Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Fedor Kostrov

Pochwała Janukowycza ze strony UE to sygnał dla Łukaszenki

Zwolnienie z więzienia byłego ministra spraw wewnętrznych spotkało się z aprobatą polityków europejskich. 7 kwietnia prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz podpisał dekret o ułaskawieniu dwóch ministrów rządu Julii Tymoszenko – Jurija Łucenki i Gieorgija Filipczuka.

Европа требует освободить политзаключенных, источник: flickr.com

Europa domaga się uwolnienia więźniów politycznych, źródło: flickr.com


Następna będzie Tymoszenko?

Dekret spotkał się z pozytywną reakcją wysokiej przedstawiciel UE ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Catherine Ashton, komisarza ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Štefana Füle, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, sekretarza generalnego Rady Europy Thorbjørna Jaglanda i innych.

– Cieszymy się, że prezydent Janukowicz, korzystając ze swojej prerogatywy, ułaskawił byłego ministra wewnętrznych spraw Jurija Łucenkę i byłego ministra ochrony środowiska Gieorgija Filipczuka – podaje ukraińska agencja informacyjna UNIAN za oficjalnym oświadczeniem Ashton i Füle. – Oczekujemy teraz, iż Ukraina bezzwłocznie podejmie działania mające na celu zapobiegnięcie podobnym przypadkom w przyszłości, wdrażając reformy eliminujące stosowanie wybiórczej sprawiedliwości.

Z kolei Martin Schulz podziękował misji byłego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Pata Coxa i byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego za ich wysiłki w celu uwolnienia Łucenki.

Ułaskawienie prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza jest zgodne z duchem wyroku wydanego przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, jak utrzymuje Sekretarz Generalny Rady Europy Thorbjørn Jagland. – Wierzę, że Ukraina będzie również przestrzegać wyroku ETPC w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko.

Czy Łukaszenko weźmie przykład z Janukowycza?

Jak wiadomo, uwolnienie i rehabilitacja wszystkich białoruskich więźniów politycznych jest głównym warunkiem normalizacji stosunków Białorusi i Zachodu. Czy można uważać, że poparcie decyzji Wiktora Janukowycza przez  Brukselę jest sygnałem dla Białorusi? Czy Łukaszenko weźmie w najbliższej przyszłości, tj. w kwietniu, przykład ze swojego ukraińskiego kolegi, czy też będzie grać na zwłokę (na przykład do 3 lipca [Dzień Niepodległości Republiki Białoruś – przyp. tłum.], żeby na święto okazać „miłosierdzie”)?

Nie można nie usłyszeć sygnału

Według jednego z liderów kampanii obywatelskiej „Mów prawdę” Andreja Dmitrijewa Białoruś ma szansę zostania częścią politycznej Europy. – UE wielokrotnie powtarzała białoruskim władzom na wszystkich możliwych szczeblach, że uwolnienie więźniów politycznych jest warunkiem rozpoczęcia negocjacji. Ukraina przygotowuje się do podpisania Umowy Stowarzyszeniowej, a Janukowycz nie chce tego zaprzepaścić.

Dmitrijew uważa, że pochwała działań Kijowa nie jest sygnałem, lecz bardzo konkretną odpowiedzią na wieczne lamenty i manipulacje pionu władzy na temat UE, który mówi, że „nie jesteśmy tam mile widziani.”

– UE jest otwarta na Białoruś i jej obywateli – zapewnia Andrej Dmitrijew. – Zwracamy się dzisiaj do władz, do każdego urzędnika: europejska przyszłość jest potrzebna nie tylko waszym dzieciom i oszczędnościom  tego potrzebujemy my wszyscy, obywatele Białorusi, tj. studenci, nauczyciele, biznesmeni, robotnicy, przemysłowcy, wojskowi.

Dmitrijew jest przekonany, że nie jesteśmy gorsi od Ukrainy, dlatego też taka umowa może być podpisana także z Białorusią. Aby to zrobić, nie potrzeba dużo. Należy przede wszystkim przestać chować głowę w piasek, uwolnić ludzi z więzienia i rozpocząć zmiany w kraju.

Trzeba walczyć a nie rozmawiać

Były więzień polityczny Aleksander Atroszczankau mówi, że wiele osób przewiduje kroki Aleksandra Łukaszenki w kwestii uwolnienia z więzienia przeciwników reżimu.

– Myślę, że nie trzeba tu opierać się na naciąganych hipotezach, lecz na faktach – uważa Atroszczankau. – Faktem jest, że więźniowie polityczni znajdują się w koloniach karnych i więzieniach w najtrudniejszych warunkach i pod potworną presją. I trzeba walczyć w każdy sposób o ich uwolnienie na co dzień.

Według niego żadnego więźnia politycznego Łukaszenka nie zwolnił z dobroci serca. – Każde zwolnienie to zwycięstwo zasadniczych, solidarnych i zdecydowanych działań wielu ludzi. Myślę, że insynuacje na temat „a może uwolni” tylko utrudniają tego zrozumienie – z głupoty lub celowo.

Zachód liczy na podobny krok ze strony Białorusi

Dla wszystkich jest jasne, że więźniowie polityczni na Białorusi to „zły aktyw”, którego trzeba się pozbyć jak najszybciej – tak uważa zastępca przewodniczącego Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (ZPO) Antonina Kowalowa. – Chyba to jest więc naturalne i logiczne założenie, że podobne przykłady to zdecydowany sygnał dla Białorusi, Bruksela oczekuje od władz białoruskich podobnego kroku – stwierdziła polityk.

Kowalowa nie potrafiła natomiast powiedzieć, kiedy dokładnie zostaną uwolnieni więźniowie polityczni. – Można tylko przypuszczać. Prawdopodobnie nie wszyscy zostaną wypuszczeni od razu. Możliwie, że zrobione to będzie bliżej szczytu UE i Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, planowanego na listopad 2013 roku.

Ponadto według niej pozostają poważne wątpliwości co do rehabilitacji, na którą nalega ZPO.

Kredyty będą oddawać obecni więźniowie polityczni

Znany białoruski bloger Eugen Lipkowicz zauważył, że nasza praktyka polityczna, jaką obserwujemy od niemal 19 lat, oparta jest na dość prostej zasadzie: stać do końca, a jeśli się nie uda, to przejść na stronę przeciwnika.

– W taki sposób są zbudowane nasze stosunki z Rosją, w taki sposób są zbudowane nasze stosunki z Zachodem – uważa bloger. – Niestety Chavez zmarł w niewłaściwym momencie, przez co Wenezuela jest obecnie zaaferowana wyborami, z Iranem problemy, a u naszego azerskiego brata znaleziono pieniądze na wyspie Jersey, i jeszcze nie wiadomo, czy po aferach ze „Spartakiem” i „Kommunarką” [białoruskie fabryki cukiernicze – przyp. tłum.] ktoś coś od nas kupi, a potrzebujemy pieniędzy. Uważa się, że MFW nie daje ich z powodów politycznych. A niektóre z tych przyczyn można wyeliminować poprzez amnestie więźniów.

Zresztą, mówi Eugen Lipkowicz, amnestia nastąpi po tym, jak będzie zrobiony bilans i się okaże, że kopią już z drugiej strony dołu. Kilka dni wahania, zbierania podpisów, badań i wywiadów ekspertów i prawdopodobnie 3 lipca okaże się datą, kiedy uwolni się więźniów politycznych, ale to pod warunkiem, że na „Czarnobylski szlak” [doroczna manifestacja białoruskiej opozycji, upamiętniająca rocznicę katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu – przyp. tłum.] przyjdzie 1000 osób.

– A jeśli więcej, to w Rosji drgną komuś nerwy i albo zostanie podpisany bilans paliwowy, albo wypisze się reżimowi kolejny kredyt, który już będą oddawać więźniowie polityczni – jak wyjdą na wolność na czas nieokreślony – podsumowuje bloger.

Oryginał artykułu (w języku rosyjskim)

Tłumaczenie: ASB

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY