Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

„Partnerstwo przeżywa chorobę wieku młodzieńczego” – rozmowa z dr Jackiem Saryuszem-Wolskim

Dr Jacek Saryusz-Wolski uważany jest za europosła rozgrywającego kluczowe kwestie polityki zagranicznej w Parlamencie Europejskim. Posiadający duże doświadczenie pracy w instytucjach unijnych potrafi realistycznie ocenić możliwości kreowania polityki za wschodnią granicą strefy Schengen. Jednak czy w obecnych warunkach możemy jeszcze mówić o działaniu spójnej polityki dla krajów objętych programem Partnerstwa Wschodniego?

Jacek Saryusz-Wolski

Jacek Saryusz-Wolski, autor: European People's Party, źródło: EPP Summit December 2010 / pl.wikipedia.org

Łukasz Grajewski: Czy program Partnerstwa Wschodniego jeszcze istnieje?

Dr Jacek Saryusz-Wolski: To nadal żywy twór i dobry projekt. Nikt nie podważa jego zasadności. Partnerstwo przeżywa jednak chorobę wieku młodzieńczego związaną z zapaścią demokracji na wschodzie. Mam na myśli impas na Białorusi i regres na Ukrainie. Są to kłopoty, które wyhamowują dynamikę tego projektu. A ta przecież istnieje, bo jak Unia Europejska raz coś uchwali i puści w ruch to te kamienie młyńskie wolno, ale mielą.

Jak sytuacja rozwija się na Kaukazie?

Postępy na Kaukazie są zakładnikiem konfliktu armeńsko-azerskiego i gruzińsko-rosyjskiego. Jednocześnie jeśli chodzi o proces reformatorski, który jest ważnym elementem całego Partnerstwa Wschodniego, to najlepszym uczniem w klasie jest Gruzja. W tej chwili mamy też pozytywne sygnały z Armenii. Wybory zostały uznane za demokratyczne. Z Azerbejdżanem jest kłopot, bo standardy demokracji i praw człowieka nie są tam przestrzegane.

Czy Pan Poseł naprawdę uważa, że wybory parlamentarne w Armenii były przeprowadzone w sposób demokratyczny?

Wiemy jakie są ograniczenia, ale wiemy też, że nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu demokrację w europejskim tego słowa znaczeniu da się zbudować. Każdy postęp jest cenny, a w przypadku Armenii jest on widoczny. W Azerbejdżanie liczono, że w związku z konkursem Eurowizji, sytuacja się polepszy, ale tak się nie stało.

Jednak Azerbejdżan od dawna podkreślał, że interesuje ich głównie współpraca gospodarcza. Jaką formę współpracy proponować, jeśli unijny projekt energetyczny Nabucco padł?

Z żalem odnotowuje zły stan projektu Nabucco. Rozważane są alternatywne linie przesyłowe o mniejszej przepustowości. Pamiętajmy, że Nabucco z przepustowością rzędu 30 mln² miał wykorzystywać zarówno źródła azerskie, jak i turkmeńskie. Przyczyną stanu obecnego jest brak zapewnienia pełnych dostaw i brak zdecydowania po stronie europejskiej. W związku z tym rozpatruje się alternatywy w formie „mini-nabucco”.

Pan Poseł mówi o przeprowadzeniu rurociągu przez Turcję?

Też. Trwają prace nad trzema wariantami mini-wersji Nabucco. Jeżeli niemożliwe jest zbudowanie Nabucco, to lepszym rozwiązaniem pozostaje budowanie mniejszych alternatyw dla dostaw rosyjskich.

Aleksander Kwaśniewski mówił podczas Wrocław Global Forum, że celem Władimira Putina podczas bieżącej kadencji będzie realne uruchomienie Unii Euroazjatyckiej. Czy to dla państw EuropyWschodniej nie stanie się bardziej atrakcyjną ofertą?

Sądzę, że nasi partnerzy nadal przedkładają ofertę unijną nad rosyjską. Choć siły nie są tu równo rozłożone, bo w Rosji nie liczą się z kosztami. Tam system energetyczny jest scentralizowany i podporządkowany decyzjom politycznym imożliwe jest ponoszenie strat dla celów politycznych. Unia myśli przede wszystkim o ekonomicznej opłacalności. Tak robią wielkie firmy europejskie. Dodatkowo Rosja mówi jednym głosem, a po stronie Unii Europejskiej są różne interesy krajowe i różne interesy przedsiębiorstw.

Właśnie te różnice sytuują Unię Europejską na przegranej pozycji.

Niekoniecznie, bo sytuacja zmieniła się od czasu, kiedy tak bolesne było rosyjskie zakręcanie kurka. Unia Europejska już nie jest tak wrażliwa na tego typu sytuację. Są inne źródła dostaw: LNG, perspektywa gazu łupkowego, a także źródła odnawialne. Miks energetyczny UE zmienia się, bezpieczeństwo uzyskane za pomocą interkonektorów i magazynów też odgrywa ważną rolę, postępy są widoczne. Unia jest mniej narażona na szantaż energetyczny niż była, co nie oznacza, że nadal nie jest.

Unia może nie jest, natomiast Ukraina, pomimo perspektyw wydobycia łupków, jest w pełni zależna od Gazpromu.

Tak, Ukraina znalazła się w uścisku dwóch ramion. Pierwsze nazywa się Nordstream, drugie Southstream. Jest to zamysł stricte geopolityczny, który jest niekorzystny dla Ukrainy. Taka jest polityka Rosji w tej materii. UE nie wybuduje rurociągu ze swoich środków budżetowych tak jak to może uczynić Moskwa.

Czy Euronest w tych trudnych czasach jest szansą na dialog pomiędzy parlamentarzystami państw Partnerstwa Wschodniego?

Ostatnie spotkanie plenarne Euronestu w Baku było owocne. Uchwaliliśmy wspólnie ważne teksty w czterech głównych obszarach: polityki, gospodarki, energii i spraw społecznych. Przyjęliśmy też rezolucję dotyczącą Julii Tymoszenko i sytuacji na Ukrainie. To ważne, bo udało się uzgodnić wraz z naszymi wschodnimi partnerami wspólne stanowisko w kwestii standardów i wartości. To było wcześniej prawie niemożliwe. Tą polityką małych kroków będziemy się konsekwentnie kierowali, a Euronest, jako parlamentarne zgromadzenie Partnerstwa Wschodniego, ma ważną rolę do odegrania.

Którą będzie odgrywać bez Białorusi?

Białoruś zarazem jest i nie ma jej w Euroneście. Ze względu na niedemokratyczny charakter parlamentu, białoruscy deputowani nie są zapraszani. Istnieje za to proteza, czyli grupa robocza Euronestu do spraw Białorusi, której jestem współszefem. W ramach grupy zapraszamy na spotkania ministra spraw zagranicznych Siarhieja Martynaua i stronę rządową oraz stronę opozycyjną. Strona rządowa nie przyjeżdża, natomiast opozycja tak. Takie spotkania z białoruskimi demokratami są zatem regularnie prowadzone. Jakkolwiek perspektywa, że dojdzie tam do wolnych wyborów, jest bardzo odległa.

Czy mógłby Pan Poseł wymienić jeden kierunek, w którym powinien rozwijać się program Partnerstwa Wschodniego?

Ten kierunek nazwałbym zmianą społeczną: to zwiększenie przepływu ludzi, ruch bezwizowy, możliwie jak najszersza wymiana studencka i młodzieżowa, współpraca organizacji pozarządowych, czyli proces takiej „oddolnej europeizacji” społeczeństwa obywatelskiego. To strategia długiego marszu.

Czy w tej kwestii zmieni coś zbliżające się Euro 2012?

Ekspozycja społeczeństwa ukraińskiego na dużą ilość gości z Europy i postrzeganie samych siebie jako części większej europejskiej całości chociażby przez pryzmat sportu, odegra w sensie psychospołecznym pozytywną rolę, w jakim stopniu i na ile trwałą – zobaczymy.

Jacek Saryusz-Wolski jest europosłem PO, pomysłodawcą i wiceprzewodniczącym Zgromadzenia Parlamentarnego Partnerstwa Wschodniego Euronest oraz wiceprzewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej.

Wywiad przeprowadzono podczas Wrocław Global Forum 2012.

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY