Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Łukasz Grajewski

Białoruś: Prysznic zamiast kąpieli

2013 został ogłoszony rokiem oszczędności. Gdzie? Na Białorusi. Państwowe organy prasowe namawiają obywateli do rozsądnego gospodarowania surowcami naturalnymi. Krytycy postkapitalizmu z pewnością przyklasnęli by edukacyjnej misji wdrażanej przez białoruskie władze. Z radami na oszczędzanie, w dobie kryzysu trudno się nie zgodzić. Dlaczego więc nic z tych planów dobrego nie wyjdzie?

.

Czy Białorusini zaczną oszczędzać wodę? Autor: Thanos Lazopoulos, źródło: anotherblog.net

Czy Białorusini zaczną oszczędzać? Autor: Thanos Lazopoulos, źródło: anotherblog.net

.

Andrzej Poczobut na łamach Gazety Wyborczej cytuje media kontrolowane przez władzę: „Myć trzeba się pod prysznicem, a nie w wannie”, „Warto uzbierać z 5 kg brudnej odzieży i dopiero wtedy włączyć pralkę”, „Postanowiliście wypić filiżankę herbaty, to gotujcie tyle wody, ile na to potrzeba, a nie pełny czajnik – po co zużywać energię!”. Korespondent Wyborczej zwraca uwagę, że moda na oszczędzanie wdrażana jest nawet w szkołach. Nauczyciele mają zwracać uwagę uczniom, aby ci nie niszczyli podręczników. Do zaciskania pasa będą zachęcani także pracownicy państwowych przedsiębiorstw. W jaki sposób? Można sobie wyobrazić drukowanie dwustronne, lub rezygnacja z drukowania maili, kiedy jest to zbędne.

Nie miejmy złudzeń co do intencji stojących za z pozoru słuszną kampanią białoruskich władz. Aleksander Łukaszenka i jego podwładni zdają sobie sprawę w jak fatalnej sytuacji znajduje się krajowa gospodarka. Centralnie zarządzane przedsiębiorstwa przegrywają z wydajniejszą konkurencją z zagranicy. Państwowe zakłady nie eksportują, produkują za dużo, aby sztucznie podtrzymywać zatrudnienie. Cały system zawaliłby się, gdyby nie rosyjskie surowce. Białoruś dary od Kremla skwapliwie przyjmuje, przetwarza i z zyskiem sprzedaje. Cała ta propaganda, mająca tylko znamiona kampanii społecznych, to polityczna hucpa mająca jeden cel: przedłużenie żywota autorytarnego systemu, którym zawiaduje Aleksander Grigorjewicz.

A szkoda. Faktem jest, że zużywamy za dużo wody i nie szanujemy tego co daje nam natura. Rzeczy kupionych nie naprawiamy, bo łatwiej i taniej kupimy w sklepie nowy egzemplarz. Co do mnie, właściwie od dawna żyję tak, jak to sobie białoruscy propagandziści wymyślili. Temat oszczędzania zasobów naturalnych i nieulegania zbytecznej konsumpcji powinien być bliski nam wszystkim. Obecny kryzys tym bardziej zmusza do refleksji o tym jak żyjemy.

Jednak do pewnych, z pozoru oczywistych faktów, każdy z nas dojść musi z własnej nieprzymuszonej roli. Państwo, owszem, ma tu swoją rolę do odegrania. Potrzebna jest edukacja, budowa infrastruktury i tworzenie pozytywnych wzorców wokół stylu życia, który myśląc długoterminowo, opłaci się nam wszystkim. Niestety, ratowanie satrapii Aleksandra Łukaszenki pod żaden z tych punktów nie podpada. Nie spodziewam się więc, że Białoruś wkrótce stanie się nową Szwecją. Będzie raczej tak, jak z przysłowiową schludnością, z której słynie stolica Białorusi. Mińsk na co dzień faktycznie świeci czystością. „Czysty”, to pierwszy przymiotnik, który słyszymy od turystów opisujących Mińsk. Czystość nie jest jednak efektem zorganizowanego i wyedukowanego w tym względzie społeczeństwa. To miasto po prostu jest na okrągło sprzątane przez sporą ilość zatrudnionych do tego pracowników. Bez ich pracy, niedopałki, papierki i plastikowe butelki po piwie na powrót zalegną na mińskich ulicach.

Facebook Comments
Łukasz Grajewski

Socjolog, absolwent Studium Europy Wschodniej UW. Pracował w administracji publicznej, aktywny w trzecim sektorze (Fundacja Wspólna Europa, Polska Fundacja im. Roberta Schumana, Inicjatywa Wolna Białoruś). Autor licznych publikacji o Europie Wschodniej w polskich mediach.

Kontakt: [email protected]

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY