Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Tomasz Horbowski

Tomasz Horbowski: Polska Pomoc – ostatni w Europie

„Polska uznaje współpracę rozwojową za kluczową dla budowy dobrobytu i stabilności w świecie” – czytamy w priorytetach polskiej polityki zagranicznej na najbliższe lata. „Będziemy modernizować nasze podejście do pomocy rozwojowej. (…) Chcemy stać się jednym z ważnych podmiotów europejskich w tym zakresie”. Cele jak najbardziej szczytne. Gorzej z ich realizacją. Jak wynika z Aid Watch Report opublikowanego przez konfederację europejskich organizacji pozarządowych CONCORD, Polska na pomoc rozwojową wydaje bardzo mało. W Unii Europejskiej za nami jest tylko Łotwa.

Projekt finansowany ze środków Polskiej Pomocy w Kazachstanie - wsparcie dla ochotniczej straży pożarnej; autor: PolandMFA; źródło: flickr.com

Projekt finansowany ze środków Polskiej Pomocy w Kazachstanie - wsparcie dla ochotniczej straży pożarnej; autor: PolandMFA; źródło: flickr.com

Na pomoc rozwojową przeznaczamy 1,2 miliarda złotych, co stanowi zaledwie 0,08 procent naszego dochodu narodowego. Więcej wydają wszystkie kraje naszego regionu, łącznie z Bułgarią i Rumunią, nie mówiąc o krajach tzw. starej Unii. Gorzej wypada jedynie dotknięta poważnym kryzysem gospodarczym Łotwa (0,07 proc. DNB). I choć w ostatnim roku zwiększyliśmy fundusze przeznaczone na pomoc zagraniczną (o 95 mln PLN), to wciąż pozostajemy daleko w tyle. Dodatkowo, znaczną część środków, które wliczamy do pomocy rozwojowej przeznaczamy na stypendia dla zagranicznych studentów studiujących w Polsce, co w gruncie rzeczy nie stanowi pomocy dla krajów, których rozwój chcemy wspierać.

W takiej sytuacji trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że skoro na każdym kroku słyszymy o propagandzie sukcesu gospodarczego – jesteśmy w końcu osławioną „zieloną wyspą” – to coś tu jest nie tak. Gdzie się zgubiła nasza solidarność, czy nawet dobrze rozumiany interes narodowy? Jak punktują eksperci, problemy polskiej pomocy rozwojowej nie polegają jedynie na mizernych środkach, ale również na archaicznym sposobie planowania i wdrażania, czy kreatywnej księgowości, która pozwala wliczać do pomocy rozwojowej składki dla organizacji międzynarodowych, czy kredyt dla chińskiego rządu. Niektórzy nadzieje wiążą z przyjętą pod koniec zeszłego roku ustawą o współpracy rozwojowej, dzięki której możliwe jest m.in. realizowanie projektów wieloletnich, czy odtworzeniem Fundacji Solidarności Międzynarodowej „Wiedzieć Jak”, która spełnia rolę czegoś na kształt rządowej agendy dla realizacji współpracy rozwojowej. Tak czy inaczej, rzeczywistość daleko odbiega od zakładanych rezultatów.

W ostatnim roku całkowite środki przeznaczone na pomoc zagraniczną UE wyniosły 53 miliardy euro i zmniejszyły się w sumie o 0,5 miliarda. To prawda, że w sytuacji kryzysu kraje szukają oszczędności i pomoc rozwojowa należy do tych pozycji w budżecie, od których cięcia się zaczynają. Jak wyliczył CONCORD, aż jedenaście krajów UE ograniczyło środki przeznaczone na pomoc w ostatnim roku, a dziewięć kolejnych zamierza to zrobić w najbliższym czasie. Największych cięć dotychczas dokonała Grecja (-39%), Hiszpania (-33%), Cypr (-28%), a także Austria (-14%) i Belgia (-13%). Jednak jak komentuje specjalistka ds. polityki rozwojowej Grupy Zagranica Monika Matus – kryzys nie może być wymówką używaną przez kraje bogatej Północy, aby nie wywiązywać się z obietnic kluczowych dla najuboższych obywateli krajów Południa, którzy są największymi ofiarami tego zjawiska.

Polska, podobnie jak inne państwa, które w ostatnich latach dołączyły do UE, zobowiązała się, że do 2010 roku będzie przekazywać 0,17 proc. dochodu narodowego na współpracę rozwojową, a do 2015 niemal dwukrotnie więcej – 0,33 proc. Do zrealizowania tego celu brakuje nam bagatela 1 miliarda euro rocznie. I chyba nikt nie ma złudzeń, że uda nam się ten cel zrealizować. Jeszcze dziś, musielibyśmy zwiększyć naszą pomoc ponad dwukrotnie, by wywiązać się z deklaracji na rok 2010.

Z badań eurobarometru wynika, że aż 90% Polaków uważa, że Polska powinna pomagać krajom rozwijającym się. Można się zastanawiać, na ile współpraca rozwojowa ma być elementem realizowania interesu państwa (wspieramy te kraje, na których nam zależy, np. państwa Partnerstwa Wschodniego), a na ile ma być podyktowana obiektywnymi wskaźnikami (pomagamy najbiedniejszym). Inna rzecz, na ile nasza pomoc w krajach naprawdę biednych, a jednak odległych od Polski kulturowo i geograficznie, może być efektywna. Jedno jest pewne – we współpracy rozwojowej mamy wiele do zrobienia i nie jest to tylko wywiązanie się z podjętych zobowiązań, czy solidarność z biedniejszymi od nas. To po prostu kwestia elementarnej przyzwoitości – wypada coś z tym zrobić.

Raport: Aid Watch 2012.

Facebook Comments

Tomasz Horbowski, rocznik 1985. Absolwent Studium Europy Wschodniej na specjalizacji Europa Wschodnia/Azja Centralna i Papieskiego Wydziału Teologicznego "Bobolanum". Spędził rok w Kazachstanie na stypendium naukowym w Ałmaty. Pracuje w Centrum Informacyjnym dla Władz Lokalnych w Mołdawii. Idealista z urodzenia, przekonania i wyboru.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY