Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Kryzys gatunku albo namiętności w ukraińskim parlamencie

Przedstawiciele większości parlamentarnej znaleźli dogodną możliwość swobodnego uchwalania ustaw, które są im na rękę. Po kolejnym blokowaniu Rady Najwyższej Ukrainy Partia Regionów i Komunistyczna Partia Ukrainy oskarżyli opozycję o bezczynność, co było powodem do zorganizowania „posiedzenia wyjazdowego”, przeprowadzonego w pomieszczeniach komisji przy ulicy Bankowej. W dniu 4 kwietnia zostało tutaj przez nich uchwalonych kilka ustaw, w czym wcale nie widzą nic złego. Opozycja natomiast pozostała w budynku Rady Najwyższej przy ulicy Gruszewskiego. W ten sposób w Ukrainie działało jednocześnie dwa parlamenty. 

Верховна Рада. Джерело: twitter.com/aronets

Rada Najwyższa Ukrainy. Źródło: twitter.com/aronets

Widmo przeszłości

Po „rozłamie” w parlamencie przedstawiciele opozycji natychmiast przypomnieli o wydarzeniach z 1991 roku, Państwowym Komitecie Stanu Wyjątkowego (PKSW, ros.: Государственный комитет по чрезвычайному положенню, ГКЧП) i puczu sierpniowym w Moskwie. Niewątpliwie są to zupełnie różne wydarzenia, ale oto co powiedział jeden z przywódców Zjednoczonej Opozycji, Arsenij Jaceniuk: – Wydaje mi się, że prosto przed sobą widzę Janajewa (przewodniczący PKSW  – Aut.) zamiast Rybaka (przewodniczący Rady Najwyższej – Aut.), jest to prawdziwe PKSW z 91. roku. Ale czy pamiętają oni, czym wszystko wtedy się skończyło? Dla nich wszystko skończyło się więzieniem.

Jednak w rzeczywistości wydarzenia z 4 kwietnia są bardziej podobne do tego, co miało miejsce w 2000 roku. Większość postanowiła wtedy przenieść obrady do Ukraińskiego Domu, co doprowadziło do wybrana nowego przewodniczącego parlamentu.

Po „wyjazdowym posiedzeniu” były przewodniczący Rady Najwyższej, Wołodymyr Łytwyn, opublikował na Facebooku wyciągi z Konstytucji Ukrainy, akcentując na tym, że decyzję o przenoszeniu obrad do innego miejsca należało najpierw przegłosować w Radzie.

Jednocześnie Łytwyn zauważył: – Niestety blokowanie parlamentu nabrało zupełnie absurdalnego wymiaru i zostało doprowadzone do nonsensu. Większość zaś nie posiada wizji idealnego pod względem prawnym wyjścia z sytuacji. W związku z tym coraz wyraźniejsza staje się dominacja polityki, dążenie do pokonania siebie nawzajem. To już dzisiaj ma i będzie miało w przyszłości bardzo negatywne skutki dla Ukrainy – w wymiarze zarówno krajowym, jak i międzynarodowym.

Przywódca Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia „Swoboda” Oleh Tiahnybok wezwał obywateli do uczestnictwa w prowadzonym 7 kwietnia mityngu. Podkreślił, że wszyscy powinni wyjść, „aby wystąpić przeciwko władzy”. Początkowo wiec zaplanowany był na sobotę, 6 kwietnia, ale w tym dniu w Żytomierzu miała się odbyć akcja „Ukraino, powstań!”, której opozycja postanowiła nie odwoływać. 5 kwietnia, w następnym dniu po „posiedzeniu wyjazdowym”, Rada Najwyższa została ponownie zablokowana. Tym razem deputowani należący do parlamentarnej większości po prostu się rozeszli, nie organizując żadnych „alternatywnych” posiedzeń. Arsenij Jaceniuk w imieniu opozycji obiecał odblokowanie Rady pod warunkiem, że spiker podda pod głosowanie wotum nieufności dla rządu, odwołanie reformy emerytalnej oraz przeprowadzenie wyborów w Kijowie.

Aby wyobrazić sobie, w jaki sposób postrzegana jest ukraińska sytuacja polityczna w świecie, przytoczę cytat z wypowiedzi byłego ambasadora USA w Ukrainie, starszego współpracownika naukowego w Instytucie Brookingsa, Stevena Pifera, który w wywiadzie dla rozgłośni radiowej „Głos Ameryki” zauważył: – To, że parlament nie funkcjonuje, podważa zaufanie do niego. Niestety wizerunek Rady Najwyższej w Europie i USA jest nie zbyt dobry: bójki, głosowanie jednego deputowanego za kilku kolegów, a teraz też rozłam. Rada nie kojarzy się z instytucją państwową, dążącą do rozwiązania poważnych problemów w kraju.

Kiedy ani władza, ani opozycja nie nadają się do działania, pozostaje coś na wzór spektaklu teatralnego. Blokowanie Rady, prowokacje większości, nawoływania do rewolucji są to wszystko przejawy bezradności. Jest to jakieś déjà vu.  Przypomnijmy rok 2002, 16 września. Wtedy, w dniu obchodów drugiej rocznicy zabójstwa dziennikarza Georgija Gongadze, rozpoczęła się akcja protestu „Powstań, Ukraino!”. Obecnie opozycja nawołuje obywateli do udziału w akcji „Ukraino, powstań!”. Nie mówię już o blokowaniach – stały się one zjawiskiem powszednim. O sprawowaniu się większości i „rozłam” w 2000 roku już wspominaliśmy. Drodzy politycy, jest to kryzys gatunku!

Tłumaczenie: LS

Czytaj także:
 „Powstanie ludowe”: nie warto czekać na nowy Majdan
Історія блокувань Верховної Ради: кров і ночі з варениками

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY