Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

„Jako takie” życie na Białorusi

Poproszony o tekst podsumowujący rok 2012 na Białorusi z początku chciałem odmówić. Po czym zajrzałem głęboko w czeluści mojej pamięci aby wydobyć na światło dzienne nie tyle zbiór najciekawszych wydarzeń, co garść refleksji na temat kierunku, w którym podąża okręt „Belarus” sterowany przez kapitana Aleksandra Łukaszenkę.

.

W jakim kierunku podąża Białoruś? Czy tak jak popularny miński autobus nr 100 znajduje się już na bezdrożach? autor: Ekaterina Didkovskaya, źródło: Flickr

W jakim kierunku podąża Białoruś? Czy tak jak popularny miński autobus nr 100 znajduje się już na bezdrożach? autor: Ekaterina Didkovskaya, źródło: Flickr.com

.

Białoruś w roku 2012 sukcesywnie podążała ku krańcom świadomości przeciętnego europejczyka. Zresztą przeciętny europejczyk już od dawna nie kojarzy Białorusi z niczym więcej jak tylko z ostatnim dyktatorem Europy, uzurpatorem i satrapą, Aleksandrem Łukaszenką. Nic poza nim z Białorusią się nie kojarzy. Kraj od wyborów prezydenckich w grudniu 2010 roku przebywa w politycznej śpiączce. Roszady na stanowiskach państwowych nie wpływają na kierunek państwowej polityki. W 2012 zmieniły się nazwiska ministra spraw zagranicznych, ministra spraw wewnętrznych oraz szefa KGB. Nie zostali oni wymienieni przez szefa rządu Michaiła Miasnikowicza, jakby to miało miejsce w normalnym cywilizowanym państwie, ale przez prezydenta. W decyzjach Aleksandra Łukaszenki doszukamy się przede wszystkim dbałości w kontroli sprawowanej nad swoim dworem. W personalnych gierkach i zdecydowanych posunięciach, Łukaszenka jest niczym Garri Kasparow.

Działalność białoruskiej opozycji przeniosła się za granicę kraju, źródło: English PEN, źródło: Flickr

Działalność białoruskiej opozycji przeniosła się za granicę kraju, źródło: English PEN, źródło: Flickr.com

Polityka zagraniczna w wykonaniu białoruskiej dyplomacji także niczym nie zaskoczyła. Stosunki z Unią Europejską zaczynają się i kończą na wzajemnym upominaniu. Przy czym z obu stron dyplomatyczne noty i odezwy mają charakter deklaratywny. Mocniejszym akcentem wywołanym przez Brukselę było nałożenie restrykcji na białoruski biznes. Czołowym biznesmenom znacznie utrudniono prowadzenie interesów na terenie państw unijnych. Przy okazji unaocznił się brak solidarności w reakcjach na autorytarną politykę Mińska. Państwom prowadzącym znaczące interesy na Białorusi (np. Słowenia, Litwa, Łotwa) nie przeszkadza brak standardów demokratycznych. Antyreżimowy front poprowadziła w tym roku Szwecja i to nie w postaci dyplomatów, a grupy PR-owców, którzy w prywatnej awionetce dolecieli z terenów Litwy prawie do Mińska i zrzucili nad miastem pluszaki dzierżące hasła w obronie więźniów politycznych. Oprócz Szwecji, o demokrację na Białorusi zdarza się powalczyć Polsce. Skutki są różne. Warszawa wspiera białoruską opozycję, która już chyba w całości przeniosła się do polskiej stolicy. Tym samym przeciwnicy Łukaszenki uzyskali bezpieczeństwo, ale stracili kontakt z krajem. Akcje opozycji na uchodźstwie sprowadziły się głównie do organizowania konferencji, które należałoby podzielić na nudne i bardzo nudne. Co gorsza, poza krajem przebywają nawet tak młodzi i aktywni działacze, jak Wiaczesław Dianau, który jeszcze latem 2011 roku potrafił zmobilizować białoruską młodzież do wyjścia na ulice pod hasłem „Rewolucji za pomocą sieci społecznościowych”.

Przy całej tej politycznej nędzy, na Białorusi wcale nie dzieje się najgorzej. Społeczeństwo nigdy nie gustujące w polityce, z pokorą radzi sobie z kryzysem i szuka swojej szansy na spokojne życie. Przedsiębiorczość przejawia się w rozroście sfery IT i małej przedsiębiorczości. Dobre pomysły na biznes nie napotykają przeszkody ze strony państwa. Spójrzmy na sukcesy aplikacji Viber, dzięki której użytkownicy smartfonów mogą komunikować się za darmo. O białoruskich start-up’owcach rozpisywał się amerykański Bloomberg. Liczne sklepu internetowe z białoruskim designem użytkowym świata jeszcze nie zawojowały, ale ich istnienie świadczy o pomysłowości i przedsiębiorczości przynajmniej części społeczeństwa. Również w kulturze, przynajmniej tej o masowych i młodzieżowych afiliacjach, widać progres. Zespoły muzyczne zapracowały na lepszy sprzęt, koncerty odbywają się częściej i w lepszych warunkach, a przyjemność słuchacza znacznie wzrosła. Pojawił się pierwszy sensowny białoruski film niezależny. „Wyżej niż niebo” nie jest arcydziełem, ale jego autorzy udowadniają, że przy dużych nakładach pracy można osiągnąć sensowne rezultaty. To cenny przykład w społeczeństwie, którego tożsamość narodowa często sprowadza się do wypowiedzenia słynnego żartu o siedzeniu na krześle z gwoździem.

Na koniec parę zdań należy poświęcić Rosji. Uzależnienie Białorusi od „starszego brata” rośnie. Zaprzyjaźniony analityk stwierdził niedawno, że możemy spodziewać się wzmocnionych procesów integracyjnych. Podobny pesymizm przejawia białoruski analityk Paweł Usow, który podczas licznych konferencji w 2012 roku wprost przestrzegał przed utratą niezależności Białorusi na rzecz Rosji. Postulowana przez Władimira Putina Unia Euroazjatycka jest Unią Europejską w krzywym zwierciadle. Będzie to związek państw pozbawiony oparcia w demokracji i prawach człowieka, mający maksymalizować zyski centrum, poprzez wyssanie energii państw satelickich. W świecie targanym przez światowy kryzys możliwe jest wszystko, także restytucja Związku Sowieckiego. Będzie to gigant na glinianych nogach, ale wystarczająco silny, aby podporządkować sobie Białoruś. Ten mały kraj, o słabo wykształconej tożsamości narodowej od początku swojego istnienia cierpi na brak odpowiedzialnych polityków skłonnych do odważnych reform. Łukaszenka rządzić nie potrafi, gdyż całą swoją energię pożytkuje na cementowaniu zgniłego układu, którego jest ojcem-założyciele. Ludzie to rozumieją, ale nie widzą alternatyw. Albo nic nie rozumieją, bo dzięki tanim rosyjski surowcom, Baćka oferuje im „jako takie” życie nie zmuszające do głębszej refleksji. Na 2013 należy więc naszym sąsiadom życzyć pogłębionej refleksji i większej odwagi w podejmowaniu decyzji o swoim losie.

.

Porozmawiaj z autorem na Twitterze:



.

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY