Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Magdalena Swoboda

Rosyjskojęzyczni w Estonii

Estonia. Eesti. Естония. Kraj ludzi o niebieskich oczach i blond włosach. Zasypany śniegiem, skuty lodem. Jedna z trzech tzw. republik bałtyckich. Jedno z wielu państw postsowieckich, co wciąż widać i słychać. Bliskość Rosji (przykładowo z Tallina do Petersburga jest nieco ponad 350 kilometrów) oraz wspomniana historia wpływają na dość liczną mniejszość rosyjską w tym państwie. Szacuje się, że Rosjanie stanowią od 25 do 30% populacji.

Tartu Panorama, autorka: Magdalena Swoboda, źródło: Eastbook.eu

Rosyjski uderzył na samym początku. Załoga autokaru, który wiózł mnie ponad szesnaście godzin z Warszawy do Tartu, była rosyjskojęzyczna. Jedna z pasażerek nieśmiało zauważyła: – a czy oni nie powinni mówić po angielsku?. Z dogadaniem się po angielsku nie było problemu, rosyjski był tak na pierwszy rzut. Dla urozmaicenia podróży na małym telewizorze puszczono filmy, po rosyjsku. Cóż, w końcu jechaliśmy na wschód. Północny-wschód, precyzując.

Historia Słowian wschodnich na ziemiach współczesnej Estonii sięga czasów bardzo odległych. Ruski książę Jarosław Mądry w 1030 r. założył gród Juriew, znany obecnie jako Tartu. Wzmożony napływ Rosjan odnotowuje się na XVIII wiek, czasy Imperium Rosyjskiego na tych ziemiach. W XIX wieku językiem wykładowym na uniwersytecie w Dorpacie (Tartu) stał się rosyjski, co zwiększyło imigrację Rosjan. W latach powojennych, tj. 1945-1953 do Estonii, a raczej do Estońskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, przybyło 213 tys. Rosjan, co stanowiło ok. 19% ludności Republiki. Problem pojawił się kiedy radziecki moloch zaczął pękać. Co zrobić z mniejszością, która stanowi tak duży odsetek.

Uniwersytet w Tartu, autorka: Magdalena Swoboda, źródło: Eastboo.eu

Podobnie jak na Ukrainie, Łotwie czy w innych postsowieckich państwach w Estonii istnieją szkoły, których językiem wykładowym jest rosyjski. Po rosyjsku można studiować, w kinach obowiązują dwie wersje językowe, można znaleźć rosyjskojęzyczne programy w telewizji czy radio. To przykładowe powody dlaczego mniejszość rosyjska nie zna języka urzędowego. Problem w tym, że estońskie prawo przewiduje, iż do otrzymania obywatelstwa konieczna jest znajomość estońskiego. To powoduje wzrastanie ilości apatrydów, ludzi bez obywatelstwa. Znacznie trudniej w takiej sytuacji znaleźć pracę, a jeśli nie ma pracy, nie ma pomocy socjalnej czy ubezpieczenia. Spycha to rosyjskojęzycznych na margines społeczny. Estonia została wielokrotnie oskarżana o łamanie praw człowieka. Wizyty Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka tego nie potwierdziły. W ich wyniku Estonia dostosowała przepisy do wymogów unijnych. Rosyjskojęzyczni sami spychają się na margines unikając nauki języka państwowego. Znane są przypadki, gdy ludzie od kilku pokoleń mieszkają w Estonii i wciąż jedynym znanym językiem jest rosyjski.

Estonii, autorka: Magdalena Swoboda, źródło: Eastbook.eu

Należy podkreślić, że Konstytucja Estonii zakłada ochronę apatrydów. Bezpaństwowcy posługują się tzw. szarymi paszportami, które tymczasowo potwierdzają tożsamość. Co więcej, od 2001 r. – by być wybranym do parlamentu czy organów samorządu terytorialnego – nie ma wymogu posługiwania się językiem państwowym.

Warto przy temacie rosyjskojęzycznych w Estonii przytoczyć historię z 2007 r., kiedy władze zdecydowały się na przeniesienie z centrum Tallina pomnika radzieckiego żołnierza z brązu, wzniesionego w 1947 r. – przez jednych uznawany za symbol okupacji, przez innych wyzwolenia. W wyniku zamieszek zginęła jedna osoba, sto trzydzieści pięć zostało rannych, a osiemset aresztowanych. Władimir Putin wyraził wówczas zaniepokojenie zaistniałą sytuacją.

Pomnik nie został zniszczony czy wrzucony do zapomnianego magazynu, ale przeniesiony na jeden z cmentarzy wojskowych w stolicy. Cała historia obrazuje podział społeczeństwa, które mimo upływu kolejnych lat od uzyskania przez Estonię niepodległości wciąż zmaga się z postsowieckim dziedzictwem. To nie tylko socjalistyczne budynki w Tallinie, to przede wszystkim ludzie. Henry Kissinger przy okazji spotkania Rady Gubernatorów Fundacji Szymona Peresa w Tel Awiwie w 1998 r. powiedział, że wiele problemów wschodniej Europy jest spowodowane upadkiem Związku Radzieckiego, który był swoistą zamrażarką przechowującą wszystkie trudne i bolesne sprawy. W momencie upadku ZSRR wszystko zaczęło gnić i cuchnąć [1]. Trzeba było zabrać się do rozwiązywania zapomnianych bądź nowopowstałych problemów. W Gruzji takim problemem jest Abchazja i Południowa Osetia, w relacjach polsko-ukraińskich – mord wołyński, w Estonii – kwestia mniejszości rosyjskiej. Przykłady można mnożyć.

W latach Związku Radzieckiego jedna z moich bliskich znajomych odbyła podróż do Kazachstanu. Spotkała tam Rosjankę, która z niechęcią opisywała Kazachów, kończąc swą wypowiedź: „my [mieszkający tu Rosjanie] ich nie lubimy”. Nie można oczywiście generalizować, zapewne nie wszyscy Rosjanie mieli takie nastawienie, ale coś wciąż jest na rzeczy. Dlaczego rosyjskojęzyczni w Estonii nie wykazują chęci do nauki estońskiego? Dwujęzyczność byłaby dla nich atutem, zarówno w pracy jak i w życiu codziennym. Rząd estoński zliberalizował prawo o mniejszościach narodowych, ale zapewne nie chce doprowadzić do sytuacji jak na Ukrainie, gdzie owszem, językiem państwowym jest ukraiński, ale większość Ukraińców mieszkających na wschodzie kraju posługuje się tylko i wyłącznie rosyjskim.

Co na to sami Estończycy?  – Rosjanie? Oni żyją w Narwie [wschód Estonii, przy granicy z Rosją], tutaj w Tartu nie mam z nimi styczności – powiedział mi Arto. – Czemu mieliby nam przeszkadzać? Ludzie jak ludzie – dodała Teele. Wielu Estończyków ma znajomych o rosyjskich korzeniach, bądź sami mają babcię bądź dziadka Rosjanina.

Jadąc do Estonii miałam mylne przeświadczenie, że wszyscy mówią tu po rosyjsku. Stereotyp został obalony, aczkolwiek sami Estończycy uznają rosyjski za atrakcyjny, gdyż ułatwia podróże na wschód, pomaga w znalezieniu lepiej płatnej pracy. Zapewne ku pełnej integracji potrzeba woli dwóch stron, kompromisu, poszukiwania tego co łączy, dalszej liberalizacji prawa. Rozmrażanie Związku Radzieckiego to etap powolny, często bolesny, ale i potrzebny.


[1] Wywiad dla „Tygodnika Powszechnego”, 11 kwietnia 2001 r., [w:] Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski. Przemówienia, listy, wywiady 2001 wybór, pod red. S. Ćwik, K. Domska, Kancelaria Prezydenta RP, Warszawa 2002, s. 124-125.

Facebook Comments

Magdalena Swoboda: absolwentka politologii i ukrainoznawstwa na Uniwersytecie Jegiellońskim, dla Krakowa zostawiła nie mniej piękny Wrocław. Fascynacja Ukrainą przyszła jeszcze przed studiami ukrainoznawczymi, inspirację stanowił Kijów. W trakcie studiów odbyła m.in. praktyki w Ambasadzie RP w Kijowie, z ramienia Koła Konstytucjonalistów koordynowała wyjazd naukowy do Doniecka, a także była jednym z organizatorów konferencji naukowej: „Julia Tymoszenko: podwójna przegrana?”

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY