Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Azerbejdżan. Wojownicy o wolność

Kim jesteśmy? Skąd jesteśmy? Co robimy? Odpowiedzi są dosyć proste. W niektórych krajach nikt by nawet takich pytań nie zadawał. Jednak tam, skąd pochodzę, są one bardzo istotne. Nie dziwcie się. To smutna rzeczywistość w tym małym kraju znanym reszcie świata jako Azerbejdżan. Jesteśmy jego młodymi, wyedukowanymi, inteligentnymi, aktywnymi obywatelami. 20-, 30-, 40-letni, ci, którzy mają wizję Azerbejdżanu jako lepszego kraju dla swoich mieszkańców.

Stado, autor: marfis75, źródło: Flickr

Stado, autor: marfis75, źródło: Flickr

Wszyscy pochodzimy stąd, z pięknej Północy, kolorowego Południa, z Centrum. Niektórzy z nas widzieli upadek Związku Radzieckiego, inni słyszeli opowieści o tych dniach od swych rodziców. Niektórzy nigdy nie doświadczyli ZSRR – urodzili się po odzyskaniu niepodległości. Pracujemy, studiujemy, staramy się uczynić z tego miejsca dom, z którego bylibyśmy dumni. To wszystko… Ale to byłoby zbyt proste wytłumaczenie w tym zbyt skomplikowanym świecie polityki, brudnych gierek oraz – czego często wielu zbywa jako nieistotne – samolubnych przywódców.

Sprawy nie są tutaj takie proste. Szczerość, posiadanie opinii, indywidualizm, zestaw ideałów i wiedza to nie jest coś, z czego należy być dumnym. Mogą cię one wiele kosztować, przede wszystkim – twoją wolność. Nie tylko fizyczną, ale wolność myśli.

Niedawno osoba wyznająca takie wartości, znana nam tutaj, jak i naszym przyjaciołom na całym świecie, została bezprawnie zatrzymana. Ruslana Asada zabrali go tajniacy, bez wytłumaczenia, sprzed jego miejsca pracy, w biały dzień. Ruslan nie zrobił nic złego. Wykorzystywał swe prawo do myślenia, działania i głoszenia tego, co uważał za słuszne. Co ma tutaj zresztą znikomą wartość, chyba że postępujesz w ”określony” sposób. Ruslana zwolniono po kilku godzinach, istnieje jednak prawdopodobieństwo, że znów go wezwą w celu wypytania o jego miejsce pracy – Narodowy Instytut Demokratyczny [National Democratic Institute, NDI]. Którego dyrektor podobno poprosił go o zrezygnowanie ze stanowiska po 10 marca i udziale Ruslana w pokojowej demonstracji przeciw znęcaniu się nad poborowymi w azerbejdżańskiej armii. Ten wiec, jak inne podobnie „niedozwolone” zgromadzenia, został rozpędzony przez policję przy użyciu gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych. Zwrócono w tym kontekście uwagę na powiązanie między NDI a organizacjami młodzieżowymi – zainteresowanie wzbudził niedawny artykuł dziennikarza Eynully Fatullayewa, który pomówił NDI o przekazanie 2 milionów dolarów na, jak to autor nazwał, „facebookową rewolucję” [przewrót za pomocą mediów społecznościowych – przyp. tłumacza]. Instytut odrzucił oczywiście oskarżenie.

Ruslan nie był jedynym zatrzymanym tego dnia. Rashad Hasanov, inny aktywista i członek jednej z młodzieżowych organizacji – N!DA Citizens’ Movement – także trafił na posterunek. Dotąd pozostaje w areszcie. Według jego adwokata Asabali Mustafayeva temu młodemu człowiekowi postawiono zarzuty posiadania nielegalnej broni. Jeśli stwierdzona zostanie jego wina, Rashad może spędzić w więzieniu do 8 lat.

Protesty były motywowane politycznie. Jeszcze przed demonstracją 3 członków N!DA zostało aresztowanych. Według raportu policji w ich mieszkaniach znaleziono koktajle Mołotowa oraz narkotyki. Oskarżono ich o planowanie rewolucji. Później tego samego dnia puszczono nagranie, w którym cała trójka przyznaje się do zarzutów. Adwokaci i rodziny twierdzą, że młodzi ludzie zostali do wypowiedzenia tych słów zmuszeni.

Oto my, ludzie gnębieni, prześladowani i więzieni tylko dlatego, że ktoś ma władzę, aby to zrobić. Mimo wszystko trzymamy się nadziei, że zajdzie zmiana w naszym ojczystym kraju. Zasługujemy na nią. Ja na nią zasługuję. Ruslan zasługuje. Rashad zasługuje. Azerbejdżańscy obywatele zasługują na przestrzeń dla myśli, tworzenia, dzielenia się i, po prostu, życia. I pewnego dnia nasi przywódcy zrozumieją wagę tej zmiany. Nie możemy sobie po prostu pozwolić, aby jeszcze jedno pokolenie naszych obywateli opłakiwało rozkład prawa, moralności i wolności.

Artykuł został oryginalnie opublikowany na blogu autorki oraz w magazynie WEast Magazine

O Azerbejdżanie

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY