Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Hanna Sous

Białoruś: „By żony nigdy się w niczym nie sprzeciwiały”

Obskurantyzm nie zależy od tego, czy jesteś demokratą czy autokratą, opozycjonistą czy wertikalszczikiem*, robotnikiem czy profesorem. Do takich wniosków doszłam po niedawnym wywiadzie z byłym prezesem Nacbanku** i honorowym przewodniczącym Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Stanisławem Bahdankiewiczem, udzielonym gazecie Komsomolskaja prawda w Bielarusi: „Ożeniłem się, ponieważ miejsce mężczyzny nie jest w kuchni”.

Narodowy Bank Republiki Białorusi, autor: Anatolick, źródło: wikipedia.org

Narodowy Bank Republiki Białorusi, autor: Anatolick, źródło: wikipedia.org

Stanisław Antonowicz opowiada o swoim życiu rodzinnym i dzieli się swoimi poglądami na temat ślubu i relacji pomiędzy mężczyznami i kobietami. To tylko kilka cytatów.

„Czasami bywam nietolerancyjny wobec poglądów innych ludzi, zwłaszcza wobec poglądów kobiet (…) Najważniejsze dla mnie, by moje żony nigdy mi się w niczym nie sprzeciwiały (…) Żona otoczyła mnie stałą troską: żadnych obowiązków, przyzwyczaiłem się i teraz uważam, że jest to słuszne (…) Kobietę trzeba kochać milcząc (…) Ona, jeżeli jest inteligentną kobietą, zrozumie, że to ja jestem jej szczęściem(…)”.

Wszystko jest jasne, jeśli o tym, że kobieta powinna gotować barszcz, mówi przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidia Jarmoszyna. Pani Jarmoszyna, chociaż jest kobietą sukcesu, która robi karierę, mentalnie uosabia męską szowinistyczną patriarchalną tradycję i godnie staje w szeregu podobnych do mężczyzn Tierieszkowych i Furcewych.

A tu proszę, analogiczne poglądy ma przedstawiciel demokratycznej elity, który jest tak bardzo pewny swojego zdania, że nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ten wywiad mogą odebrać inni ludzie.

I nic w tym dziwnego. W ciągu całej historii demokratycznego ruchu Białorusi ani jedna kobieta nie przewodniczyła wpływowej demokratycznej opozycyjnej partii. Były zastępcami, organizowały kobiece ruchy i kobiece partie, przewodniczyły organizacjom pozarządowym, sumiennie wykonywały brudną robotę, ale i tak nie zostały liderami.

Pamiętam, jak 10 lat temu ówczesna zastępczyni przewodniczącego Socjaldemokratycznej Partii, Nina Stużynskaja, opowiadała mi o tym, że kobieta w żaden sposób nie może wybić się wyżej niż stanowisko zastępcy przewodniczącego opozycyjnej partii, a najczęściej podczas wyjazdów zagranicę jest zapotrzebowanie na kobiety-przewodniczące, żeby zademonstrować Europejczykom, zwłaszcza Niemcom, równowagę płci w kierowaniu partią.

Posłanka Rady Najwyższej 13 kadencji Ludmiła Graznova wyjaśnia:

„Iryna Weshtard przewodniczy Socjaldemokratycznej Partii i dobrze się czuje na swoim stanowisku. Prędzej jest to wyjątek, który można wytłumaczyć jeszcze radziecką tradycją. Organizacji czy firmie przewodniczył mężczyzna, a jego zastępczynią była kobieta, która ciągnęła cały wózek. W tym kierunku nic się gruntownie nie zmieniło, tym bardziej, że patriarchalne stereotypy wzmocniły się jeszcze bardziej w ramach ogólnej antymodernizacyjnej tendencji. Nie ma tu żadnych osobistych podstaw, by kogoś krytykować, takie jest nasze społeczeństwo – brak zapotrzebowania na kobiety-liderów i pewna stagnacja. Nie ma też zbyt dużej konkurencji podczas ubiegania się o takie stanowiska”.

Czy rzeczywiście w białoruskim społeczeństwie nie ma zapotrzebowania na kobiety-liderów? Były przewodniczący BFL Wincuk Wiaczorka delikatnie tłumaczy to zbyt krótką historią nowego białoruskiego politycznego ruchu i tym, że ten ruch związany jest, szczególnie ostatnimi laty, z poważnymi wyzwaniami i ryzykiem, i że z pewnością organizacje chronią swoje kobiety. Wincuk Wiaczorka uważa, że jeszcze nie wszystko stracone i znajdą się kobiety- chętne i gotowe – oraz polityczne struktury- także chętne i gotowe – a białoruskie kobiety jeszcze będą miały okazję, by się sprawdzić.

Naturalnie, wykształceni opozycyjni politycy mogą wszystko prawidłowo wytłumaczyć. I tylko sporadycznie w rozmowach o prywatnym życiu (których jest tak mało) nieoczekiwanie wymsknie się im szczera wypowiedź, coś na wzór słów byłego bankiera. I kiedy zaczniesz kopać głębiej, stanie się jasne, jak to wygląda w typowej białoruskiej rodzinie.

Bo prawdopodobnie genderowa pozycja nie zależy od tego, czy jesteś opozycjonistą czy wertikalszczikiem, naukowcem albo robotnikiem…

W ciągu całej historii istnienia Białoruskiej Akademii Nauk tylko dwie kobiety znalazły się wśród jej czynnych członków. Prawie wszystkie kluczowe stanowiska w naukowej sferze zajęte są przez mężczyzn, jak stwierdza ekspert Białoruskiego Centrum Badań Europejskich Iryna Sałamacina.

A jaki jest przekrój płci tam, gdzie podejmuje się decyzje? Stanowiska są przeznaczone według liczby posłanek, a posady w ministerstwie ochrony zdrowia czy pracy i socjalnej ochrony tradycyjnie „zarezerwowane” są dla kobiet… Ta sama Iryna Sałamacina pisze o ich czysto dekoracyjnej funkcji  – „najbardziej rozpowszechnioną opinią wśród posłów płci męskiej jest: to dobrze, że w męskim zespole są kobiety, ponieważ obecność kobiet dodaje szlachetności i upiększa białoruską politykę.”

Rok temu portal naviny.by ułożył ranking 10 wpływowych kobiet Białorusi, pytając wcześniej polityków, politologów, socjologów, dziennikarzy i blogerów. Na czele tej dziesiątki znalazły się Lidia Jarmoszyna, Nadzieja Jermakowa i Natalia Piatkiewicz. Ale czy koniecznym jest, by przy obecnym rządzie mówić o ich wpływach i samodzielności w podejmowaniu decyzji, skoro rozwój ich kariery jest spowodowany innymi czynnikami.

Zaczęłam od szczerego wyznania byłego prezesa Nacbanku, więc chciałabym zakończyć wypowiedzią obecnej prezes Nacbanku, Nadziei Jermakowej:

„Dzisiaj kobiety już od dawna nie są słabą płcią. Obecnie jesteśmy silniejsze, bardziej zdolne do pracy, odpowiedzialniejsze. Pojawia się chęć zrobienia kariery. A obrażanie się za to, że mężczyzna nie podał ręki przy wychodzeniu z autobusu, zupełnie nie leży w naszej naturze. Kobiety dostały szansę do samorealizacji. Proszę bardzo, odważcie się! Ale te czasy, kiedy kobiecie wyznaczano miejsce w kuchni czy w pokoju dziecięcym bezpowrotnie minęły”.

I chociaż społeczna i polityczna pozycja oraz profesjonalizm byłego prezesa Nacbanku Stanisława Bagdankiewicza nieodmiennie wywołuje we mnie szacunek , to w kwestii płci szybciej byłabym solidarna z obecną liderką Nacbnanku. A państwo?

*(biał. вэртыкальшчык) – osoba związana z władzą

**Narodowy Bank Republiki Białorusi

źródło: svaboda.org

Autor: Hanna Sous (ur. 1971 r. w Mińsku) – absolwentka Wydziału Dziennikarstwa BSU. Od 2000 roku pracuje w Radio Svaboda. Autorka m.in. zbioru reportaży „Daroha praz Kurapaty”.

tłumaczenie z j.białoruskiego: Joanna Kozioł

korekta: A.O.

Facebook Comments

Rocznik 1971, miejsce urodzenia - Mińsk. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa BSU. Od 2000 roku pracuje w Radio Svaboda. Autorka m.in. zbioru reportaży "Daroha praz Kurapaty".

ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY