Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

[Energetyka] Gazprom wpływa na Dniepr

8 listopada br. Nord Stream rozpoczął przesyłanie rosyjskiego gazu do Niemiec. Ideą stojącą za budową Gazociągu Północnego było ominięcie krajów tranzytowych (Ukrainy i Białorusi) w przesyle gazu na rynek europejski. Wykorzystywanie dostaw gazu jako środka nacisku w polityce zagranicznej Rosji pozwala twierdzić, że podwodny rurociąg jest kolejnym instrumentem dyscyplinowania nieposłusznych sąsiadów.

Ceremonia otwarcia pierwszej nitki Nord Stream 7 grudnia 2011, źródło: Nord Stream AG

Do tej pory przez Ukrainę i Białoruś do Unii Europejskiej przesyłanych jest 143 mld m3 (miliardów metrów sześciennych) rosyjskiego gazu ziemnego rocznie. 36 mld m3 płynie przez Białoruś, zaś 107 mld m3 przez Ukrainę. Ukończona pierwsza nitka Nord Streamu ma transportowa do Niemiec 27,5 mld m3. W 2012 roku planowane jest zakończenie budowy bałtyckiego gazociągu, który składać się będzie z dwóch rur o łącznej przepustowości 55 mld m3 gazu rocznie. Ukraina i Białoruś będą nadal bardzo ważnymi krajami tranzytowymi, jednak ilość transportowanego przez te kraje surowca prawdopodobnie ulegnie zmianie.

Kraje Tranzytowe
Głównym poszkodowanym będzie Ukraina, przez terytorium której do Europy przesyłane jest obecnie około 70% gazu z Rosji. Kommersant Ukraina przewiduje, że w 2012 roku dochody Kijowa z tytułu opłat transportowych  za przesył błękitnego paliwa mogą zmniejszyć się o 700 mln dolarów rocznie. W zeszłym roku ukraiński system transportu surowców energetycznych przepompował do Europy 95,4 mld m3 rosyjskiego gazu. Za tranzyt gazu  ukraińska spółka państwowa Naftohaz zarobiła w 2010 roku 1,3 miliarda dolarów. Zmniejszenie dochodów z tranzytu pogorszy pozycję negocjacyjną ukraińskiego koncernu wobec rosyjskiego Gazpromu, z którym aktualnie toczą się rozmowy na temat warunków dostaw gazu na Ukrainę oraz ewentualnego przejęcia ukraińskich sieci przesyłowych. Prezes Gazpromu już w przeszłości (maj br.) zapowiadał, że uruchomienie Nord Streamu spowoduje zmniejszenie tranzytu przez Ukrainę o 20 mld m3 gazu (czyli mniej niż przewiduje Kommersant Ukraina). Według informacji Ośrodka Studiów Wschodnich w podpisanym w styczniu 2009 roku protokole tranzytowym z Ukrainą do 2019 roku Gazprom zadeklarował przesył w wysokości 110 mld m3 rocznie, ale do dokumentu nie zostały wpisane sankcje karne w przypadku niedotrzymania zobowiązań. Nie można więc wykluczyć, że protokół tranzytowy będzie zmieniony w niedalekiej przyszłości, co skutkować będzie zmniejszeniem eksportu gazu przez Ukrainę.

Schemat przebiegu Nord Streamu, autor: Samuel Bailey, źródło: pl.wikipedia.org

Zagrożone ukraińskie sieci przesyłowe
Z ukraińskiej perspektywy kwestią kluczową jest zachowanie własności sieci przesyłowej gazu. Działania podejmowane przez Gazprom, takie jak budowa gazociągu omijającego ukraińskie terytorium oraz manipulowanie cenami gazu, zawężają pole manewru Kijowa. Rosyjski monopolista chce doprowadzić do przejęcia ukraińskiego operatora sieci przesyłowych – Naftohaz. Władze w Kijowie wyrażają sprzeciw wobec takiego rozwiązania, świadome zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy. Od pewnego czasu natomiast poważnie dyskutowany jest pomysł restrukturyzacji koncernu.

Powstanie oddzielna firma zajmująca się wydobyciem oraz firma, która zajmie się tranzytem gazu. W związku z tym trzeba będzie zmienić istniejące porozumienia (z Gazpromem), ponieważ pojawi się nowy podmiot gospodarczy – oświadczył ukraiński premier Mykola Azarow. Zmiany w systemie własności spowodują konieczność renegocjacji niekorzystnych umów gazowych podpisanych przez skazaną w politycznym procesie, byłą premier Julię Tymoszenko. W 2008 roku Ukraina płaciła za 1000 m3 gazu od 130 do 179,5 dolarów. Po konflikcie gazowym z 2009 roku ceny gazu wynosiły 450 dolarów. Dzisiaj Ukraina szuka sposobu na zmianę tych warunków. Jednym z pomysłów jest podzielenie Naftohazu na mniejsze spółki, których pakiety mniejszościowe byłyby wprowadzone na giełdę i sprywatyzowane.

Suwerenność na sprzedaż
Gazprom nie zgadza się na renegocjację umów i forsuje pomysł połączenia Naftohazu z Gazpromem. Realizacja tego projektu w praktyce oznaczałoby wchłonięcie najważniejszej ukraińskiej spółko do rosyjskiego systemu. Szef gazowego giganta Aleksander Miller widzi to jako pozytywne rozwiązanie:

W chwili podpisania (umowy o połączeniu Gazpromu z Naftohazem) realizowane przez Gazprom dostawy gazu na terytorium Ukrainy będą dokonywane według rosyjskich cen wewnętrznych. Dotyczy to zarówno społeczeństwa, jak i przedsiębiorstw komunalnych Ukrainy, oraz przemysłu i przedsiębiorstw energetycznych.

Szef Gazpromu podkreślał, że cena gazu dla odbiorców przemysłowych w Rosji jest wielokrotnie niższa, niż cena dla konsumentów błękitnego paliwa na Ukrainie. Zdaniem Millera połączenie jego koncernu z ukraińskim Naftohazem oznaczałoby dla Ukrainy poważne wsparcie finansowe, które mogłoby być przeznaczone na rozwój kraju. Wizja tak samo atrakcyjna co niebezpieczna. Efekt teoretycznie byłby taki sam co w przypadku renegocjacji starej umowy– zmniejszenie cen gazu dla ukraińskich odbiorców. Zmienia się jednak cena takiego porozumienia – połączenie Naftohazu z Gazpromem w praktyce oznaczałaby oddanie zasadniczej części niezależności energetycznej. Taki scenariusz byłby nie do pomyślenia, gdyby nie wcześniejsze przykłady handlowania przez Ukrainę swoją suwerennością, jak na przykład podpisanie umowy o przedłużeniu stacjonowania floty czarnomorskiej na Krymie o kolejne 25 lat. Połączenie rosyjskiego i ukraińskiego systemu przesyłowego byłobyzatem krokiem w kierunku ponownego uzależniania Kijowa od Moskwy.

29.09.2011, Warszawa| Podczas Szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie premier Donald Tusk spotkał się z prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem, autor: Grzegorz Rogiński, źródło: flickr.com

UE pomoże?
Pewnym wyjściem dla Ukrainy jest stopniowa integracja z Unią Europejską. W przypadku podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukraina przyjęłaby około 80% rozwiązań prawnych stosowanych w krajach członkowskich. Pewna część tych rozwiązań dotyczyłaby sektora energetycznego. Najważniejszą z nich jest tzw. Trzeci Pakiet Energetyczny. Jedną z najważniejszych propozycji pakietu jest „rozdział właścicielski”, czyli rozdzielenie kontroli nad operatorem sieci gazowych lub elektroenergetycznych i kontroli nad przedsiębiorstwem dostawczym lub produkującym energię. To oznacza, że takie zintegrowane przedsiębiorstwa Naftohaz nie będą mogły jednocześnie być posiadaczami sieci i producentami energii. Jest to zbierze z działaniami zapowiadanymi przez władze ukraińskie. Nie zmienia to jednak faktu, że zasadnicza część energii konsumowanego na Ukrainie pochodzi z rosyjskich surowców energetycznych.

Energochłonność głupcze!
Kluczowym problemem ukraińskiej gospodarki jest jej bardzo wysoka energochłonność. Na wytworzenie 1 USD produktu krajowego brutto (wg siły nabywczej) Ukraina zużywa 0,9 kg umownego paliwa, czyli 2,6 raza więcej od średniej światowej. W przypadku zużycia gazu ziemnego – Ukraina zużywa rocznie około 74 mld m3, czyli 75% tego co Niemcy, przy czym Niemcy mające 28 krotnie wyższy PKB od Ukrainy. Rozwiązania unijne wpływają również a ten aspekt problemu. Bruksela dużą uwagę przykuwa do wydajności w sektorze energii.

Najlepszym rozwiązaniem dla Kijowa, którego realizacja jest zmniejszenie energochłonności ukraińskiego przemysłu przy jednoczesnym zwiększeniu własnego wydobycia. Wymaga to jednak olbrzymich nakładów finansowych, których ukraińscy decydenci próżno mogą szukać w krajowym budżecie. Rosja inwestuje miliardy, aby ominąć swoimi inwestycjami terytorium Ukrainy. Kto jest w stanie zainwestować miliardy w kraj, który w politycznym procesie skazuje na 7 lat więzienia byłą premier?

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY