Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Spacery po ogniu: Miasto o dwóch twarzach

Samoloty nadlatują od strony morza. Wieczorem za oknem maszyny widać tylko księżyc. Chwile później, na tafli wody dostrzegamy pojedyncze światełka – to statki. Nagle wraz z linią brzegową pojawia się feeria miejskich świateł. Baku wysyła czytelny komunikat do pasażerów: „Przygotujcie się na dużo więcej, niż oczekiwaliście”.

Baku nocą, autor: Dan Mason, źródło: Flickr

Baku nocą, autor: Dan Mason, źródło: Flickr

Kolejna scena. W busie zmierzającym z lotniska w stronę centrum siedzi 10 osób. Mieszane towarzystwo z różnych krajów. Brazylijka, Portugalczyk, dwóch Anglików, para z Brukseli. Wśród nich siedzę i ja. Wszyscy z rozdziawionymi ustami gapimy się przez okno na mijane nocne krajobrazy. Wzdłuż autostrady ciągną się pseudoorientalne mury kryjące apartamenty najbogatszych. Zbliżamy się do miasta, a za oknem pojawiają się budynki. Są coraz większe, coraz nowocześniejsze. Każdy element podświetlono, przez co miasto nocą mieni się niczym Las Vegas.

Tak świadomej egzemplifikacji luksusu i finansowego sukcesu nie uświadczy się w żadnej stolicy Europy Wschodniej. Nowoczesne budynki hoteli i centrów finansowych wywyższają się jeden nad drugim. Nagromadzenie sklepów najdroższych projektantów powoduje konsternacje. Czy to jeszcze Baku, czy może przysnąłeś i przechadzasz się właśnie po rzymskiej Via Condotti? Nie wiele, pomiędzy tym blichtrem, miejsca na krytycyzm. Miasto świeci nie do końca prawdziwie, ale główne przesłanie już zdążyło przebić się do umysłów widzów: „Po naszej stronie stoi sukces i to robi na Tobie wrażenie” – mówi nam Baku.

Nad ranem czas na drugie oblicze. Budzę się w hotelu znajdującym się w starej części miasta. W okolicy dominują wąskie, nieco klaustrofobiczne uliczki, gdzie kamienice przytulają się do siebie, nie zostawiając dużo wolnej przestrzeni. Na balkonach suszy się pranie. Droga prowadzi to w górę i wtedy nad dachami przeziera basen Morza Kaspijskiego, to mocno schodzi w dół, gdzie przyjemną ciszę przerywają odgłosy życia codziennego: telewizor, rozmowa, kroki nielicznych spacerujących. Podłoże jest nierówne, a ściany są odrapane. Wszystko tak bardzo inne od nocnych widoków z nowego centrum. Niezmienny pozostaje intensywny zapach ropy naftowej utrzymujący się w powietrzu bez względu na porę dnia i część miasta. Ropa jest budulcem tego miasta.

Czytaj poprzednie wpisy z serii „Spacery po ogniu”:

Eastbook w Baku. Zabieramy czytelników!Spacery po ogniu: Wskazówki Kapuścińskiego

Spacery po ogniu: Usłyszeć mejchanę

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY