcą w jakimś sensie angażować się na Wschodzie, ale jeśli przejdziemy do kwestii bardziej szczegółowych, pojawia się wiele pytań i rozbieżności. Do jakiego stopnia powinniśmy konkurować o ten region z Rosją? Na jakich kwestiach powinniśmy się skupić przede wszystkim? Który kraj powinniśmy traktować priorytetowo: Ukrainę, Mołdawię, a może Gruzję? Nie ma zgody, co do tego. Nie istnieje coś takiego jak wspólne stanowisko. Samo Partnerstwo Wschodnie to inicjatywa zaledwie dwóch państw: Polski i Szwecji. Na przykład Rumunia – drugie, co do wielkości nowe państwo członkowskie jest bardzo zainteresowana Mołdawią, ale zupełnie nie zależy jej na Białorusi. Albo Polska – kraj na tyle duży, że całe PW leży w polu jej zainteresowania, ale Białoruś – która jest blisko – zawsze będzie kwestią priorytetową. Nie ma czegoś takiego, jak koalicja nowych krajów członkowskich. Jestem przekonany, że państwa te nie konsultują ze sobą priorytetów polityki zagranicznej. Wątpię, czy Polska konsultuje z pozostałymi nowymi krajami członkowskimi UE plany działań na Wschodzie, podobnie Rumunia. Z pozostałymi zapewne jest jeszcze gorzej…

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

———————————————————————————–

Nicu Popescu (ur. 1981) ekspert Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR). Specjalizuje się w krajach Europy Wschodniej i Rosji, obronił doktorat ze stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie, w 2010 roku doradzał w sprawach polityki zagranicznej premierowi Mołdawii. Wywiad przeprowadziliśmy dzięki uprzejmości Fundacji Batorego.

Wywiad przeprowadziliśmy dzięki uprzejmości Fundacji Batorego.

Rozmawiali: Artur Kacprzak i Tomasz Horbowski

Facebook Comments

Tomasz Horbowski, rocznik 1985. Absolwent Studium Europy Wschodniej na specjalizacji Europa Wschodnia/Azja Centralna i Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum". Spędził rok w Kazachstanie na stypendium naukowym w Ałmaty. Pracuje w Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii. Idealista z urodzenia, przekonania i wyboru.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY