Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Oleg Hrynchuk

Czy „Nacjonalizm odcina Ukrainę od Europy”?

Myślę, że dla osób pozytywnie nastawionych do integracji europejskiej nie jest żadną nowością to, iż większość mieszkańców Unii Europejskiej potępia przejawy nacjonalizmu, ksenofobii, antysemityzmu i nietolerancji wobec innych. Także obywatele liberalno-konserwatywnej Polski biorą obecnie czynny udział w dyskusji na temat ustawy o związkach partnerskich, która uzyskała osobiste poparcie premiera Donalda Tuska.

"Svoboda" na ulicach Kijowa, 2009, autor: Vasyl` Babych, źródło: Wikimedia Commons

„Svoboda” na ulicach Kijowa, 2009, autor: Vasyl` Babych, źródło: Wikimedia Commons

Warto pamiętać, że UE jest zjednoczeniem krajów, których członkowie tworzyli wspólny związek w oparciu o formułę „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, potępiając zbrodnie II wojny światowej oraz budując podstawy przyszłej współpracy. Poszanowanie praw człowieka bez względu na wyznanie, narodowość, preferencje polityczne i orientacje seksualne są  tymi filarami, na których opiera się Unia. Trzeba więc zaakceptować te wartości, aby do niej dołączyć. Dlatego właśnie nie powinniśmy się obrażać na europejskich polityków za krytyczne uwagi pod adresem państwa deklarującego chęć przystąpienia do UE.

Павел Залевські

Paweł Zalewski, źródło: Facebook

31 stycznia ważny w Polsce dziennik Gazeta Wyborcza zamieścił artykuł  pod tytułem „Nacjonalizm odcina Ukrainę od Europy”, krytykujący obecny klimat polityczny na Ukrainie. Autor publikacji – europoseł PO Paweł Zalewski, znany polski komentator polityki międzynarodowej, aktywny zwolennik idei zbliżenia Ukrainy i UE – słusznie zauważył, iż w rezultacie „dryfu politycznego w Kijowie”, który można rozumieć jako dojście do władzy autorytarnego i skorumpowanego  reżimu, oraz wskutek bierności Brukseli Ukraina przesuwa się w stronę Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Sytuacja z umową stowarzyszeniową między Ukrainą a UE wciąż pozostaje nieokreślona. Tym niemniej największym niebezpieczeństwem dla Ukrainy według europosła jest niechęć do rewizji stereotypów dotyczących dwóch ukraińskich tożsamości – sowieckiej i nacjonalistycznej. – Ukraińcy mają wybór. Duża część z nich może w dalszym ciągu uznawać, że nacjonalizm dobrze chroni ich przed putinowską ekspansją i wpływami rosyjskiej kultury. Utkną wówczas na stałe we wschodnioeuropejskiej logice konfliktów między narodami, pogłębione zostaną też różnice między nimi – sądzi Paweł Zalewski.

Podobne oświadczenia mogą wywołać skutek tylko wówczas, kiedy na Ukrainie zaistnieje odpowiednie środowisko zdolne do ich przyswajania. Bardzo ważne jest, aby nie pozwolić nacjonalistom z Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Swoboda legitymizować siebie i swoją działalności w oczach europejskiej wspólnoty, jak to się udało im na Ukrainie. Parlamentarna partia „Swoboda” obecnie stawia przed sobą trudne do wykonania zadania: nie tracąc poparcia radykalnego skrzydła swoich wyborców, jednocześnie usiłuje kreować swój europejsku obraz.

Analizując działalność Swobody, można zauważyć pewne wysiłki skierowane na wzmocnienie autorytetu partii oraz tworzenie pozytywnego wizerunku w oczach europejskiej wspólnoty.

Pierwsza próba polega na dostosowaniu ukraińskiego neobanderowskiego nacjonalizmu do europejskiej konserwatywnej tradycji, charakterystycznej dla wszystkich krajów UE  i mogącej skutecznie funkcjonować również na Ukrainie. Wiązałoby się to jednak z przemilczeniem zbrodni UPA na Wołyniu i, co najgorsze dla ukraińskiego społeczeństwa, z odrzuceniem samokrytycznego spojrzenia w swoją przeszłość.

Druga próba to narzucenie opinii, że wielonarodowa i przeważnie dwujęzyczna Ukraina mogłaby się rozwijać w kierunku na wzór jednonarodowościowej i jednojęzycznej Polski.

Trzecia próba wiąże się z utrwaleniem opinii, że rosyjskojęzyczność jest oznaką „sowieckości”, i dlatego należy wykorzeniać ją na wszelkie sposoby. Postawa ta jest korzystna dla nacjonalistów, gdyż pozwala kamuflować ksenofobiczne traktowanie rosyjskojęzycznych obywateli.

Czwarta z kolei to całkiem uzasadnione założenie, iż państwo rosyjskie w postaci swojego obecnego kierownictwa jest jednakowo niebezpieczne tak dla całej Europy Wschodniej, jak i dla Ukrainy w szczególności. Czyli tworzenie modelu, według którego warto się integrować nie dla wspólnych wartości europejskich, a przeciw wspólnemu wrogowi, przy czym jedyną siłą, która jest w stanie skutecznie przeciwdziałać gospodarczej i kulturalnej presji Rosji jest Swoboda. Jak  podaje przywódca partii Ołeh Tiahnybok: – Mamy również wspólnego wroga geopolitycznego – Rosję – i między innymi Warszawa jest zainteresowana, aby mieć sojusznika w Kijowie (Nowa Europa Wschodnia 1/2013 “Ostre kroki są potrzebne”.)

Jerzy Giedroyć, kultowa osobistość powojennej polskiej emigracji, założyciel miesięcznika Kultura, jako jeden z pierwszych wśród intelektualistów powiedział wprost, że w interesie państwa polskiego jest posiadanie na wschodzie takich sojuszników,  jak Litwa, Białoruś i Ukraina. Dzięki jego mozolnej pracy utrwalona została opinia o tym, że Lwów powinien na zawsze pozostać ukraińskim miastem. My, Ukraińcy, którzy dążymy do tego, aby nasze państwo stało się częścią Unii Europejskiej, powinniśmy w ślady Giedroycia, mozolnie pracować, analizując swoją przeszłość, poddając w wątpliwość wszystkie nacjonalistyczne paradygmaty oraz krytycznie oceniając naszą codzienność.

Polska strona wykonała swoje zobowiązania zawarte w paradygmacie „Za wolność naszą i waszą”. Teraz jest kolej na Ukrainę.

Tłumaczenie z języka ukraińskiego: Ludmiła Slesarewa

Przeczytaj również: 

Czy „Nacjonalizm odcina Ukrainę od Europy”?

Facebook Comments

Student at the Ukrainian Catholic University(Lviv). I am interested in the history and culture of Poland. I like to travel and find new friends - always open to dialogue. http://www.facebook.com/ohrynchuk [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY