Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Twórca nie może popierać dyktatury – rozmowa z Vinsentem, białoruskim muzykiem i aktorem

Mieszkańcom Polski dał się poznać z występów podczas koncertów „Solidarni z Białorusią”. Jego muzyka, łącząca rockowe brzmienie z rapowym wokalem, przypomina dokonania amerykanów z Rage Against the Machine. W tekstach, stopniem rewolucyjności i rozpolitykowaniem dorównuje sławnym muzykom z Los Angeles. Za niedługo do polskich kin wejdzie obraz „Żywie Biełaruś”, gdzie zagrał główną rolę obok Karoliny Gruszki. Film będzie co najmniej tak  politycznie zaangażowany, co jego utwory muzyczne. Vinsent jest artystą choruje na Białoruś. W wywiadzie dla Eastbook.eu mówi o swojej ojczyźnie, języku i kulturze. Prezentujemy pierwszą część wywiadu.

.

Vincent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

Vinsent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

.

Łukasz Grajewski: Studia skończyłeś w Mińsku. Jak oceniasz rozwój stolicy? Ostatnio widać tam sporo pozytywnych inicjatyw miejskich. Przybywa małych przedsiębiorców, designerów, młodzi tworzą przestrzeń co-workingową. Idzie lepsze?

Vinsent: Po pierwsze, Mińsk znajduje się na skrzyżowaniu różnych traktów komunikacyjnych. Białoruś sąsiaduje z pięcioma krajami: z Polską, Litwą, Łotwą, Rosją, Ukrainą.  Co ciekawe, stolice tych państw znajdują się w zasadzie obok Białorusi. Jeśli  popatrzeć na mapę, to  Warszawa znajduje się na wschodzie Polski, Moskwa na zachodzie Rosji, Wilno znajduje się obok granicy z Białorusią, tak samo jak Ryga i Kijów. W ten sposób Mińsk staje się naturalnym centrum. Coraz więcej młodych ludzi z zagranicy przyjeżdża do Mińska, o czym świadczy fakt, że otwiera się bardzo dużo hosteli. W ostatnim roku powstało aż pięć nowych. Nawet mój znajomy otworzył hostel.

To wszystko jest nowe dla Mińska. Pierwszy hostel został otworzony dwa lata temu.

Wydaje mi się, że  to było trzy lata temu.

Mińsk przechodzi dynamiczne zmiany?

Tak. Otwierają się nowe hostele, co świadczy o tym, że w pierwszej kolejności przyjeżdżają tu młodzi ludzie. Starsi ludzie korzystają z hoteli. A one są w Mińsku bardzo drogie. Minimalna cena za noc, to 120 dolarów. To dużo. Stąd i naturalna potrzeba stworzenia hosteli. Młodzież w Mińsku rozwija się, co niestety nie zmienia faktu, że dużo ludzi chciałoby wyjechać z kraju. Niestety, połowa młodzieży nie myśli propaństwowo. Świat jest dzisiaj pragmatyczny. Ludzie jadą na Zachód, bo tam się więcej zarabia. Ale dużo osób chce zostać. Trzeba pamiętać, że ci co zostają żyją pod okupacją, pod dyktaturą. Na to należy przymknąć oczy, zostać i starać się coś zrobić. Wspominałeś o projektantach. Nie znam się szczególnie na designie, ale patrzę na projekt znajomych i mogę powiedzieć, że to jest świetne. Mam kliku kolegów, którzy są bardzo utalentowanymi projektantami. Jeden z nich w tym roku wstąpił do Królewskiej Akademii Sztuki w Londynie.

Urodziłeś się w Mińsku?

Nie, urodziłem się na zachodniej Białorusi, w Iwacewiczach. Tam urodził się Tadeusz Kościuszko. Mereczowszczyzna. Baranowicze. Te wszystkie miejsca znajdują się obok siebie.  W Mińsku mieszkałem 6 lat. Studiowałem na Białoruskim Państwowym Uniwersytecie.

Teraz studiujesz na Uniwersytecie Warszawskim. Jakie są główne różnice pomiędzy Warszawą i Mińskiem?  Co odróżnia warszawskie uczelnie od mińskich?

Po pierwsze, w Warszawie wszystko jest bardziej zautomatyzowane, na przykład USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów – przyp. red.).  W Mińsku tego nie ma. Z jednej strony jest to dobre. Z drugiej strony widzę, że studenci mają dużo problemów z  USOS-em. Trzeba być stale na bieżąco, rejestrować się na tyle różnych rzeczy, że aż głowa boli. Ciągle trzeba pilnować, żeby zarejestrować się, na przykład dokładnie 15 stycznia. Powinieneś czekać
i szybko się zarejestrować, bo ktoś inny zajmie ci miejsce.

A zajęcia, wykładowcy, poziom edukacji w Mińsku i w Warszawie?

W Mińsku młodzi wykładowcy są bardzo mądrzy, mają wysokie kwalifikacje. Starsi to już inna historia. Wykładają na podstawie starych książek z lat 70-tych i 80-tych. W Mińsku jest tak, że wykładowca powinien być na uczelni, ponieważ ma on status profesora, a uniwersytet ma mieć określony procent profesorów. Nie ważne, że człowiek nie orientuje się już w przedmiocie. On i tak siedzi i czyta. Jak w latach 60-tych. W Warszawie jest inaczej. Zauważyłem, że starzy profesorowie starają się być aktualni, orientują się w nowszych tematach. To jest jedyna różnica. Poziom edukacji jest wysoki zarówno w Mińsku, jak i w Warszawie.

A gdybyś miał na studia wysłać swojego syna, lub córkę, to gdzie by trafili?

Do Oxfordu.

Czyli większych różnic w systemie edukacji nie zauważasz?

Nie powiedziałbym, że jest duża różnica. Jedyne co jest lepsze w Warszawie, i co zauważyłem, to konkurencja, która istnieje w Warszawie wśród wykładowców. To powoduje, że starają się pracować lepiej. W Mińsku starzy profesorowie nie muszą się starać.

W polskich mediach trwa dyskusja na temat, czy  warto jeszcze studiować humanistyczne kierunki, np. dziennikarsko.

Dobrą pracę, wysoko płatną, jest ciężko znaleźć. Przeciętną znajdziesz bez problemu.  Teraz na Białorusi jest taka sytuacja, że dziennikarze telewizyjni odchodzą z państwowych kanałów. Po prostu uciekają, bo dostają za małe pensje. W kraju jest kryzys finansowy. Państwo nie ma pieniędzy, by normalnie płacić dziennikarzom. Problemem nie jest sam brak pracy, ale bardzo małe zarobki dziennikarzy.

W porównaniu z Polską, białoruski rynek prasowy nie jest zbyt rozwinięty. Nie ma zbyt wielu tytułów, gdzie można się zaczepić.

Dodatkowo za niedługo, pięć najważniejszych państwowych gazet zostanie połączonych w jedną. I to będzie takie jedno duże narzędzie propagandy. Mają to być między innymi „Sowietskaja Biełaruś”, „Narodnaja Gazeta” i „Biełaruskaja Niwa”. Na taki tytuł każdy obowiązkowo będzie musiał wykupić prenumeratę.

Po studiach chcesz wrócić na Białoruś czy zostaniesz  w Polsce?

Nie jestem tutaj tak bez powodu. Nie przyjechałem dlatego, żeby studiować. Miałem powody, dla których wyjechałem. Tylko na razie jeszcze o tym nie mówię.

We własnym kraju zrobiło się dla Ciebie niebezpiecznie?

Można tak powiedzieć. To zostanie powiedziane tylko jeszcze nie nadszedł na to czas. Jeszcze na to za wcześnie.

Masz swój powód, tak jak i dziesiątki innych, którzy uciekli z Białorusi. To kuriozum, że większość aktywnych ludzi mieszka teraz poza granicami Białorusi.

Nie, na Białorusi bezsprzecznie zostali aktywni ludzie. To na przykład ludzie siedzący w więzieniach. Niezłomni, jak Aleś Bialacki lub Mykoła Statkiewicz.

.

Vincent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

Vinsent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

.

Oni siedzą w więzieniu. Nie mogą aktywnie działać.

Uważam, że jeden człowiek, który siedzi w więzieniu, może zrobić więcej niż tysiąc osób, które są na wolności. Więzień niesie swój krzyż, jest niezłomny. Jest moralnym przywódcą. Kiedyś przyjdzie ten moment, kiedy pojawią się ekonomiczne warunki, które doprowadzą do upadku dyktatury. Wtedy  będzie widać, kto ile był wart, kto ile zrobił. Wówczas ci ludzie, którzy teraz są w więzieniach, powinni poprowadzić za sobą naród.

Mówiąc o emigrantach miałem na myśli  ludzi, którzy nie tylko zajmowali się polityką, ale działali również  dla społeczeństwa, dla kultury.

Obecnie najlepsze białoruskie grupy muzyczne, rockowe, alternatywne, liderzy tych grup, są na emigracji. A jeśli są na Białorusi, to starają się grać koncerty za granicą. Dzieje się tak, ponieważ zabroniono im występować w kraju. Nie mają możliwości zarabiania na Białorusi. To jest przyczyna całej sytuacji. Inaczej by nie wyjechali ale co mają zrobić? Artysta  powinien iść na budowę i układać cegły? Trzeba jakoś zarabiać, utrzymywać rodzinę. Dlatego też część z tych ludzi wyjeżdża do Rosji, ktoś do Polski, na Litwę czy do Niemiec. Najlepsi, najbardziej znani muzycy jak np. Lyapis Trubetskoy, czy Lavon Wolski, niestety nie mogą obecnie występować na Białorusi.

Ty też nie możesz?

Ja też.  Ale to bardziej w związku z filmem „Viva Belarus”.

Pozwól, że o filmie porozmawiamy później. Twoja popularność zaczęła się od muzyki. Dlaczego rapujesz tylko po białorusku?

Dlatego, że to mój język. Lubię harmonię. W życiu staram się robić to co lubię. Jeżeli tworzę  na Białorusi po białorusku, to jest to zupełnie normalne. To jest OK. Dlaczego na Białorusi powinienem tworzyć po rosyjsku albo po niemiecku? W języku angielskim, proszę bardzo. W tym języku jest sens tworzyć, język angielski jest światowy. Ale po rosyjsku? Boże, nie widzę w tym żadnego sensu. To przecież tylko 200 mln ludzi na Wschodzie.

Tylko? Przecież to bardzo dużo. W filmie, w którym zagrałeś,  ,,Wyżej niż  niebo”,  zespół śpiewa po rosyjsku żeby zdobyć popularność. Tworząc po rosyjsku można zdobyć większą popularność. Język białoruski to getto.

To zależy. Po chińsku rozmawia 2 miliardy ludzi. Z punktu widzenia sukcesu byłoby lepiej, gdym tworzył po chińsku niż po rosyjsku. Ale nie znam chińskiego. Na Białorusi trwa moralna walka. Jeżeli jesteś wolnym człowiekiem, myślisz po europejsku, jesteś zorientowany na Europę, to twoim językiem jest język białoruski. Niestety, dzisiaj rosyjski jest językiem dyktatury. Twórca powinien być przeciwko dyktaturze. Twórca nie może popierać dyktatury.

.

.

Czy zawsze mówiłeś po białorusku?

Pochodzę z zupełnie zwyczajnej rodziny. Moi rodzice, jak większość Białorusinów, rozmawia mieszanką języka białoruskiego i rosyjskiego. W takiej niezaangażowanej atmosferze upłynęło moje dzieciństwo. Potem zacząłem się uczyć.

Czyli Twoja rodzina nie była aktywna politycznie?

Nie, absolutnie. Moja rodzina także i dziś nie interesuję się polityką. Totalnie im to zwisa. Żyją swoim życiem. To są mądrzy i zasługujący na szacunek ludzie. Po prostu nie mieszają się do polityki.

Polityka ich nie interesuje?

Nie wiem, być może się boją. Mają swoje prywatne sprawy i to jest dla nich ważne. Sprawy kraju, są dla nich nieistotne. Tacy ludzie stanowią większość na Białorusi.

To co stało się z Tobą?

Po pierwsze pojawił się Internet. Pamiętam ten moment. Można było znaleźć i poczytać  artykuły o historii Białorusi: co to było za państwo, dowiedzieć się, że początkiem Białorusi było Wielkie Księstwo Litewskie, największy kraj ówczesnej Europy, który rozciągał się od Bałtyku do Morza Czarnego. Potem była unia z Koroną Polską, Rzeczpospolita Obojga Narodów. Potem nadszedł długi czas pod okupacją. Potem wiek XX. Ludzie tego nie wiedzą. Oni myślą, że historia Białorusi zaczęła się dopiero po II wojnie światowej. Statut Wielkiego Księstwa Litewskiego został napisany po starobiałorusku, nie w ówczesnym języku litewskim, czyli żmudzińskim. Kiedy czytam ten statut, wszystko rozumiem. Poznałem historię biało-czerwono-białej flagi. Wiedząc że ma ona 500 lat, tak samo jak nasz herb , Pogoń, naturalnie uznaję ją za własną. Doszedłem do tego sam, a przecież to powinno być wiedza dostępna na poziomie szkoły.

.

Joanna Kozioł i Łukasz Grajewski z Eastbook.eu oraz ich rozmówca - Vincent, autor: Vincent

Joanna Kozioł i Łukasz Grajewski z Eastbook.eu oraz ich rozmówca – Vinsent, autor: Vinsent

.

Drugą część wywiadu

.

Rozmawiał: Łukasz Grajewski
Pomoc przy przeprowadzeniu wywiadu: Joanna Kozioł

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY