Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Ukraina – referendum doprowadzi do rozbicia dzielnicowego?

Pod koniec 2012 r. prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz podpisał ustawę o ogólnokrajowym referendum.  Mówią, że historia  powtarza się dwa razy – najpierw jako tragedia, potem jako farsa. „Parada suwerenności” w latach 1990-1991 doprowadziła do rozpadu ogromnego kraju, co spowodowało konflikty wojenne, spadek poziomu życia mieszkańców, zastój w przemyśle, złamanie losów całych pokoleń. Ideowy ojciec „parady suwerenności” – Przewodniczący Rady Najwyższej RFSRR Borys Jelcyn w swoim czasie radził republikom wchodzącym w skład Związku Radzieckiego: – Bierzcie tyle suwerenności, ile jesteście w stanie udźwignąć! Ostatnie wydarzenia w Ukrainie mogą wskazywać na to, że powtórzenie historii sprzed ponad dwudziestu lat może się zdarzyć również nad Dnieprem. Daj Bóg, jako jako farsa. Ale kto powiedział, że farsa nie może być tragiczna w skutkach?

Виктор Янукович, источник: telegrafist.org

Wiktor Janukowycz, źródło: telegrafist.org

.

Zgodnie z prawem referendum ogólnokrajowe jest jedną z form demokracji bezpośredniej w Ukrainie, sposobem sprawowania władzy bezpośredniej przez naród ukraiński. Może ono dotyczyć m.in. zmian terytorialnych (referendum ratyfikacyjne). Frakcje opozycji w Radzie Najwyższej – Wszechukraińska Koalicja „Batkiwszczyna”, Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform (UDAR) Witalija Kliczki, Ogólnoukraińskie Zjednoczenie Swoboda – występują za skasowanie ustawy o referendum (służba prasowa „UDARu” z dnia 3 kwietnia 2013 r.).

Ocena ustawy o referendum

Według Jurija Kluczkowskiego – polityka, deputowanego ludowego Ukrainy III i VI kadencji – ustawa o referendum ogólnokrajowym jest konceptualne błędną. – Referendum jest mechanizmem, który może realizować prawdziwą wolę narodu, jak i stać się sposobem podejmowania decyzji, niemających nic wspólnego z demokracją i państwem prawa. Niebezpieczeństwo tej instytucji polega na tym, że może ona stać się przejawem demokracji bezpośredniej bądź narzędziem „dyktatury plebiscytarnej”. Praktyka krajów europejskich wskazuje, że w niektórych krajach nie ma referendów w ogóle, a tam, gdzie są stosowane, są uzależnione szeregiem warunków prawnych, ponieważ ludzie, sprawując władzę, też muszą to zrobić w ramach Konstytucji i ustaw (wywiad dla gazety „Dieło” z dnia 24 listopada 2012 r.). Ciężko się nie zgodzić z wnioskiem pana Kluczkowskiego. Wszystko, za co byś się nie wziął, czego nie dotknął, może być wykorzystano zarówno na dobre i na złe. Jak się mówi, każdy kij ma dwa końce.

Dla kogo – wojna, dla kogo – matka rodzona?

Podczas gdy przywódcy opozycji i przedstawiciele władzy rządzącej kruszą kopie w sprawie legalności lub nielegalności przyjęcia ustawy o referendum, w regionach, powiedzmy, „cichaczem” pewne siły próbują realizować swoje pragnienia i ambicje, w wyniku których w najbliższej przyszłości Ukraina może stać się jedną wielką autonomią.

Według informacji portalu internetowego galychyna.info, Galicja może wkrótce stać się autonomiczną republiką w składzie Ukrainy. Stało się to możliwe w związku z wejściem w życie ustawy o referendach ogólnokrajowym i lokalnym. Grupa inicjatywna rozpoczęła już działalność, a wszystkie swoje działania realizuje zgodnie z prawem, a nawet z wyprzedzeniem wymogów określonych przepisami prawa.

Tak więc, zgodnie z prawem, grupa inicjatywna referendum ogólnokrajowego w sprawie utworzenia autonomicznej republiki Galicja przygotowała pisemne powiadomienia do kierowników rejonowej i miejskiej rady, gdzie określa czas, miejsce i cel spotkania. Ponadto, grupa inicjatywna (w liczbie 20 osób) przygotowała zaproszenia do ponad 200 delegatów.

Jarosław Monastyrski – przewodniczący grupy inicjatywnej zapewnił, że zaproszenia zostały skierowane przede wszystkim do ludzi, którzy są moralnymi autorytetami, aktywistami życia społecznego i kulturalnego, w tym pisarzy, muzyków, dziennikarzy, naukowców, liderów organizacji trzeciego sektora oraz do osób z wykształceniem teologicznym. Sekretarz grupy inicjatywnej Stepan Chmiel potwierdził istnienie tego spisu oraz tego, że wśród delegatów są uznani liderzy narodu galicyjskiego.

Oczywiste jest, że niektóre z tych sił, inicjujące sprawę autonomii Galicji, jednoznacznie związane są z opozycją. W tym samym czasie przywódcy opozycji z całej siły krzyczą, że ustawa o referendum została poddana pod głosowanie nie przez nich osobiście, a poprzez „kartkowe głosowanie” deputowanych, co pozwala uznać go za nielegalne? Co więcej, w opozycji dyskutuje się o możliwości skasowania tej ustawy poprzez apel do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

To jak to jest? Lewa ręka nie wie, co robi prawa? Kiedy się opłaca – wtedy jest to zgodnie z prawem, kiedy nie – to jest to nielegalne? Jak traktować oskarżenia o separatyzm regionów wschodnich w 2004 roku? Co z twierdzeniem, że Ukraina jest państwem unitarnym?

Przy okazji, dla tych, którzy już zapomnieli – Zjezd w Siewierodoniecku 28 listopada 2004 roku — ogólnokrajowym zjazd deputowanych wszystkich poziomów w okresie kryzysu społeczno-politycznego jesienią 2004 r., spowodowanego przez Pomarańczową Rewolucję (zdaniem uczestników zjazdu – przewrotem państwowym) w celu opracowania wspólnej strategii w celu ustabilizowania sytuacji w kraju.

Zjazd był odpowiedzią na działania władz lokalnych niektórych zachodnioukraińskich obwodów (lwowskiego, wołyńskiego, ternopolskiego i iwano-frankowskiego), jak również Rady Miejskiej Kijowa i władz obwodu kijowskiego, które wzywały do bojkotu wybranego prezydenta Wiktora Janukowycza i uznania Wiktora Juszczenki za zwycięzcę wyborów prezydenckich w 2004 r.

Siły odśrodkowe lub „absurd ideologiczny wczesnej niepodległości Ukrainy”

Jarosław Monastyrski: – Oczywiste jest napięcie w skali ogólnokrajowej. Rozbieżność między tradycjami publicznymi i kulturowymi, dominacją religijną i językową nie może rozpuścić się w powietrzu. Wyobraźcie sobie rodzinę, która rozrosła się do plemienia (kilku rodzin), ale nadal mieszka razem na podwórku rodziców. Mają oni wiele wspólnego, ale jednocześnie coś różni ich od siebie. Zazwyczaj ludzie mądrzy w takich wypadkach rozchodzą się po nowych gospodarkach – tworzą własny dom, w ten sposób cementując więzi między rodzinami. Przecież jeżeli wybierać między problemami wspólnego domu i dobrosąsiedzkim współżyciem, to wybór wydaje się oczywisty. Znowu zaś ta analogia jest skierowana przede wszystkim do tych, którzy dostali się pod dominujący wpływ byłego ZSRR i ideologicznego absurdu wczesnej niepodległości Ukrainy. Więc ci, którzy pamiętają aneksję Galicji i jej przymusowe przyłączenie do USRR nie potrzebują podobnych analogii… .

Opierając się na logice pana Monastyrskiego, następnie z „absurdem ideologicznym wczesnej niepodległości Ukrainy” może zgodzić się nie tylko Galicja, ale, na przykład, region doniecki. Kijów i obwód kijowski mogą inicjować powstanie autonomii stołecznej, dogonią go również Podole i Wołyń…

W regionie południowym może zjawić się grupa chętnych do zainicjowania kwestii o referendum w sprawie utworzenia autonomicznego obwodu taurydzkiego. Odessa może powiedzieć w odpowiedzi, że jej tradycje kulturowe i ideologiczne koncepcyjnie nie zgadzają się ani z Galicją, ani z Kijowem, i że ona też chce iść „do swojej chaty” wraz z Diukiem [pierwszy gubernator Odessy – książę Richelieu – przyp. tłum.] i Katarzyną z Potiomkinem. Charków w końcu przypomni sobie, że był pierwszą stolicą. Prosta sprawa – wystarczy tylko chcieć. Wtedy zaczną się mnożyć inicjatywy w Ukrainie. I dobrze, jeśli pozostaną one tylko inicjatywami. A jeśli nagle zaczną być realizowane? Zastanawiam się, kto w tej sytuacji będzie Jelcynem? Jaka siła da zielone światło: – Bierzcie tyle suwerenności, ile jesteście w stanie udźwignąć? Czy nie będzie nikogo – zabraknie odwagi? Rzeczywiście, niewiele jest warte to, co otrzymano bez większego wysiłku.

Co by nie mówić, Ukraina ma takie terytorium jakie ma i jest to zasługa Związku Radzieckiego i  dobrej woli przywódców, którzy byli wówczas „u steru”: – Macie, bierzcie! To terytorium zostało uzyskane przez nas pokojowo, bez konfliktów wojennych i krwi, bez wojny domowej i apelu do społeczności międzynarodowej. Właśnie takiej Ukraina proklamowała swoją niepodległość. I naprawdę pragnę, by żadne siły, żadna filozofia „miasteczkowska” i krótkotrwała koniunktura nie pozwoliłyby poszatkować Ukrainę na kawałki, plasterki, strzępy. Ukraina nie jest patchworkiem… Farsa, tragedia… Ale kto powiedział, że farsa nie może obrócić się w tragedię?

Tłumaczenie: ASB

Facebook Comments
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY