Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

I sztuce przyda się lustracja? Wywiad z Aleksandrem Nikitiukiem

O sytuacji sztuki współczesnej, o problemach młodych artystów, o braku finansowania, artystycznych poszukiwaniach na Ukrainie i własnym miejscu na mapie artystycznej – z Aleksandrem Nikitiukiem, dyrektorem Laboratorium Aktualnej Twórczości (Winnica), malarzem, artystą land-artu, street-artu, działaczem społecznym rozmawia Marta Kacwin.

Aleksander Nikitiuk na otwarciu wystawy „Wybuch” w Eksperymentalnym Centrum Sztuki Współczesnej w Winnicy, autor: M. Kacwin, źródło: Eastbook.eu


Marta Kacwin: W 2010 roku, w Krakowie, pojawiła się interesująca inicjatywa, która nazwana została wystawą mikroartu pt. „My nie marginały” i była to wystawa prezentująca współczesnych młodych artystów ukraińskich. Naszą rozmowę chciałabym zacząć właśnie od pytania: czy naprawdę tak jest, że ukraińska sztuka potrzebuje aż takiej obrony? Czy rzeczywiście nie leży ona gdzieś na owym przysłowiowym marginesie? Odpowiedzmy orientując się mniej więcej na okres ostatnich 10-15 lat? Wychodzi na salony czy gdzieś bliżej jej do garderoby?

Aleksander Nikitiuk Niestety, jeśli spojrzymy na sytuację sztuki w kontekście światowym to znajduje się ona właśnie tam, gdzie wskazałaś ręką. Spójrzmy na taki Festiwal „documenta” wyznaczający standardy w sztuce na najbliższe 5 lat, w którym biorą udział państwa, gdzie sztuka jest najlepiej rozwinięta – dość szybko  dostrzeżemy prawidłowość, że sztuka rozwija się najlepiej w państwach dobrze sytuowanych ekonomicznie jak Niemcy, USA, Francja, Holandia, Szwecja. Natomiast Ukraina zarówno w planie politycznym, jak i artystycznym nie prezentuje się najlepiej w kontekście międzynarodowym. Problem ten wynika z nieobecności na ukraińskim gruncie procesów charakterystycznych dla sztuki współczesnej, problem leży w niskim poziomie kulturalnym władzy państwowej, która nie rozumie potrzeby prezentacji sztuki współczesnej Ukrainy. Jeśli już to odbywa się to na poziomie tańców ludowych, wyszywanek tzn. rzeczy swego rodzaju prymitywnych i zrozumiałych a nie tych bardziej wysublimowanych, intelektualnych form przejawu sztuki  – tutaj mam na myśli min.  contemporary art.

Czy możemy z tego wysnuć wniosek, że współczesna sztuka jest nadto awangardowa i władza boi się tego, co awangardowe, nieznane, nowe?

Prędzej nie rozumie niż boi się. Ponieważ nie ma odpowiedniej edukacji w tym zakresie.  Niedawno pojawiły się dopiero takie „centra”, dodajmy – prywatne, które pełnią funkcję edukacyjną. Skupiają się wokół Pińczuk Art Center, Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, czy do niedawna Centrum Kultury Wizualnej – też nie wiedzieć czemu zamkniętego przez państwo. Więc jest na opak – zamiast pomagać się rozwijać, blokuje się wszelkie próby organizacji przestrzeni publicznej. Prywatne inicjatywy – galerie, czy na przykład odbywający się w lecie 2012 Arsenale – Kijowskie Biennale Sztuki Współczesnej posiadają w programach „momenty” edukacyjne. Są miejsca, gdzie można dowiedzieć się jakie tendencje panują w światowej sztuce współczesnej – gdzie się coś dzieje, co się właściwie dzieje, jak to rozumieć itd.

Kondycja sztuki ukraińskiej w kontekście światowym nie jest najlepsza. Niemniej jednak ukraińska sztuka współczesna istnieje, jest obecna. Zatem pytanie czy istnieje w procesie ciągłym? Czy ma jakiś wspólny program, czy odwołuje się do jakieś idei, poprzednich programów, procesów w sztuce, które odbywały się dajmy na to w latach 80-90? Czy może zaprzecza temu, co było?

Oczywiście. Sztuka rządzi się również prawem fizyki „nic w przyrodzie nie ginie”. Znamy takie pojęcie jak rosyjska awangarda – czasy imperium rosyjskiego początek ubiegłego wieku. Jeśli spojrzymy jednak na nazwiska malarzy – Milewicz, Kandyński, Ekster, widzimy, że mieli oni korzenie ukraińskie, formułowali się na tym terytorium. Idźmy dalej – Odeska szkoła sztuki współczesnej, która korzeniami sięga ubiegłego stulecia – Izdebski i jego wystawy – to z Odessy zaczęła się rosyjska awangarda.  Później przychodzi okres radziecki, zaczynają się nagonki na malarzy awangardystów i pojawia się realizm socjalistyczny, który zawładnął światem artystycznym. Każdy totalitaryzm prezentował się przecież i w sztuce. I na ten czas przypadają czasy undergroundu, awangarda schodzi do podziemia. W tym kontekście można mówić o grupie bojczukistów. Sztuka prezentuje się w wariancie wystaw mieszkaniowych, w squatach. Z czasem (okres pierestrojki), pozwolono malarzom na więcej swobody i powoli zaczyna się proces wyjścia z undergroundu. Ale trzeba zaznaczyć, że  proces tworzenia, rozwoju sztuki nigdy nie był przerwany. W tym samym czasie wiele dzieje się na Zachodzie, tam sztuka rozwija się trochę inaczej niż za żelazną kurtyną. I kiedy ta kurtyna wreszcie opada ukraińscy artyści zobaczyli jak wiele zmieniło się w sztuce i zaczynają „gonić”, co trzeba przyznać trwa bardzo krótko.

Wnętrze Eksperymentalnego Centrum Sztuki Współczesnej w Winnicy, prezentacja wystawy fotograficznej Wadyma Ilkowa „Ukryte światy. Bliźniacy”, autor: M. Kacwin, źródło: Eastbook.eu


Tyle jeśli idzie pokrótce o historię. Ale co jeśli chodzi o tę sztukę najbardziej współczesną? W roku 2005 pojawiły się głosy, że Pomarańczowa Rewolucja – czas akcji, performansu – to zmiana, przełom również w ukraińskiej sztuce. Minęło już kilka lat od tego czasu, czy faktycznie można mówić o jakiejś zmianie we współczesnej sztuce?

Osobiście takiego przełomu nie widzę. Prędzej możemy mówić o przełomie w latach zaraz po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, gdy zaczynają wracać na Ukrainę tacy artyści jak Iwan Marczuk z Kanady. Pojawia się program George’a Sorosa pomagający artystom ukraińskim, głównie młodym. Takie osoby jak Ilia Cziczkan, Igor Gusjew mogły zaistnieć dzięki prywatnej pomocy finansowej. Bo co trzeba zaznaczyć – państwo ani wtedy, ani dziś szczególnie mocno nie podtrzymywało sztuki współczesnej. W roku 2005 uzyskanie finansowania na promocję czy wystawę graniczyło z cudem. Podkreślam, że chodzi cały czas o sztukę współczesną, bo zupełnie inaczej miała się (i nadal ma) sprawa z organizacją koncertów, widowisk masowych; czasem występujących w  najgorszym wydaniu, noszącym znamiona imprez z czasów totalitarnych. Malowane pejzażyki, pompatyczne przemówienia, na scenie popi z krzyżami – to wszystko składa się na wrażenie poprzedniej epoki. Na szczęście istnieją inicjatywy obywatelskie, że tak je nazwę. I na dzień dzisiejszy ukraińska sztuka, podobnie jak społeczeństwo obywatelskie, rozwija się niezależnie od władzy. I widzimy, że wszystkie istniejące w Ukrainie instytucje związane ze sztuką współczesną, to właśnie inicjatywy obywateli.

Według Ciebie co powinno się stać na Ukrainie (w społeczeństwie, polityce) żeby można było mówić o przełomie. Czy jest on w ogóle potrzebny?

Uważam, że przełom jest potrzebny, oczywiście. Ale potrzebna do tego lustracja i to świetnie pokazuje historia postsocjalistycznej Polski czy nawet Rumunii, gdzie odbyła się lustracja, zmieniła się władza, gdzie postępowo zmieniła się (zmienia) ideologia państwowa, zwiększa się tolerancja, stopień edukacji.  A u nas co? Nie można mówić o nowej ideologii, nowych priorytetach jeśli stanowiska państwowe zajmują osoby, które były tam i za czasów radzieckich.

Mural na ścianie jednej z winnickich bibliotek stworzony w ramach „Interwencji 2”, Winnica, autor: A. Nikitiuk, źródło: Eastbook.eu


W porządku. Znamy stan, wiemy, co według Ciebie można by zrobić, co się powinno stać. Ale tak troszkę teoretyzujemy. Spójrzmy od strony, nazwijmy to, praktycznej. Nazwiska. Kogo mógłbyś nam zaprezentować jako klasyków ukraińskiej sztuki współczesnej i kilka nazwisk nowego pokolenia, które pojawiły się powiedzmy na przestrzeni ostatnich lat. Czy można to jakoś rozdzielić?

Jeśli mówić o klasykach tego, co rozumiemy pod pojęciem „contemporary art” to trzeba najpierw wspomnieć pokolenie lat 60-70 – Leonid Procechow, Lucian Dufan (Odessa), Wasyl Bażaj, Oleg Sokołowski (Lwów), Kaufman, Włodkow i wielu, wielu innych.  Później druga fala – Ilia Cziczkan, Arsen Sawadow, Hnilicki, Wojtburd. A najmłodszych, bo o nich chyba pytasz – można również podzielić. Można regionami. Według mnie ciekawa jest obserwacja jak w różnych warunkach rozwija się sztuka. Centra stanowią tu oczywiście Kijów, Lwów, Charków, Odessa, Chersoń. Jeśli chodzi o Lwów to młodzi twórcy, których należy wspomnieć to Mirosław Wajda, Serhij Petluk, Oleksij Horoszka, ruch Koma, ci, powiedzmy „hipermłodzi” jak Serhij Radkiewicz.  Trzeba pamiętać, iż we Lwowie tworzy wielu przyjezdnych – z Iwano-Frankiwska, Użgorodu np. Iwan Nebesnyk, Amantom Marcha.  Jeśli chodzi o Charków – mamy tam Romana Minim, Anię Sejenka. W Kijowie – grupa performatywna RE działająca od 2004 r i takie nazwiska jak: Nikita Kadan, Anatolij Dywow, Żana Kadyrowa, Ania Noduda (reprezentująca gatunek „science art”). Na uwagę zasługuje  fakt istnienia przedstawicieli sztuki kinetycznej potrzebującej ogromnych kosztów finansowych, których w ukraińskim wariancie brak. Artystów „kinetic-art”. jest niewielu na Ukrainie, ale istnieją i osiągają sukcesy np. prace Ani były prezentowane w Londynie (London Art Fair).

Ale te nazwiska, ci młodzi artyści – bardziej znani są na Ukrainie? Czy lepiej im prezentować się za granicą? Bo ukraińska sztuka jest obecna na międzynarodowych wystawach.

Nie da się ukryć, że większość artystów zorientowana jest na Europę. Chcą, aby ich nazwiska pojawiały się w kontekście nazwisk sztuki europejskiej. I oczywiście tam mają większą szanse na otrzymanie wsparcia. Weźmy pierwszą z brzegu Polskę i świetny program Gaude Polonia, w którym uczestniczyła niemal połowa ciekawych artystów ze Lwowa. I widać u nich zmianę. Sam znam twórczość Wajdy do czasów jego wyjazdu i po powrocie ze stypendium – jego sztuka stała się bardziej wyrafinowana, dopracowana, zmieniło się również jego podejście do sztuki.  Podobnie Serhij Petluk, kijowscy twórcy – Ksenia Hnylycka, Łesia Chomenko, które wystawiane były w ramach Biennale w Wenecji – z tym że, paradoksalnie, reprezentowały tam nie Ukrainę a Bułgarię…

Aleksander Nikitiuk przy pracy (Festiwal Art Pole 2012), autor: M. Kacwin, źródło: Eastbook.eu


Już mówiłeś o tym problemie, ale wróćmy do niego w osobnym pytaniu – finanse. Najlepiej byłoby gdyby znalazły się pieniądze z budżetu, ale na chwilę obecną na Ukrainie nie jest to możliwe. Zatem szansą na zaistnienie sztuki współczesnej są fundusze prywatne. I mamy tutaj dwa szlaki – albo godzimy się na finansowanie oligarchów (jak chociażby galeria Pińczuk Art Center w Kijowie) albo liczymy na spełnienie marzeń, że sztuka sama na siebie zarobi.

Tak. Niestety na Ukrainie nie istnieje żaden system zarządzania sztuką współczesną. Ale nie ma też rynku. Ukraina dopiero raczkuje, stawia pierwsze kroki prezentując się na różnych Targach Sztuki, aukcjach. I to nie będzie szybki proces myślę. I to co zwróciło ostatnio uwagę biznesmenów – moda. Posiadanie galerii stało się modne. Często nie chodzi o zrozumienie sztuki, ale o stworzenie sobie neutralnej płaszczyzny, gdzie nieoficjalnie można by porozmawiać; wystawa staje się dekoracją spotkań biznesowych.   Niemniej jednak marzeniem jest, aby sztuka na siebie zarabiała. Bo chyba jest nią zainteresowanie. Wystawy sztuki współczesnej są odwiedzane. Generalnie przez ludzi młodych i „kulturalnie” ukierunkowaną część społeczeństwa. Ale jeśli chodzi o nabywców, tych którzy mogliby zapewnić sztuce finansową opłacalność – na zakup pozwolić mogą sobie jedynie ci materialnie dobrze sytuowani, a niestety nie idzie to zawsze w parze z ich edukacją. I chyba zrozumiała rzecz – sztuka ma się lepiej w dużych miastach.

Miasta. Opowiadasz o różnych ośrodkach sztuki współczesnej na Ukrainie. Sam jednak nie jesteś reprezentantem żadnego z wymienionych. Twój teren to Winnica. Tutaj pracujesz, działasz jako artysta, performer i kierownik Laboratorium Aktualnej Twórczości. Gdybyś mógł przybliżyć w kilku słowach jego historię i czym się zajmuje.

Można powiedzieć, że Laboratorium Aktualnej Twórczości wynikło spontanicznie. Zaczęło się chyba w  roku 2002 kiedy z pomysłem organizacji pierwszego festiwalu sztuki aktualnej „Underground” zacząłem wyciągać z kąt i podwórzy młodzież winnicką. Do projektu zaadaptowaliśmy dwupiętrowy, opuszczony budynek i przetworzyliśmy go na coś w rodzaju artystycznego squatu, gdzie w przeciągu dwóch tygodni tworzyliśmy i prezentowaliśmy własną twórczość z różnych kierunków sztuki współczesnej. Do festiwalu dołączyli się muzycy, poeci a nawet tancerze więc można powiedzieć, że festiwal stał się multidyscyplinarny. Budynek jednak został rozwalony zupełnie jakby były to lata ’70, a nie początek XXI wieku. Mimo to festiwalowi udało się przetrwać kolejne 3 lata, bez żadnej pomocy ze strony władzy czy biznesu, o które zabiegaliśmy. Powoli artyści zaczęli uciekać do innych miast. W Winnicy pozostało niewielu, którzy stanowili nieformalną jeszcze organizację zwaną właśnie Laboratorium Aktualnej Twórczości. Oficjalnie zarejestrowaliśmy ją w 2006 roku, a ja zostałem jej kierownikiem. Od czasu organizacji festiwalu udało nam się zrealizować kilka ciekawych projektów m.in. „Źródła świadomości”, „Fontanna”, „Niesamowite”. Braliśmy udział w festiwalach i projektach artystycznych – Szeszory (późniejsze Art-Pole), Wiosenny wiatr, Gogolfest, Fortmisja. Za swój największy sukces uważam projekt– Międzynarodowy Zimowy Festiwal Land-artu „Mithogenesis”, który odbędzie się w tym roku w lutym po raz ósmy.

Jedna z sal wystawowych Arsenale. Kijowskie Biennale 2012, autor: M.Kacwin, źródło: Eastbook.eu


W międzyczasie udało Ci się również wprowadzić w życie swój pomysł otwarcia Winnickiego Eksperymentalnego Centrum Sztuki Współczesnej. Był to projekt partnerski i Centrum miało swą siedzibę w Domu Handlowym „Magicentr”. Jaki jest sens umieszczania sztuki w przestrzeni dość komercyjnej i konsumpcyjnej?

Idea stworzenia stacjonarnego pomieszczenia do prezentacji sztuki współczesnej pojawiła się jeszcze za czasów „Undergroundu”, ale wówczas nie było możliwości stworzenia czegoś takiego. Dopiero w 2012 roku zaproponowaliśmy współpracę Spółce Handlowo-Usługowej „Magicentr”, ponieważ znaleźliśmy tam nieużytkowane pomieszczenie (100m2) i otrzymaliśmy zgodę na zajęcie tej przestrzeni bez płacenia za czynsz. Miejsce było jak najbardziej odpowiednie –  Magicentr znajduje się w centrum miasta i łączy dwie główne ulice. Często traktowany bywa jako przejście, co tworzy rewelacyjną sytuację dla umieszczania tam projektów, które dotrzeć mogą do różnych odbiorców. Dzięki utworzeniu w komercyjnej przestrzeni niekomercyjnego Centrum sytuacja artystyczna w Winnicy uległa poprawie. Po pierwsze pojawiła się instytucjonalna konkurencja, po drugie – młodzi miejscowi artyści zyskali możliwość zaprezentowania się oraz w końcu mieliśmy przestrzeń do prezentacji osiągnięć artystów z innych miast. Staraliśmy się sprostać wymaganiom tej części społeczeństwa, która rozumie sztukę współczesną i chce mieć z nią kontakt. W przestrzeni Centrum udało nam się zrealizować kilka projektów zarówno związanych z prezentacją lokalnych artystów, tych z innych części Ukrainy, jak i projekty międzynarodowe.

Plakat festiwalu „Mythogenesis”, 14-18 luty 2013


Nie działacie jednak jedynie w przestrzeni zamkniętej…

To prawda. Prócz wystaw i spotkań organizowanych w Centrum przeprowadziliśmy szereg akcji w przestrzeniach publicznych Winnicy – instalacje, performanse, warsztaty recyklingowe… W roku ubiegłym (2011) miał miejsce projekt „Interwencja” związany z kierunkiem sztuki zwanym mural-artem. Wówczas artyści z Kijowa, Charkowa, Sumów i Winnicy wykonali kilkanaście malunków na ulicach miasta Winnica. W tym roku (2012) odbyła się „Interwencja-2” mająca na celu pomalowania ścian miejscowych bibliotek.

Dziękuję za rozmowę. Życzę Laboratorium dalszych sukcesów, więcej zrozumienia i pomocy ze strony władz i społeczeństwa – przede wszystkim zapewnienia w końcu stałej przestrzeni do prezentacji. Tym bardziej, że po zakończeniu współpracy z „Magicentrem” działacie na własną rękę i jak sami mówicie „w innej przestrzeni”. Oby „inna przestrzeń” powróciła w formie Eksperymentalnego Centrum Sztuki Współczesnej „2”.

_______________________________________________________________________

Czytelników Eastbooka zapraszam na odkrywanie ukraińskiej przestrzeni sztuki w dniach 14-18 lutego 2013 w okolicach Winnicy na 8 Międzynarodowym Zimowym Festiwalu Land-Artu „Mithogenesis”.

O kilku wystawach prezentowanych w Eksperymentalnym Centrum Sztuki Współczesnej w Winnicy można poczytać na moim blogu: www.misja-winnica.blogspot.com (pod etykietami „Centrum Sztuki Współczesnej”, „Aleksander Nikitiuk”). W tekstach podane są linki do zdjęć.

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY