Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Azerbejdżański bloger pisze do azerbejdżańskiego prezydenta

Emin Milli, jeden z najbardziej znanych azerbejdżańskich opozycjonistów, napisał list otwarty do prezydenta swego kraju, Ilhama Alijewa, w którym poruszył problem wolności słowa oraz mediów w Azerbejdżanie. List został opublikowany przez brytyjskiego The Independent 5 listopadaw przeddzień otwarcia siódmej już odsłony międzynarodowego Forum Zarządzania Internetem organizowanego pod auspicjami ONZ w Baku. O wydarzeniu pisze prosto ze stolicy Kraju Ognia Łukasz Grajewski.

Emin Milli, autor: US Mission Geneva, źródło: Flickr

 

Emin Milli, azerbejdżański opozycjonista i dysydent, walczy o demokratyzację, wolność słowa i prawa człowieka w swoim kraju. Twitter: @eminmilli. Strona: eminmilli.posterous.com

Szanowny Panie Prezydencie,

Jako obywatel i b. więzień sumienia cieszę się, że w tych dniach Azerbejdżan będzie gościć Forum Zarządzania Internetem. Ponieważ wolność słowa jest kluczowym tematem Forum chcę zwrócić się bezpośrednio do pana.

Kiedyś zasugerował Pan, że internet jest wolny w Azerbejdżanie. Jestem pewien, że to samo powie pan na forum. To prawda, że mieszkańcy mogą swobodnie korzystać z internetu, ale zarazem mogą być za to srogo ukarani. Mamy świadectwa wskazujące na to, że rząd monitoruje całą komunikację internetową prowadzoną za pomocy miejscowych provider’ ów bez nakazów sądowych a nawet informowania ich o tym. Wielu obywateli nie ośmiela się krytykować pańskiej polityki online czy offline, bo udało się ich panu skutecznie uciszyć.

Ludzie w Azerbejdżanie żyją w strachu. Boimy się o życie, pracę, życie i pracę naszych ojców, matek, braci, sióstr, przyjaciół. Boimy się zawsze, gdy ktoś z naszych bliskich ośmiela się nie zgadzać z panem. Płacimy wysoką cenę za to, że ośmielamy się nie bać. Przed 2009 r. krytykowałem pana głównie online. Potem zaatakowano mnie w centrum Baku. Aresztowano mnie i skazano w pokazowym procesie pod fałszywym zarzutem chuligaństwa. Mój ojciec zmarł, gdy byłem w więzieniu. Jego zdrowie pogarszało się z każdym dniem od czasu mojego aresztowania. Nie mogłem być z nim, gdy go umieszczano w szpitalu ani przy jego odejściu. Część moich krewnych i przyjaciół straciła pracę. Powiedziano im, że są zbyt blisko „wroga państwa”. Teraz wiele osób boi się ze mną kontaktować nawet za pomocą sieci.

W naszym połączonym świecie społeczeństwo obywatelskie, państwa i przedsiębiorcy z całego świata muszą pracować razem na rzecz globalnego społeczeństwa informacyjnego. Takie jest przesłanie i duch Forum Zarządzania Internetem. Zarządzanie siecią nie będzie trwale służyć rozwojowi człowieka, gospodarki i społeczeństw, jeśli nie będzie zapewniało wolności słowa, państwa prawa i demokracji.

Dziś w Azerbejdżanie jest ponad 80 więźniów politycznych zgodnie z raportem Rady Europy. Zabójstwo dziennikarza Elmara Husejnowa w 2005 r. nie zostało przejrzyście wyjaśnione o dziś. Tax Justice Network szacuje, że 48 mld dol. zostało wywiezionych z Azerbejdżanu do rajów podatkowych. Nasza gospodarka prawie wyłącznie zależy od ropy i gazu. Poziom korupcji, monopole oraz nieefektywne używanie funduszy publicznych prowadzą do katastrofy społeczno-gospodarczej, chyba że zmienimy kurs. Zamiast tego wydał pan 5 mln dol. na odnowienie parku w Mexico City, w którym miał stanąć pomnik pana ojca, b. prezydenta i b. generała KGB Hejdara Alijewa. Pana rząd wydał setki milionów dolarów na organizację konkursy piosenki Eurowizji, ale w niektórych regionach kraju wciąż nie ma wody, gazu ani elektryczności. Niedawno widzieliśmy, jak wysoko postawiony polityk partii rządzącej próbował sprzedać miejsce w parlamencie za milion dol. Nikt za to nie został ukarany.

Azerbejdżan potrzebuje pilnych, prawdziwych i głębokich reform. Musimy przekształcić nasze społeczeństw ze strachu na społeczeństwo możliwości. Jako były więzień skazanych za używaie internetu do krytyki władz mam przykrą prawdę do zakomunikowania – internet nie jest wolny w Azerbejdżanie i na pewno nie jest wolny od strachu. Dziś nasz strach jest głównym źródłem pańskiej władzy. (…) Nasi obywatele zasługują na coś więcej niż życie w strachu. Azerbejdżan był pierwszą demokratyczną republiką parlamentarną w świecie islamskim założoną w 1918 r. Od 2001 r. jest członkiem Rady Europy. Jest pan prezydentem od 2003 r. i w czasie następnych wyborów nie ma pan prawa ubiegać się o trzecią kadencję. Ale po zmianach w konstytucji z marca 2009 nie obejmuje pana to ograniczenie. Ale czas pomyśleć o stopniowym i legalnym przekazaniu władzy.

Nie mam nic przeciwko panu osobiście poza tym, że zostałem niesprawiedliwie uwięziony. Chcę tylko przypomnieć jak nieprzewidywalne i gwałtowne zmiany mogą zajść w krajach, gdzie krytyczne głosy ignorowane są zbyt długo. Kontrolowanie internetu i rozsiewanie strachu nie pomogło autokratom w żadnym kraju.

Może pan zignorować mój list. Ma pan za sobą dużą armię i policję. Ja mam tyko słowa i internet. Będę jednak nadal przypominał prawdę o naszym społeczeństwie i życiu w Azerbejdżanie. Jestem przekonany, że nasz kraj będzie lepszym miejscem, jeśli zaakceptujemy prawdę i razem zaczniemy działać na rzecz  zmian.

Emin Milli, pisarz

5 listopada 2012, Baku

Tłum. maw

Więcej o Forum Zarządzania Internetem

specjalnej korespondencji Łukasza Grajewskiego prosto z Baku.

List Emina Milli także w wersjach: ru | en | de

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY