Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Siarhei Astrautsou

Kiełbasiane radio

Białoruskie radiostacje opanowały masarnie. Spróbujcie pokręcić gałką: imponowanie-gotowanie. Wyłażą ze skóry w wyścigu do żołądków słuchaczy: kto sprytniejszym wierszykiem zachęci do przekąszenia własnej szynki! Za masarniami biegiem  ruszyli producenci mąki, majonezu i innych produktów. Po prostu sklep spożywczy, a nie republika!

Radio, autor: postbear, źródło: flickr.com

Radio, autor: postbear, źródło: flickr.com

I kraj mamy tajemniczy, jak jakaś Laponia, tylko jakaś „chyhrynna”. Białorusini: żyjemy „w naszym maleńkim  północnym leśnym kraju”! Słyszałem to w ciągu dnia na swoim „Grundigu”. „Nowinę” ogłosiła prowadząca nowej grodzieńskiej radiostacji, drugiej co do wielkości w mieście. Nie daj Boże trzecią złapać…

Właśnie dostałem od przyjaciela z Polski „Grundinga” o nostalgicznej nazwie „Music-Boy-70”. Włączyć radio w Warszawie to czysta przyjemność.  Szczególnie spodobało mi się coś, czego wcześniej nie słyszałem – „Chilly Zet”. Miękka, przyjemna, nowoczesna muzyka. Kulturalny język, narracja. Poza tym Polacy również używają słowa „inteligentny”. Niestety, nie da się przewieźć odbiornika razem z warszawską radiostacją. W domu mimowolnie się spiąłem: pokój wypełnili Sieroże, Kaliany i inni prowadzący, którzy współzawodniczyli w stylu pogawędkowo -syzrańskim. Ledwie padło jakieś powiedzonko, to obowiązkowo słyszało się: „Jak mówią Rosjanie…” Dlaczego Rosjanie? Przecież nie trafiłem do Rosji ?!

Co to liczby stacji to w stolicy jest ich w przybliżeniu tyle, ile mają Polacy. Zasięgiem „obejmują” również miasta obwodowe. Nowa grodzieńska radiostacja jest taka sama jak stara, nawet ma identyczny głos.  Odrobinę inna muzyka co prawda, więcej rocka. Jednak od czasu do czasu, radiowy głos z naciskiem powtarza: „Rock po rosyjsku”. W ciągu tygodnia usłyszałem nawet po jednej polskiej i ukraińskiej piosence, ale ani jednej białoruskiej. Pytanie: po co mam słuchać takiej stacji? Ale innych nie ma. I oddawaj z powrotem „Grundiga”.

Dlaczego wciąż nie ma białoruskich piosenek? Dlatego, że rock pozostaje „muzyką wolnych ludzi”. A rosyjski, chcąc nie chcąc, jest obcy. Wystarczy tylko coś tam wykreślić, najpierw „Zmiany, czekamy na zmiany!” Muzyka rockowa kiedyś pośrednio przyczyniła się do tego, żeby zniknęły KPZR[1] i ZSRR. Takie rzeczy się nie powtarzają, ale kierownictwu partii wszystko jedno – trochę nieprzyjemnie sobie wyobrazić, że taka sytuacja mogłaby się powtórzyć w ich przypadku. Dlatego trzeba słuchać „rocka po rosyjsku”.

Stacje FM, które są w naszych odbiornikach, to klony jednej – Prowincji. Audycje bez zawartości. Jeżeli nagle podadzą kurs waluty, możecie mówićć, że wam się poszczęściło.

Mieszkańcy Grodna znają Radio Białystok, w którym są i wiadomości, i literatura, i audycje na różne tematy. Ciekawie posłuchać.  A w naszych nie ma czego, tylko piosenki „na zamówienie  pracowników”.

Co do wiadomości, to jeden młodzieniec, który trafił do naszego lokalnego radia, opowiadał mi kiedyś, że jest tam  sytuacja jak w armii, gdzie najwięcej praw mają „diedy”[2]: branie notatek z regionalnych gazet jest dozwolone tylko „weteranom”. W rezultacie nie uda się usłyszeć niczego ciekawego. Chyba już wszyscy pamiętają , jak prowadzący  regionalnego radia pewnego razu palnął, że rzeka Niemen przepływa przez terytorium „czterech państw”. Jak bardzo bym się nie męczył, czwartego i tak sobie nie przypomniałem.

Wiadomym jest, że w Białymstoku istnieje nawet białoruskie Radio Racja, a dwie grodzieńskie stacje nadają audycje po rosyjsku.  Co prawda w Radio Grodna powiedzieli mi, że rano w toczce[3] można usłyszeć coś i po białorusku. Być może w sam raz dla starszych ludzi na wsi. Bo kto w mieście dzisiaj słucha toczki. Tylko  FM!

Dlaczego takie stacje rodzą się „ wykastrowane”? Dlatego, że pierwszy i główny warunek to: nijakiego nawet  posmaku polityki. Kto chce być następny i dzielić los Auto-Radio[4]? Nie ma takich? W  takim razie dawajcie masarniane wierszyki, chłopcy! Poprawiajcie apetyt populacji!

Mój „Grundig”  jest taki zgrabny, a Sieroże w radiu tacy nachalni, że jedna tylko nadzieja „w RFN”, jak u tego Wysockiego w piosence: „ On ma odbiornik „Grundig”, łapie kontra RFN”. Ma  także i fale krótkie, co obecnie jest rzadkością. Można słuchać „Svabody”.

Siarhiej Astraucou- pseudonim literacki Siarhiej Astraviec.

Mieszka w Grodnie. Z wykształcenia dziennikarz. Redagował tygodnik „Pagonia”, pracował w gazecie „Svaboda”. Obecnie współpracuje z Radio Svaboda, prowadzi swój blog na stronie www.svaboda.org, do ostatniego czasu pod tytułem „Dziennik pisarza”. Pisze na wspólne tematy polsko-białoruskie. Ukończył szkołę „Pagrannicza” w Sejnach.

Opublikował 140 krótkich esejów o Grodnie i „białoruskie pytania” na swoim blogu „Przez grodzieńskie okulary” na stronie gazety „Nasza Niwa”. Członek Białoruskiego Pen Centrum i Związku Białoruskich Pisarzy. Wydał siedem książek. „Cenzarskije nażnicy” zostały wydane w Białymstoku, „Katy Jozafa Ratzingera” w Wilnie. Dwie ostatnie „Rajskije jabłyczki” i „Żaleznaja zasłona z arnamentom” ukazały się w internetowej bibliotece www.kamunikat.org. W „Rajskich jabłyczkach” została opublikowana nowela „Marmur nie śmiajecca” o ostatnim królu Rzeczpospolitej Stanisławie Auguście Poniatowskim.

źródło: svaboda.org

tłumaczenie z  j. białoruskiego: Joanna Kozioł


[1] Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego

[2] w hierarchii wojskowej: żołnierz, który odbył 1,5 roku służby wojskowej; od tego terminu pochodzi nazwa zjawiska „diedowszczyna”.

[3] toczka (biał. радыёкропкa)- rodzaj odbiornika radiowego dawniej używany na wsiach. głośnik przymocowany do ściany, który odbiera tylko jeden program radia

[4] Auto-Radio to białoruska radiostacja, która przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku transmitowała spoty wyborcze m.in. Andreya Sannikowa. Radiostacji chciano odebrać prawo do nadawania audycji.

Facebook Comments

Mieszka w Grodnie. Z wykształcenia dziennikarz. Redagował tygodnik “Pagonia”, pracował w gazecie “Svaboda”. Obecnie współpracuje z Radio Svaboda, prowadzi swój blog na stronie www.svaboda.org, do ostatniego czasu pod tytułem “Dziennik pisarza”. Pisze na wspólne tematy polsko-białoruskie. Ukończył Szkołę Pogranicza w Sejnach.

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY