Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

[Relacja z dyskusji] „Co się stało z polską polityką wschodnią?”

Wczoraj w warszawskiej siedzibie Press Clubu odbyła się dyskusja pod tytułem: „Co się stało z polską polityką wschodnią?”. Okazją do spotkania była właśnie wydana książka europosła Pawła Kowala – „Krajobrazy z Mistralami w tle”.

Paweł Kowal "Kraobrazy z Mistralami w tle"

Paweł Kowal "Kraobrazy z Mistralami w tle"

Spotkanie, mające miejsce w eleganckim lokalu Press Clubu przy Krajowskim Przedmieściu 64 w Warszawie, miało charakter swobodnej refleksji nad stanem polskiej polityki wschodniej. Goście, a wśród nich Aleksadner Smolar, Bogumiła Berdychowska, Bartłomiej Sienkiewicz, Konrad Szymański i prowadzący Marak Cichocki, starali się mniej lub bardziej nawiązując do książki posła Pawła Kowala, podzielić swoimi przemyśleniami na temat wschodniej polityki zagranicznej.

Ukraina na trzech frontach

Dyskusję rozpoczął Aleksander Smolar, który przyznał, że lektura książki europosła przysparza pewien problem. Zdaniem prezesa Fundacji im. Batorego książka pisana przez polityka stanowi pewne narzędzie wpływania na rzeczywistość, trudno więc odbierać ją w kategoriach analitycznych – jako opis rzeczywistości. Smolar podzielił się również refleksją na temat postępującego, ale jego zdaniem nieuniknionego, zmniejszania się znaczenia Polski w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Jeszcze na początku lat 90-tych czymś naturalnym była sytuacja, w której politycy sąsiadujących krajów w swoją pierwszą podróż dyplomatyczną przyjeżdżali do Warszawy. Dziś trudno to sobie nawet wyobrazić. Smolar ze względu na funkcję sprawowaną przez gościa specjalnego spotkania (Paweł Kowal jest przewodniczącym unijnej delegacji do komisji współpracy parlamentarnej UE-Ukraina) nawiązał również do Ukrainy. Według politologa władze w Kijowie prowadzą irracjonalną wojnę na trzech frontach – z Rosją (oskarżenie przeciw Julii Tymoszenko uderza bezpośrednio we Władimira Putina), z Unią (ignorowanie unijnych zaleceń) oraz z własnym społeczeństwem (antyspołeczna rola służb bezpieczeństwa i tłumienie wolności słowa).

Sprawy wschodnie drugorzędne

Następnie głos zabrał Bartłomiej Sienkiewicz, który zgodził się z przedmówcą – książka jest analityczna w treści, zaś polityczna w formie. Odnosząc się natomiast do tytułu spotkania, publicysta wysnuł dość gorzki wniosek, iż obecny kryzys w Europie stawia sprawy wschodnie w pozycji drugorzędnej pod względem priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Zdaniem Sienkiewicza fundamentalnym pytaniem, na które musi odpowiedzieć polska polityka zagraniczna, jest kwestia wejścia Polski do strefy Euro. Konsekwencją opowiedzenia się za takim, a nie innym wyborem, będzie oddanie kolejnej części kompetencji Brukseli, zaś pozostanie poza tą strefą pozbawi Polskę wpływu na kluczowe decyzje podejmowane w Unii. Ten właśnie dylemat, w opinii analityka, powinien stanowić główny obszar debaty w Polsce, a niestety nie jest. Sprawy wschodnie w tym kontekście wydają się być sprawą anachroniczną.

Ostatnia z prelegentek, Bogumiła Berdychowska zaczęła z właściwym sobie animuszem i energią. Na początku swojej wypowiedzi skrytykowała tych publicystów i autorów (wśród nich siedzącego obok Bartłomieja Sienkiewicza), którzy jej zdaniem włożyli bardzo wiele wysiłku we wmawianie polskiej opinii publicznej słabości, niskiego potencjału i ograniczonego wpływu Polski na wschodnich sąsiadów. Zdaniem publicystki ten medialny front działał na szkodę polskiej polityki wschodniej i nie był prawdziwym obrazem rzeczywistości. Według Berdychowskiej jest zastanawiające, że dobre relacje z Rosją odbywają się kosztem stosunków z naszymi sąsiadami na wschodzie. – To ludzie powodują, że zmiany stają się możliwe, ale instytucje sprawiają, że są one trwałe – to stwierdzenie Berdychowska odniosła do faktu, że jedynie w stosunkach polsko-rosyjskich obserwujemy instytucjonalizowanie się wzajemnych relacji, w odróżnieniu od np. tych z Ukrainą.

Bóle fantomowe polskiej polityki zagranicznej

W końcu Marek Cichocki oddał głos głównej osobie tego wieczoru – Pawłowi Kowalowi. Cichocki prowokując wypowiedź posła, zadał pytanie o odwieczny wybór Polaków w polityce zagranicznej – wolność czy bezpieczeństwo? – Czy Polska jest obecnie w stanie świadomie dokonać takiego wyboru? Pytanie prowadziło wyraźnie ku dylematowi polskiej dyplomacji, czy wpisywać się w główny nurt europejskiej polityki przyjaznych relacji z Rosją, czy też rozwijać własną politykę wspierania krajów leżących pomiędzy nami a Federacją Rosyjską. Poseł nie dał się jednak zamknąć w ramy tak zarysowanej konstrukcji myślowej. Jego zadaniem polska polityka zagraniczna bez polityki wschodniej będzie cierpiała na „bóle fantomowe”. Nie ma możliwości założenia spraw wschodnich w polskiej dyplomacji. W opinii parlamentarzysty Polska łączy w sobie Wschód i Zachód Europy i należy sobie zdać z tego sprawę. Powtórzył przy tym swoje przekonanie, że młody człowiek z Białegostoku nie różni się tak bardzo, jak by nam się wydawało, od swojego kolegi mieszkającego o 40 km dalej na wschód. W związku z tym polska polityka nie jest sprawą wolności czy bezpieczeństwa, lecz realnych i obiektywnych uwarunkowań.

„Unijny klosz”

Wśród obecnych na spotkaniu gości najciekawszą wypowiedź udzielił europoseł Konrad Szymański. Jego zdaniem to co od kilku lat obserwujemy w Unii Europejskiej przypomina zakładanie „klosza” na sprawy polityki zagranicznej prowadzonej przez poszczególne kraje. W Polsce te ograniczenia można było dostrzec już za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego, w czasie jego działań podjętych podczas Pomarańczowej Rewolucji. Wówczas ów „klosz”, choć zauważalny, znajdował się jeszcze ponad naszymi głowami. Za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego „dyplomatyczna zasłona” znajdowała się już na wysokości szyi, dlatego by móc prowadzić samodzielną polityką należało się schylać. Obecnie, za rządów Donalda Tuska, następuje domykanie się „klosza” w sprawach zagranicznych skutkujące całkowitym poddaniem się unijnym wpływom.

Zakończenie

Spojrzenie na zegar uświadomiło obecnym, że minęła właśnie druga godzina dyskusji. Czas, który w trakcie konferencyjnych spotkań, paneli i debat uniwersyteckich o podobnej tematyce dłuży się niemiłosiernie, tutaj przemknął niezauważenie. Nieformalna formuła dyskusji, przy koniaku, winie i przekąskach, służyła otwartości dyskutantów i intelektualnemu pobudzeniu. Szkoda, że tak rzadko mamy okazję do takich spotkań. Być może jest to postulat do posła Kowala o częstsze prowokowanie takich dyskusji swoimi publikacjami? Polska polityka wschodnia mogłaby tylko na tym skorzystać.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY