Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Robert Tyszkiewicz

Robert Tyszkiewicz: Wierzę w zmiany na Białorusi, ale nie powiem Wam, kiedy nastąpią

Każdy, kto wierzy, że zmiany na Białorusi dokonają się szybko, albo że można zmienić władzę reżimową stosując sprytne chwyty dyplomatyczne – myli się. Od wielu lat pracuję z naszymi wschodnimi sąsiadami i jestem pewien, że zmiany na Białorusi muszą wypłynąć od samych Białorusinów. Tylko wtedy będą trwałe i skuteczne.

Powyborcza noc w Mińsku, autor: Michael Batiukov, źródło: flickr.com

Budowanie przestrzeni do powstania demokracji na Białorusi wymaga od zaangażowanych w ten proces – także od nas, Polaków – przejrzystości i cierpliwości. W sferze wartości musimy opierać politykę polsko-białoruską na przejrzystych zasadach, pokazując, że mamy jasno określoną drogę wspierania społeczeństwa białoruskiego. W sferze działania zaś niezbędne są: cierpliwość i upór. Trzeba zostawić na boku złudne nadzieje na to, że demokracja na Białorusi przyjdzie szybko. Trzeba natomiast konsekwentnie dawać Białorusinom jak najwięcej narzędzi do jej samodzielnego zbudowania. Niezbędne są więc długofalowe działania i cierpliwe wspieranie białoruskiego społeczeństwa. W tym celu potrzebujemy jasno określonych ram polityki polsko-białoruskiej. Od około pięciu lat są one precyzyjnie sformułowane.

Po pierwsze: wspieranie działaczy demokratycznej opozycji białoruskiej i białoruskich organizacji obywatelskich (także mniejszości polskiej) oraz chronienie ich przed prześladowaniami. W tym zakresie działania ze strony Polski prowadzone są wielotorowo, chociaż wiele z nich nie jest – i nie może być – prezentowanych publicznie. Niestety, zdarzają nam się również fatalne błędy, jak bardzo głośne (i na szczęście silnie napiętnowane) przekazanie danych z konta bankowego działacza praw człowieka Alesia Bialackiego, które wykorzystano do skazania Alesia na karę więzienia. Podstawą wydania tych danych była umowa o pomocy prawnej między Polską a Białorusią. Wielokrotnie dążyłem do zawieszenia lub zerwania tej umowy, reguluje ona jednak przepisy między naszymi państwami w bardzo wielu dziedzinach, jej zerwanie miałoby więc niekorzystny wpływ na życie zwykłych ludzi. Umowa więc nadal funkcjonuje. Robimy jednak wszystko, by polskie prokuratury nie realizowały wniosków strony białoruskiej o pomoc prawną automatycznie, tylko każdy analizowały pod kątem przestrzegania praw człowieka.

Po drugie: przełamanie barier komunikacyjnych i informacyjnych na Białorusi. Jestem przekonany, że prawdziwa, niezafałszowana przez reżim informacja przekazana Białorusinom jest kluczem do budowania ich świadomości o tym, co naprawdę dzieje się w ich państwie. Właśnie dlatego wspieramy takie przedsięwzięcia jak TV Belsat czy Radio Racja. Istotne jest też wspieranie działań informacyjnych bezpośrednio na Białorusi.

Po trzecie: maksymalne otwarcie się na społeczeństwo białoruskie przez prowadzenie polityki otwartych granic. Chcemy, by Białorusini poczuli na własnej skórze, jakie możliwości daje życie w demokratycznej Europie. W tym zakresie dużo jest do zrobienia. Ważne są zarówno stypendia dla białoruskich studentów, wymiana edukacyjna i kulturalna, jak i współpraca gospodarcza. Bardzo ważne byłoby wprowadzenie umowy o małym ruchu granicznym między Polską a Białorusią. Niestety, władze reżimowe obawiają się jej. Od ponad roku czekamy na przekazanie noty dyplomatycznej, która umożliwiłaby wprowadzenie w życie małego ruchu granicznego. Na razie – bez skutku.

Po czwarte: Po czwarte: izolowanie reżimu Łukaszenki i wywieranie na nim presji. Tutaj sytuują się działania inicjowane przez Polskę, a podejmowane ostatnio przez Unię Europejską, czyli nakładanie sankcji gospodarczych na przedsiębiorstwa związane z reżimem Łukaszenki. Tu mieści się też tzw. polityka warunkowego dialogu. Polega ona na postawieniu białoruskim władzom warunków, bez spełnienia których nie ma mowy o żadnych rozmowach między Białorusią a Unią Europejską. Te warunki to: zwolnienie więźniów politycznych oraz przestrzeganie podstawowych praw człowieka. Czekamy na ich spełnienie.

Klarowność i niezmienność polskiej polityki są szczególnie ważne w tym roku – roku wyborów parlamentarnych na Białorusi. Łukaszenko w latach wyborczych chętnie wysyła do Europy sygnały świadczące o woli kompromisu i porozumienia. Niestety, zaraz po wyborach polityka Łukaszenki dramatycznie się zaostrza, a po kompromisie nie zostaje nawet ślad. Nie można dać się zwieść tym pozorowanym ruchom. Trzeba robić to samo, co do tej pory, nie ufając przyjaznym sygnałom Łukaszenki. Trzeba to robić nie tylko dla naszego dobrego samopoczucia, ale przede wszystkim dla poczucia bezpieczeństwa białoruskich partii opozycyjnych – w tym bardzo trudnym okresie muszą mieć w nas przewidywalnego i stabilnego partnera.

O autorze: Robert Tyszkiewicz, poseł na Sejm RP z Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zgranicznych, specjalizuje się w polityce wschodniej.

Facebook Comments

ROBERT TYSZKIEWICZ - poseł na Sejm RP z Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zgranicznych, specjalizuje się w polityce wschodniej. Założyciel Parlamentarnego Zespołu ds. Białorusi, wielokrotny inicjator stanowisk polskiego Sejmu dotyczących Białorusi, sprawozdawca umowy o małym ruchu granicznym między Polską a Białorusią, od początku związany z inicjatywą, a później - unijnym programem Parnterstwa Wschodniego. Mieszka i pracuje w Białymstoku, w województwie podlaskim, gdzie polska polityka wschodnia ma szczególne znaczenie praktyczne ze względu na bliskość granicy. W Platformie Obywatelskiej od początku jej powstania, przed 1989 rokiem związany z "Solidarnością", działalność opozycyjną rozpoczął w wieku 17 lat. Już wtedy nawiązał pierwsze kontakty z działaczami walczącymi o niepodległość Białorusi.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY