Używamy ciasteczek do poprawnego wyświetlania tej strony. Jeśli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia przeglądarki.

Ok

Konkurs Piosenki Eurowizji wśród krajów Europy Wschodniej cieszy się sporą popularnością – na tyle dużą, by wyniki konkursu stawały się sprawa polityczną. Rezultaty głosowań tegorocznej edycji festiwalu wzbudziły reakcje przywódców Białorusi i Azerbejdżanu, którzy wyrazili wątpliwości odnośnie prawidłowości podliczania punktów. Jak jednak zostało ujawnione, zarzuty o manipulacje i skupowanie głosów dotyczą właśnie reprezentantów tych krajów. Czyżby zatem powiedzenie, kto kradnie uważa wszystkich za złodziei, znalazło w ten sposób swoje potwierdzenie?

Konkurs Piosenki Eurowizja. Autor: Vlad Gerasimov

Konkurs Piosenki Eurowizja. Autor: Vlad Gerasimov


Reprezentantka Danii, Emmelie de Forest, wygrała tegoroczny Konkurs Piosenki Eurowizji zorganizowany w szwedzkim Malmö. Drugie miejsce zajął reprezentant Azerbejdżanu Farid Mammadow, trzecie – Złata Ohnewycz z Ukrainy. Pozostali prezentowani przez nas wykonawcy (zobacz: Pierwszy Półfinał Konkursu Piosenki Eurowizji już dziś! i Drugi Półfinał Konkursu Piosenki Eurowizji juz dziś!) zajęli kolejno piąte (Rosja), jedenaste (Mołdawia), piętnaste (Gruzja), szesnaste (Białoruś) i osiemnaste (Armenia) miejsca.

Nie kupujemy – nie wygrywamy?

Komentując słaby rezultat białoruskiej piosenkarki, Aliony Lanskaji, prezydent Alaksandr Łukaszenka był wyraźnie poirytowany przebiegiem imprezy – Bardzo denerwuje się z powodu tego konkursu, chociaż doskonale zdaje sobie sprawę co tam się odbywa, a co dla was jest ukryte. To jest absolutnie nieobiektywny konkurs. Absolutnie! Każde państwo, jeśli zechce, może przekazać dowolną ilość punktów. To wszystko co widzicie na ekranie – to fikcja, to show. Dla nas, Białorusinów, zwyciężyć jest niemożliwe. Nie wiem, co mogłoby się wydarzyć, żeby tak się stało – skarżył się Łukaszenka.

Zobacz krytykę konkursu przez Alaksandra Łukaszenkę (jęz. ros.):

Białoruski przywódca pochwalił natomiast występ reprezentantki  Białorusi: – Jej niczego nie brakuje, by dobrze wypaść, a jej piosenka była jedną z najlepszych – przekonywał. Zapomniał najprawdopodobniej jednak o kontrowersjach wokół przyznania Alyonie zgody na występ w tegorocznej Eurowizji. Internauci wykazali bowiem, że prezentowany przez nią utwór “Solayoh” jest przeróbką jej innego utworu „Soleo”, opublikowanego w 2008 r. Pomimo, że regulamin konkursu mówi wyraźnie, że artyści mogą prezentować utwory skomponowane wyłącznie po 1 września roku poprzedzającego daną edycję festiwalu, Alyona dziwnym trafem została dopuszczona do udziału.

To nie pierwszy raz, gdy występ białoruskiej diwy wywołał wątpliwości odnośnie przyznanego jej prawa do reprezentowania swojego kraju. Dwa lata wcześniej Alyona również miała występować w konkursie Eurowizji w azerbejdżańskim Baku. Mimo początkowo ogłoszonego zwycięstwa Białorusinki w krajowych kwalifikacjach, Lanskaya została zdyskwalifikowana z powodu manipulacji głosami telewidzów. W wyniku wewnętrznego śledztwa, nadzorowanego przez samego Łukaszenkę, okazało się, że organizatorzy przyznali jej zbyt dużą ilość punktów. W tym roku menedżerowie Alyony stanęli jednak na wysokości zadania umożliwiając białoruskiej artystce występ w Malmö.

Kupujemy – też nie wygrywamy?

Poza Łukaszenką swoje wątpliwości odnośnie organizacji konkursu i sposobu przyznawania głosów wyraził inny autorytarny przywódca z Europy Wschodniej. Prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew polecił przeprowadzić śledztwo w sprawie „zerowego poparcia” dla Rosji ze strony azerskich telewidzów. Dbając o dobre relacje z Rosją azerbejdżański przywódca wyraził zdziwienie faktem, że rosyjska piosenkarka nie uzyskała żadnego punktu od mieszkańców Azerbejdżanu, podczas gdy Rosjanie przyznali Faridowi Mammadowi maksymalną ilość 12 punktów. – Mamy nadzieję, że ten incydent, prawdopodobnie zainicjowany przez pewną grupę interesu, nie będzie rzucać się cieniem na braterskie relacje Rosjan i Azerów – powiedział szef państwowej stacji telewizyjnej w Azerbejdżanie Camil Gulijew.

Jak się jednak okazuje, podobnie jak w przypadku Białorusi, Azerbejdżan rzeczywiście ma powody do przeprowadzenia śledztwa w sprawie prawidłowości oddawania głosów. Z tą jednak różnicą, że obiektem zainteresowania powinny być punkty oddane na azerbejdżańskiego piosenkarza. Reporterom litewskiego portalu 15min.lt udało się przeprowadzić dziennikarską prowokację z udziałem osób wręczających łapówki za głosowanie na Farida Mammadowa.

Tuż przed pierwszym półfinałem konkursu grupa rosyjskojęzycznych mężczyzn spotkała się w Wilnie z podającymi się za studentów dziennikarzami i zaproponowała łapówkę w zamiana za udział w „masowym” głosowaniu na konkretnego artystę. Cała akcja polegać miała na zebraniu dziesięciu osób, które za pomocą rozdanych kart sim i telefonów miały w czasie konkursu oddawać jak największą ilość głosów na przedstawiciela Azerbejdżanu. Uczestnicy przedsięwzięcia mieli rozproszyć się w różnych częściach miasta, tak aby nie wzbudzać podejrzeń operatora telefonii komórkowej. Według słów „pracodawców” podobne grupy działają „na rzecz” Azerbejdżanu w 15 krajach. Ich zdaniem tak czynią niemal wszystkie państwa, zaś zwycięstwo w konkursie „kosztuje” kilka milionów euro.

Zobacz film z udziałem litewskich dziennikarzy i „promotorów” azerskiego piosenkarza (jęz. ros.):


Prestiż na sprzedaż

Konkurs Piosenki Eurowizji uważany jest za festiwal kiczu i obciachu. Do tej krzywdzącej organizatorów konkursu i występujących na nim artystów opinii dołączy zapewne przekonanie o powszechnej korupcji i oszustwach podczas wyłaniania zwycięzców. Szkoda, bo abstrahując od poziomu muzycznego formuła programu wzbudzała wiele emocji proponując ciekawy sposób na określenie sympatii pomiędzy narodami poprzez głosowania telewidzów z poszczególnych krajów. Niestety, jak się okazuje, wszędzie tam gdzie zabawa łączy się z pieniędzmi i prestiżem wkracza polityka. A to prawie zawsze skutkuje nie tylko artystyczną, ale i etyczną klęską.

Komentarz filmowy (jęz. pol.):

Facebook Comments
Krzysztof Nieczypor
Redaktor Eastbook.eu
ZOBACZ WSZYSTKIE ARTYKUŁY