Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

PdK Akcja: Artystyczne peregrynacje pola – dekada za nami! Relacja z festiwalu ArtPole 2012.

Maleńka wioska Uniż w obwodzie Iwano-Frankowskim na pięć dni stała się kulturalnym centrum Ukrainy. Jubileuszowy Międzynarodowy Festiwal „ArtPole. Dźwięki/wydarzenia w przestrzeni” przyciągnął nad brzeg Dniestru fanów muzyki etno z całego świata. Na festiwalowej scenie zaprezentowali się wykonawcy z Ukrainy, Polski, Litwy, Węgier, Czech, Wielkiej Brytanii oraz Finlandii.

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

W tym roku festiwal „ArtPole” obchodzi swój jubileusz – już dziesięć lat minęło od czasu, gdy odbył się po raz pierwszy w karpackiej wsi Szeszory. Od tej pory festiwal kilka razy zmieniał lokalizację, nazwę i dołączał do programu nowe wydarzenia. Jubileuszowy zlot odbył się – podobnie jak w zeszłym roku – w maleńkiej, malowniczo rozłożonej nad brzegiem Dniestru, wiosce Uniż w obwodzie Iwano-Frankowskim w dniach 12-16 lipca. Pięć festiwalowych dni wypełnionych było koncertami, występami teatralnymi, muzyką, tańcem, warsztatami i wspaniałą, nie do opisania wręcz – atmosferą.

Wśród zespołów, które pojawiły się na głównej scenie festiwalowej nie zabrakło znanych, lubianych i nie po raz pierwszy grających na festiwalu zespołów: ukraińskich – Perkalaby, Burdonu czy białoruskiej grupy Port Mone.  W tym roku do ukraińskiej reprezentacji dołączyli – Liudy Dobri, KoraLLi, Zapaska&BeBoBul, Zira, Dyczka, Hycz-Orkestr. Polskę na festiwalu reprezentowały dwa zespoły: Mitch&Mitch oraz Vołosi. Drugi z nich – bardzo emocjonalnie wykonujący swe utwory wywołał prawdziwą euforię wśród widzów.  Prócz tego na scenie pojawili się: ciepło przyjęty czeski duet Deši łączący brzmienia klarnetu z didgeridoo,  elektryzujący Transglobal Underground łączący brzmienia muzyki etno z techno, fiński zespoł Jaakko Laitinen & Väärä Raha wykonujący interpretacje pieśni bałkańskich (porywające wykonanie Ramo, Ramo) oraz pieśni fińskich,  węgierskie trio Airtist łączące dźwięki didgeridoo z drymbą i beatboxem oraz międzynarodowy ukraińsko-niemiecko-litewski projekt Ultramaryn integrujący etno z muzyką współczesną.  O wszystkich wykonawcach poczytać można na oficjalnej stronie festiwalu i oficjalnych stronach zespołów do czego gorąco zachęcam!

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

Muzykę słychać było z każdego kąta zarówno pola festiwalowego, jak i rozłożonego poniżej „miasta namiotów”.  Towarzyszyła ona wszystkim wydarzeniom festiwalowym – w takt muzyki odbywały się warsztaty, pokazy filmów czy montowanie obiektów land-artu. Bo festiwal nie ograniczał się jedynie do świetnie przygotowanego programu muzycznego.

Sad jabłoniowy nad Dniestrem był nie tylko miejscem, gdzie rozkładano namioty i palono ogniska, ale stał się miejscem prezentacji obiektów land-artu stworzonych przez Mirosława Wajdę, Żannę Kadyrową, Witalija Kochana, Ołeksandra Nikitiuka, Switlanę Husakową i Artema Zdanewycza. Artyści w swych pracach skupili się przede wszystkim na badaniu  ruchu i zmian, które zachodziły z ich pracami w czasie festiwalu. Ciekawą pracę przedstawił Mirosław Wajda ze Lwowa – zabetonowany przy drzewie nad Dniestrem  krzyż skonstruowany w całości z drewnianych budek dla ptaków. „Ciekawi mnie zawsze jak obiekt odnajdzie się w przestrzeni, w której zostanie zamontowany. Równie interesujące jest jednak dla mnie również obserwowanie reakcji ludzi na obiekt” – skomentował swoją pracę inny „landartowiec” – Ołeksander  Nikitiuk (Winnica), autor  drewnianej platformy z gęsimi piórami umieszczonej pośrodku rzeki reagującej na najmniejszy ruch wody czy powietrza.

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

ArtPole 2012, autor: Marta Kacwin

W festiwalu można było brać również bardziej aktywny udział – najlepiej świadczy o tym występ  zespołu Paprykalaba – grupy utworzonej na festiwalu przez Benjamina wykonującej na instrumentach zrobionych z warzyw piosenki… Perkalaby! Przez pięć dni festiwalu odwiedzać można było również szereg innych warsztatów m.in.: treningi z żonglowania ogniem, warsztaty lepienia z gliny, tworzenia rzeźb z metalu, warsztaty tańca i performansu, kowalstwa, składania latawców i wiele, wiele innych. Nie można było przejść obojętnie obok uczestników spontanicznie stworzonej orkiestry „Jak umiemy, tak śpiewamy”, czy pracowni ekologicznej pokazującej jak kreatywnie wykorzystać odpady i śmieci. Program ekologiczny był mocno zaakcentowany w przeciągu całego festiwalu – poczynając od nawoływań o segregację śmieci (zapewniono osobne kontenery na plastik, szkło i papier) poprzez działania podejmowane prze grupę Karpatskyj Protiah, która do Uniża przypłynęła na łodzi zrobionej z plastikowych butelek a później, z czynną pomocą zespołu KoraLLi, prowadziła warsztaty ekologiczne.  Kto nie miał ochoty brać aż tak aktywnego udziału w festiwalu zawsze mógł odwiedzić zorganizowane na terenie festiwalu kino, pospacerować czy udać się na wycieczkę Dniestrem. Organizatorzy nie zapomnieli również o najmłodszych uczestnikach festiwalu – rodzice mogli zostawić swe pociechy wolontariuszom, którzy zabawiali maluchy grami, specjalnymi warsztatami, ćwiczeniami czy czytaniem bajek. Na nudę chyba nikt nie narzekał.

Ale to tylko część wydarzeń festiwalowych. Wszystkich nie sposób było odwiedzić, doświadczyć – niewspomnianych w artykule serdecznie przepraszam, w przyszłym roku rozdwoję się i roztroję i każdemu poświęcę chwilę uwagi. Bo mam nadzieję, że obecni sponsorzy nadal będą widzieć sens w finansowaniu tego wielkiego wydarzenia kulturalnego, że znajdzie się ich więcej i za rok spotkamy się w jeszcze większym towarzystwie w maleńkiej wiosce Uniż. Ci, którzy byli raz – zachwyceni atmosferą – wracają i przywożą przyjaciół. To chyba najlepsza ocena, jaką może otrzymać festiwal.

I na koniec podziękowania:

Organizatorom za realizację tak wielkiego eventu – tak trzymajcie! Ale przypominam, że festiwal organizuje się dla osób nie tylko z Ukrainy, dlatego w przyszłym roku lepiej zorganizujcie dojazd do Uniża – z lepszą informacją i większą ilością busów… Nawet stali bywalcy festiwalu mieli w tym roku problem z komunikacją.

Mieszkańcom wsi Uniż – którzy pomagali, karmili i bawili się razem z nami.

Wspaniałej ekipie polsko-ukraińskiej, z którą spędziłam 6 dni – Dasza, Ania, Irena, Wita, Wika, Taja, Nastia, Ewa, Sasza, Grześ, Kamil, Dima, Igor, Wania, Witalik, Andrij, Serhij i wszyscy inni – DIAKUJU! Dzięki Wam poczułam atmosferę, wiele się dowiedziałam i świetnie bawiłam!

Zapraszam do obejrzenia subiektywnej i wybiórczej fotorelacji z festiwalu mojego autorstwa

 

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY