Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Horbowski

Pytania o mołdawską „succes story”

Dyrektor mołdawskiego Instytutu Spraw Publicznych Arcadie Barbarosie mówił w grudniu ubiegłego roku, że proces integracji Mołdawii z UE odbywa się trochę poza mołdawskim społeczeństwem, a przez to staje się działaniem „obok rzeczywistości”. Czasami odnoszę wrażenie, że nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest gdzieś daleko na horyzoncie, już prawie w Unii Europejskiej, za nim nasz rząd, następnie nasze elity polityczne. Natomiast mołdawskie społeczeństwo jest zupełnie poza tym wszystkim – tłumaczył Barbarosie podczas seminarium w Fundacji Batorego.

Premier Vlad Filat na spotkaniu Europejskich Partii Ludowych; źródło: flickr.com

Premier Vlad Filat na spotkaniu Europejskich Partii Ludowych; źródło: flickr.com

O podobnym zjawisku mówił w niedawno opublikowanym wywiadzie w Nowej Europie Wschodniej mołdawski analityk i publicysta, dyrektor Association for Participatory Democracy w Kiszyniowie, Igor Botan. Mołdawska „succes story” to iluzja, którą stworzył rząd Mołdawii z Ministerstwem Spraw Zagranicznych na czele, do spółki z Unią Europejską. (…) Mołdawia miała być modelem, który można byłoby pokazywać na Białorusi, Ukrainie, Kaukazie Południowym. Niestety od kilkunastu miesięcy „succes story” to nic więcej jak tylko mit.

I jeszcze jeden głos – tym razem doradca niemieckiego Bundestagu ds. Mołdawii Martin Sieg mówi wprost: niemiecki kredyt zaufania powoli się wyczerpuje. Naszym zdaniem brakuje wdrażania reform. I choć rozumiemy, że rząd ma poważne problemy wewnętrzne, a kraj tkwi w politycznym kryzysie, co nie ułatwia wdrażania reform, to jednak faktem jest, że w niemieckich elitach politycznych narastają irytacja i zniecierpliwienie. (…) Niemieckie zaangażowanie w Mołdawii w znacznym stopniu oparte jest o dobrą wolę i wartości, a nie o interesy, które mamy w tym regionie. A trzeba pamiętać, że o ile interesy to rzecz trwała, o tyle dobra wola może się skończyć.

autor: bogdan_pencea; źródło: flickr.com

autor: bogdan_pencea; źródło: flickr.com

Tyle eksperci, a co ze społeczeństwem? Z badań mołdawskiego Instytutu Spraw Publicznych wynika, że tamtejsze społeczeństwo jest coraz bardziej sceptycznie nastawione do idei integracji z UE. W listopadzie 2011 roku jedynie 46% respondentów deklarowała, że w ewentualnym referendum akcesyjnym opowiedziałaby się za wejściem Mołdawii do UE. To najsłabszy wynik od 2003 roku (sic!), od kiedy mołdawski Instytut Spraw Publicznych prowadzi badania. Warto jednak zaznaczyć, że kilka miesięcy wcześniej, w maju 2011, prawie 65% badanych opowiadało się za integracją z UE. Możemy zatem mieć wątpliwości, jaki charakter ma ta zmiana – chwilowy czy stały, niemniej jednak jest ciekawe, że w sytuacji, gdy Mołdawią rządzi najbardziej proeuropejski rząd, cieszący się wsparciem Unii i państw członkowskich, wiara zwykłych Mołdawian w integrację z UE spada.

To wszystko sprawia, że dziś Mołdawia coraz częściej porównywana jest do Ukrainy z czasów po pomarańczowej rewolucji – i zamiast o „succes story” słyszymy o niewykorzystanym potencjale i zmarnowanych szansach. Kapitał międzynarodowego zaufania, zgromadzony przez Mołdawię na fali twitterowej rewolucji 2009 i powołania, po latach sprawowania władzy przez Partię Komunistyczną, proeuropejskiego rządu, został w dużej mierze roztrwoniony. Oczekiwania były dużo większe, również wewnątrz mołdawskiego społeczeństwa i zapewne tym można wytłumaczyć wspomniany spadek poparcia dla integracji z UE. Winę za taki stan rzeczy ponoszą bez wątpienia mołdawskie elity polityczne. Ich kondycję dobrze pokazują trwające ponad dwa i pół roku niepowodzenia wokół wyboru głowy państwa.

Na mołdawskiej wsi; autor: Magalie L'Abbé; źródło: flickr.com

Na mołdawskiej wsi; autor: Magalie L'Abbé; źródło: flickr.com

Tak więc mamy do czynienia z urealnieniem oceny mołdawskiej rzeczywistości. Rację mieli ci, którzy od początku studzili emocje. Dziś entuzjazm wobec zbliżenia Mołdawii do UE jest mniejszy niż kilka miesięcy temu. Ale być może są to lepsze warunki do dokonania gruntownej zmiany. Bo przecież tak naprawdę nie o integrację z UE tu chodzi, albo nie przede wszystkim o to, a o zmianę filozofii funkcjonowania państwa, społeczeństwa i gospodarki. A to wymaga i czasu i pracy. Istnieje jednak poważne niebezpieczeństwo, że UE i państwa członkowskie rozczarowane niedoszłym mołdawskim „succes story” znów zapomną o kraju nad Dniestrem. I Mołdawia zniknie zupełnie z horyzontu europejskiej polityki zagranicznej. Dlatego jest rzeczą niezmiernie ważną, by wciąż o Mołdawii przypominać i szukać konkretnych, nawet niewielkich, zmian i integrować, krok po kroku – szykując się na długi marsz.

Facebook Comments

Tomasz Horbowski, rocznik 1985. Absolwent Studium Europy Wschodniej na specjalizacji Europa Wschodnia/Azja Centralna i Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum". Spędził rok w Kazachstanie na stypendium naukowym w Ałmaty. Pracuje w Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii. Idealista z urodzenia, przekonania i wyboru.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY