Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

PdK Film: „Żywie Biełaruś!”

W piątek 19 kwietnia swoją premierę w Polsce będzie miał film Krzysztofa Łukaszewicza „Żywie Biełaruś!”. Dzieło, które mówi o współczesnej Białorusi więcej, niż niejeden artykuł, analiza, komentarz…

Żywie Biełaruś, źródło: screenshot z youtube.com

Żywie Biełaruś, źródło: screenshot z youtube.com

„Żywie Biełaruś!” opowiada o młodym muzyku rockowym Mironie (Dzmitry „Vinsent” Papko), który zostaje przymusowo wcielony do wojska. Miron odcina się stanowczo od polityki. Zdaje sobie sprawę, że żyje w kraju, w którym rządzi ostatni europejski dyktator. W trakcie koncertu mówi, że na Białorusi można śpiewać o rewolucji. Byleby nie o konkretnej, bo to już niebezpiecznie i za to mogą cię wsadzić do więzienia. I ta wypowiedź chyba najlepiej oddaje jego stosunek do życia w tym kraju. Miron zostaje represjonowany za wykonanie na koncercie niepoprawnej politycznie piosenki. Trafia do wojska w czarnobylskiej zonie.

Podczas pobytu w wojsku w Mironie zachodzi przemiana.  Zdaje sobie sprawę, że za każdą próbę ingerencji w działanie systemu  zostanie surowo ukarany. Świadomie więc podejmuje to ryzyko i przy pomocy swojej dziewczyny, Wiery (w tej roli Karolina Gruszka), zaczyna pisać bloga.  Opisuje panującą w wojsku „diedowszczynę”, koszmarny stan koszar i panującą w nich korupcję. Blog Mirona pokazuje wojsko jako małą ojczyznę, w której panuje system autorytarny.

Film Krzysztofa Łukaszewicza wywołuje silne emocje, momentami jest bardzo brutalny. „Żywie Biełaruś!”  z całą pewnością może wstrząsnąć tymi osobami, które nie wiedzą za wiele na temat Białorusi.  Z kolei dla widzów znających białoruskie realia, będzie smutnym potwierdzeniem tego, co już wiedzą.  

„Żywie Biełaruś!” swoją premierę w Polsce będzie miał w piątek 19 kwietnia.  Inspiracją do powstania scenariusza był reportaż Włodzimierza Nowaka „Jak Franak Wiaczorka walczył w białoruskiej armii”.  „Żywie Biełaruś!” powstało przy współpracy polskiej ekipy filmowej oraz białoruskich aktorów. Polską aktorką, odtwórczynię roli Wiery, Karolinę Gruszkę pytaliśmy czy jest to bardziej film polski czy białoruski

Chciałoby się, żeby to jednak był film białoruski zrealizowany przy pomocy polskiej strony. Myślę, że przez najbliższe lata na Białorusi takie filmy nie będą mogły powstać. Chciałabym, żeby to rzeczywiście nie były lata, żeby to się jakoś szybciej zmieniło. Patrząc tak realnie na rzeczywistość, myślę, że polska pomoc przy realizacji tego projektu była  w pewien sposób niezbędna.

Film został zakazany na Białorusi. Odtwórca głównej roli, Dzmitry „Vinsent” Papko, za udział w projekcie otrzymał zakaz wyjazdu z kraju. Udało mu się jednak opuścić Białoruś. Po powrocie do kraju grożą mu represje, o czym otwarcie poinformował go pracownik KGB. Karolina Gruszka zapytana o to, czy uważa, że filmy takie jak „Żywie Biełaruś!” mogą przyczynić się do pogorszenia sytuacji na Białorusi, odpowiedziała:

Nie sądzę,  żeby ten film miał się przyczynić do pogorszenia sytuacji na Białorusi. Czy może się przyczynić do poprawy? Patrząc realnie, wydaje mi się możliwe, że gdy film dotrze niecodziennymi kanałami do Białorusinów być może da im trochę jakiejś siły, energii, trochę inspiracji do walki o wolność. Również  o taką swoją własną wolność w ramach tego reżimu.  Przynajmniej na razie.

Czy warto iść do kina na „Żywie Biełaruś!”? Dzmitry „Vinsent” Papko powiedział:

– Nie. Uważam, że nie, nigdy. Proszę, niech nikt nie idzie na to do kina. To jest straszne kino, ponieważ będziecie przez nie płakać . Nie warto na to iść… A tak na poważnie. Tak, to ważny film. Pokazuje problemy współczesnej Białorusi. To jest kraj tuż obok Polski, tuż obok Warszawy, a ludzie na przykład w Warszawie nie wiedzą, co się dzieje na Białorusi. Moim zadaniem powinno być  więcej filmów, więcej informacji. I nie tylko na temat dyktatury, tego wszystkiego złego, co się dzieje. Te 10 mln ludzi, którzy tam mieszkają pod dyktaturą, to  nie są zombie. To są normalni ludzie, którzy chcą żyć w normalnym kraju. Nie patrząc na to wszystko, co się dzieje, na ten cały marazm, żyją też tam twórcy, którzy piszą fajną muzykę, starają się robić filmy. To są Europejczycy i zasługują na lepszą dolę.

Frank Wieczorka zaprasza na film

Przeczytaj recenzję Łukasza Grajewskiego

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY