Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok
Krzysztof Nieczypor

„Antyfaszyzm” po ukraińsku

W opublikowanej przez naszą ukraińską koleżankę, Lizę Frank, relacji z sobotnich wydarzeń w Kijowie uderzający jest prymitywizm prowokacji przeprowadzonej przez władze na Ukrainie. Oczywiście wiadomo, że radziecka proweniencja działaczy rządzącej Partii Regionów nie predestynuje ich do nazbyt wyszukanych form manipulacji, ale sobotnia próba dyskredytacji opozycji była tak dalece nieprofesjonalnie przygotowana, że uwierzyć byłoby w nią trudno, nawet jeśli bardzo by się tego chciało.

Po prawej Wadym Tytuszko. Autor: Влад Содель. Źródło: facebook.com/sodel.vlad

Po prawej Wadym Tytuszko. Autor: Влад Содель. Źródło: facebook.com/sodel.vlad


Przeczytaj: Ukraina: polityka i nienawiść

Jest się czemu dziwić – mamy XXI wiek, epokę rejestratorów obrazu wysokiej jakości w telefonach będących w posiadaniu niemal każdej osoby przechadzającej się po ulicy, mającej także dostęp do internetu i zdolnej w minutę opublikować materiały wideo i zdjęcia. Ignorujący te fakty lub nie potrafiących ich dostrzec organizatorzy sobotniej akcji wzbudzać mogą więc jedynie drwinę zmieszaną z zaniepokojeniem (kto rządzi tym krajem?). Oświadczenia przedstawicieli władz, jak np. deputowanej Partii Regionów Hanny Herman, która oświadczyła, że za pobicie dziennikarzy odpowiadają… opozycjoniści, to prawdziwe kuriozum.

A przecież sobotnie demonstracje obserwowali głównie dziennikarze uzbrojeni w profesjonalny sprzęt nagrywający. Cała akcja jest więc dobrze udokumentowana. I tak, dziwnym trafem okazało się, że mający odegrać rolę „antyfaszystów”, młodzi adepci sztuk walki, już w sobotę rano przebywali na Placu Europejskim, gdzie odbywał się wiec Partii Regionów. Tam, tuż pod sceną rządzącego ugrupowania, zebrali się rzekomi przeciwnicy ukraińskich nacjonalistów. Pod namiotami organizatorów wiecu poparcia dla władz z wyrazem głębokiej ideologicznej zadumy nad kierunkiem cywilizacyjnego rozwoju Ukrainy wyczekiwali na instrukcje i polecenia.

Zobacz ukraińskich „antyfaszystów”:


Oczywiście, kilkugodzinne oczekiwanie pod sceną Partii Regionów można byłoby uznać jeszcze za przypadek. Ot zagubili się w kijowskiej metropolii i zamiast na wiec opozycji trafili pod scenę „Regionałów”. Zawiodła logistyka, to zdarza się nawet najlepiej zorganizowanym antyfaszystowskim grupom, tym bardziej, że brak w Kijowie odpowiednika warszawskiego „Nowego Wspaniałego Świata”. Najmując jednak do rozkręcenia „zadymy” członków młodzieżówki Partii Regionów, organizatorzy nie dali już zbyt wiele miejsca na domysły.

Dziennikarze szybko odnaleźli sprawców pobicia w sieciach społecznościowych. Na stronach facebooka i vkontakte okazało się, że uliczni fighterzy w większości byli dobrymi znajomymi. Jeden z widocznych na zdjęciach z zajść umięśniony „antyfaszta” to Witalij Bojko, szef młodzieżówki „Regionałów” z Białej Cerkwi. Najbardziej agresywny uczestnik zajść, Wadym Tytuszko, trenuje z kolei w klubie sportowym należącym do… Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy w Białej Cerkwi.

Tenże największy „bohater” sobotniej akcji, który wymierzył w dziennikarkę cios w brzuch i kopał, gdy już leżała na chodniku, zdążył opublikować w internecie swoją wersję wydarzeń. W jego relacji został on wynajęty jako ochroniarz nie przez Partię Regionów, lecz rzecz jasna przez opozycję. Tłumaczył także, że w czasie zamieszek dziennikarka chciała mu zrobić zdjęcie, czego on „nie lubi”. – Odepchnąłem ją lekko, a ona się przewróciła. Okrążyłem ją z innymi chłopcami, chroniąc przed tłumem. Bałem się, że zostanie rozdeptana – wyznał „sportowiec” łamiącym się głosem.

Zobacz wyznanie Wadyma Tytuszko (jęz. ros-ukr.):


Biorąc pod uwagę potencjał intelektualny wyrażony na twarzy „sportowca” w czasie zamieszek (patrz: zdjęcie na górze) oraz szybkość opublikowania odpowiedzi na zarzuty dziennikarzy jest wielce prawdopodobnym, że oświadczenie zostało przygotowane przez mniej wysportowanych w sportach walki, ale już nieco bardziej wytrenowanych w medialnych akcjach działaczy politycznych. Nad „represjonowanym” przez media „sportowcem” rozpostarto już zresztą polityczny parasol ochronny. Dziś (21.05.2013) minister spraw wewnętrznych Witalij Zacharczenko występując z trybuny parlamentu oskarżył opozycję o sprowokowanie zamieszek i potwierdził, że jeden z oskarżonych o udział w bójkach, Wadym Tytuszko, przyznał, że pracował dla partii opozycyjnych. Spektakl na Ukrainie trwa. Bardzo kiepski spektakl.

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY