Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Ula Sadowska

Ukraina. Jaka ona jest?

Zapraszamy na cykl trzech tekstów finalistów II edycji Wakacji z Eastbookiem – konkursu na najlepszą relację z podróży po Europie Wschodniej. Dzisiaj prezentujemy tekst Uli Sadowskiej ilustrowany zdjęciami jej autorstwa –  o Ukrainie pogrążonej w innym czasie. 

***

Ukraina. Miejsce, które działa na mnie jak magnes.

Jaka ona jest? Kolorowa niesamowicie, pełna słońca, intrygująca. Jednak najważniejsi są tutaj ludzie.

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu


W tym roku po raz pierwszy zdarzyło mi się mieć przyjemność podróżować plackartą – wcześniej tylko marszrutkami, samochodem i, oczywiście, pieszo. Początkowo wydawało się to karą. Stresujące i absurdalne było leżenie „w przejściu” lub podążanie do toalety, gdy moja głowa zahaczał o stopy, ręce i głowy śpiących ludzi. Zysk z takiej podróż to cierpliwość, dostosowanie i integracja (nie tylko z Ukraińcami, ale również Polakami, którzy biorą się tutaj nie wiadomo skąd). I to jest magia. Rzeczy miłe i te dziwne: pani lub pan prowadnik chodzący ze szklankami w srebrnych koszyczkach, samowar, toaleta zamykana wtedy, kiedy wszyscy muszą z niej korzystać, i stoisko z misiami, gdy na zegarku jest północ. Kto chce misia o północy? Po dwudziestu godzinach jazdy każdy człowiek raczej już wie, jak funkcjonować w takich warunkach. Należy: uśmiechać się do pani prowadnik (z panami nie było problemów), biec do toalety, gdy tylko nadarzy się okazja i nie czekać na lepszy moment, czyli po prostu korzystać z całego folkloru, którego w Polsce nie uświadczysz. Nawet polubiłam spacery do samowara na korytarzu. Czemu w Polsce takich nie ma?

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu


Człowiek. Jacy są ludzie na Ukrainie? Ja bym powiedziała, że życzliwi. Wiadomo, że różnie to bywa, ale to tak jak wszędzie, zarówno w Niemczech, Polsce, jak i tu. Spotkałam panią na bazarku, która z uśmiechem częstowała wszystkimi owocami morza, jakie miała. Poznałam kobietę na plaży zagadującą o pogodzie i małą dziewczynkę, płaczącą, bo rodzice nie chcieli kupić jej telefonu. Czasami nie wszystko da się powiedzieć tak, jak by się chciało, dosłownie. Niekiedy trzeba użyć gestu lub innego języka, który znają obie strony. Jednakże mimo to cudownie jest tak po prostu porozmawiać.

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu


Są też inne intrygujące rzeczy, o których warto wspomnieć. To, co mnie urzeka na Ukrainie, to śpiew. Jest on jakby cząstką tego państwa. Ukraińcy lubią śpiewać i robią to spontanicznie. Można, idąc ulicą, zobaczyć, jak na rynku, placyku, skwerku zbierają się ludzie i rozpoczynają „koncert”. Śpiewają na głosy, a gdyby spytać, czy uczą się gdzieś tej umiejętności, mówią, że nie. I można by pomyśleć, że to tylko starsi ludzie, starsze panie tak sobie umilają czas. Okazuje się, że nie. Zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli śpiewają. W pociągu, autobusie, na plaży i na spotkaniach w gronie przyjaciół.

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu


Czasami wydaje się, że życie na Ukrainie jest prostsze i przyjemniejsze. Jakoś inaczej płynie tu czas niż w Polsce, mimo że nie ma wielkiej różnicy, bo to tylko godzina. Nie trzeba się spieszyć, biec, gonić. W sklepach nie czuje się tego pośpiechu. Na przystanku ludzie ustawiają się w kolejce do marszrutki. Są jednak rzeczy, do których trudno się przyzwyczaić. Przykładem jest słona woda w kranie na Krymie. Idę nad morze, pływam i wychodzę słona, więc myję się w domu i…dalej jestem słona. Po tygodniowym pobycie miałam wrażenie, że cała jestem w soli. Była wszędzie: i na ubraniach, i na skórze, a nawet w ustach. Ten słony posmak spowodował, że po powrocie do domu zaprzestałam używać soli przez jakiś czas.

Ukraina, autor: Ula Sadowska, źródło: Eastbook.eu


Ukraina – czarodziejskie miejsce, podobieństwa i różnice, to, co miłe i nieprzyjemne. Chaotyczny worek odczuć, zapachów, kolorów i wspomnień. Kieszeń wspomnień, którą z chęcią otwieram, kiedy nie mam okazji tam jechać, a mogę powiedzieć, że nawet tęsknię.

Przeczytaj także:

„A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!” Doroty Piaseckiej

oraz

Dzień zaczął się w Doniecku… Konstantego Chodkowskiego

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY