Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

[Relacja] Debata: EASTotne Partnerstwo – Mołdawia

Unijna oferta dla Kiszyniowa może być dla niej nie do udźwignięcia – mówili uczestnicy trzeciej debaty z cyklu „EASTotne Partnerstwo”, tym razem poświęconej Mołdawii. Państwo to jeszcze do niedawna stało nieco na uboczu unijnej polityki zagranicznej, ale teraz określane jest mianem „success story” europejskiej polityki wschodniej. Mołdawia, borykająca się z poważnymi problemami wewnętrznymi, skutecznie wypromowała się na prymusa Partnerstwa Wschodniego. Na ile jest to jednak uzasadnione? Na to pytanie starali się odpowiedzieć dr Igor Lyubshenko z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz dr Witold Rodkiewicz z Ośrodka Studiów Wschodnich. Dyskusję poprowadził Tomasz Horbowski z portalu Eastbook.eu.

Wiktor Rodkiewicz, Tomasz Horbowski i Igor Lyubashenko

Ostatnie lata w Mołdawii upłynęły pod znakiem poważnych niepokojów społecznych, a przede wszystkim ogromnej niestabilności politycznej. Po wyborach parlamentarnych w 2009 roku przez Mołdawię przetoczyła się fala protestów, które szybko przekształciły się w regularne zamieszki. Wystąpienia były spowodowane sfałszowaniem wyborów parlamentarnych, w których zwyciężyła rządząca od 2001 roku Partia Komunistyczna prezydenta Vladimira Voronina. Jednak, jak tłumaczył dr Lyubashenko – mołdawską partię komunistyczną trudno postrzegać w kategoriach ideologicznych. Jest to jedyne znane mi ugrupowanie komunistyczne w Europie, które głosi hasła integracji z UE. (…) Za komunistami – kontynuował Lyubashenko – stoi tak naprawdę wybór polityki zagranicznej mającej na celu jakąś formę integracji z Rosją.

Witold RodkiewiczKomunistom, którzy w 2009 roku zdobyli 60 na 101 miejsc w parlamencie, zabrakło jednego głosu, by samodzielnie wybrać prezydenta. Brak porozumienia między partiami w połączeniu z protestami doprowadził do konieczności przeprowadzenia powtórnych wyborów, w których partia Voronina nie uzyskała większości. Rząd utworzyła koalicja czterech partii opozycyjnych, które wkrótce stworzyły Sojusz na Rzecz Integracji Europejskiej. – W ten  sposób elity polityczne wyraziły chęć integracji państwa ze strukturami unijnymi – mówił dr Rodkiewicz.

Od tej pory przez prawie trzy lata trwały nieskuteczne próby wyboru prezydenta. – W tym czasie trzykrotnie przeprowadzono przedterminowe wybory parlamentarne – przypominał Lyubashenko. Powodem tych niepowodzeń jest wciąż bardzo mocno obecny podział mołdawskiego społeczeństwa. – Mieszkańcy Mołdawii są podzieleni mniej więcej pół na pół, co wyraźnie widać zarówno w badaniach opinii społecznych jak i wynikach wyborów. Sytuacja jest przez to bardzo trudna – dodawał Rodkiewicz.

Polityczny pat zaczął być przełamywany pod koniec zeszłego roku, kiedy z partii komunistycznej odeszła trójka deputowanych pod przewodnictwem Igora Dodona. Wówczas rozpoczęły się polityczne targi, które ostatecznie doprowadziły do wyboru Nicolae Timofti na stanowisko głowy państwa. Od 23 marca 2012 oficjalnie pełni on funkcję prezydenta Mołdawii.

Tomasz Horbowski

Ten podział społeczny obecny w Mołdawii dobrze obrazuje problem, jaki nastręcza nazwa tego kraju.  Mołdawia czy Mołdowa – która nazwa jest poprawna? – pytał Tomasz Horbowski. – To poważny dylemat, który pokazuje wybór, przed którym stoi mołdawskie społeczeństwo – uważa Rodkiewicz. Mołdawia to nazwa związana z powstaniem Mołdawskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Można więc powiedzieć, że wiąże się ona z wizją rozwoju Mołdawii, którą moglibyśmy określić jako powrót do idei neoimperialnej czy też neokolonialnej – tłumaczył. Z kolei Mołdowa – sugeruje nam powrót do idei narodowej. Ale tu pojawia się poważny problem, nie ma bowiem odpowiedzi na pytanie do czego ten powrót miałby być – mówił Rodkiewicz. Z jednej strony istnieje bowiem chęć rozwoju Mołdawii jako samodzielnego państwa, z drugiej jednak strony pojawiają się głosy wzywające do integracji z Rumunią. – A więc, jak ta idea narodowa miałaby się realizować – nie wiadomo. 

Rodkiewicz podkreślił, że znaczna część z 3,5 mln obywateli Mołdawii mieszka na stałe poza granicami kraju. – Dokładna ich liczba jest trudna do oszacowanie, jednak większość źródeł podaje, że jest to między 300 a 600 tysięcy, choć istnieją szacunki mówiące o 1 mln emigrantów – wyliczał. – To bardzo, bardzo dużo. Większość z tych osób wyjechała do pracy, zmuszona przez trudną sytuację ekonomiczną w kraju. Znaczna część z nich to osoby młode, aktywne, które stanowią najbardziej wartościową pod względem intelektualnym i ekonomicznym warstwę społeczną. – Z tego punktu widzenia Mołdawię można określić krajem „społecznie kalekim” – ocenił Rodkiewicz.

Kolejnym dylematem współczesnej Mołdawii jest kwestia języka. – Zdaje się, że jest to obecnie najbardziej palący problem w życiu politycznym Mołdawii – podkreślał analityk OSW. Język mołdawski, który tak naprawdę jest dialektem języka rumuńskiego, z jednej strony dominuje w Mołdawii. Z drugiej jednak strony – osoby, które posługują się wyłącznie językiem rosyjskim nie mają żadnych problemów ze zrobieniem kariery w Mołdawii. Może za wyjątkiem nauczyciela języka mołdawskiego czy wykładowcy lingwistyki mołdawskiej – powiedział Rodkiewicz. Dziś w Mołdawii toczy się dyskusja czy nadać językowi rosyjskiemu status języka oficjalnego. Obecnie rosyjski jest w powszechnym użyciu: reklamy na ulicach pisane są cyrylicą. Dochodzi do tego też wpływ rosyjskich mediów – mówił Rodkiewicz – dla blisko połowy społeczeństwa rosyjska telewizja stanowi pierwsze źródło informacji o świecie, a dla drugiej połowy to drugie źródło.

Igor LyubashenkoPodział językowy w Mołdawii odbija się przede wszystkim w życiu politycznym. – Zmiana reżimu językowego w Mołdawii – z rosyjskiego na mołdawski miała ogromne konsekwencje dla mołdawskiego życia społecznego i politycznego – ocenił Rodkiewicz. Tu możemy szukać źródeł konfliktu o Naddniestrze. A ruch narodowy, który pojawił się pod koniec lat 80. był wewnętrznie rozbity: z jednej strony był silnie antyrumuński, z drugiej zaś pojawiały się głosy włączenia Mołdawii do Rumuni (koncepcja „reunire”). – Oba te nurty postulowały jednak powrót do języka mołdawskiego / rumuńskiego. Z kolei pragmatyzm tej części elity politycznej, która tęskniła za czasami radzieckimi, spowodował, że używanie języka rosyjskiego stało się do pewnego stopnia synonimem poglądów politycznych – Osoby posługujące się językiem rosyjskim odwołują się do tradycji i kultury sowieckiej, uznając system monopartyjny za najbardziej optymalny, postulując władzę silnej ręki, a demokrację traktując z nieufnością. I ten podział na tzw. opcję prodemokratyczną i opcję proradziecką jest bliski stosunkowi pół na pół – stwierdził ekspert OSW.

Wielu analityków podkreśla, że warunki, które stawia Unia przed Kiszyniowem są zbyt wymagające. Nie widać też specjalnych korzyści ze zbliżenia z Europą w bliskiej czy nawet średniej perspektywie. – To może Mołdawii bardziej opłaca się skorzystanie z rosyjskiej oferty? – pytał Tomasz Horbowski. Moskwa składa Kiszyniowowi przede wszystkim ofertę gospodarczą. – Mimo lat integracji z Europą, to Rosja pozostaje dla Mołdawii najważniejszym partnerem handlowym. Rosja wykorzystuje też mechanizmy tzw. soft power – jak otwartość na mołdawskich pracowników, czy brak wiz. – A retorykę Moskwy można by określić mniej więcej tak: „wy nigdy nie dostaniecie się do Unii, nawet nie chcą dać wam perspektywy członkostwa – to bajka. My może nie jesteśmy najpiękniejsi, ale nas znacie i możemy wam zaproponować wiele profitów” – opisywał Rodkiewicz stosunek Moskwy do Kiszyniowa.

Mówiąc o relacjach z UE – można stwierdzić, że na poziomie technicznym Mołdawia zrobiła sporo, co tworzy podstawy do mówienia o „historii sukcesu”. Gdy jednak rozmawiam o tym ze swoimi mołdawskimi znajomymi, to oni mają takie poczucie, że ta integracja dokonuje się gdzieś daleko – na poziomie elit, a mołdawskie społeczeństwo jest poza tym wszystkim – mówił Lyubashenko. – Poza zewnętrzną, sprawiającą dobre wrażenie otoczką, nie dzieje się zbyt wiele. I to zwłaszcza w sprawach kluczowych, takich jak np. walka z korupcją – zauważył ekspert PISM.

Cykl „EASTotne Partnerstwo” jest organizowany przez Forum Młodych Dyplomatów, Koło Naukowe Studium Europy Wschodniej UW oraz portal Eastbook.eu

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY