Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Samotność energetyczna Ukrainy

Celem powstania Europejskiej Wspólnoty Energetycznej jest rozwój ekonomiczny, bezpieczeństwo dostaw energii i społeczna stabilność, ale – ponad wszystko – Wspólnota Energetyczna dotyczy solidarności, wzajemnego zaufania i pokoju – głosi deklaracja na głównej stronie organizacji. Sytuacja Ukrainy, członka Wspólnoty od 2010 roku, dobrze obrazuje praktykę zachowania tych wartości.

Ukraina, autor: Theeuro, źródło: wikipedia.org

Ukraina, autor: Theeuro, źródło: wikipedia.org

Bezpieczeństwo energetyczne Europy w zakresie dostaw gazu ziemnego stanowi jedno z najważniejszych zagadnień powstałej w 2005 roku Wspólnoty Energetycznej. Organizacja ta, w 2010 r. poszerzona o Europejską Wspólnotę Energetyczną, stawia sobie za cel m.in. zwiększenie dywersyfikacji dostaw gazu dla Europy. Dla Ukrainy rosyjski gaz stanowi prawie 80% całości importowanego nad Dniepr błękitnego paliwa. Uzależnienie od Rosji wielokrotnie stawało się powodem kolejnych kryzysów energetycznych odbijających się rykoszetem na dostawach do krajów Unii Europejskiej.  Wpisana w idee Wspólnoty budowa Pierścienia Gazowego miałaby zapobiec takim sytuacjom: budowa wewnętrznego systemu przesyłu gazu poprzez połączenie wszystkich europejskich sieci gazowych zapewniłoby dostawy do europejskich konsumentów w przypadku ich odcięcia przez zewnętrznego dystrybutora. Wydawać by się mogło, że udział Ukrainy we Wspólnocie będzie przynosić korzyści obu stronom: oddalałoby groźbę zakręcenia kurka przez Rosję.

Ukraiński problem

Na mocy podpisanej w 2009 roku umowy cena rosyjskiego gazu dla Ukrainy jest określana co kwartał na podstawie wyliczeń uwzględniających ceny mazutu i oleju opałowego na światowych rynkach. Opłata bazowa zapisana w porozumieniu to 450 dolarów za 1000 m3. Ukrainie przysługiwał do tej pory rabat w wysokości 100 dolarów za tysiąc m3 w wypadku, gdy cena surowca przekraczała 330 dolarów lub 30 procent, gdy była ona niższa od tej kwoty. Ten drugi rabat został wprowadzony wskutek porozumienia o przedłużeniu stacjonowania Floty Czarnomorskiej w bazie morskiej w Sewastopolu do 2037 roku (przeczytaj: Gaz dla Ukrainy w cieniu rosyjskich okrętów). Według danych z 2011 roku Ukraina płaciła za gaz 264 dolary w pierwszym kwartale, 296 w drugim, 350 w trzecim i ponad 400 w czwartym.

Pierwsze informacje o tym, że Ukraińcy chcą renegocjować ceny rosyjskiego gazu pojawiły się we wrześniu 2011 roku, kiedy to podczas rozmowy z prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem Wiktor Janukowycz zaproponował stworzenie konsorcjum gazowego pod kontrolą właścicielską Ukrainy, Rosji i firm z Unii Europejskiej (przeczytaj: Prezydent Janukowycz nie będzie tolerował poniżania ze strony Rosji). Pomysł zakładał, że UE będzie odbiorcą, Ukraina (Naftogaz) operatorem a Rosja (Gazprom) pozostanie dostawcą. Kijów miał zachować złotą akcję i 34 procent udziałów, pozostałe strony miały ich mieć po 33 procent. W zamian Rosjanie mieliby obniżyć ceny gazy do poziomu oscylującego wokół 200 dolarów za 1000 m3.

Rosjanie zgodzili się na obniżkę, jednak zażądali kontroli nad siecią przesyłu gazu na Ukrainie. W reakcji na to premier Mykoła Azarow przyjął zdecydowaną postawę. Zarządził sporządzenie analiz zakładających czarny scenariusz w którym Ukraińcy są zmuszeni płacić za gaz 400 dolarów za 1000 m3 i zadeklarował, że jego kraj jest gotów przestawić się na produkcję energii z własnych zasobów węgla. Był to zabieg retoryczny. Rosjanie szybko włączyli w tok negocjacji sprawę budowy gazociągu South Stream. Zdaniem rosyjskiej strony koszt budowy Południowego Gazociągu jest niższy od modernizacji ukraińskiego systemu przesyłu gazu (GTS), co było jednym z warunków porozumienia stawianych przez Ukraińców. Wraz z przeciągającymi się negocjacjami retoryka Kijowa słabnie.

Mapa przebiegu South Stream, źródło: south-stream.info

Mapa przebiegu South Stream, źródło: south-stream.info

Ponadto Rosja zmniejsza również poziom tranzytu swojego gazu przez Ukrainę. W pierwszym kwartale 2012 roku obniżono ilość przeysłanego błękitnego paliwa o ponad 19 procent. To dodatkowa dźwignia nacisku, ponieważ Kijów zarabia istotne pieniądze na przesyle gazu. Według ukraińskich ekspertów przez redukcję tranzytu budżet centralny straci za ten rok do 12 miliardów dolarów.

Ukraina nie poddaje się jednak licząc na zakupy gazu z rynków spotowych Europy Zachodniej możliwe dzięki rewersowi gazowemu (np. od niemieckiego RWE) i podejmując współpracę energetyczną z Azerbejdżanem w oczekiwaniu na możliwość zakupu LNG pochodzącego z Gazociągu Transkaspijskiego (transportowanego drogą morską do przewidywanego terminalu w okolicach Odessy). Na chwilę obecną prowadzone są negocjacje trójstronne pomiędzy Ukrainą, Azerbejdżanem i Turcją o współpracy w ramach konkretnych projektów. Planowane jest podpisanie dwóch dokumentów pomiędzy Ukrainą i Azerbejdżanem, dotyczących dostaw gazu do terminalu LNG i utworzenia firmy do opracowania projektu budowy obiektu. Koszt budowy terminalu został obniżony z 1,5 miliardów dolarów do 1 mld USD. Kijów i Baku porozumiały się też w sprawie transportu ropy naftowej z Azerbejdżanu przez system głównych rurociągów na Ukrainie. 15 lutego Ukraina i Turcja podpisały protokół regulujący współpracę w ramach realizacji trzech strategicznych projektów energetycznych. Umowę podpisano podczas wizyty tureckiej delegacji, której przewodził turecki minister energetyki Taner Yildiz. Zawarte umowy pozostają jednak tajne.

Europejska „Wspólnota” Energetyczna

Ukraińscy politycy i specjaliści podkreślają brak zaangażowania Brukseli, która zajmuje postawę pasywną względem wydarzeń nad Dnieprem. Na pytanie przewodniczącego Delegacji Parlamentu Europejskiego do Komisji Współpracy UE-Ukraina Pawła Kowala, w którym eurodeputowany pyta o realne działania podjęte przez Komisję Europejską w celu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Ukrainie będącej sygnatariuszem Traktatu o Wspólnocie Energetycznej Komisja odpowiedziała, że z chęcią przyłączy się do rozmów, gdy zgodzą się na to obie strony negocjacji. Moskwa jednakże od początku nie zgadza się na udział Brukseli wywierając na Kijowie polityczną presję w sprawie sprzedaży systemu przesyłowego.

Protokół o akcesji do Wspólnoty Energetycznej (zrzeszającej kraje UE, siedem państw bałkańskich i Mołdawię) Ukraina podpisała w Skopje we wrześniu 2010 roku. Jak podkreślał unijny Komisarz ds. energetyki Gunther Oettinger „celem organizacji jest stworzenie pan-europejskiego rynku energetycznego, opierając działalność na zasadach solidarności i transparentności’’. Jednym z warunków uczestnictwa we Wspólnocie jest przyjęcia do stycznia 2015 roku trzeciego pakietu energetycznego przewidującego reformy sektora gazowego, która ma na celu rozdzielenie podmiotów na zajmujące się wydobyciem, transportem oraz sprzedażą surowca. W piątek (13.04.2012) ukraińska Rada Najwyższa w drugim czytaniu przyjęła ustawę, która pozwala rządowi zdecydować o podzieleniu koncernu Naftohaz na część zajmującą się handlem gazem i jego transportem – tak, jak wymagają przepisy UE. W projekcie zakazano również prywatyzacji ukraińskiego systemu przesyłu gazu.

Wspólnota Energetyczna, autor: Ssolbergj, źródło: wikipedia.org

Wspólnota Energetyczna, autor: Ssolbergj, źródło: wikipedia.org

Rosją tymczasem dąży do utrzymania wysokich dla Ukrainy cen za gaz. Naftohaz należy do największych hurtowych odbiorców Gazpromu, co ma swoje bezpośrednie przełożenie na wysokość dochodów w gospodarce rosyjskiej, uzależnionej od wpływów z eksportu ropy i gazu. Moskwie zależy by przed wygaśnięciem w 2019 r. obecnie obowiązującej umowy Gazprom osiągną pozycję monopolisty na ukraińskim rynku przesyłu i dystrybucji gazu. W ten sposób Rosjanie skutecznie zablokują wszelkie ukraińskie projekty mające na celu dywersyfikacje źródeł dostaw gazu oraz wyeliminują Naftohaz z roli pośrednika w przesyle surowca do UE. Uruchomienie Gazociągu Północnego w listopadzie 2011 r. oraz zgoda Turcji na budowę Gazociągu Południowego w grudniu 2011 r. są wykorzystywane przez Rosję jako argument na rzecz obniżenia wartości aktywów Naftohazu i przejęcia ich przez Gazprom.

W związku z presją Moskwy, która uzależniła obniżkę cen gazu za udział Kijowa w rosyjskich projektach integracyjnych (Unii Celnej Białorusi, Kazachstanu i Rosji oraz Wspólnoty Eurazjatyckiej), Ukraina wiązała duże nadzieje związane z pełnoprawnym członkostwem we Wspólnocie Energetycznej. Dla Kijowa kluczowe jest zablokowanie budowy omijającego Ukrainę gazociągu South Stream oraz szybkie uzyskanie środków na modernizację ukraińskich gazociągów tranzytowych. Niestety solidarność członków Wspólnoty pozostała jedynie pustą deklaracją pozostawiając Kijów osamotnionym w negocjacjach z Moskwą. Zrozumiałe, że w momencie, gdy Unia Europejska nie zdobyła się nawet na komentarz w związku z uruchomieniem Południowego Potoku Ukraina zaczęła podawać w wątpliwość sensowność członkostwa w WE. Goryczy ukraińskiej stronie dodaje fakt, że w rosyjski projekt zaangażowani są europejscy politycy i państwa sygnatariusze Wspólnoty Energetycznej – prezesem spółki South Stream Transport AG, odpowiedzialnej za budowę gazociągu został Henning Voscherau, były przewodniczący niemieckiego Bundesratu i polityk SPD (sytuacja analogiczna do stanowiska Gerharda Shroedera w gazociągu Północnym).

Cień Tymoszenko

Obecna sytuacja Ukrainy jest trudna. Ceny gazu na rynku wewnętrznym są sztucznie utrzymywane na niskim poziomie zarówno dla przemysłu, jak i odbiorców indywidualnych, co generuje wysokie koszty dla budżetu państwa. Dzięki subsydiowaniu cen gazu Ukraina uzyskuje przewagę konkurencyjną dla zorientowanego na eksport przemysłu chemicznego i metalurgicznego, będącego podstawą tamtejszej gospodarki. Z kolei utrzymywanie niskich cen gazu dla klientów indywidualnych i przedsiębiorstw komunalnych (ok. 50% popytu) są podyktowane niedługą perspektywą wyborczą (wybory parlamentarne odbędą się 28 październik b.r.). Dotacje budżetowe oraz rosnące zadłużenie Nahtohazu spowodowane dopłacaniem do rosyjskiego gazu utrudniają dialog władz Ukrainy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, który wypłatę kolejnej transzy przyznanego w 2008 roku kredytu uzależnia od naprawy finansów publicznych.

We wspomnianej odpowiedzi na pytania Pawła Kowala Komisja Europejska przyznała, że wyrok wobec Julii Tymoszenko jest dla UE rozczarowujący. Stwierdzono, że kluczowe znaczenie dla tempa politycznego stowarzyszenia i gospodarczej integracji Ukrainy z UE będzie miało poszanowanie rządów prawa. W ten sposób niedwuznacznie zasugerowano, że na decyzje w sprawie reformy ukraińskiego systemu gazowego, a tym samym na bezpieczeństwo energetyczne krajów UE, bezpośrednio wpływają losy byłej ukraińskiej premier. Biorąc pod uwagę zaangażowanie europejskich polityków w rosyjskie projekty energetyczne trudno nie odnieść wrażenia, że sprawa Julii Tymoszenko stała się dobrym pretekstem do zagłuszenia ukraińskich nawoływań o europejską solidarność zawartą w deklaracji Wspólnoty Energetycznej. Klucz do rozwiązania ukraińskiego problemu przybrał zatem w tym przypadku formę dosłowną – znajduje się on w rękach naczelnika zakładu karnego nr 54 w Kaczanówce pod Charkowem.

Wojciech Jakóbik, Krzysztof Nieczypor

Przeczytaj:

 

 

Gazprom wpływa na Dniepr

 

 

 

 

Gazowe iluzje

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY