Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Kocioł na ogniu – rozmowa z Vinsentem, białoruskim muzykiem i aktorem, część II

Mieszkańcom Polski dał się poznać z występów podczas koncertów „Solidarni z Białorusią”. Jego muzyka, łącząca rockowe brzmienie z rapowym wokalem, przypomina dokonania amerykanów z Rage Against the Machine. W tekstach stopniem rewolucyjności i rozpolitykowaniem dorównuje sławnym muzykom z Los Angeles. Niedługo do polskich kin wejdzie obraz „Żywie Biełaruś”, gdzie zagrał główną rolę obok Karoliny Gruszki. Film będzie co najmniej tak  politycznie zaangażowany, co jego utwory muzyczne. Vinsent jest artystą choruje na Białoruś. W wywiadzie dla Eastbook.eu mówi o swojej ojczyźnie, języku i kulturze. Prezentujemy drugą część wywiadu. A tutaj część pierwsza.
.

Vinsent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

Vinsent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

.

Wspomniałeś, że na Białorusi rozgrywa się batalia o tożsamość narodu białoruskiego.

Ta walka trwa już 200 lat.

To tym bardziej wzmacnia zasadność mojego pytania. Czy liczysz na wygraną?

Związek Sowiecki istniał 70 lat. Niektórzy twierdzili, że będzie trwał wiecznie, że niemożliwością jest złamanie takiej struktury. Przyszły lata 80-te, Solidarność, upadek Muru Berlińskiego, pięć lat pierestrojki doprowadziły system do upadku. Czym w porównaniu do historii Związku Sowieckiego jest obecna dyktatura na Białorusi? Niczym. System na Białorusi może runąć nawet jutro.

A co jest głównym celem walki o niezależność Białorusi? Trzeba zmienić system, którego symbolem i sprawcą jest Aleksander Łukaszenka? Czy też problem jest szerszy i głębszy, bo leży w ludzkich sercach?

Problem tkwi zarówno w ludziach, jak i w reżimie, który powoduje w ludziach strach. Należy jasno stwierdzić, że ludzie przestali popierać Łukaszenkę. I nie mówię, że nagle zaczęli więcej myśleć o wartościach, o kulturze. Tu chodzi o myślenie na innym poziomie. Kiedy człowiek ma w domu chleb, mięso, wódkę, wtedy będzie „za”. I jeszcze względnie niedawno tak było. Białorusini wystarczająco dużo zarabiali, a ceny były niskie. Teraz obserwujemy koniec pewnej epoki. Cała ta utopia, że będziemy budować stabilizację tylko na tanim gazie od Rosji. Gdy nastały ciężkie czasy, nawet ci, którzy na co dzień plują na naszą kulturę, nie popierają władzy.

Poparcie się skończy wcześniej czy później. System się zmieni. Jakie będzie miejsce Białorusi w Europie? Trzeba będzie zbudować nowe sojusze.

Podstawowe pytanie brzmi, czy powinniśmy zbliżyć się do Europy, czy do Rosji. Zacznę od moich rówieśników. Ludzie młodzi są nastawieni proeuropejsko. Inaczej sprawa ma się ze starszym pokoleniem. Ludziom wychowanym w Związku Sowieckim na tyle sprano mózgi, że ich podstawowym punktem odniesienia jest Moskwa i Rosja. Ich pamięć historyczna sięga tylko początku wojny, w której razem bracia, Białorusini i Rosjanie, walczyli z Niemcami. A ta grupa to wciąż większość z nas. Mówiąc o sobie nie mam żadnych wątpliwości. Czuję się Europejczykiem, mieszkańcem Europy. Żadnych bliższych koneksji ze wschodem nie czuję. Weźmy jako przykład Unię Celną, w której skład wchodzi Białoruś, Rosja i Kazachstan. Wybaczcie, ale mnie absolutnie nic nie łączy z Kazachstanem czy Mongolią. Niech sobie spokojnie żyją w Azji, ale mnie nic z Kazachem nie łączy! Nigdy nawet z nimi nie rozmawiałem, nie spotkałem.

A w Mińsku nie ma studentów z Kazachstanu?

Nie wiem. Ja ich nie widziałem. W Mińsku uczy się dużo studentów z Turkmenistanu. Miałem z  nimi styczność na uczelni. To zupełnie inna kultura. A my od setek lat byliśmy częścią kultury europejskiej, współtworząc Wielkie Księstwo Litewskie, a później Rzeczpospolitą. I w drodze edukacji, wielu rozmów i lektur, zrozumiałem, że jesteśmy częścią Europy. Od tej strony nic nas nie łączy ani z Rosją, ani z Kazachstanem.

A z Ukrainą?

A z Ukrainą tak. To są „nasi” ludzie.

.

Vincent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

Vinsent na ulicach Warszawy, autor: Łukasz Grajewski, źródło: Eastbook

.

Jeśli kategorycznie odcinasz się od związków ze wschodem, to jak postrzegasz zachód? My przecież w Unii mamy gigantyczny kryzys. To nie jest tylko zapaść strefy euro, to kryzys idei, na której oparty był rozwój Unii Europejskiej.

Tak, sporo jeżdżę i widzę problemy w wielu krajach Europy. Francja na przykład nie radzi sobie z imigrantami. Przez dwa tygodnie żyłem na „czarnym” osiedlu w Paryżu. W gettach imigrantów pełno jest prostytucji i narkotyków. Podobne problemy zauważyłem we Włoszech. W Grecji też obserwujemy wielki kryzys. To, co widoczne gołym okiem, to podział na północ i południe. Z kryzysem walczy Hiszpania, Włochy, Grecja. Przecież w Niemczech, czy w krajach skandynawskich takiego kryzysu już nie ma. Może przy niższych temperaturach ludzie więcej pracują?

Ale jeśli teraz unijna struktura nie potrafi uporządkować tak różnych państw, to co będzie później?

To bardziej pytanie do polityków, niż do mnie.

Pogrążona w kryzysie Unia nie zechce przyjmować nikogo nowego do swojego klubu.

Pozwól, że pozostanę na poziomie kultury. Wiem, że gdybyśmy byli częścią Unii Europejskiej, nasz własny język nie byłby dyskryminowany, a wsparcie dla białoruskiej kultury zwiększyłoby się niewspółmiernie do stanu obecnego. Teraz na poziomie języka dochodzi do represji. „Mówisz po białorusku? Pewnie jesteś opozycjonistą, pewnie nie lubisz Rosji. A przecież to nasi bracia.” A Unia Europejska nie staje na przeszkodzie rozwoju narodowych kultur. Po drugie, kontekst europejski daje olbrzymie możliwości rozwoju. Kina, sieci kultury, zespoły muzyczne, które odwiedzają kraje unijne. Parę dni temu byłem w Warszawie na koncercie kanadyjskiej grupy Trust. Oni na Białoruś nie przyjadą, bo wizy, bo dokumenty, za duże ryzyko. A ludzie w Mińsku by przyszli, bo mają internet i są na bieżąco z trendami. Tylko, że dla organizatorów, czy zespołów, Białoruś to wciąż tylko „ostatnia dyktatura w Europie”. Unia Europejska oferuje więcej dla młodych, którzy chcą się uczyć. Dla tych, którzy chcą podróżować. W Mińsku nie ma żadnych tanich lotów. Nie ma tych wszystkich firm: Rayanair, Wizzair, EasyJet. Żeby polecieć z Mińska do Paryża trzeba za bilet zapłacić 600 dolarów, a przecież w Wizzair można kupić już za 100 dolarów i to bilet tam i z powrotem. Człowiek powinien się rozwijać, powinien poznawać świat. Tylko wtedy sposób myślenia będzie nam się poszerzał, a różne sprawy będziemy mogli analizować używając różnych perspektyw kulturowych i społecznych. Z powodu pieniędzy, większość Białorusinów niestety nigdzie nie wyjeżdża. Większość problemów oceniają tylko z punktu widzenia swojego podwórka. W porównaniu do Unii Europejskiej, my prawie nie mamy swojego biznesu, nie ma porządnych centrów handlowych. W naszym kraju wszystko reguluje państwo. A moim zdaniem, za duża ingerencja państwa rodzi problemy.

Klasyczny liberał.

Tak, państwa powinno być jak najmniej w życiu społeczeństwa. Wystarczy, jeśli zadba o transport publiczny, edukację, szpitale i takie podstawowe rzeczy. I tyle. Państwo powinno tworzyć możliwości dla samodzielnego myślenia, żeby ludzie sami potrafili myśleć i dbać o siebie.

Opowiedz nam o filmie „Żywie Biełaruś”, który w tym roku wejdzie na polskie ekrany. Czego możemy się spodziewać? Jesteś zadowolony z efektów?

Ocenę pozostawię widzom. Mogę tylko powiedzieć, że włożyliśmy w tę produkcję mnóstwo pracy. Ciężko pracowaliśmy i spodziewam się, że efekt niejednego zaskoczy. Aktorzy, reżyser, cały zespół na planie filmowym dał z siebie wszystko. Zauważyłem już, że nie zawsze to tak wygląda. Często jest to zwykła praca. Są pieniądze, ludzie grają, kamery kręcą, a wszystko zmierza do zarobienia pieniędzy. W przypadku naszego filmu wszystko zaczęło się od pomysłu, idei, żeby przyciągnąć uwagę ludzi do Białorusi.

.

.

A jak wyglądała współpraca debiutanta – mówię o Tobie – z Karoliną Gruszką, która uważana jest za jedną z najzdolniejszych polskich aktorek?

Karolina była cały czas naturalna. Wydaję mi się, że ona po prostu wie, jak pracować z mniej doświadczonym aktorem. Była dla mnie wielkim wsparciem. Oczywiście, bardzo dużo mnie nauczyła. A żadnego dystansu pomiędzy nami nie było. Mam tylko nadzieję, że Karolinie też coś dała współpraca ze mną. O, wiem już. Karolina bardzo szybko nauczyła się białoruskiego. Ona świetnie mówi po rosyjsku, jej mężem jest reżyser Iwan Wyrypajew, ale po trzech dniach na planie znała już wszystkie kwestie po białorusku. Jest profesjonalistką. Myślę, że tekst po chińsku też nie byłby dla niej żadnym problemem.

Czy główna rola w filmie „Żywie Biełaruś” oznacza, że skupisz się teraz na aktorstwie kosztem muzyki?

Nie rozdzielam tych dwóch sfer. Od zawsze lubiłem film i muzykę.

Ale zespół zostawiłeś w Mińsku.

Tak, chłopaki siedzą w Mińsku, ale nie zamierzamy przestać grać. Będą do mnie przyjeżdżać.

Muzyk, aktor, dziennikarz, PR-owiec. Wiecznie zajęty i z wieloma pomysłami na siebie. Dużo jest takich ludzi na Białorusi?

Trzeba pamiętać, że jest nas prawie 10 milionów. Zdolnych ludzi jest wystarczająco dużo.

To dlaczego pozwalacie, aby rządził wami taki gburowaty kołchoźnik?

Dziś jest tak, jutro może być już inaczej. W Polsce też niewielu wierzyło, że PRL zniknie i przyjdzie czas demokracji. Białoruś w moim odczucie jest teraz kotłem na ogniu. Tylko nie wiadomo, co jest w środku. Kiedy podniesiemy pokrywę, to zawartość może wybuchnąć i wylać się z kotła. I tylko w momencie wybuchu, okaże się jak wartościowa będzie zawartość. Na to co znajduje się w kotle, pracujemy każdego dnia.

.

Joanna Kozioł i Łukasz Grajewski z Eastbook.eu oraz ich rozmówca - Vincent, autor: Vincent

Joanna Kozioł i Łukasz Grajewski z Eastbook.eu oraz ich rozmówca – Vinsent, autor: Vinsent

.

Przeczytaj pierwszą część wywiadu!

.

Rozmawiał: Łukasz Grajewski
Pomoc przy przeprowadzeniu wywiadu: Joanna Kozioł

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY