Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Azerbejdżan: Nowy rodzaj dyplomacji pomnikowej

Wygląda na to, że rząd Azerbejdżanu faktycznie zmienił priorytety w swojej polityce zagranicznej. Z artykułu opublikowanego w New York Times wynika, że władze w Baku są w stanie spowodować dyplomatyczne zamieszanie w imię obrony banalnego pomnika.

Wielki Brat patrzy! źródło: fb.com/HamamTimes / @Turanoza

Artykuł w New York Times„Mexico: Statue Loses a Fight”.

Podziękowania dla @Turanoza za podzielenie się zdjęciem na Twitterze.

24 listopada:

Może nie wszyscy wiedzą, ale stosunki dyplomatyczne Azerbejdżanu opierają się częściowo na pokaźnym inwestowaniu w renowację parków, do których dorzuca się, w ramach bonusu, pomniki niezapomnianego Prezydenta Hajdara Alijewa.

Takie zagrania może się mogą udać w krajach, gdzie lokalna społeczność reaguje słabo bądź wręcz wcale. Ale nie należy do nich Meksyk. Wielu Meksykanów ze zdziwieniem przyjęło obecność sprezentowanego pomnika byłego generała KGB jako towarzystwo dla figur takich znanych postaci historycznych jak Gandhi bądź Abraham Lincoln.

Co jednak zaskakuje najbardziej w całej sytuacji, to fakt, z jaką łatwością azerbejdżański rząd „podkopuje” swoją politykę zagraniczną jedynie w imię zasady: gdzie pomnik powędruje, tam relacje będą budowane. Takie to proste? Czy już żadne klasyczne zasady i reguły dyplomacji nie mają swego zastosowania? Nasz rząd faktycznie zamknie swoją ambasadę w Meksyku, jeśli pomnik zostanie usunięty?

Naczelnym pytaniem pozostaje jednak to, jak władze wytłumaczą „ochłodzenie” stosunków między krajami po tym, jak już figura faktycznie zostanie usunięta. Cóż, poczekamy, zobaczymy…

Aktualizacja 28 grudnia:

Tak, wracając do TEGO pomnika: widzicie sami, ta sprawa nie przestaje mnie fascynować. Dziś natknęłam się (dzięki przyjacielowi) na kolejny artykuł, który jedynie potwierdził moje dotychczasowe przekonanie, jak „silnie” i „stabilne” są faktycznie dyplomatyczne relacje budowane przez Azerbejdżan z innymi krajami. W oświadczeniu dla mediów Ambasador Azerbejdżanu w Meksyku Ilgar Mukhtarov powiedział:

Jeżeli Ebrard [burmistrz Meksyku] zdecyduje o usunięciu pomnika, to my ZAMKNIEMY w tym kraju nasze projekty i ambasadę, a to z kolei POPSUJE relacje między dwoma krajami. Ponadto ZASZKODZI to wizerunkowi kreowanemu przez burmistrza – uznany zostanie za człowieka, który stanął na przeszkodzie inwestycji na 4 miliardy dolarów.

Tak więc Ambasador Mukhatarow nie tylko pokazał, jak płytka jest w sumie nasza dyplomacja (szczerze – kto się spodziewał, że usunięcie pomnika dyktatora odegra aż tak ważną rolę w polityce zagranicznej – przecież nie powinno), ale posunął się nawet dalej. Mukhatarov groził burmistrzowi Meksyku. Ba, nawet więcej –mówiąc o utracie czteromiliardowej inwestycji przez Meksyk, pokazał, na jakich faktycznie zasadach azerbejdżański rząd inwestuje w innych krajach.

Nie wiadomo w sumie, kto popchnął ambasadora do wygłaszania takich słów, ale ktokolwiek za tym stoi, nie wykonał swojej roboty za dobrze. To nie powinno było być lekkie popchnięcie, ale potrząśnięcie. W każdym razie teraz już na to za późno – mowa wciąż o „negocjowaniu” i znalezieniu więcej niż zwykłego rozwiązania: poszukiwane jest „rozwiązanie na gruncie przyjacielskim”. Co to w ogóle znaczy? Może rząd Azerbejdżanu zaproponuje kolejną renowację parku? Litości, Panie Prezydencie, ma Pan wszak we własnym kraju multum nierozwiązanych problemów, wliczając w to głodne dzieci, które potrzebują natychmiastowego Pana zainteresowania. Nie wspominając o choćby lekkiej mżawce pieniędzy z roponośnych źródeł. A te pieniądze, Panie Prezydencie, wydawane są za granicą na odnawianie zespołów parkowych i stawianie monumentów.

A tak w ogóle to o co chodzi z tą całą „dysputą dyplomatyczną”? Jeżeli obywatelom i burmistrzowi Meksyku pomnik nie pasuje, to czemu w dalszym ciągu pozostaje on przedmiotem dyskusji? To Meksyk tutaj decyduje! Nasz rząd jest tak przyzwyczajony do mieszania się w sprawy własnych obywateli, że wychodzi z założenia, iż wszędzie musi być tak samo.

Jestem ciekawa, dokąd ta pomnikowa dyplomacja nas zaprowadzi…

Ten post został pierwotnie opublikowanie na blogu Flying Carpets and Broken Pipelines.

Hejdaryzm: zdjęcia Amandy Ryvkin

Czytaj także: Azerbejdżan po IGF 2012: Dlaczego musimy bardziej się starać?

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY