Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Horbowski

Rosjanie protestują. Na ulicach ponad 200 tysięcy ludzi

Protesty w Rosji wciąż trwają. Wczoraj (4 lutego 2012) na Plac Bołotny w Moskwie wyszło 120 tysięcy ludzi, którzy domagali się uczciwych wyborów. A osiem kilometrów dalej, na Pokłonnej Górze, zorganizowano konkurencyjny wiec poparcia dla Władimira Putina. Tu również zebrało się ponad 100 tysięcy demonstrantów.
W drodze na Plac Bołotny; autor: Ilja Warlamow; źródło: zyalt.livejournal.com

W drodze na Plac Bołotny; autor: Илья Варламов; źródło: zyalt.livejournal.com

W sobotę (4 lutego) w południe w Moskwie było prawie 20 stopni mrozu. Temperatura nie przeszkodziła zebrać na Placu Bołotnym – jak szacują organizatorzy – 120 tysięcy osób. Choć według oficjalnych danych, podawanych przez moskiewską policję, przyszło tam jedynie 34 tysiące protestujących.

To już trzecia wielka manifestacja, która odbyła się w Moskwie od czasu grudniowych wyborów do Dumy Państwowej. W dzień po wyborach, które odbyły się 4 grudnia ubiegłego roku, na moskiewskie Czystyje Prudy w ramach protestu wyszło kilka tysięcy osób. Rozpędziła ich policja. Ale kilka dni później, 10 grudnia na Placu Bołotnym spotkało się 40 tysięcy manifestantów.

Takich tłumów nie było na rosyjskich ulicach od 20 lat. Ludzie obiecali, że będą przychodzić na kolejne protesty – słowa dotrzymali. 24 grudnia na Prospekt Sacharowa wyszło 100 tysięcy osób. Za każdym razem domagali się jednego – uczciwych wyborów.

Władimir Ryżkow jeden z liderów Partii Wolności Narodowej o 14:00 oficjalnie rozpoczął manifestację, która, jak poprzednie, odbywała się pod hasłem: „za uczciwe wybory”. Oprócz Ryżkowa na Bołotnym pojawili się liderzy ruchów społecznych: dziennikarze Leonid Parfionow i Olga Romanowa, a także przewodniczący partii Jabłoko Grigorij Jawlinski. Lider ruchu Solidarność Ilja Jaszyn wołał ze sceny – pamiętamy jak władza kradła nasze głosy w grudniu. (…) Teraz oni chcą zorganizować wybory Putinowi, ale my nie będziemy milczeć! Nie pozwolimy, by ktoś znowu kradł nasze głosy. Na scenie na Bołotnym wystąpił także Jurij Szewczuk, lider jednego z najpopularniejszych rosyjskich zespołów rockowych DDT i zaśpiewał jedną ze swoich najlepszych piosenek pt. „Rodina”.

Jurij Szewczuk śpiewa na Placu Bołotnym:

Protestujący po raz kolejny wezwali do:
• natychmiastowego uwolnienia więźniów politycznych;
• odwołania wyników grudniowych wyborów parlamentarnych;
• odwołania Władimira Czurowa ze stanowiska przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej;
• szybkiego przeprowadzenia reform politycznych i rejestracji opozycyjnych partii;
• przeprowadzenia uczciwych wyborów prezydenckich i powtórnych wyborów do Dumy Państwowej.
Zachęcano również, by jak najwięcej osób wzięło udział w zbliżających się wyborach prezydenckich w charakterze obserwatorów.

Na scenie czuć było pozytywną energięmówił po proteście Władimir Ryżkow. Jeśli przy temperaturze -20 udało nam się zebrać 120 tysięcy osób, to przy +20 byłoby nas pół miliona. Następna akcja planowana jest na 26 lutego, ale Ryżkow przyznaje, że być może będzie to jedynie flash mob. Natomiast nastawiamy się na wielką manifestację, którą planujemy na 11 marca. Na ile mi wiadomo oszustwa podczas wyborów prezydenckich będą ogromne – dodaje. Nie zgadzam się też z tymi, którzy twierdzą, że siła protestów słabnie albo że na naszych protestach spotykają się nieudacznicy. Na Bołotnym zebrali się ludzie, którym się powodzi, którzy mają silną wolę, a władza już zaczęła wprowadzać kosmetyczne zmiany w systemie politycznym – trzeba to kontynuować.

Protest "za uczciwe wybory"; autor: Ilja Warlamow; źródło: zyalt.livejournal.com

Protest „za uczciwe wybory”; autor: Илья Варламов; źródło: zyalt.livejournal.com

W tym samym czasie na oddalonej o osiem kilometrów Pokłonnej Górze odbywał się konkurencyjny wiec, zorganizowany przez zwolenników obecnej władzy. Na Pokłonnej – zdaniem organizatorów – zebrało się ponad 100 tysięcy osób. Potwierdza to policja, jej zdaniem w tym proteście wzięło udział 138 tysięcy manifestantów. Ludzie trzymali hasła: „Moskwa głosuje na Putina”, „silny prezydent = silny kraj”, „wierzymy Putinowi”, „chaos nie, Putin tak”, można było sfotografować się z podobizną obecnego premiera. Ze sceny słychać było głównie jedno zdanie: „nie pozwolimy na pomarańczową rewolucję”.

W Internecie można znaleźć głosy, że wielu z manifestujących wzięło udział w „anty-pomarańczowym” proteście za pieniądze. Dziennikarka Radia Swoboda była na Pokłonnej i … dostała od organizatorów 500 rubli. Interfaks donosił o autobusach, które przywoziły protestujących, część z nich należała do państwowych firm: m.in. Rosyjskiej Poczty i moskiewskich zakładów kanalizacyjnych Moskwodokanał.

Na blogach można przeczytać o tym, że pracownicy moskiewskich uczelni byli zmuszeni do wzięcia udziału w wiecu poparcia dla władzy. Jednak zebrani na Pokłonnej podkreślali, że przyszli na demonstrację z własnej woli. Organizatorom protestu grozi mandat karny w związku z tym, że liczba protestujących przekroczyła – zadeklarowane we wniosku o zgodę na manifestację – 15 tysięcy. Premier Putin ogłosił, że może pokryć część mandatu z własnej kieszeni…

W drodze na Plac Bołotny; autor: Ilja Warlamow; źródło: zyalt.livejournal.com

W drodze na Plac Bołotny; autor: Илья Варламов; źródło: zyalt.livejournal.com

Borys Dubin z Centrum Lewady ocenia, że od dawna zdawano sobie sprawę z istnienia grupy, liczącej według różnych szacunków od 15 do 25 procent rosyjskiego społeczeństwa, która nie akceptuje obecnej władzy.

„Ci ludzie nie mają wspólnych liderów, ani symboli. Nie było wiadomo w jaki sposób mogliby zaistnieć. I w grudniu, podobnie jak to miało miejsce w innych krajach w latach 2000., wszystko skoncentrowało się wokół kwestii „wolnych wyborów ” i to nadało sprawie bieg ” – tłumaczy.

Dubin wymienia trzy, jego zdaniem, najważniejsze elementy protestów: to przede wszystkim niezgoda na społeczno-polityczną sytuację w Rosji – wyraz buntu przeciwko reżimowi, przekonanie, że ostatnie wybory do Dumy zostały sfałszowane oraz poczucie, że dla władzy społeczeństwo nie jest partnerem.

Wciąż nie wiadomo w jakim kierunku sprawy się potoczą. Dużo zależy od tego, co zrobi władza – w jaki sposób rozegra marcowe wybory. Jedno, co pewne – tego, co dzieje się w Rosji nie można przegapić, a niestety w polskich mediach o wczorajszych protestach niewiele się mówiło. Europa też nie wydaje się zainteresowana zmianami w Rosji. A ci, co stali wczoraj na moskiewskim Placu Bołotnym pozwalają znów uwierzyć w możliwość zmian w Europie Wschodniej, nie tylko w Rosji.

Przeczytaj również:

Rosja nie będzie już taka sama

Facebook Comments

***

Tworzenie Eastbooka kosztuje. Wesprzyj nas przekazując 1% podatku (KRS: 0000373492) lub wpłacając darowiznę na konto wydawcy portalu.

Tytuł przelewu: Darowizna na cele statutowe
Nr konta: 57 1750 0012 0000 0000 2701 8815 Raiffeisen Polbank
Fundacja Wspólna Europa, al. KEN 98/160, 02-772 Warszawa

Tomasz Horbowski, rocznik 1985. Absolwent Studium Europy Wschodniej na specjalizacji Europa Wschodnia/Azja Centralna i Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum". Spędził rok w Kazachstanie na stypendium naukowym w Ałmaty. Pracuje w Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii. Idealista z urodzenia, przekonania i wyboru.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY