Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Przed nami wymiana gruzińskich ambasadorów

Dziesięciu gruzińskich ambasadorów powróci niedługo do Tbilisi. Pomysł odwołania wyszedł z Ministerstwa Spraw Zagranicznych pod rządami Mai Panjikidze. Jednak ostateczna decyzja dotycząca mianowania – i odwoływania – ambasadorów wciąż leży w gestii prezydenta. 15 stycznia oficjalnie zatwierdził on wymianę części korpusu.

Pomnik Vakhtanga Gorgasali, autor: DDohler, źródło: Flickr

Zgoda głowy państwa wydaje się jedynie formalnością – zakres praw prezydenta kurczy się od czasu przegranej jego partii w ostatnich wyborach parlamentarnych. W każdym razie Saakaszwili z tej konkretnej bitwy zrezygnował, a prezydencka kancelaria wydała oświadczenie, w którym poinformowano o porozumieniu ze stroną rządową w tej sprawie.

Do Tbilisi powrócą Gabriela von Habsburg-Lothringen z Niemiec, Zurab Pataradze z Turcji, Salome Samadaszwili z Belgii, Giorgi Kerdikoszwili z Litwy, Mamuka Gamkrelidze z Chin, Teimuraz Sharaszenidze z Azerbejdżanu, Levan Metreweli z Bułgarii, Davit Mumladze z Kazachstanu, Listę zamyka Mamuka Zhgenti, delegowany jako stały reprezentant Gruzji przy Radzie Europy.

Lista ambasadorów do odwołania zawiera nazwiska byłych kluczowych dla rządu Saakaszwilego oficjeli, przesuniętych w swoim czasie do sektora dyplomatycznego. Tradycją poprzedniego rządu stało się delegowanie na stanowiska ambasadorskie osób, które zaliczyły rundę po paru ministerstwach. Opinia publiczna żyje w przeświadczeniu, że jest to rodzaj albo najwyższej nagrody – ciepłej i wygodnej posady w miłym kraju – albo zesłanie osób niewygodnych. Dwóch ambasadorów już zapowiedziało dobrowolną rezygnację – swoją drogą nikt by ich nie zatrzymywał.

Zainteresowanie departamentem dyplomatycznym obecnego rządu wywołało pewne kontrowersje. Minister Panjikidze oficjalnie nazwała plany ministerstwa “rutynową wymianą”, nie zaprzeczyła zarazem, że istotną rolę odegrały tutaj czynniki polityczne. Zarówno wg niej jak i innych przedstawicieli rządzącej partii niektórzy z dyplomatów działali w interesie swojego ugrupowania, a nie kraju. Dyskusyjne pozostaje, gdzie przebiega linia między interesami partyjnymi a państwowymi, co pozwala nowo upieczonej opozycji na wznoszenie gniewnych okrzyków.

Kolejnym aspektem całej sytuacji jest fakt, że dyplomaci starej władzy zostaną zastąpieni przez urzędników powiązanych z nową. To źródło wciąż obecnego w społeczeństwu niepokoju: czy aby nie wymieniło ono po prostu jednego zestawu kolesi nadużywających władzy na inny?

Jeszcze inną kwestią jest przypadek ambasadora rezydującego w Wielkiej Brytanii: Giorgi Badridze, który, w atmosferze wrześniowych protestów związanych z więziennym skandalem, podpadł obywatelom, gdy dosyć niegrzecznie zwrócił się do demonstrujących ludzi zebranych przed gruzińska ambasadą w Londynie, także znalazł się na „liście rotacyjnej”, Jego nazwisko wylądowało na liście zatwierdzonej przez prezydenta.

Sami ambasadorowie dosyć powściągliwie komentują sytuację i nie wdają się w politycznie spekulacje. To delikatna kwestia – wszyscy się spodziewali wymiany, tak jak i starcia między opozycją a rządem – raczej nikomu się chce się robić za dużo szumu zanim konkretne nazwiska następców się nie pojawią, a Prezydent nie wyrazi oficjalnie aprobaty.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY