Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Paweł Zalewski: Im szybciej stowarzyszenie, tym lepiej … dla Unii i Ukrainy

Od początku kadencji Parlamentu Europejskiego głównym obszarem mojej działalności było wspieranie europejskiego kursu na Ukrainie. W komisji parlamentarnej ds. handlu międzynarodowego, na co dzień koncentrowaliśmy się nad wsparciem negocjacji i przygotowaniem oceny głębokiej i wszechstronnej umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią a Ukrainą (DCFTA). Od początku starałem się wykazać, jak ważne dla Ukrainy i całego programu Partnerstwa Wschodniego będzie miało zawarcie tej umowy. Szczególnie ważne jest zrozumienie wagi tego czym jest umowa o wolnym handlu (DCFTA) dziś, kiedy negocjacje nad jej kształtem są zamknięte i nie ma żadnych obiektywnych przyczyn, które mogłyby wstrzymać jej wejście w życie.

Ciemne chmury nad Kijowem; autor: Roger Nolan; źródło: flickr.com

Ciemne chmury nad Kijowem; autor: Roger Nolan; źródło: flickr.com

O co właściwie chodzi z DCFTA?

Umowa DCFTA jest częścią umowy stowarzyszeniowej. Obejmuje wszystkie kwestie związane z relacjami gospodarczymi Unia Europejska – Ukraina. Zakłada redukcję ceł do stawki zero. Reguluje kwestie dostępu np. ukraińskich usług transportowych w UE, czy kwestie ceł na samochody (bardzo istotną sprawa w relacjach ukraińsko-unijnych były m.in. części samochodowe). Reguluje kwestii własności intelektualnej, zabraniając dokonywania podróbek artykułów, które zostały opatentowane w UE. Zakłada ochronę tzw. nazw geograficznych, co oznacza zrezygnowanie przez ukraińskich producentów z używania regionalnych nazw zastrzeżonych, jak np. koniak czy szampan.

Obszarem, który tworzył szczególne trudności w negocjacjach było rolnictwo. Wiadomo, że w kontekście ukraińskiej reformy rolnej i spodziewanego napływu technologii i kapitału, ta właśnie gałąź gospodarki będzie rozwijała się najszybciej. Według FAO (skrót od Food and Agriculture Organization of the UN, Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa), Ukraina jest krajem, który ma największy na świecie potencjał do radykalnego zwiększenia produkcji żywności. Nic dziwnego, że ukraiński rząd wytrwale starał się zwiększyć kwoty eksportowe do UE. Na przeszkodzie stanęły ograniczenia związane z unijną polityką rolną, polegające na ścisłym reglamentowaniu dostępu do rynku. W tej sprawie osiągnięto kompromis na samym końcu, zakładający m.in. zwiększenie eksportu ukraińskiego zboża z 1,6 mln ton rocznie od momentu wejścia umowy w życie do 2 mln ton rocznie w piątym roku jej obowiązywania. Unia otworzyła się także na import ukraińskiego mięsa wieprzowego (w kwocie do 40 tysięcy ton) i kurczaków (16 tysięcy ton).

Umowa określa też ramy współpracy w zakresie energetyki, wzmacniając ukraińskie zobowiązania do niezakłóconego tranzytu rosyjskiego gazu na zachód Europy. Odrębne zapisy dotyczą skutecznych mechanizmów arbitrażowych, w sytuacji w której jedna ze stron nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Dodatkowo DCFTA tworzy zobowiązanie po stronie ukraińskiej do przyjęcia norm prawa europejskiego dotyczącego regulacji gospodarczych.

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i Herman van Rompuy, Przewodniczący Rady Unii Europejskiej we wrześniu 2010; autor: President of the European Council;  źródło: flickr.com

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i Herman van Rompuy, Przewodniczący Rady Unii Europejskiej we wrześniu 2010; autor: President of the European Council; źródło: flickr.com

W efekcie umowa zakłada docelowe zintegrowanie gospodarki ukraińskiej z unijną. UE otrzymuje właściwie od samego początku wolny dostęp do rynku ukraińskiego, co w warunkach kryzysu stanowi istotny bodziec rozwoju produkcji na eksport do naszego wschodniego sąsiada. Korzyści dla Ukrainy mają charakter bardziej długofalowy. W związku z poprawą klimatu inwestycyjnego na Ukrainie możemy spodziewać się wzrostu inwestycji zagranicznych, eksportu kapitału i technologii. Stworzy to nowe miejsca pracy i włączy Ukrainę do globalnej sieci produkcji i dystrybucji. Z drugiej strony, w związku z przyjęciem europejskich standardów produkty ukraińskie uzyskają pozbawiony dodatkowych barier dostęp do rynku europejskiego, co biorąc pod uwagę niższe koszty produkcji zwiększy ich konkurencyjność i spowoduje proeksportowe nastawienie gospodarki. Podobne konsekwencje miała umowa stowarzyszeniowa dla Polski. Dziś po dwudziestu latach integracji europejskiej polski produkt narodowy brutto jest 4 razy większy na głowę mieszkańca niż ukraiński.

Choć umowa handlowa stanowi główną substancję umowy stowarzyszeniowej, jej polityczne zapisy także mają swoją wagę. Przyjęcie jej zakłada wsparcie europejskie przy przyjmowaniu unijnych standardów w zakresie funkcjonowania demokratycznego państwa. Przesądza ona, iż rozwój Ukrainy będzie odbywał się według europejskiego wzorca. Kijów i Bruksela rozpoczną w ten sposób proces eksportu norm unijnych na wschód, wypełniając europejską postsowieckie formy nowopowstałych państw. Podsumowując postanowienia umowy stowarzyszeniowej w praktyce mogą doprowadzić do pełnego zeuropeizowania Ukrainy i może stać się, jak było to w przypadku Polski, mapą drogową do wypełnienia kryteriów członkostwa w UE.

Dokąd zmierzamy i po co

Konsekwencje tej sytuacji dla UE są olbrzymie. Oznacza to tak pożądaną przez Ukrainę, a zarazem korzystną dla Ukrainy modernizację gospodarczą, społeczną i polityczną w najlepszym tego słowa znaczeniu – czyli lepsze przestrzeganie praw obywatelskich i standardów demokratycznych. Pozytywny wpływ umowy nie ograniczy się tylko do gospodarki, ale także polityki, sposobów jej uprawiania, funkcjonowania państwa, problemów wyższości prawa nad sporami politycznymi, czy też demokracji i praw obywatelskich. To wszystko kwestie kluczowe, ze względu na potrzebę ściągnięcia nad Dniepr kapitału zagranicznego i inwestycji niezbędnych do nadania rozpędu wzrostowi gospodarczemu, bez którego Ukraina nigdy nie wydostanie się z kryzysu. To wszystko razem sprawi, że Ukraina stanie się krajem bardziej zasobnym, lepiej rozwijającym się gospodarczo, lepiej zarządzanym, efektywniejszym, co jest ważne również dla obywateli.

W kijowskim metrze; autor: marktristan; źródło: flickr.com

W kijowskim metrze; autor: marktristan; źródło: flickr.com

W efekcie także zwiększy wpływ Ukrainy na stabilizowanie sytuacji w Europie Wschodniej. Wzrośnie w ten sposób znaczenie Kijowa dla Unii Europejskiej w jej polityce wpływania na rozwój krajów byłego Związku Sowieckiego, a także w szeroko rozumianym sąsiedztwie Europy – od Afryki Północnej po Azję Centralną.

A jednak nie wszyscy przekonani

Dlaczego zatem, mimo ewidentnych korzyści dla Unii i Ukrainy, parafowanie umowy zgodnie z przewidzianym terminarzem nie jest pewne? Po stronie państw członkowskich uzasadniona jest wątpliwość, jak zachować się wobec władz w Kijowie, które z jednej strony zaczęły skutecznie realizować cele na poziomie międzynarodowym, m.in. wchodząc do Europejskiej Wspólnoty Energetycznej i konkludując negocjacje w sprawie umowy DCFTA, z drugiej jednak odchodzą od europejskich standardów, dokonując nadużyć w wyborach samorządowych czy wszczynając politycznie motywowane procesy swoim przeciwnikom na czele z Julią Tymoszenko. Podnoszone głównie przez eurodeputowanych z niemieckiej chadecji koncepcje warunkowania podpisania umowy w grudniu od zwolnienia byłej premier nie zyskały przewagi w Parlamencie Europejskim, jednak obstają przy tym rządy dużych państw unijnych, przede wszystkim Niemiec i Francji.

Osobiście uważam, iż warunkowanie ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej od rozwoju sytuacji wewnętrznej na Ukrainie jest błędem, gdyż jeżeli rzeczywiście niektóre kraje członkowskie, które głoszą takie tezy, chcą więcej demokracji, więcej praw człowieka, więcej gospodarki rynkowej i więcej rządów prawa na Ukrainie to instrumentem do osiągnięcia tego celu jest właśnie umowa stowarzyszeniowa. To w niej Kijów zobowiązuje się do przyjęcia norm unijnych. To ona zawiera skuteczne mechanizmy arbitrażowe na wypadek niewywiązywania się przez którąkolwiek ze stron ze swoich zobowiązań. Umowa tworzy instrumenty, aby Ukraina była lepiej zarządzanym krajem, więc jeżeli ktoś tego chce, to powinien logicznie dążyć do jak najszybszego jej parafowania.

Tak umowę stowarzyszeniową rozumieją eksperci i przedstawiciele NGOsów, do których zwróciłem się pod koniec sierpnia br. z pytaniem, jaki wpływ na zawarcie umowy powinna mieć sytuacja wewnętrzna w ich kraju. Ostatnio zaś jednoznaczne poparcie dla jej zawarcia wyraziła Julia Tymoszenko i to mimo wyroku skazującego ją na drakońską karę 7 lat więzienia. Ona sama dostrzegła większą szansę na rozwój praworządności w ściślejszej relacji z Unią.

Julia Tymoszenko; autor: PolandMFA; źródło: flickr.com

Julia Tymoszenko; autor: PolandMFA; źródło: flickr.com

Nowe podejście do stowarzyszenia

Trzeba zatem odczarować mit jaki narósł wokół umowy stowarzyszeniowej, w tym wokół DCFTA. Otóż bywa ona mylnie traktowana w Polsce i krajach Unii jako element swoistej polityki kija i marchewki, którą Unia może stosować wobec swoich partnerów. W skrócie można powiedzieć, że Unia traktuje umowę jako element nacisku czy też motywowania władz w Kijowie, aby nakłonić prezydenta i ośrodki władzy do natychmiastowego wprowadzenia reform i europejskich standardów. Ta umowa to nie jest prezent, czy nagroda dla Ukrainy za spełnienie standardów europejskich. To instrument, który ma doprowadzić do ich wprowadzenia. Dzisiaj musimy patrzeć na Ukrainę nie jako na kraj, który spełnił kryteria kopenhaskie, czy też przyjął wszystkie standardy europejskie, ale jak na kraj, który jest na drodze do tego. Umowa stowarzyszeniowa jest tego najlepszym instrumentem. Dobrze zatem, aby jak najszybciej weszła w życie.

Dlatego też, wychodząc naprzeciw oczekiwaniu społeczeństwa ukraińskiego, a zarazem mając na uwadze interes Unii Europejskiej zaproponowałem w mojej opinii na temat DCFTA zastosowanie przyśpieszonego, tymczasowego trybu wcielenia umowy w życie, który miałby obowiązywać w okresie między jej parafowaniem a ratyfikacją zgodnie z art. 218 pkt 5 Traktatu Lizbońskiego. Przewiduje on, że Komisja Europejska ma prawo wystąpić do Rady Europejskiej, aby ta wyraziła zgodę na tymczasowe wprowadzenie w życie postanowień umowy, która została przekazana do ratyfikacji Unii Europejskiej. W praktyce Komisji zależy na uzyskaniu w tej sprawie nieformalnego poparcia Parlamentu Europejskiego, który będzie przecież formalnie zatwierdzał umowę w przyszłości. Pomysł ten jest na razie nieoficjalnie popierany przez Komisję, przez co ma szansę na realizację.

Kijów zimą; autor: Stuck in Customs; źródło: flickr.com

Kijów zimą; autor: Stuck in Customs; źródło: flickr.com

Pomysł wprowadzenia umowy w myśl zasady interim był rozpatrywany już w kontekście wprowadzenia umowy o wolnym handlu z Koreą Południową. Zaraz po parafowaniu umowy KE nosiła się z zamiarem złożenia takiego wniosku do Rady Europejskiej. Nie zrobiła tego na skutek bardzo silnego oporu w Parlamencie Europejskim. Parlament wskazywał bowiem na konieczność wprowadzenia najpierw mechanizmu ochronnego, gdyby postanowienia umowy handlowej z Koreą nie służyły interesowi gospodarki europejskiej. Dopiero po ustanowieniu klauzul ochronnych, Komisja Europejska wystąpiła o wprowadzenie umowy w życie.

Stowarzyszenie – interes Ukrainy i całej Europy

Jakie znaczenie ma powyższe doświadczenie z umową koreańską dla obecnej sytuacji z Ukrainą? Zasadnicze, ponieważ pokazuje, jak ważny jest głos Parlamentu Europejskiego w całym tym kontekście. Per analogiam – jeżeli wezwanie do wprowadzenia w życie umowy z Ukrainą w charakterze tymczasowym będzie sygnałem pochodzącym z samego PE, dla Komisji Europejskiej będzie to miało istotne znaczenie. Właśnie dlatego, niezmiernie ważne jest, aby Parlament Europejski pokazał, że jest tą instytucją UE, która widzi potrzeby partnerstwa z Ukrainą, że widzi konieczność jej modernizacji i robi wszystko, aby do tego doprowadzić. Głosowanie w tej sprawie w komisji handlu międzynarodowego będzie miało 15 listopada, całej zaś rezolucji w sprawie umowy stowarzyszeniowej na sesji PE w Brukseli na samym początku grudnia.

Jeśli uda się przeprowadzić ten scenariusz, to stworzy on sytuację, w której odpowiedzialność i inicjatywa, co do parafowania i wprowadzenia umowy z Ukrainą w życie pozostanie po stronie państw członkowskich i to one będą musiały podjąć decyzję w Radzie UE. Rada może czynić trudności. Już dziś przedstawiciele Niemiec i Francji powołując się na aresztowanie Julii Tymoszenko twierdzą, że Kijów nie jest gotowy do jej zawarcia. Jednak ostatni apel byłej premier, by Unia nie zważała na jej aresztowanie i jak najszybciej zawarła umowę tworzy nowy kontekst wzajemnych relacji. Usuwa oficjalnie stawiany pretekst postronnie unijnej do jej nieparafowania.

Siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, Kijów; autor: Slava Baranskyi; źródło: flickr.com

Siedziba Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy, Kijów; autor: Slava Baranskyi; źródło: flickr.com

Jeżeli słuchać dzisiaj pani Angeli Merkel, która twierdzi że niemiecki parlament będzie miał problemy z ratyfikacją umowy w sytuacji, w której Niemcy nie będą zadowoleni z rozwoju sytuacji wewnętrznej na Ukrainie – chodzi o kwestię procesu byłej premier Julii Tymoszenko – to można sobie wyobrazić, że Rada może czynić problemy nie tylko w kwestiach ratyfikacji, ale również w kwestiach przyjęcia tego wniosku ze strony Komisji, bo w Radzie w tej sprawie wymagana jest jednomyślność. Dlatego dziś oczy wszystkich pragnących europejskiego rozwoju Ukrainy zwrócone są w stronę Berlina i Paryża.

Brak ich zgody na parafowanie umowy nie będzie zgodny z interesem Europy, pragnącej swoimi standardami wypełniać szarą strefę w postsowieckiej części kontynentu. Nie będzie też zgodny z interesem przedsiębiorców i pracobiorców zatrudnionych w firmach, które tylko czekają na szersze otwarcie rynku ukraińskiego. Nie będzie przede wszystkim zgodny z interesem samych Ukraińców pragnących demokratycznego i dobrze zarządzanego państwa, a także będzie na przekór interesom Julii Tymoszenko, która sama we wprowadzaniu standardów europejskich widzi szansę na sprawiedliwość dla siebie i jej zwolenników. Dziś, po apelu Julii Tymoszenko, jedynymi racjami, które pozostały przeciw zawarciu umowy, są argumenty Rosji wzywającej do utworzenia Związku Celnego z Ukrainą. DCFTA między Ukrainą a Unią, faktycznie uniemożliwia wejście Kijowa to takiego Związku. Dlatego ważne jest, aby przywódcy europejscy nie otwierali możliwości do spekulacji i już dziś, zaraz po Julii Tymoszenko, jednoznacznie wypowiedzieli się za parafowaniem umowy na szczycie w Kijowie w grudniu br. I zarazem nie ustawali w domaganiu się od prezydenta Janukowycza sprawiedliwego traktowania opozycji.

tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

—————————————————————–

O autorze:

Paweł Zalewski; źródło: pawelzalewski.eu

Paweł Zalewski; źródło: pawelzalewski.eu

Paweł Zalewski (1964) poseł do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodniczący Komisji Handlu Międzynarodowego PE, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim, działacz NZS, w latach 1989-91 doradca Ministra Edukacji Narodowej, związany ze środowiskami konserwatystów, poseł na Sejm I, V i VI kadencji, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP, zaangażowany na rzecz zbliżenia Ukrainy do UE.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY