Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

W cieniu geopolityki: UE, NATO, Liga Arabska – nowe rozdanie

Co najmniej szare chmury gromadzą się nad Europą w kontekście kontynuacji jej roli jako globalnego aktora. Prognozy zdają się wykluczać udział podzielonej wewnętrznie – choćby w sprawie głównego kierunku polityki zagranicznej – Unii w faktycznym rozwiązywaniu konfliktów na południe i południowy wschód od swych granic w przyszłych dekadach. Charakter tychże konfliktów też nie rokuje większych zmian w bliskiej przyszłości. Stagnacja trwa, przyczajone Chiny uważnie śledzą sytuację i na Bliskim Wschodzie, i na swoich północnych granicach.

After the session, source: Eastbook.eu

Paneliści „W cieniu geopolityki: UE, NATO, Liga Arabska – nowe rozdanie” nie żywili złudzeń – Iran, Syria, kraje Zatoki Perskiej to nie zarzewie konfliktu, lecz raczej źródło dymu, gdzie ognia nie widać, więc ugaszenie go stało się zgoła niemożliwe. Nicolas Tenzer z IDEFIE podkreślał przesunięcie punktu ciężkości na wewnętrzne konflikty regionalne na terenie Bliskiego Wschodu – koniec z jednoznacznym zderzeniem demokratyczny Zachód kontra reszta świata, istotne są problemy spięć na linii państwo świeckie versus religijne, szyici kontra sunnici, reformatorzy czasu Arabskiej Wiosny przeciw mocno osadzonym starym reżimom. Także rola Rosji ma ulec zmniejszeniu – region przestaje być polem rozgrywek stricte państw Zachodu i spadkobiercy Związku Radzieckiego, dominujący gracze się zmieniają.

W podobnym tonie utrzymane były wypowiedzi Waltera Poscha z SWP, specjalisty od Iranu, oraz i Jerome’a Cassiers z EEAS – Stanu Zjednoczone patrzą na kraje Zatoki Perskiej oraz Izrael i jego sąsiadów czysto pragmatycznie, trochę zmęczone grą tego pierwszego w „złap mnie jeśli potrafisz” w kwestii posiadania broni nuklearnej. Podkreślił zarazem, że Teheran pozostaje zagrożeniem tak długo, aż nie zostanie udowodnione, iż takiego arsenału nie ma. Ta potencjalność powoduje bowiem niepokój w regionie i tym wyraźniejszą chęć pójścia sąsiadów w jego ślady, od Turcji – członka NATO spoglądającego w stronę UE, po Egipt ogarnięty po-wiosennymi turbulencjami.

Nowe alianse raczej nie powstaną, ale UE traci pozycję na geopolitycznej arenie. Kraje takie jak Niemcy bądź Francja są zbyt skupione na konkurencji o przywództwo w Unii, nie do końca przykładając wagę do wspólnego budowania polityki choćby w ramach programu Unii na rzecz Regionu Morza Śródziemnego. Ta wciąż funkcjonuje, przynajmniej według słów moderującego debatę Emmanuela Dupuy z IPSE, partnera panelu, który zwrócił także uwagę na holistyczne mimo wszystko podejście UE w kwestiach bezpieczeństwa – szeroko definiowanego, uwzględniającego również aspekt transportu i handlu – z regionem na południe i południowy wschód od Unii. Budowa dyplomatycznych relacji jest skomplikowana – zwrócono uwagę na swoiste obawy Europy w nawiązywaniu bezpośrednich stosunków np. z Kurdystanem jako prowincją Iraku ze względu na niestabilność rejonu, włączając w to obecne wydarzenia w Syrii, a co za tym idzie – migracje ludności i geograficzne przetasowywania mniejszości etnicznych i religijnych. Falah Mustafa Bahir, szef Departamentu Spraw Zagranicznych w prowincji kurdyjskiej Iraku, skarżył się na niewystarczające wsparcie dla Kurdów popierających demokratyczne przemiany w kraju i preferowanie Turcji w kontaktach.

Nowe rozdania nie są przewidywane. Rosja powoli traci wpływ na Bliskim Wschodzie, Unia nie ma w swoim arsenale środków zarówno twardej jak i miękkiej dyplomacji wystarczających, aby sprawować kontrolę, a Chiny, nawet przy swym gospodarczym spowolnieniu, są wciąż najbardziej drapieżnym inwestorem w skali globalnej. Czy to już nowe rozdanie czy po prostu odsłonięcie części kart?

[blackbirdpie url=”https://twitter.com/ManzanoCr/status/243283229111615489″]

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY